samotna matka
Adobe Stock, Pixel-Shot
Prawdziwe historie

„Mam dwoje dzieci, każde z innym ojcem. Rodzina się mnie wyparła, nie przyjechali nawet na chrzciny wnuka”

„Czasem myślę, że moja głowa to taka wirnikowa, stara pralka. Myśli się w niej kręcą do zupełnego ogłupienia. Po tamtych dwóch już nie wierzę żadnemu mężczyźnie i pewnie nigdy żadnemu tak do końca nie zaufam… To może ja już jestem skazana na samotność?”.
Rano, aż do pierwszej kawy jestem nieprzytomna. Najlepiej się do mnie nie odzywać, bo i tak nic nie przyswajam… Biorę prysznic, ubieram się, wstawiam mleko i czajnik z wodą na gaz, a potem czekam na gwizdek. Muszę go natychmiast wyłączyć, żeby dzieciaki jeszcze pospały, zanim ja się naprawdę obudzę.
 
Patrycja ma pięć lat i jest strasznym śpiochem. Wyciągam ją z łóżka nieprzytomną, dopiero w łazience otwiera oczy i natychmiast zaczyna marudzić, że nie chce do przedszkola, że ją boli brzuszek albo gardło, i tak się maże, maże, dopóki nie wyjdziemy z domu. Nieraz jestem cała spocona, zanim ją ubiorę, jakoś uruchomię i doprowadzę do pionu. Na szczęście Boguś to dobry i spokojny chłopaczek. Z nim nie ma żadnego kłopotu.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Alimenty, które dostaję, to jakiś żart

Wiem, że takie małe dzieci powinny pospać dłużej, ale co ja mam zrobić, kiedy pracę zaczynam od siódmej, a mój zakład znajduje się na krańcach miasta? Zanim tam dojadę, muszę Patrycję odtransportować do przedszkola, a Bogusia do żłobka. Jedno i drugie w dwóch różnych punktach, ale i tak dziękuję losowi, że mi się udało i że przyjęli dzieci, bo inaczej nie wiem, co by było. Zadecydowało to, że jestem samotną matką i że nie prosiłam na wejściu o żadne zniżki w opłatach ani dofinansowania. Płacę, ile każą, no ale żeby płacić, trzeba zarabiać!
 
Na Patrycję mam alimenty, tylko bardzo małe, bo jej tata zarabia grosze, przynajmniej tak zeznaje w sądzie i takie przedstawia zaświadczenia. Ma zresztą inną rodzinę i tam też są dzieci, więc postanowiłam, że nie będę tym innym dzieciom od ust odejmować, żeby nakarmić swoje. Jak go poznałam, już był żonaty, ale mi wmówił, że to była pomyłka i że go z żoną nic nie łączy. Potem się okazało, że łączy i to bardzo, bo Patrycja i jego legalna córka przyszły na świat prawie w tym samym terminie…
 
Patrycja ojca w ogóle nie widuje, bo on mieszka daleko i nie czuje potrzeby jej odwiedzać. Prezentów też nie przysyła żadnych, więc żeby małej nie było przykro, czasami ja kupuję jej jakiś drobiazg na Mikołaja albo imieniny i mówię, że to od jej taty. Bardzo się wtedy cieszy. Na Bogusia nie mam alimentów. Jego ojciec, gdy się tylko dowiedział, że jestem z nim 
w ciąży, rozpłynął się jak ta szara mgła! Nawet nie wiem, czy naprawdę się tak nazywał, jak się przedstawiał? Mógł mnie okłamać, bo nasz romans był krótki – zaledwie kilka nocy na plaży w Mielnie, gdzie pracowałam sezonowo w domu wczasowym jako kelnerka. 
 
To był koniec czerwca i on z kumplami biwakował na dziko, gdzie się tylko coś działo. Strasznie się zakochałam! Wyglądał jak Cygan, pięknie śpiewał i grał na gitarze, moją małą Patrycję nosił na barana, kupował jej lizaki, a dla mnie był czuły 
i szarmancki. Potem wyjechał, ale obiecywał, że wróci za parę tygodni. I rzeczywiście! Pojawił się znowu na początku sierpnia, kiedy ja już miałam pewność, co ze mną jest.

Rodzina nie udziela mi żadnej pomocy

Wysłuchał mnie, odwrócił się na pięcie i tyle go widziałam… Zostałam sama z dwójką dzieci! Już po urodzeniu Patrycji moja rodzina się odsunęła, że niby dziecko nie jest ślubne, że jestem puszczalska i tylko wstyd przynoszę. Kiedy się dowiedzieli o Bogusiu, całkowicie się mnie wyrzekli! Tylko nie sprzeciwiali się, żebym wzięła mieszkanie po babci, bo kiedy jeszcze żyła, to mnie tam zameldowali. Malutki pokój ze ślepą kuchnią dostałam i na tym koniec. Żadnej innej pomocy.
 
Pojechałam do rodziców tylko raz, żeby zaprosić ich na chrzciny, ale nawet mi drzwi nie otworzyli. Stałam z dziećmi przed furtką, pies szczekał, sąsiadki wyglądały zza płotów, a u nich niby cisza, niby nikogo nie ma! Tylko firanka się ruszała, a okno na dole było otwarte na oścież! Przecież gdyby wyszli, nie zostawiliby tak domu – znaczy, że schowali się przede mną i przed wnukami.
 
Z tymi chrzcinami też było ciekawie, bo ja wcale sama tego nie wymyśliłam. Nawet by mi do głowy nie przyszło, że tak można – dwoje dzieci nieślubnych, matka bez grosza, no i skąd wziąć chrzestnych do takiej familii? Ale ksiądz staruszek zorganizował wszystko jak należy i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Tyle się psioczy na duchowieństwo, lecz ja złego słowa nie mogę na nich powiedzieć! Nie wydziwiali, że każde dziecko z innym ojcem, nie wyśmiewali, że głupia i lekkiego prowadzenia. 
 
Moje dzieci miały piękny chrzest… Księża z parafii znaleźli dla nich rodziców chrzestnych, a oni kupili śliczne ubranka i pamiątki. Do tej pory podrzucą co i raz jakąś paczkę, chociaż to zupełnie obcy ludzie i widać, że też niebogaci. Było tak uroczyście, jakby chodziło o kogoś znaczącego i zamożnego, a nie o zwykłą kobitkę, biedną jak kościelna mysz! Na pamiątkę mam dużo zdjęć. Jakby kiedyś, jakimś cudem, ktoś z moich się odezwał, to będę miała dowód, że obcy są czasami lepsi od rodzonych!

Nie znam mężczyzn, mimo że mam dzieci

I kamień mi spadł z serca, bo jakby – nie daj Boże – coś ze mną, to moje dzieciaki już nie są takie same na świecie! Tę pracę, w której teraz jestem, też mi księża znaleźli. Zakład jest daleko od mojego mieszkania, ale za to szef uczciwy i nie oszukuje na wypłacie. Nie zarabiam kokosów, tyle tylko że nie zalegam ze świadczeniami i starcza na życie. Nie mogłabym narzekać, gdyby nie to, że żyję jak w kołowrocie. Rano, wieczór, noc, dzieci, pranie, gotowanie, sprzątanie, praca i znowu od początku… Dzień za dniem mija, a u mnie nic się nie zmienia. Miesiąc ledwo się zacznie, już się kończy. 
 
Często sobie myślę, że kręcę się na jakiejś olbrzymiej karuzeli i nawet nie zauważę, kiedy przyjdzie starość. Inne w moim wieku się bawią, podróżują, kształcą, kochają i w ogóle robią, co chcą. Ja wiem, że tylko do siebie mogę mieć pretensje, ale czasami czegoś mi żal! Budzę się, a poduszka mokra, bo jakoś tak się ze mną porobiło, że płaczę przez sen. Najpierw mi się wydaje, że jestem wolna i mogę gdzieś przed siebie pobiec, ale zaraz sobie przypominam, że nic z tego! Chciałabym się przytulić do mężczyzny, zasnąć z głową na jego ramieniu, chciałabym, żeby mnie kochał…
 
Chciałabym, żeby było jak w najpiękniejszych filmach o miłości. Bo chociaż mam dwoje dzieci, to ja tak naprawdę nie znam mężczyzn! Moje oba związki były krótkie, a z żadnym z moich kochanków nie mieszkałam pod jednym dachem. Choć może się komuś wydawać, że jestem taka doświadczona, to nieprawda! Jestem nieśmiała do mężczyzn i szybko im ulegam. Boję się, że tym razem też tak będzie…
 
Poznałam pewnego chłopaka. Jest młodszy ode mnie, ale bardzo chce rządzić, bo kiedy do mnie przychodzi i jest na przykład mecz w telewizji, to nawet, gdyby dzieci chciały oglądać dobranockę, on nie popuści. Musi być mecz i już! To mi się trochę nie podoba, ale dzieciaki i tak go lubią bo zawsze przyniesie jakieś słodycze i trochę się z nimi powygłupia. One przepadają za takimi zabawami. Więc przymykam oczy na to jego rządzenie. Ten chłopak mówi, że mnie bardzo kocha i że chce mieć ze mną dziecko! Ja też jestem za nim, ale na dziecko się nie zgadzam, bo dwoje mi wystarczy. 
 
I o to są między nami tarcia i sprzeczki. On tłumaczy, że jeśli będę z nim w ciąży, to on będzie miał dowód, że poważnie go traktuję. Ja myślę, że to głupie tłumaczenie. I twardo obstaję przy swoim… Mam małe mieszkanko, już teraz jest ciasno, a gdyby jeszcze przyszło niemowlę chodzilibyśmy sobie po głowach! I kto by nas wtedy utrzymał? On mówi, że dałabym radę 
z zasiłku, ale to bzdury! Cieszę się, kiedy przychodzi i zostaje na noc. Nawet nie chodzi o seks, po prostu jest mi dobrze, nie czuję się taka samotna, a i dzieciaki są przy nim mniej rozbrykane. Jednak nie mam żadnej pewności, że znowu nie zostanę sama z kolejnym dzieckiem bez ojca!

Marzę o tym, żeby mieć w kimś oparcie

No więc znowu mam wsiadać na karuzelę i kręcić się bez trzymanki? W głowie mi się kołuje i bez tego! Czasem myślę, że moja głowa to taka wirnikowa, stara pralka. Myśli się w niej kręcą do zupełnego ogłupienia. Po tamtych dwóch już nie wierzę żadnemu mężczyźnie i pewnie nigdy żadnemu tak do końca nie zaufam… To może ja już jestem skazana na samotność? 

Krystyna, 34 lata


Czytaj także:

Kobieta, która porzuciła córkę
Adobe Stock, photobyevgeniya
Prawdziwe historie
„Miałam okropne dzieciństwo bez miłości. Nie chciałam zgotować tego samego mojej córce i oddałam ją do okna życia...”
„Nie jestem godna, żeby nazywać mnie matką. Nie potrafiłam pokochać własnego dziecka, chciałam je porzucić… Ale dziś już wiem, że do miłości – także tej matczynej – trzeba po prostu dojrzeć. Zajęło mi to kilkanaście godzin”.

Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba. Ciąża. Nie miałam domu. Nie miałam pracy. Ani rodziców, ani faceta. Tylko dziecko w brzuchu. I wcale go nie chciałam! W domu nigdy się nie przelewało. Nosiłam łachy od sąsiadek albo z pomocy społecznej. Boże, jak ja zazdrościłam koleżankom, które miały bajeczne ciuchy z najmodniejszych sklepów. Niesprane dżinsy, nowiutkie trampki, nierozciągnięte koszulki.   – Mamo, zobacz, jak wyglądają moje koleżanki. Ja czuję się obok nich jak śmieciara! Kup mi choć jeden dres do szkoły. Nie musi być markowy, byle nowy, świeży… – prosiłam matkę.   Ale ona patrzyła tylko na mnie bezradnie i bełkotała:    – Nie mam za co. Dobrze, że na jedzenie starcza…   Znowu była pijana. Jak co dzień. Siedziała na wytartej kanapie w pokoju i piła gorzałę z kubka, udając, że to herbata.  I paliła te śmierdzące pety. Nie kojarzyła, co się wokół dzieje. Nie obchodziło jej nic, poza kolejną porcją wódy. I kolejnym papierosem. A gdy te się kończyły, z pasków pociętej gazety i resztek tytoniu z niedopałków robiła skręty.    – Twoja córeczka chce mieć nowe ciuchy – mówiła do ojca gdy tylko wchodził do domu. – No, dalej, idź z nią do sklepu i kup jej! Ja nie mam ani grosza.   – A ty co, znowu piłaś?! – denerwował się ojciec.   Wybuchała awantura. O nic i o wszystko. Uciekałam do swojego pokoju albo wychodziłam z domu. Mróz, deszcz, upał – nieważne. Czasem spraszali znajomych i urządzali pijackie libacje. Alkohol lał się strumieniami, dom stawał się szary od papierosowego dymu. Jak ja ich nienawidziłam! I tych obcych, i moich rodziców.  W wieku 18 lat wyprowadziłam się Ale to matki i ojca nienawidziłam najbardziej. Bo nieraz po ich balandze dostawałam od nich lanie. Za to, że źle spojrzałam....

Mężczyzna, któremu żona utrudnia kontakt z synem
Adobe Stock, Photographee.eu
Prawdziwe historie
„Była żona utrudnia mi spotkania z synem, bo jest zazdrosna o nową partnerkę. Kłamie, a sąd i tak stoi po jej stronie”
„Mariola zamykała przede mną drzwi, gdy przyjeżdżałem po Łukaszka. Wymyślała u niego dziwne choroby i jakieś napady lęku przed kontaktem ze mną. Gdy złożyłem skargę do sądu na jej zachowanie, odpowiedziała mi pozwem o… znęcanie się psychiczne nad dzieckiem”.

Z żoną rozstałem się siedem lat temu. Po dziewięciu latach małżeństwa Mariola uznała, że nic nas już nie łączy i odmówiła prób ratowania związku. Nie chciała nawet separacji. Żadnych okresów przejściowych i czasu do namysłu. Przyznam, że choć byłem zdruzgotany, to niezaskoczony takim obrotem sprawy. Od jakiegoś czasu czułem, że coraz bardziej oddalamy się od siebie. Pasję do gór i romantyczną miłość wymieniliśmy na kredyt mieszkaniowy, dziecko i obowiązki. Ja marzyłem o licznej rodzinie, żona wolała się rozwijać, zarzucając mi, że przy tak niskich zarobkach mam problem z utrzymaniem i jednego dziecka. Nie zgadzałem się z nią, ale zdawałem sobie sprawę z tego, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mariola zawsze miała oczekiwania finansowe, którym trudno było sprostać.   Rozwód dostaliśmy niemal od ręki i równie sprawnie podzieliliśmy prawa opieki nad synkiem oraz majątek. Zostawiłem żonie mieszkanie i wychowanie Łukaszka, uznając, że na tym etapie rozwoju mama jest mu bardziej potrzebna od ojca. I to był mój błąd. Każdego dnia żałuję, że na pytanie sędziego czy chciałbym, aby syn został ze mną, odpowiedziałem przecząco. Dostałem szansę, jaką rzadko otrzymuje się w polskich sądach, i niestety ją zmarnowałem. Nie myślałem jednak, że kiedykolwiek będę miał z tego powodu kłopoty. Początkowo nic nie zapowiadało kryzysu Właściwie nasze życie zmieniło się jedynie o tyle, że nie przebywałem na co dzień w domu i nie musiałem spełniać zachcianek żony. Poza tym robiłem wszystko, co do mnie należało: woziłem Łukaszka do szkoły, na zajęcia pozalekcyjne, do dziadków i lekarza, jeśli zaszła taka potrzeba. Co dwa tygodnie zabierałem go do siebie, czyli do mojej skromnie urządzonej kawalerki, i spędzałem z nim tyle czasu, ile tego potrzebował.    Oprócz wpłacanych regularnie alimentów kupowałem mu ubrania,...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj