Dziewczynka, którą porzuciła matka
Adobe Stock, M-Production
Prawdziwe historie

„Mama bez słowa porzuciła mnie jak bezpańskiego psa. Po latach dowiedziałam się, że uciekła ze swoją wielką miłością”

„Byłam mała, kiedy mama mnie zostawiła. W miarę, jak dorastałam, coraz częściej myślałam, dlaczego to zrobiła. Nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego z dnia na dzień zapomniała o córce. Je.j osoba była w naszym domu tematem tabu. Dopiero gdy miałam 18 lat mama łaskawie się do mnie odezwała”
Ciotka Aniela nie była tak naprawdę moją ciotką. Była przyjaciółką mojej mamy jeszcze z lat wczesnego dzieciństwa. Znały się od przedszkola. W jaki sposób zostały przyjaciółkami, nie byłam w stanie zrozumieć. Nie rozumiał tego zresztą nikt, ani mój tata, ani wujek Stefan, brat mamy, ani moi dziadkowie, nikt. Mama i ciotka Aniela różniły się w zasadzie wszystkim.
 
Moja mama była dokładna, wręcz pedantyczna, wszystko wokół niej musiało być posprzątane i poukładane. Pracowała jako księgowa, wciąż liczyła te swoje cyferki i wszystko musiało się zgadzać co do grosza. Chodziła do pracy w eleganckich, wąskich spódniczkach i żakietach. Nosiła skromną fryzurę i zawsze krótko obcięte paznokcie. Nigdy ich nie malowała.
Ciotka Aniela była jej całkowitym przeciwieństwem. Przede wszystkim nie miała męża.

Kiedy byłam małą dziewczynką, często pytałam, gdzie ciocia ma wujka. Odpowiadała mi wtedy, że nie lubi wujków. Kiedy do nas przyjeżdżała, to jakby do naszego domu nagle wkraczała wiosna. Ciotka nosiła długie zwiewne sukienki, zawsze bardzo kolorowe. Rude włosy splatała w długi warkocz, a czasami puszczała luźno na plecy. Miała pomalowane paznokcie i u rąk, i u stóp, czasem na różne kolory. Latem nosiła też duże, słoneczne kapelusze. Była piękna. Nie rozumiałam, dlaczego była sama. Rozkładała w naszym ogrodzie sztalugi i malowała jasne, wesołe obrazy. Nie znałam się na malarstwie, ale mama mówiła, że bardzo dobrze się sprzedają.
 
Ciotka spędzała u nas dużo czasu wiosną i latem, przyjeżdżała także zimą. Tylko jesienią mało ją widywałam. Mama mówiła, że ciocia na stałe mieszka w Paryżu. Kiedy byłam już trochę większa, miałam wrażenie, że tata jej nie lubi. Ona jego chyba też nie. Tata jednak bardzo kochał moją mamę i nie potrafił jej niczego odmówić, a mama twierdziła, że Aniela jest dla niej jak siostra i zawsze będzie nas odwiedzała. Ja uwielbiałam ciotkę, byłam zachwycona, kiedy się u nas pojawiała. Chciałam nosić takie same sukienki i mieć takie długie włosy w pięknym rudym kolorze. Niestety nie miałam rudych włosów, a mama ubierała mnie w spodnie.
 
– Ciociu, przywieź mi taką sukienkę jak twoja – prosiłam. 
 
I za którymś razem ciotka przywiozła mi dwie. Całe lato prawie ich nie zdejmowałam.
 
– Pomaluj mi paznokcie – prosiłam, a ciotka Aniela malowała je różnokolorowym lakierem.
 
– Co ona robi z mojego dziecka! – słyszałam, jak tata krzyczy tak do mamy.
 
– Uspokój się, Tomasz, przecież to tylko mała dziewczynka.
 
– No właśnie, mała! Nie chcę, żeby Aniela ją tak stroiła?
 
– Niby dlaczego? Jest dziewczynką, lubi sukienki.
 
Bardzo lubiłam sukienki. I uwielbiałam przebywać z ciotką. Opowiadała mi bajki, szyła ciuszki moim lalkom. No i malowała mi paznokcie.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Najpierw zniknęła ciocia Aniela, a potem mama

Pewnej wiosny wybuchła bomba. Tata wyrzucił ciotkę z naszego domu. O coś się strasznie pokłócili. Pamiętam, jak krzyczał, że ma się natychmiast wynosić i nie chce jej nigdy więcej widzieć na oczy. Ciotka wyjechała, a mama z tatą strasznie się kłócili, codziennie. Tata spał w salonie, a mama chodziła z podkrążonymi oczami. Potem powiedziała, że musi na trochę wyjechać.
 
– Pamiętaj, córeczko, że bardzo cię kocham, najbardziej na świecie – powtarzała.
 
I od tego czasu byłam już sama z tatą. Pytałam go, kiedy mama wróci, a on wciąż odpowiadał, że niedługo i niedługo. A mama nie wracała i nie wracała, aż w końcu przestałam pytać. Ciotka Aniela też więcej do nas nie przyjechała. Po kilku latach w naszym domu pojawiła się Ula, nowa żona taty. Potem przyszło na świat moje przyrodnie rodzeństwo, Witek i Zosia. O mamie nic się nie mówiło, tata nawet wszystkie zdjęcia pochował albo powyrzucał. To był w naszej rodzinie temat tabu.
 
Aż w końcu nadeszły moje osiemnaste urodziny. Byłam dorosła, za kilka miesięcy miałam zdawać maturę, wybierałam się na studia. I wtedy dostałam ten e-mail.
 
„Kochana córeczko – pisała moja mama – jesteś już pełnoletnia. Twój ojciec nie może nam już niczego zabronić. Ani tobie, ani mnie. Chciałabym się z tobą spotkać, porozmawiać, wytłumaczyć, przeprosić. Może mi wybaczysz, albo przynajmniej spróbujesz zrozumieć. Kocham cię, Kasiu”.
 
Natychmiast pojechałam do wujka Stefana. Był jedyną osobą, która mogła dać mamie mój adres mailowy. Wujek jednak tylko popatrzył na mnie smutno.
 
– Wolałbym, Kasiu, żeby Grażyna sama ci wytłumaczyła. Porozmawiaj z nią, spotkaj się.
 
– Przez tyle lat nawet się do mnie nie odezwała.
 
– Wiem, że masz do niej żal, ale to nie było takie proste.
 
Długo biłam się z myślami, nie wiedziałam, co powinnam zrobić. Miałam wielki żal do mamy, że tak po prostu zniknęła z mojego życia, że się o mnie nie martwiła, nie troszczyła. Ale z drugiej strony bardzo chciałam ją zobaczyć, chciałam się do niej przytulić i wysłuchać, co ma mi do powiedzenia. Zgodziłam się więc na spotkanie. Wydawało mi się, że nie pamiętam swojej mamy, że jej nie poznam. Bardzo się bałam tego spotkania. Jednak, kiedy tylko weszłam do kawiarni, w której się umówiłyśmy, od razu wiedziałam, że kobieta siedząca przy oknie to ona. 
 
Nie pozwoliłam się pocałować, przytulić, mimo że w głębi duszy bardzo tego pragnęłam. Chciałam tylko, żeby mi wyjaśniła, dlaczego mnie zostawiła i zapomniała o mnie na tyle lat. I wyjaśniła.

Nie potrafiłam sobie tego wyobrazić

Opowiedziała mi, jak to od dawna, od dzieciństwa prawie były w sobie zakochane z ciotką Anielą. Początkowo obie nie rozumiały, co czują. Potem, im stawały się starsze, tym były sobie bliższe.
 
– Broniłam się przed tym uczuciem, nie chciałam być taka – opowiadała mama. – Poznałam twojego ojca, lubiłam go, myślałam, że wszystko się jakoś ułoży. Wyszłam za niego za mąż, urodziłam ciebie. Kochałam cię najbardziej na świecie.
 
– Gdyby tak było, nie zostawiłabyś mnie – zaprotestowałam.
 
– To nie jest takie proste. Widzisz, Aniela wciąż była w moim życiu. Nie potrafiłam jej z niego wyrzucić. Kiedy twój ojciec dowiedział się, co nas łączy, kiedy nas zobaczył… – mama zamilkła na dłuższą chwilę. Też milczałam, nie miałam zamiaru jej niczego ułatwiać. – Wyrzucił ją z domu. A ja… – zająknęła się – ja nie potrafiłam już dłużej z nim być, nie potrafiłam tego ciągnąć. Chciałam zabrać ciebie i wyjechać. Powiedział, że nigdy mi ciebie nie odda, że wszystkim opowie i zniszczy mi życie. Przestraszyłam się.
 
– I wyjechałaś, zostawiając mnie – dokończyłam.
 
– Może kiedyś zdołasz mi wybaczyć? – zapytała cicho.
 
– Wyjechałaś do niej? – wolałam nie odpowiadać.
 
– Tak.
 
– I jesteście razem? 
 
– Tak.
 
– Więc wybrałaś – szepnęłam. – Wybrałaś ciotkę Anielę, nie mnie.
 
– To nie tak, córeczko.
 
– Nie mów do mnie, córeczko – krzyknęłam, nie panując nad emocjami. – Nie mów do mnie tak. To Ula jest moją matką.
 
Na policzkach mamy wykwitły rumieńce. Zamrugała oczami.
 
– Mówisz do niej mamo?
 
– Tak – skłamałam. 
 
Zrobiłam to świadomie, chciałam ją zranić, chciałam, żeby ją zabolało.
 
– Może jeszcze kiedyś mnie zrozumiesz, może mi wybaczysz.
 
– Może wybaczę, ale nigdy nie zrozumiem.
 
Nie przyznałam się nikomu, że widziałam się z matką. Ani tacie, ani Uli. Nie wiem, czy wiedzieli, czy może się domyślali. W każdym razie nigdy żadne nie powiedziało słowa na ten temat. Mama czasami przysyłała maile – życzenia na imieniny, na święta. Kiedy zdałam maturę, zapytała, czy nie miałabym ochoty przyjechać do Paryża na wakacje. Pewnie, że chciałam zwiedzić to miasto, zobaczyć Wieżę Eiffla. Ale nie chciałam jechać do matki. Tym bardziej że mieszkała z ciotką. Nie potrafiłam sobie wyobrazić ich jako pary.
 
„Nie pojadę” – odpisałam wtedy krótko. „Nie chcę, nie namawiaj mnie”.
 
Potem trochę żałowałam swojej decyzji, ale nie miałam zamiaru jej zmieniać. Tata dowiedział się o moich kontaktach z mamą, kiedy przysłała mi paczkę z pięknymi francuskim ciuchami. Niestety odebrała ją Ula i wszystko mu powiedziała.
 
– Jakie piękne – zachwycała się sukienkami moja młodsza siostra. 
 
– Podaruj mi chociaż jedną – prosiła. – Twoja mama musi się pięknie ubierać, skoro ci takie kupiła.
 
– Na pewno wybrała je Aniela – mruknęłam i w tej samej chwili zobaczyłam spojrzenie ojca. 
 
Zamarłam.
 
– Skąd wiesz? – zapytał tata.
 
– Kto to jest Aniela? – w tym samym momencie padło pytanie siostry. 
 
Ula milczała.
 
Stałam spłoszona i nie wiedziałam, co powiedzieć. Nie chciałam sprawić przykrości tacie, nie chciałam też przyznać się przed siostrą, że moja mama mieszka z kobietą. Mimo że uważałam siebie za osobę nowoczesną i tolerancyjną, to jednak jeśli chodziło o moją mamę, zabrakło mi tolerancji.
 
– Spotkałam się z mamą – powiedziałam cicho. Kiedy tata o nic więcej nie pytał, tylko patrzył smutno, wyjaśniłam. – Spotkałam się z nią zeszłego lata. Napisała do mnie maila, chciała się ze mną zobaczyć. Zgodziłam się.
 
– Nie wspomniałaś o tym słowem – w głosie taty usłyszałam wyrzut.
 
– Po co? Spotkałam się z nią tylko raz, nie chciałam sprawiać ci przykrości – odparłam. 
 
Ale tak naprawdę to wcale nie byłam pewna, czy właśnie to było powodem, że się nie przyznałam. Tata chyba też nie do końca wierzył, ale zapytał tylko:
 
– Kontaktujesz się z nią?
 
– Tak, mailowo.
 
– Masz do mnie żal?
 
– Do ciebie? – spytałam zdziwiona. – Jeżeli już, to raczej… – Chciałam powiedzieć, że mam żal do ciotki Anieli o to, że zabrała mi mamę i do mamy, o to, że mnie zostawiła, ale nie powiedziałam tego. – Sama już nie wiem, do kogo mam żal. Mama powiedziała mi wszystko.
 
– Tak? – spytał tata. – A to, że chciała cię zabrać, ale jej nie pozwoliłem.
 
– To też. Gdybym naprawdę była dla niej ważna, nigdy by nie odeszła, nie zostawiłaby mnie. Aniela była ważniejsza. Dajmy już temu spokój.
 
Miałam dość, nie chciałam dłużej roztrząsać, kto komu i dlaczego zrobił krzywdę.

Bałam się, że jestem taka sama jak ona

Jesienią zaczęłam studia na uniwersytecie w Warszawie. Mama przysłała maila z pytaniem, czy nie chciałabym studiować w Paryżu, mogłabym u nich zamieszkać, we wszystkim by mi pomogły. Odpisałam krótko, że nie znam francuskiego. 
Jakoś tak dziwnie się czułam po tych wszystkich informacjach na temat mojej mamy. Czasem obserwowałam koleżanki i zastanawiałam się, czy mi się podobają, albo czy coś do którejś poczuję. Nie czułam. Wyobrażałam sobie, jak to jest, kiedy kobieta zakocha się w kobiecie i nie mogłam tego zrozumieć. 
 
Jacka poznałam na drugim roku studiów. On zakochał się we mnie od razu. U mnie trwało to trochę czasu. Miałam chyba jakąś blokadę. Długo bałam się, co by pomyślał, gdybym mu opowiedziała o mamie. Może przestraszyłby się, że od niego ucieknę, jak mama od mojego taty.
 
Opowiedziałam mu wszystko dopiero, kiedy mi się oświadczył.
 
– Chcę, żebyś wiedział, nawet jeśli masz mnie zostawić – stwierdziłam.
 
– Dlaczego miałbym cię zostawić? – spytał.
 
– Może jestem taka jak mama?
 
Zaczął się śmiać.
 
– Nie jesteś, zapewniam cię. To nie jest zaraźliwe.
 
Po zaręczynach, latem pojechaliśmy odwiedzić mamę. To Jacek mnie do tego namówił.
 
– Tobie jest to potrzebne – przekonywał mnie. – A przy okazji zobaczymy Paryż – śmiał się.
 
Dałam się namówić i pojechaliśmy na cały miesiąc do Paryża. Co prawda wcześniej wiele razy pytałam taty, czy się na mnie nie pogniewa. Za każdym razem zapewniał, że nie, ale wciąż miałam wrażenie, że jednak trochę było mu przykro. Dopiero w Paryżu przekonałam się, że moja mama tak naprawdę jest dla mnie zupełnie obcą osobą, że prawie wcale jej nie pamiętam, że jesteśmy zupełnie różne. To Anielę pamiętałam z dzieciństwa, jej kolorowe sukienki i kapelusze…

Teraz miałam wrażenie, że to chyba za ciotką tęskniłam bardziej niż za mamą. A Aniela nie zmieniła się wcale. Może miała trochę więcej zmarszczek, ale wszystko inne pozostało takie samo. Byłam wdzięczna Jackowi, że namówił mnie na ten wyjazd, chyba dzięki temu powoli pozbywałam się traumy. Zaczynałam wierzyć, że jestem normalna i mogę spokojnie wyjść za niego za mąż.

Katarzyna, 24 lata

Czytaj także:
Kobieta, która straciła dziecko
Adobe Stock, Tierney
Prawdziwe historie
„Straciłam syna i nikt mi nie współczuł, a teściowa oskarżyła o potworne rzeczy”
„Ludzie na wsi obwiniają mnie śmierć mojego dziecka, a co gorsza o to, że na niej zarobiłam. Obrzydliwe! Zdrowe organy mojego syna uratowały aż 6 osób”.

Kiedy w sklepie spotkałam sąsiadkę, powiedziałam jej „dzień dobry” i byłam pewna, że jak zawsze przystaniemy na chwilę i wymienimy się nowinkami, ale… pani Wanda mnie zignorowała. Zwykle odpowiadała na moje pozdrowienie, a teraz weszła między półki i demonstracyjnie odwróciła się do mnie plecami. Zrobiło mi się przykro. I przyznam, że stchórzyłam – zamiast podejść do niej i poprosić o wyjaśnienie, o co właściwie chodzi, poszłam w drugą stronę.    Wróciłam do domu, powłócząc nogami, jak bardzo zmęczony człowiek. Weszłam do kuchni, położyłam zakupy na stole i ciężko usiadłam na stołku. Spojrzałam na siatki – były w nich tylko podstawowe produkty: chleb, masło, mleko… Z bólem serca pomyślałam, że brakuje nutelli i chipsów. Nigdy nie jadłam takich świństw i zawsze krzyczałam na Sebastiana, że je kupuje, bo drogie i w dodatku niezdrowe, a teraz… Tak wiele bym dała, żeby usłyszeć trzask rozrywanej torebki chipsów, poczuć ich drażniący zapach…    – Nie przed obiadem! – powiedziałabym natychmiast.    – Tylko kilka, mamo! Obiad przecież też zjem! – usłyszałabym od syna.    No pewnie, że zjadłby. Wiadomo, uwielbiał rósł. Zresztą potrzebował kalorii i już jakiś rok wcześniej z wiecznego niejadka, zmienił się w głodomora. Ale to się nie stanie… Sebastian nie wejdzie do kuchni i nie pocałuje mnie w policzek na powitanie, i już nigdy nic do mnie nie powie…    Pomyślałam o sąsiadce, która mnie tak jawnie zignorowała w sklepie. „A więc paskudne plotki rozsiewane przez moją teściową dotarły już do mojego bloku” – wszystko stało się dla mnie jasne. Westchnęłam, a w oczach pojawiły się łzy.  Moja teściowa nie była jedyną osobą, która oskarżała mnie o śmierć mojego syna. Sama...

Chłopcy, którzy oglądają niecenzuralne zdjęcia
Adobe Stock, sakkmesterke
Prawdziwe historie
„Przyłapałam syna i jego kolegów na oglądaniu sprośnych zdjęć. Okazało się, że byli na nich rodzice jednego z chłopców”
„Podeszłam do drzwi i przyłożyłam do nich ucho. Usłyszałam, że chichoczą. Dotarło też kilka urwanych słów: „A patrz na to… hihihihi”, „A zobacz tu. Ja cie!”. Bez wahania otworzyłam drzwi. Nie miałam wątpliwości, że chłopcy oglądali jakieś niecenzuralne rzeczy”.

Nasz syn, Mateusz, jest w drugiej klasie podstawówki. Kiedy szedł do szkoły, martwiliśmy się, czy da sobie radę. I nie chodziło nam o jego wyniki w nauce, ale o to, jak odnajdzie się wśród kolegów, czy zdobędzie przyjaciół, czy będzie lubiany. Odetchnęliśmy z ulgą, gdy okazało się, że Mateusz nie tylko znalazł się w zgranej, dziarskiej i wesołej paczce kolegów, ale i ma przyjaciela – Tomka.   Bardzo nas to cieszyło, więc robiliśmy, co tylko można, żeby te jego dobre stosunki z kolegami podtrzymać. Chłopaki mieszkali na tym samym osiedlu, więc Mateusz sporo czasu spędzał z nimi na podwórku. Zapisaliśmy go też do klubu na piłkę nożną, bo chodzili tam wszyscy jego koledzy. No i w końcu postanowiliśmy urządzić mu w domu huczne urodziny. Syn też już był na dwóch takich przyjęciach, więc wypadało się zrewanżować.   Zaprosiliśmy na tę imprezę wszystkich chłopaków z paczki. Było ich ośmiu, więc szykowało nam się w domu niezłe zamieszanie. Upiekłam tort, przygotowaliśmy przekąski – te zdrowe i te na co dzień zakazane. Nadmuchaliśmy kilkanaście balonów, kupiliśmy śmieszne czapki, piszczałki i wynieśliśmy z pokoju Mateusza część mebli, żeby rozbrykana paczka miała więcej miejsca.    W końcu przyszli – cała ósemka. Każdy rodzic przyprowadził swojego gagatka i umówiliśmy się, że odbiorą ich za cztery godziny. Mówię o nich: „gagatki”, bo strasznie psocą. Wciąż tylko kombinują, co by tu nabroić. Tym razem też tak było. Od początku mało nie roznieśli mieszkania. Zamiast bawić się w pokoju syna, biegali po całym domu. Jak już jeden z nich potrącił telewizor i mąż dosłownie w ostatniej chwili złapał odbiornik, to zagoniliśmy ich do pokoju Mateusza. Tam szaleństwo trwało nadal. Krzyczeli, śmiali się, przekrzykiwali. Aż tu nagle… w jednej chwili wszystko ucichło. Przyłapałam...

Babcia, która zajmuje się wnukiem
Adobe Stock, New Africa
Prawdziwe historie
„Z dobrej woli pomogłam synowi przy wychowaniu wnuka. Z czasem stałam się ich służbą, a oni zaczęli mnie wyśmiewać”
„Praktycznie cały dom był na mojej głowie. Kajali się, przepraszali, obiecywali poprawę i wszystko było od nowa. Po pewnym czasie machałam więc ręką. Choć padałam ze zmęczenia, opiekowałam się Karolkiem, gotowałam, sprzątałam, prałam. Miałam tego dość”.

Daj komuś palec, to sięgnie po całą rękę. Chciałam pomóc dzieciom, bo wiedziałam, że im ciężko. Ale nie chcę być służącą!   Sama zaproponowałam dzieciom, że przeprowadzę się do nich do Warszawy, by zaopiekować się wnukiem. Byli wtedy w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Wiktor, praktycznie z dnia na dzień stracił świetną pracę. Znalazł co prawda nową, ale zarabiał w niej grosze w porównaniu z tym, co dostawał poprzednio. Ania nie miała wyjścia, musiała zrezygnować z urlopu wychowawczego. Pomogło, ale nie do końca. Gdy wszystko podliczyli okazało się, że z powodu kredytów i tak ledwie zwiążą koniec z końcem i nie stać ich będzie na opiekunkę.   – Mamy do wyboru dwie opcje: spłacać długi i spać spokojnie lub wynająć do Michałka nianię i czekać, aż zlicytuje nas komornik – biadolił syn, gdy przyjechali do mnie w odwiedziny.    Zrobiło mi się ich żal. Tak się cieszyli z nowego mieszkania, tak starannie je urządzali, a teraz mieli je stracić? Nie mogłam na to pozwolić!   – Finansowo was nie wesprę, bo nie mam z czego. Moja renta ledwie na czynsz i leki wystarcza. Ale Karolkiem chętnie się zaopiekuję, na tyle ile wystarczy mi sił – powiedziałam.    Zauważyłam, że syn odetchnął z ulgą.    – Jesteś kochana! I nie martw się, to tylko na kilka miesięcy, dopóki nie staniemy na nogi – zaczął mnie zapewniać.    – W porządku, zostanę tyle, ile będzie trzeba – przerwałam mu.    Nie chciałam, żeby mi dziękował. W naszej rodzinie zawsze pomagało się młodym ludziom. Sama czasem podrzucałam dzieci swojej mamie, gdy miałam coś ważnego do załatwienia. Uważałam, że to naturalne i powinnam się odwdzięczyć tym samym.    Poza tym w głębi duszy nawet cieszyłam się na tę przeprowadzkę. Od dnia śmierci męża...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj