Strona zawiera treści tylko dla osób dorosłych

Mąż zmuszał mnie do rodzenia dzieci
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Mąż zmuszał mnie do rodzenia kolejnych dzieci, nawet kiedy zagrażało to mojemu życiu”

„ – Wpadłeś w szał, kiedy dowiedziałeś się, że po drugim porodzie za namową lekarzy rozważam założenie spirali. – Jesteś niedojrzałą egoistką! – wrzeszczałeś. – To nie ty powinnaś decydować o tym, czy mamy mieć dzieci, czy nie”.

Nie ma dnia, abym o tobie nie myślała. Dziwne, że po tym wszystkim, co zdarzyło się między nami, wspominam tylko dobre chwile. Twój uśmiech, sposób, w jaki odgarniałeś włosy z mojej szyi, albo to, jak mnie przytulałeś, gdy przysiadałam obok ciebie na kanapie.

W najmniej oczekiwanych momentach przypominam sobie twoje żarty rzucane dla rozładowania napięcia, bukiet polnych kwiatów, który wręczyłeś mi na wieść o pierwszym dziecku, czy wieczorny spacer we dwoje, gdy przytłoczeni problemami z budową domu przestaliśmy nawet marzyć o chwili dla siebie.

Każdego roku w twoje urodziny idę nad rzekę, w miejsce, gdzie dawniej zabierałeś mnie na spacer, i palę znicz za twoją duszę. Wolę ten kawałek porośniętego trzcinami brzegu od ponurego nagrobka, który kazali mi dla ciebie postawić.

– Choćby symbolicznie – prosiła teściowa, kiedy wzbraniałam się przed podjęciem decyzji. – Choćby dla dzieci… – przekonywała moja mama. – Żeby miały dokąd przyjść we Wszystkich Świętych. I dla nas…

Rodzinie i ogółowi społeczeństwa było to potrzebne, więc po przepisowych pięciu latach poszukiwań wymusili na mnie, abym sądownie uznała twoją śmierć. Pocieszali, że policja i specjalne organizacje i tak nie zaprzestaną swoich działań, ale porządek musiał być, zwłaszcza prawny.

Nie taka zwykła woda – jak Oliwka z AZS odzyskała radość życia dzięki pobytowi w Avène [WIDEO REPORTAŻ]

Nie pragnęłam na własność naszego domu ani horrendalnie wielkiej działki

Miałam dość szarpaniny z pożyczkami i żebrania po urzędach, żeby wystarczyło mnie i trójce naszych dzieci na chleb. Każdego dnia po twoim odejściu marzyłam tylko o jednym – żeby zasnąć i obudzić się w ciasnym mieszkanku po babci, w którym spędziliśmy najpiękniejsze lata naszego małżeństwa.

Ale nie ma już tamtego miejsca i życia. Chciałeś być jak inni – mieć dużą rodzinę, ładny dom na przedmieściach i dobry samochód. Zbywałeś moje obawy, nie przejmowałeś się, kiedy mówiłam, że wolałabym poprzestać na jednym dziecku i codzienności bez kredytu. Obróciłeś w żart mój ból, gdy po ciężkim, kilkunastogodzinnym porodzie Łucji odmówiłam rodzenia kolejnego dziecka.

Wpadłeś w szał, kiedy dowiedziałeś się, że po drugim porodzie za namową lekarzy rozważam założenie spirali.

– Jesteś niedojrzałą egoistką! – wrzeszczałeś. – To nie ty powinnaś decydować o tym, czy mamy mieć dzieci czy nie!

Wtedy jeszcze łudziłam się, że można ci przemówić do rozsądku. Przecież jeszcze niedawno potrafiliśmy czytać w swoich myślach…

Po pierwszym gwałcie straciłam złudzenia

W miarę jak rosły mury naszego domu, ty stawałeś się coraz bardziej agresywny i apodyktyczny. Wycierałeś sobie usta Bogiem, żeby zamknąć moje.

„Taka jest twoja powinność” – szeptałeś mi do ucha, zmuszając do uległości.

Janka jest owocem gwałtu. Staram się być dla niej dobrą matką, wiem, że niczemu nie zawiniła, lecz mimo szczerych chęci nie potrafię kochać jej równie mocno jak pozostałej dwójki. Rodząc ją, omal nie wykrwawiałam się na śmierć, uszkodziłam sobie wzrok i organy kobiece. Janka jest silna i niezwykle inteligentna. Ona wie, wyczuwa szóstym zmysłem, że między nami dwiema zdarzyło się coś złego.

Zabroniłam wspominać komukolwiek o porodzie i przyczynach mojej niepełnosprawności, ale ona, mimo zaledwie dziewięciu lat, potrafi czytać między wierszami. Trzyma mnie na dystans i czasami patrzy na mnie tak, jakby znała prawdę nie tylko o swoim poczęciu…

W zasadzie po tylu latach nieobecności dzieci przestały już o ciebie pytać. Owszem, zerkają na twoje zdjęcie ustawione na kredensie w gościnnym pokoju, czasami wspomną twoje imię, ale sprawiają wrażenie, jakby oswoiły się z naszym życiem we czwórkę. Nigdy nie należały do wylewnych, więc trudno odgadnąć, co czują naprawdę. Ta niepewność sprawiała, że długo nosiłam w sobie poczucie winy. Uwolniło mnie dopiero niedawne wyznanie najstarszej Łucji, że dobrze nam bez ciebie.

„Tak normalnie” – dodała wyraźnie onieśmielona.

Uśmiechnęłam się nieznacznie, chcąc dodać jej otuchy i podziękować za szczerość. Mateusz pogłaskał jej dłoń, tylko Janka swoim zwyczajem pozostała zdystansowana, przyglądając się uważnie całej naszej trójce z końca stołu.

„Co ty sobie myślisz, córeczko? – przebiegło mi przez głowę. – Będziesz go szukać, gdy dorośniesz, czy zapomnisz o nim i o nas?”.

Nie skończyliśmy domu, wciąż mieszkamy w niewykończonych murach, bo przygwożdżeni pożyczkami nie możemy z niego uciec. Nawet gdy bank pod presją opinii społecznej umorzył wdowie z trójką dzieci część kredytu budowlanego, pozostały nam jeszcze inne długi. Jak ten za samochód czy dodatkowe ary działki.

Może gdyby nie ta jałowa ziemia, udałoby nam się uciec?

Ale ty wymyśliłeś sobie, że stworzysz sad albo wykopiesz stawy.

„Trzeba się uniezależnić, mieć coś swojego” – mówiłeś, krocząc po skąpo porośniętej trawą łące, chociaż nie znałeś się ani na sadownictwie, ani tym bardziej na hodowli ryb.

Nie wiem, jakim cudem udało ci się dostać te kredyty, ale serce mi pękło, kiedy otworzyłam list z informacją o naszym zadłużeniu. Choćbym harowała 30 lat, nie byłabym w stanie spłacić wszystkich naszych pożyczek, a przecież już wtedy byłam rencistką. Nasz związek umierał na raty, ale wyciąg z konta z zadłużeniem i twoja kolejna samowola stały się początkiem jego rzeczywistego końca.

Trzymając przed sobą papier z zestawieniem naszych horrendalnych rat, poczułam się jak więzień z dożywociem i po raz pierwszy zażądałam wyjaśnień.

Wtedy też po raz pierwszy poznałam siłę twoich argumentów

Zbiłeś mnie tak, że długo nie mogłam się podnieść, i ostrzegłeś, że będziesz robił to częściej, jeśli dalej zamierzam podważać twoje kompetencje. Zamilkłam przerażona tym, do czego jesteś zdolny. Nie chciałam być twoim workiem treningowym, a tym bardziej wychowywać dzieci w domu pełnym przemocy.

Milczałam więc, gdy na różne sposoby zmuszałeś mnie do posłuszeństwa. Nie protestowałam, widząc jak nasze jeszcze niewykopane do końca stawy porastają perzem. Chowałam dumę do kieszeni, gdy dzieci dodzierały po sobie ubrania kupione w lumpeksie, a nasze mamy podrzucały nam obiady, byśmy mogli dotrwać do pierwszego. Może trwałabym w tym stuporze dłużej, gdybym pewnego dnia nie usłyszała twojej rozmowy z bratem.

Żaliłeś mu się przez telefon na swoje życie. Mówiłeś, że masz dość mnie i rosnących długów.

Snułeś wizje najprostszego rozwiązania, czyli ucieczki

Chciałeś zniknąć z naszego życia. Wyjechać gdzieś sam i zacząć wszystko od nowa. Z nową kobietą i w innych okolicznościach. W pierwszej chwili wzięłam twoje słowa za kiepski żart albo oznakę załamania, ale kiedy później przeczytałam twoje wiadomości wysyłane do brata, zrozumiałam, że naprawdę chcesz nas utopić w bagnie, które sam nam stworzyłeś.

Nie wściekłam się. Po latach zastraszania i ciągłego dyscyplinowania nie byłam w stanie okazać złości, więc najpierw poczułam odrazę, a potem zwyczajnie spanikowałam, gdy podczas spaceru wzdłuż jeziora powiedziałeś, patrząc mi prosto w oczy, żebym się nie wtrącała w twoje sprawy.

Przycisnąłeś mi pięść do twarzy, kiedy ze łzami w oczach błagałam, abyś pomyślał o naszych dzieciach. Zacząłeś mnie szarpać, grozić, że utopisz mnie w tym jeziorze, a potem wmówisz wszystkim moją ucieczkę i jako samotny ojciec wyżebrzesz obniżenie, a nawet anulowanie większości pożyczek. Widziałam, że wyraźnie ucieszył cię ten nieoczekiwany pomysł, bo z furią chwyciłeś mnie za włosy i zacząłeś ciągnąć w kierunku wody.

Oszołomiona, potrzebowałam czasu, żeby zrozumieć, co się dzieje, ale oprzytomniałam, kiedy moja twarz dotknęła tafli zimnej wody. Jakimś cudem wyswobodziłam się i kopnęłam cię tak mocno, że zatoczyłeś się do wody. Teraz ty wyglądałeś na zdezorientowanego, a to wystarczyło, abym rzuciła się na ciebie i przytrzymała cię pod wodą. Szarpałeś się, więc cię przydusiłam, stając na tobie całym ciężarem ciała.

Byliśmy blisko brzegu, zaledwie kilka kroków dzieliło cię od życia, ale już nie wypłynąłeś. Nawet nie czułam zimna, kiedy przemoczona wciągałam cię w szuwary, napychając kieszenie twojej kurki kamieniami. Nie pamiętałam o zmęczeniu, gdy przyciskałam twoje wciąż unoszące się na wodzie ciało ciężkim kamieniem w nadziei, że coraz rzadsze w naszych stronach węgorze pomogą mi dokonać dzieła.

W zasadzie nie czułam niczego, wracając do domu bocznymi ścieżkami

Nie dbałam o spójność opowieści, ale ku mojemu zdziwieniu ludzie szybko uwierzyli, że pojechałeś do banku i już nigdy do nas nie wróciłeś. Nikt nie widział, jak wychodzimy na spacer, a dzieci zostawiliśmy na tydzień u dziadków w nadziei, że dostaną trzy ciepłe posiłki i wyśpią się w ogrzanych pokojach. Wieść o naszych zadłużeniach i twoich planach tylko uwiarygodniła moją historię.

W naszym miasteczku rzadko zdarzają się morderstwa, a już na pewno nie w zwyczajnych rodzinach, więc nikomu nie przyszło do głowy, że spoczywasz na dnie jeziora, a ja też nigdy nie wróciłam w to miejsce. Zamiast żyć złymi wspomnieniami, wolę skupiać się na dobrych i pamiętać ciebie takim, jakim byłeś, gdy mnie jeszcze kochałeś. Uważam, że tak jest łatwiej i mnie, i dzieciom. Może nawet Jance, choć trudno ją wyczuć…

Aneta, lat 39

Czytaj także:

Chciałem, żeby kochanka usunęła ciążę
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Za miesiąc miałem się żenić, ale moja kochanka zaszła w ciążę. Dałem jej pieniądze na zabieg i kazałem znikać”
Bardzo kocham moją narzeczoną. A cała reszta to po prostu drobna wpadka. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego ona nie chce już ze mną być!

Jestem jedynakiem. Od zawsze wiedziałem, co będę robić w życiu: przejmę od rodziców gospodarstwo sadownicze. Nauka i szkoła nie bardzo mnie interesowały. Tata bardzo chciał, żebym poszedł do technikum rolniczego, potem na studia, ale to były jego plany, nie moje. Szkołę rzuciłem po gimnazjum I zacząłem pracować przy jabłkach. Rodzice trochę marudzili, ale jak zobaczyli, że sobie radzę, to w końcu dali mi spokój. Bo do jabłek naprawdę miałem rękę. A do tego dryg organizacyjny. Sam nauczyłem się szczepić drzewa i kazałem przebudować magazyn tak, że teraz funkcjonował dużo sprawniej. Tata zatrudnił mnie na etat i płacił mi całkiem porządną pensję. Jako pierwszy we wsi zrobiłem prawo jazdy. Samochód – nowe audi – dostałem od rodziców na 18. urodziny. Dwa lata temu tata zaczął mnie wysyłać w interesach w Polskę. Dzięki temu wiosną ubiegłego roku poznałem Lilkę . Jej tata prowadzi firmę transportową. Podpisywaliśmy umowę na wynajem ciężarówek, a potem pan Tadeusz zaprosił mnie na obiad. Lilka wpadła mi w oko od razu – wysoka, szczupła, z burzą jasnych włosów. W czasie tej pierwszej wizyty nie zamieniliśmy ani słowa. Dwa tygodnie później przejechałem przez pół Polski, choć w tamtym rejonie nie miałem żadnego interesu. Zadzwoniłem do ojca Lilki. – Panie Tadeuszu, akurat jestem przejazdem w okolicy. Mogę wpaść na herbatę? – zapytałem. Oczywiście zostałem zaproszony i ugoszczony obiadem. Lilka podawała do stołu, ale dalej się do mnie nie odzywała. Ale ja miałem plan. Zanim przyszedłem na obiad, przebiłem gwoździem oponę. Zapasowe koło schowałem w krzakach. Gdy po obiedzie i deserze poszedłem do auta, urządziłem przedstawienie. Skłamałem, że zapasowe koło wyjąłem ze schowka, gdy odkurzałem auto. – Pewnie zostało...

Córka postanowiła znaleźć mi męża
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Moja 10-letnia córka szukała mi męża, bo jej niewdzięczny ojciec zostawił nas dla swojej młodziutkiej asystentki”
Odkąd mój mąż oszalał na punkcie swojej młodej asystentki i wyprowadził się do niej, zostałyśmy z córką same. Wtedy Karolina postanowiła... znaleźć mężczyznę, który się nami zajmie.

No ładnie, tego się nie spodziewałam po mojej dziesięciolatce. Stwierdziła, że powinnam sobie kogoś znaleźć, bo cały dom jest na mojej głowie, a mężczyzna to i trawnik skosi, i w piecu napali… Myślałam, że Karolina żartuje, ale nie – ona naprawdę zaczęła mnie swatać. Odkąd mój mąż oszalał na punkcie swojej młodej asystentki i wyprowadził się do niej, zostałyśmy z córką same. Życie w dużym domu na przedmieściach tylko z dwunastoletnią dziewczynką nie jest jednak łatwe. Tym bardziej że kochany tatuńcio zachowywał się tak, jakby wziął rozwód nie tylko ze mną, ale i z Karoliną. Sama musiałam palić w piecu, pielęgnować ogród, wozić córkę do szkoły i odbierać ją po lekcjach Do tego wszystkiego musiałam jeszcze chodzić do pracy. Byłam zmęczona i przybita. Któregoś dnia Karolina w odpowiedzi na moje rozpaczliwe stwierdzenie, że najprawdopodobniej zepsuł nam się samochód, oznajmiła prosto z mostu: – Dłużej tak nie pociągniemy, mamuśka. Potrzebujemy faceta. – O czym ty mówisz, Karolka? – wydukałam po dłuższej chwili. – Oj, mamuśka, nie udawaj. Po prostu musisz sobie znaleźć nowego męża, albo może lepiej partnera . Ślub właściwie nie jest ci do niczego potrzebny. – Nie jest mi potrzebny? – wykrztusiłam. – A po co w takim razie potrzebuję tego – jak mówisz – faceta? – Oj, mamuśka, mamuśka – westchnęła. – Mężczyzna w domu się przydaje, nie wiesz o tym? Choćby do naprawy samochodu. A jak nie potrafi, to zaprowadzi do warsztatu. Poza tym do palenia w piecu, rąbania drewna, koszenia trawnika. No i oczywiście do odśnieżania podjazdu. – To może ja powinnam wynająć sobie ogrodnika? – zażartowałam. – Eee, ogrodnikowi trzeba płacić. – No tak,...

Były mąż zaczął burzyć córkę przeciwko mnie
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Były mąż przez lata nie interesował się córką. Nagle wrócił i zaczął ją buntować przeciwko mnie”
– O co ci chodzi? Tata mnie kocha i chce mi wynagrodzić stracony czas. Przynajmniej wreszcie wyglądam jak człowiek i nie muszę nosić tych wieśniackich ciuchów, które ty mi kupujesz! – wykrzyczała córka. – Wszystkie koleżanki zazdroszczą mi teraz ojca!

Anetę wychowałam praktycznie sama. Jej ojciec, Marek, „żył” z nami przez pierwsze trzy lata po jej narodzinach, ale częściej go nie było, niż był. Pracował we Francji, wracał do domu bardzo rzadko. A kiedy już się zjawiał, miał zawsze mnóstwo spraw do załatwienia, i nie mógł nam poświęcić zbyt wiele czasu. Ostatecznie pięć lat po ślubie, tuż po trzecich urodzinach Anety, oznajmił mi, że na stałe zostaje w Marsylii. – Sama widzisz, że związek na odległość nam nie wyszedł, nie ma sensu dłużej ciągnąć tej farsy. Było mi bardzo trudno, ale nie robiłam mu problemów. Wiedziałam, że nasze małżeństwo było fikcją Wzięliśmy rozwód bez orzekania o winie i nasze drogi się rozeszły. Po rozwodzie Marek początkowo interesował się córką. Co miesiąc przesyłał pieniądze na moje konto z dopiskiem „Dla Anety”, w urodziny i imieniny dzwonił z życzeniami, przesyłał paczki. Wpadł nawet raz czy dwa na Boże Narodzenie. Ale z czasem w ogóle przestał się odzywać, co miesiąc przesyłał tylko alimenty . Kiedy przypadały jakieś święta, nawet większą kwotę. Jednak nic ponad to. Córka nie przeżyła tego aż tak bardzo. Praktycznie nie znała taty, nie była do niego przywiązana, więc nie miała za kim tęsknić. Chociaż początkowo często pytała, dlaczego inne koleżanki odbierają tatusiowie, a jej nigdy. Albo czemu jej tatuś nie chodzi z nią na spacery. W końcu w ogóle przestała o nim mówić. Kiedy miała sześć lat, związałam się z Krzysztofem, a po dwóch kolejnych latach wzięliśmy ślub i zamieszkaliśmy razem. Krzysiek miał dobry kontakt z Anetą, dogadywali się Wreszcie byłam szczęśliwa, spokojna i mogłam odetchnąć z ulgą. – Swoje chyba już w życiu przeszłam, wreszcie czas na spokojne...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj