Wyniki
Laureaci
ziajka krr
Wyniki
Nivea Klub Rodzica Recenzenta
Wyniki
nivea baby 2w1 krr
Wyniki
Pampers KRR
Wyniki
Wyniki
Wyniki
Wyniki
Prawdziwe historie: mąż przyznał, że nigdy nie chciał się ze mną żenić
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Mąż wykrzyczał, że nigdy nie chciał się ze mną żenić. Zaszłam w ciążę, więc teściowa i matka przekupiły go pracą u mojego ojca”

Marisa właśnie przechodziła bunt trzylatka. Starałam się robić to, co kazały mądre poradniki, ale właśnie zaczęłam nową pracę…

Byłam zestresowana i przemęczona, więc nie zawsze wystarczało mi cierpliwości i spokoju, by wytłumaczyć córce, że czegoś nie wolno, że nie wszystko da się mieć albo że na coś trzeba zaczekać. Bywało, że krzyczałam na małą, a potem byłam wściekła na siebie i miałam przytłaczające poczucie winy. Na ogół złościłam się wtedy nie tylko na siebie, ale też na Olgierda. Uważałam, że zrzuca cały ciężar wychowania na mnie, za mało mnie wspiera i nie rozumie, jak bardzo mnie to wszystko przytłacza. Wydawało mi się wręcz, że mnie nie kocha i tylko go irytuję swoimi emocjami. Ciągle miałam wrażenie, że najchętniej w ogóle nie zajmowałby się córką ani nie przebywał ze mną.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Normalna rodzina? To jakiś żart!

Raz powiedziałam o tym mamie, ale spojrzała na mnie zdumiona.

– Co ty mówisz, córcia? Przecież się z tobą ożenił, prawda?

– Bo byłam w ciąży! – wypaliłam. – Gdybym w nią nie zaszła, pewnie w życiu by mu do głowy nie przyszło brać ze mną ślub!

– Nie mów tak – skarciła mnie mama.

– Olgierd to porządny chłopak. Zarabia na ciebie i dziecko, Marisa ma tatę, tworzycie normalną rodzinę, a to najważniejsze.

Chciałam jej powiedzieć, że na mnie to Olgierd akurat wcale nie zarabia, bo mam dobrą pensję, że Marisa widuje go właściwie tylko w weekendy i to wyłącznie wtedy, kiedy wywiercę mu odpowiednio głęboką dziurę w brzuchu, by ją gdzieś zabrał, a z tą normalną rodziną to chyba jakiś żart!

Bo ja nie czułam się normalnie w tym małżeństwie. Owszem, byłam szczęśliwa, że dwa tygodnie po tym, jak zorientowaliśmy się, że jestem w ciąży, mój chłopak wręczył mi złoty pierścionek z diamencikiem i poprosił, żebym została jego żoną. Nie spodziewałam się tego, bo spotykaliśmy się niecały rok i oboje podchodziliśmy do idei małżeństwa raczej luźno. Zawsze tak było. Znaliśmy się od wielu lat, jak chyba wszyscy młodzi w naszej miejscowości. Wpadaliśmy na siebie, a to na imprezie jakiejś wspólnej koleżanki, a to na cmentarzu podczas pogrzebu nauczyciela z dawnej szkoły. Nasze mamy się znały z kościoła oraz jakiejś fundacji i, podobnie jak większość matek młodych ludzi, snuły ponoć plany zeswatania nas długo przed tym, zanim poszliśmy na pierwszą randkę.

Można więc powiedzieć, że wiedzieliśmy o swoim istnieniu od wielu lat, ale znaliśmy się dość krótko. Dlatego byłam zdziwiona, że Olgierd chce ślubu. Ja miałam wątpliwości, ale nikt nie chciał ich słuchać.

– No coś ty! – mówiły siostry. – Będziecie mieli dziecko! Przecież nie może być nieślubne! Powinno mieć ojca…

– Chcesz być samotną matką? Serio?! – dziwiły się kuzynki. – Wiesz, jakie to trudne? Te wszystkie rozprawy o alimenty, walki w sądzie o prawo do opieki nad dzieckiem!

Czułam się jak drugoplanowa postać we własnym życiu

Nie umiałam im wytłumaczyć, że wcale nie planuję toczyć walk sądowych z Olgierdem. Uważałam, że spokojnie dogadamy się co do opieki nad dzieckiem i jego finansowania. Po prostu wydawało mi się, że przypadkowa ciąża to słaby powód do ślubu po kilku miesiącach związku.

Ale przekonał mnie sam Olgierd. Wyglądało na to, że naprawdę zależało mu na ślubie. Obiecywał, że nie będę musiała się niczym martwić, bo on będzie na nas pracował. Mojemu tacie bardzo się to spodobało, docenił to, że jego przyszły zięć był tak odpowiedzialny i wziął go do spółki w swojej firmie. Mama też go pokochała, razem z moją przyszłą teściową zaplanowały nasz ślub od A do Z. Miałam wrażenie, że wszystko działo się nieco poza mną, jakbym była statystką w filmie o własnym życiu.

Ale byłam w ciąży, pracowałam na umowę zlecenie i martwiłam się, jak wrócę do branży po przerwie, dość kiepsko się czułam, więc w sumie zgodziłam się, by to wszystko po prostu się działo.

A dwa lata później rozglądałam się dookoła siebie i zastanawiałam się, gdzie jest mąż, który tak obiecywał mnie wspierać, i dlaczego czuję się tak straszliwie samotna, niekochana i ignorowana, a kiedy komuś się z tego zwierzam, słyszę tylko, że mam nie przesadzać. Co właściwie poszło nie tak?

Tamten poranek zapamiętam na całe życie

To był piątek, okazało się, że muszę zostać w nowej pracy dłużej w związku z zamknięciem tygodnia i powiedziałam o tym Olgierdowi przy śniadaniu.

– OK, zawiozę małą do rodziców – odpowiedział, nawet na mnie nie patrząc. – Wyjeżdżam dzisiaj na noc, wracam w poniedziałek rano, prosto do pracy.

– Słucham?! – z zaskoczenia aż upuściłam grzankę. – Teraz mi to mówisz? Myślałam, że jutro pójdziemy we trójkę na basen.

– Zabiorę Marisę w tygodniu, nie martw się – odmruknął znad jajecznicy.

– Ale ja w tygodniu pracuję, nie mam jak iść! Mieliśmy iść całą trójką! Rodzinnie!

Nie wiem, kto co dokładnie powiedział w ciągu kolejnych kilku minut, ale w którejś chwili, widząc, że mąż nie ma najmniejszej ochoty spędzać ze mną czasu w weekend, wypaliłam, że nasze małżeństwo było w końcu jego pomysłem.

– No chyba nie bardzo! – odparował.

– Taaak? To co, niby ja ci się oświadczyłam? – pomachałam mu zaręczynowym pierścionkiem przed nosem.

– Oświadczyłem ci się, bo mnie do tego zmusili twoi i moi rodzice! – krzyknął, a ja nagle straciłam głos.

Dopiero po chwili wycharczałam: „Co takiego?”, a on wyraźnie się wystraszył, że powiedział za dużo. Ale było już za późno na wycofanie się. Nie zamierzałam odpuścić.

– Spóźnisz się do pracy… – powiedział cicho. – Porozmawiamy wieczorem.

Ale nic mnie nie obchodziła praca. Musiałam wiedzieć, co miał na myśli, mówiąc, że został zmuszony do oświadczyn.

Rodzice to ukartowali

Tamtego poranka mój świat nagle runął. Dowiedziałam się, że Olgierd nie myślał o ślubie, kiedy dowiedział się, że jestem w ciąży. Chciał zaczekać, podobnie jak ja, aż nasz związek się rozwinie, dojrzeje. Nie uważał, że dziecko w drodze oznacza konieczność zawarcia małżeństwa.

Ale innego zdania byli moi rodzice. Najpierw – jak opowiedział mi mąż – porozmawiał z nim mój tata. Chciał wiedzieć, kiedy ślub, i fatalnie przyjął oświadczenie Olgierda, że właściwie to go nie planujemy.

– Potem twoja mama zadzwoniła do mojej – mężowi wyraźnie trudno było o tym mówić. – Spotkały się i ustaliły, że nie ma mowy, żeby nasze dziecko było nieślubne. Mój ojciec oczywiście zawsze robi to, co każe mu matka, więc wziął mnie na męską rozmowę i powiedział, że jeśli się z tobą nie ożenię, nie będę już jego synem…

Słuchałam tego z rosnącym przerażeniem, które było silniejsze nawet niż gniew. Nie miałam pojęcia, że najbliższe mi osoby, czyli rodzice, kompletnie zignorowali to, czego ja mogłam chcieć i po prostu załatwili mi ślub. Chyba najgorsze było to, że mój tata obiecał Olgierdowi, że zrobi z niego wspólnika, jeśli tylko wykona jego polecenie i mnie poślubi.

Nagle wszystko zrozumiałam. To, dlaczego mąż coraz bardziej mnie unikał i skąd brało się moje poczucie samotności i niekochania. Olgierd dał się wmanewrować w ślub. Z jednej strony obie matki zagrały na jego poczuciu winy, z drugiej – dostał propozycję wysokiej pensji, z trzeciej – nie śmiał przeciwstawić się tylu osobom, które uformowały zwarty front. Ale to nie znaczy, że chciał się ze mną ożenić.

– Czy ty mnie w ogóle kiedykolwiek kochałeś? – zapytałam, czując, że bardzo boję się odpowiedzi.

– Nawet jeśli, to… – zawahał się, ale zdecydował się być szczery do końca. – Przez ostatnie dwa lata czułem się jak w więzieniu… Zastanawiałem się, czy wiedziałaś o tych naciskach…

– Nie! – krzyknęłam. – I nie chcę, żebyś był moim mężem na siłę!

Płakałam, krzyczałam, nie wiedziałam, co będzie dalej, ale byłam pewna jednego: nie chciałam żyć w małżeństwie z kimś, kto czuł się przy mnie jak w więzieniu. Oznajmiłam mężowi, że powinniśmy się rozwieść.

Po rozwodzie został moim chłopakiem

To nie była tylko tamta rozmowa. Długo dyskutowaliśmy, ustalaliśmy warunki, rozmawialiśmy o tym, co najlepsze dla Marisy. Olgierd nie miał do mnie żalu, rozumiał, że zostałam potraktowana instrumentalnie, tak samo jak on. Zgodziliśmy się, że nie byliśmy dojrzali do małżeństwa – ja zostałam w nie wmanipulowana, a on zmuszony.

To był bardzo kulturalny rozwód, sędzia aż gratulowała nam dojrzałej postawy. Rodziny powiadomiliśmy dopiero po fakcie, a potem na jakiś czas się od nich odcięliśmy.

Wiecie, co jest najlepsze? Nadal mieszkamy razem. Tak po prostu jest wygodniej dzielić się opieką nad córką, poza tym nadal się lubimy i szanujemy. Oboje jesteśmy wolni – każde z nas może odejść albo znaleźć sobie nowego partnera. Ale jakoś tak się nie dzieje. Ostatnio byliśmy we troje na basenie. Patrzyłam, jak mój były mąż bawi się z Marisą, i myślałam o tym, co na siebie włożę na kolację w hotelowej restauracji, na którą szłam wieczorem z Olgierdem.

Tamtą noc spędziliśmy w jednym łóżku. Wygląda więc na to, że jestem w związku z eks, ojcem mojej córki. Jak dalej się to potoczy? Nie wiem. Ale na pewno tylko my będziemy o tym decydować!

Anita, lat 24

Zobacz także:

Prawdziwe historie: teściowa nie wierzy, że jestem w ciąży. Rozpowiada, że udaję
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Gdy po 7 latach starań zaszłam w ciążę, teściowa mi nie uwierzyła. Uznała, że zmyślam i udaję, bo za dobrze wyglądam”
„Powinnaś wreszcie schudnąć!” – wypaliła teściowa. Nawet się nie zdenerwowałam. Ta głupia baba nie musi wiedzieć, dlaczego tak bardzo przytyłam.

Kiedy kupiliśmy z Marcinem wymarzone mieszkanie, byliśmy w siódmym niebie. Szukaliśmy go dość długo, bo chociaż mieszkań na rynku jest teraz w bród, to nie chcieliśmy zamieszkać w czymś zwanym szumnie przez dewelopera „Zielona Dolina”, albo „Lawendowe pole”, gdzie lawendę znajdzie się najwyżej w woreczkach zapachowych zawieszonych w szafie. Nam zależało na czymś naprawdę klimatycznym, w końcu mieliśmy się uwikłać w niemały kredyt na trzydzieści lat. Chcieliśmy mieć rozkładowe mieszkanie z dużym tarasem, a może nawet niewielkim ogródeczkiem, jeśli byłoby na parterze. Szukaliśmy, jeździliśmy, oglądaliśmy. W końcu się jednak udało. Piękne mieszkanie po generalnym remoncie kupiliśmy od małżeństwa, które odziedziczyło po jakiejś ciotce domek pod miastem. Teściowej nigdy nic się nie podoba Szczęśliwi podpisaliśmy umowę i właściwie od razu mogliśmy się wprowadzić. Naszą starą kawalerkę natychmiast wynajęliśmy, ciesząc się, że w ten sposób przynajmniej w części będziemy mieli co miesiąc na ratę kredytu. Szczęśliwi, zaprosiliśmy na  obiad rodziców Marcina. Liczyłam na to, że im się spodoba nasze mieszkanie i pochwalą nasz wybór. I tutaj się nie zawiodłam. Moja teściowa rozejrzała się po wszystkich kątach, a potem nagle wypaliła: – Nie rozumiem, po co wam tyle pokoi. Przecież nie możecie mieć dzieci. Kiedy to usłyszałam, krew natychmiast uderzyła mi do głowy. Poczułam, że robi mi się słabo. Marcin to zauważył i rzucił w moją stronę niespokojne spojrzenie. – Przynieść ci wody? – zapytał. Może raczej powinieneś utemperować swoją mamusię, zamiast poić mnie wodą jak wielbłąda – pomyślałam ze złością. Ale zaraz tego pożałowałam. Mój mąż przecież nie był winien temu, jaką ma matkę. Tym bardziej że także cierpiał przez jej rozmaite uwagi i...

Prawdziwe historie: teściowa obwiniała mnie, że poroniłam. Po śmierci mojego męża było jeszcze gorzej
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Po śmierci mojego męża teściowa pochowała go bez mojej wiedzy. Nigdy mnie nie lubiła, ale to był cios prosto w serce”
Matka Darka nigdy nie pogodziła się z tym, że po naszym ślubie straciła nad nim kontrolę. Robiła wszystko, by mieć go znowu przy sobie...

Kiedy mam jakiś problem, lubię na niego spojrzeć z oddalenia. Z perspektywy wiele rzeczy wygląda inaczej. Na przykład moje małżeństwo. Pobraliśmy się z Darkiem z wielkiej miłości, ale jak to w życiu bywa nasze uczucie z czasem się wypaliło. Uważam, że miała w tym spory udział moja teściowa, która od początku mnie nie lubiła. Nie wiem, co zrobiłam tej kobiecie, że mnie nie zaakceptowała, starałam się przecież być dla niej miła. A że nie chciałam się jej podporządkować i zawsze miałam własne zdanie? Trudno mnie chyba o to winić, prawda? Traktowała mnie jak powietrze Niestety, w oczach mojej teściowej był to grzech ciężki, niewybaczalny. To ona bowiem trzęsła całą rodziną, miała ostatnie zdanie we wszystkich sprawach. Dwie córki i ich mężowie podporządkowali się jej bez słowa sprzeciwu, tylko nie ja. Kością niezgody stało się to, że chciałam mieszkać blisko moich rodziców, mimo że wiedziałam, iż teściowa sobie zaplanowała, że wszystkie jej dzieci będą mieszkały w tej samej wsi, co ona. Specjalnie zostawiła kawał pola i wyznaczyła działki, aby mieć rodzinę na wyciągnięcie ręki. Tymczasem ja się wyłamałam z tej układanki. Nie pomogły tłumaczenia, że moi rodzice mają tylko mnie, jedynaczkę. Teściowa i tak uznała, że jej robię na złość. Stałam się dla niej niewidzialna. Ignorowała mnie uparcie podczas wszelkich rodzinnych spotkań, zwracając się do swojego syna: – Powiedz swojej żonie, że… A kiedy już naprawdę musiała powiedzieć coś bezpośrednio do mnie, używała trzeciej osoby liczby pojedynczej. Długo to tolerowałam, aż w końcu nie zdzierżyłam i zapowiedziałam Darkowi, że nie zamierzam jeździć do jego rodziców. Przez problemy zaczęliśmy się oddalać Tak naprawdę ubodła mnie nie tyle forma, w której teściowa się do mnie zwracała, ale to, że zaczęła mi dokuczać z powodu braku dzieci. To...

Prawdziwe historie: za radą teściowej i własnej matki złapałam męża na dziecko
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Mąż chciał odejść do innej, więc za radą mamy i teściowej złapałam go na dziecko. I tak mnie zostawił, a Zuzię ma gdzieś – woli nową rodzinę”
Moje małżeństwo się sypało, Jarek już nawet nie ukrywał, że ma inną. A ja jak pierwsza naiwna uwierzyłam mamie i teściowej, że ciąża na pewno scali nasz związek.

Kiedy w moim małżeństwie zaczęło się sypać, teściowa, mama, kuzynki i koleżanki zaczęły mnie przekonywać, że jedynym pewnym i sprawdzonym ratunkiem na takie kryzysy jest dziecko. Pytania o dziecko przyprawiały mnie o mdłości – Ono wszystko załatwi – mówiła Małgosia, a Iza wyjaśniała, o co Gośce chodzi. – Gdybyście już je mieli, on by nie latał za innymi babami! Miałby zajęcie, pełną rodzinę, miałby dla kogo żyć! Nie rozumiem, jak mogłam ich posłuchać… Miałam wtedy dwadzieścia dziewięć lat, dyplom wyższej uczelni, ludzie uważają mnie za rozsądną i inteligentną kobietę, a dałam się przekonać jak nastolatka… Szczególnie teściowej, która mi wmawiała, że jak jej syn, a mój mąż, zobaczy wydruk z USG, oszaleje ze szczęścia! Nie pomyślałam, że akurat ona średnio zna swojego jedynaka. Nigdy nie byli w dobrych układach, często się kłócili, więc skąd niby miałaby wiedzieć, czego on naprawdę chce? Teraz widzę, że moja mama również nie była szczera. Chciała mieć wnuki, marzyła o tym, bez przerwy gadała, jak pięknie jest być babcią! Od dawna dopytywała, czy to już. Zamęczała mnie opowieściami o swoich koleżankach, które odmłodniały, odkąd w rodzinie jest maleństwo. – Znowu chce im się żyć, nie czują się samotne! – przekonywała. – W końcu czyje to ma być dziecko? – złościłam się. – Moje czy twoje? – Twoje, twoje, ale pamiętaj, że ja wiecznie siły nie będę miała – odpowiadała. – Jestem coraz starsza! Korzystaj, dopóki mogę ci pomóc. – Mam rodzić na wasze zamówienie? – pytałam. – Dlatego, że wy chcecie się lepiej poczuć? Niedoczekanie! Wszystkie rodzinne spotkania były koszmarem, bo jedna przez drugą dopytywały, czemu odkładamy decyzję o powiększeniu rodziny. W sumie nawet nie bardzo się...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach
Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19
Partner
częste oddawanie moczu u dziecka
Zakupy
Szukasz najlepszego nocnika dla dziecka? Sprawdź nasz ranking!
Partner
Kobieta czyta książkę
Zakupy
Tej książce ufają miliony rodziców! Czy masz ją na półce?
Partner
łojotokowe zapalenie skóry
Pielęgnacja
Test zakończony sukcesem! 99% osób poleca te kosmetyki
Partner
Polecamy
Porady
Bon turystyczny przedłużenie
Aktualności
Bon turystyczny przedłużony: będzie obowiązywał również w sezonie zimowym 
Joanna Biegaj
Opieka na dziecko 2 dni
Prawo i finanse
2 dni opieki na dziecko: kiedy zgłaszać pracodawcy urlop opiekuńczy
Milena Oszczepalińska
życzenia na dzień chłopaka
Aktualności
Życzenia na Dzień Chłopaka: rymowanki, wierszyki, mądre cytaty
Joanna Biegaj
Ile trwa katar u dziecka
Zdrowie
Ile trwa katar u dziecka: katar wirusowy i bakteryjny. Ile trwa nieleczony katar?
Ewa Janczak-Cwil
Imiona aniołów: lista anielskich imion dla chłopców i dziewczynek
Aktualności
Imiona aniołów: lista anielskich imion dla dziewczynek i chłopców
Luiza Słuszniak
Pomysły na Dzień Chłopaka w szkole
Aktualności
Pomysły na Dzień Chłopaka w szkole: jak zorganizować obchody, jakie prezenty przygotować?
Joanna Biegaj
Ciasto na dzień chłopaka z kremem i owocami
Przepisy
Ciasto na Dzień Chłopaka: przepis. Spraw pyszną niespodziankę!
Adrianna Trusiuk
Dzień chłopaka i Dzień mężczyzny: czy to samo święto?
Święta i uroczystości
Dzień Chłopaka i Dzień Mężczyzny: czy to jest to samo święto?
Małgorzata Sztylińska-Kaczyńska
Zabawy na Dzień Chłopaka: fajne i śmieszne aktywności dla dzieci
Gry i zabawy
Zabawy na Dzień Chłopaka: fajne i śmieszne gry i zabawy dla dzieci
Sylwia Arlak
Urlop ojcowski
Prawo i finanse
Urlop ojcowski 2022: ile dni, ile płatny, wniosek, dokumenty
Magdalena Drab
upoważnienie do odbioru dziecka ze szkoły
Edukacja
Jak napisać upoważnienie do odbioru dziecka ze szkoły [WZÓR]
Joanna Biegaj
gęsty katar u dziecka
Zdrowie
Gęsty katar u dziecka – jak szybko się go pozbyć?
Ewa Janczak-Cwil
pielęgnacja niemowlaka
Aktualności
Najważniejsze zasady pielęgnacji niemowlaka (rady położnej)
Joanna Biegaj
upoważnienie do odbioru dziecka z przedszkola
Edukacja
Upoważnienie do odbioru dziecka z przedszkola: jak je napisać, kto może zostać upoważniony? 
Joanna Biegaj
skierowanie do lekarza
Zdrowie
Do jakiego specjalisty potrzebne jest skierowanie?
Magdalena Drab
Kaszka kukurydziana
Dieta
Kaszka kukurydziana dla niemowlaka – jak zrobić i od kiedy warto ją podać? [PRZEPIS]
Adrianna Trusiuk
Najlepsze książki dla 5-latka
Wychowanie
Książki dla 5-latków. Jakie wybrać, by zachwycić dziecko?
Luiza Słuszniak
wierszyk dla nauczyciela przedszkola
Przedszkolak
Wierszyk dla nauczyciela przedszkola: propozycje, które sprawdzą się też jako życzenia
Joanna Biegaj