Kobieta, która dowiedziała się, że jest w ciąży
Adobe Stock, Chanintorn.v
Prawdziwe historie

„Miałam gorący romans z księdzem. Uwiódł mnie, rozkochał, a gdy zaszłam w ciąże, zmusił do aborcji"

„Mężczyzna, którego kochałam, jak mi się wydawało, z wzajemnością, tak bardzo mnie zawiódł i zranił. Byłam skołowana. Bałam się ciąży, ale jeszcze bardziej aborcji, powikłań, o których słyszałam i tego, że mogę zostać bezpłodna".
Zaczęło się niewinnie, od jednego spojrzenia, po którym poczułam prąd przenikający całe moje ciało. Nie byłam specjalnie wierząca. Do kościoła chodziłam jak większość – z przyzwyczajenia. Nie zastanawiałam się nad istnieniem Boga, nie należałam do wspólnot, nie chodziłam na pielgrzymki ani nie jeździłam na oazy.
 
Właściwie to pewnie nigdy bym go nie spotkała, gdyby nie Aśka i jej przemożna chęć wyspowiadania się przed maturą. Ubłagała mnie, żebyśmy weszły i pomodliły się za udany egzamin dojrzałości, a kiedy zobaczyła księdza, uparła się jeszcze, by odwiedzić konfesjonał.

Zgodziłam się. Przysiadłam na jednej z ławek z tyłu i nie mogąc opanować stresu przed pisemnym z polskiego, zaczęłam się przyglądać bogatej polichromii naszej świątyni. Z zamyślenia wyrwał mnie męski głos:
 
– Nie chcesz się wyspowiadać?
 
Podniosłam głowę i zobaczyłam przed sobą młodego, nieznanego mi księdza, który przed chwilą rozmawiał z Aśką.
 
– Nie – odpowiedziałam i od razu zawstydziłam się swoją bezpośredniością.
 
„Może powinnam chcieć?” – pomyślałam i jeszcze raz podniosłam głowę. Nasze spojrzenia spotkały się ponownie. Poczułam dziwny dreszcz emocji, jakich nigdy dotąd nie znałam. Szydziłam z miłości od pierwszego wejrzenia, nie znałam smaku pożądania, ale teraz działo się ze mną coś niepokojącego. Najpierw uderzyła mnie fala gorąca, po czym poczułam przejmujący chłód. Moje ciało drżało, a ja pragnęłam jak najszybciej uciec z kościoła, ale wtedy właśnie podeszła do nas Aśka.
 
– Widzę, że zdążyłaś poznać już naszego księdza Marka – ucieszyła się.
 
Spojrzałam na nią zaskoczona. Miałam nadzieję, że nie dostrzegła mojego zmieszania. Może on też się nie zorientował?
 
– Przepraszam, nie przedstawiłam się, jestem Eliza – podniosłam się i stanęłam naprzeciwko niego.
 
Zbyt blisko, bo z wrażenia niemal przestałam oddychać. Jednak Marek wyciągnął do mnie dłoń i odchrząknąwszy nerwowo, zapytał, dlaczego mnie nie pamięta z żadnych spotkań dla młodzieży? Co prawda, był u nas dopiero od dwóch miesięcy, ale co bardziej gorliwi wierni zdążyli już go poznać.
 
– Eliza nie przepada za ludźmi, woli czytać książki, marzy o studiach z archeologii i pewnie zostanie wielkim odkrywcą – zachwalała mnie Aśka.
 
– Może i zostanę, jeśli zdam maturę – ucięłam jej wywód i spojrzałam na zegarek. – Rany, Aśka, za pół godziny rozpoczynamy egzamin! Co my tutaj robimy?! – krzyknęłam i pociągnęłam przyjaciółkę do wyjścia.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Kątem oka zauważyłam tylko, że Marek odprowadza nas wzrokiem

Dlaczego od razu zaczęłam mówić mu po imieniu? Najpierw nieśmiało w myślach, a potem podczas spotkań. Pewnie chciałam w ten sposób zignorować krępujący fakt, że jest księdzem. Kimś, z kim nigdy nie powinnam przekraczać granic.
 
Zresztą na początku nie szukałam z nim kontaktu. Miałam swoje problemy: maturę, poszukiwania odpowiedniej uczelni, obawy, czy zostanę przyjęta… Ale po którejś z niedzielnych mszy wpadliśmy w końcu na siebie. Pewnie wyglądałam na zaskoczoną, on zaś jakby długo czekał na ten zbieg okoliczności.
 
Plotkowałam z Aśką, gdy podszedł do mnie i zaproponował, bym przyszła na spotkanie młodzieży. Nie odmówiłam. Później potrzebował mojej pomocy przy jakimś projekcie, chciał, żeby dzieci z biednych rodzin pojechały na wakacje, ale nie wiedział, skąd wziąć pieniądze. Przeszukałam internet, postarałam się o dotacje. Z wdzięczności zaprosił mnie do kawiarni w pobliskim dużym mieście, a potem zabrał na spacer. Nie musiał się przejmować, że zostanie rozpoznany. W cywilnym ubraniu przypominał raczej studenta niż poważnego pasterza bożych owieczek.
 

Wakacje upłynęły nam na rozmowach, tuleniu się czy nieznacznym muskaniu swoich dłoni, gdy nikt nie mógł nas zobaczyć.

Na pierwszy pocałunek odważyłam się dopiero, kiedy byłam na studiach.

Przez pierwsze pół roku mieszkałam w akademiku, później Marek pomógł mi wynająć kawalerkę. Nie pytałam, skąd ma na nią pieniądze, zresztą sama dokładałam się do opłat, dorabiając w jednym z sieciowych barów. Bywałam potwornie zmęczona, ale krótkie chwile spędzone z nim bez obaw, że ktoś nas zobaczy czy usłyszy, rekompensowały cały mój trud.
 

Nigdy nie pytałam go o naszą przyszłość. Oboje skupialiśmy się na teraźniejszości i cieszyliśmy, że mamy siebie. Kochałam Marka, ale nie miałam złudzeń, że on podobnym uczuciem darzy mnie i Boga. Zbyt często podkreślał swoje przywiązanie do Kościoła, a jednocześnie szlochał w moich ramionach, przeklinając celibat. Przecież gdyby było inaczej, moglibyśmy zostać małżeństwem.
 

Świadomi konsekwencji staraliśmy się uważać, a jednak stało się. Po kolejnym półroczu zorientowałam się, że jestem w ciąży.
 
– Jak mogło do tego dojść! Przecież bierzesz pigułki? Chyba że nie bierzesz? – Marek szalał, a ja nie umiałam zdobyć się na odwagę, by mu powiedzieć, że bardzo cieszę się z tego dziecka.
 
Dla mnie było znakiem od Boga, że błogosławi naszemu związkowi. Próbowałam wytłumaczyć to Markowi, ale on nie chciał słuchać.
 
– Wiesz, jak to przyjmie moja matka? Biskup? Proboszcz? Zostanę wyklęty! Rozumiesz? A przecież ja sam jestem nikim, niczego innego robić nie umiem – histeryzował.
 
– Więc co mam zrobić? – zapytałam, bo na samotne macierzyństwo nie byłam gotowa.
 
– Wiesz, co powinnaś zrobić – wyszlochał, jak zwykle, kiedy nie umiał podjąć decyzji. – Znajdę pieniądze, nie zostawię cię, ale nie możemy być rodzicami.
 
– Nie chcesz, abyśmy się pobrali, przecież takie rzeczy się zdarzają? Nie kochasz mnie? Nie będziesz żałował, że mogliśmy być szczęśliwi?

Takiego Marka nie znałam. Egoistycznego i bezwzględnego

– Przecież jesteśmy szczęśliwi – spojrzał na mnie, i wyszedł.
 
Byłam skołowana. Bałam się ciąży, ale jeszcze bardziej aborcji, powikłań, o których słyszałam i tego, że mogę zostać bezpłodna. Mimo obietnicy pomocy nie zobaczyłam się z Markiem przez najbliższe dwa tygodnie. Nie odbierał moich telefonów, nie odpisywał na esemesy. Odchodziłam od zmysłów. Już myślałam, żeby powiedzieć o wszystkim mamie albo Aśce, kiedy wreszcie zadzwonił.
 
– Mam pieniądze! – oznajmił radośnie, jakby wygrał los na loterii. – Znalazłem odpowiednie miejsce, biorę tygodniowy urlop i pojedziemy tam oboje.
 
Przyjechał następnego dnia i wszystko mi wyjaśnił. Nie ukradł tych pieniędzy, wręcz przeciwnie – pożyczył od swojego dawnego proboszcza.
 
– Wiesz, on zna życie, niejedno widział i przeżył, zrozumiał mnie. Tylko jemu mogłem zaufać – stwierdził.
 
– Zrozumiał? – zdziwiłam się, bo inaczej interpretowałam znaczenie tego słowa.
 
– Tak, powiedział, że muszę postąpić jak mężczyzna.
 
– I pozbyć się dziecka, a nie ożenić się ze mną? – czułam, że tracę oddech.
 
– No wiesz, gorsze rzeczy się zdarzają – odparł i próbował mnie przytulić, ale go odtrąciłam.

Skorzystałam z jego pomocy

Usunęłam nasze dziecko, ale tylko dlatego, że już niczego nie czułam do jego ojca. Nie chciałam go znać. Po powrocie z jednej z niemieckich klinik wyprowadziłam się z kawalerki i zamieszkałam z moimi koleżankami z roku. Wykasowałam numer telefonu Marka, choć trudniej było mi wyrzucić go z serca, ale i to w końcu mi się udało. Jednak nigdy więcej nie przekroczyłam progu żadnego kościoła, w którym obowiązuje nieludzki celibat.
 
Nigdy też nie rozmyślałam o naszym dziecku. Dla swojego dobra zamknęłam ten rozdział. Tylko raz się bałam, kiedy po pięciu latach poznałam miłego, spokojnego chłopaka. Zakochaliśmy się w sobie, a on bardzo pragnął mieć dzieci i kiedy przez dwa następne lata z jakichś dziwnych powodów nie mogliśmy ich mieć, drżałam, czy tamtego dnia w Niemczech nie zrobiłam sobie krzywdy.

Przed każdym kolejnym ginekologiem udawałam, że nie miałam skrobanki, a oni patrząc na mnie dziwnie, wpisywali to kłamstwo do kartotek, bo takie mamy prawo, że musimy kłamać. Ale wreszcie dobry Bóg albo los postanowił odwrócić złą kartę i dzisiaj jestem mamą wspaniałych bliźniaczek oraz cudownego chłopca. Bóg mnie nie pokarał, chociaż mam nadzieję, że Marka doświadczył, bo nie ma nic gorszego niż mężczyzna skupiony tylko na sobie.

Eliza, 34 lata

Czytaj także:
Chciałem zostawić żonę w ciąży
Adobe Stock, kieferpix
Prawdziwe historie
„Kiedy żona powiedziała mi, że znowu jest w ciąży, uciekłem. Jako samotna matka poradzi sobie lepiej, państwo jej pomoże”
Może Irka beze mnie będzie miała nawet lepiej, kiedy zostanie z dziećmi sama? Bo zawsze znalazłoby się miejsce w żłobku czy przedszkolu i dodatkowe zapomogi…

Bardzo kocham wszystkie nasze dzieci, dlatego ze wstydem wspominam dzień, kiedy Irena powiedziała mi o kolejnej ciąży. Wczoraj moja córka wraz z zięciem sprawili nam nie lada niespodziankę. Wpadli do nas zaraz po pracy, choć rzadko im się to zdarza, bo normalnie są bardzo zajęci. – A co to, ktoś umarł? – zdziwiłem się, widząc ich w drzwiach. – Wręcz przeciwnie, tato – roześmiała się Kasia. – Przyszliśmy wam tylko powiedzieć, żebyście na czerwiec przyszłego roku nie robili żadnych większych planów, zagranicznych wojaży czy czegoś takiego… – A czemu? – zainteresowałem się. Nie żeby coś takiego przeszło mi nawet przez myśl, bo latem i tak jeździliśmy z Ireną tylko na działkę. Za granicą to najdalej byliśmy w Bułgarii, jeszcze w poprzednim ustroju. – Bo będziecie potrzebni mi tutaj, na miejscu – Kasia i Michał popatrzyli porozumiewawczo po sobie. – Przy bawieniu wnuka albo wnuczki! Strasznie się ucieszyliśmy się, bo czekaliśmy na taką wiadomość od lat Ale młodzi, jak to młodzi, najpierw czekali, aż dostaną stałą pracę, potem, aż się dorobią, wezmą kredyt na mieszkanie… Tymczasem czas leci, człowiek nie staje się młodszy, a i ja, i Irenka chcieliśmy jeszcze pobawić wnuka, zabrać go na ryby albo na wakacje nad morzem… Kasia natychmiast zabarykadowała się z matką na sofie i zaczęły rozmawiać o tych wszystkich szczegółach ciąży – trymestrach, mdłościach – które nie są żadnemu facetowi potrzebne do szczęścia. Zabrałem więc zięcia do piwnicy, w której mam urządzony niewielki warsztacik, i gdzie w starym kredensie, w tajemnicy przed Irenką, trzymam nalewkę na wyjątkowe okazje. To teraz miałem jak znalazł, żeby oblać dobre wiadomości! – Jak tam, chłopie? – zapytałem Michała, kiedy już rozlałem...

Kobieta, którą nęka teściowa
Adobe Stock, motortion
Prawdziwe historie
„Przez teściową przestałam cieszyć się z ciąży. Wierzyła w przesądy i szantażem zmusiła mnie do ich przestrzegania"
„Unikam teściowej jak ognia, bo boję się, że to nie koniec jej pomysłów. Poczytałam na temat ciążowych przesądów i jestem przerażona. Jak tak dalej będzie pilnować, bym się do nich stosowała, to niedługo z domu nie będę mogła nawet wyjść z domu".

Wiele razy słyszałam, jak moje przyjaciółki żaliły się na swoje teściowe. Płakały, że są przez nie non stop krytykowane, pouczane, sprawdzane. I w związku z tym żyją w ciągłym strachu, jakby były pod ostrzałem ciężkiego działa artyleryjskiego. Współczułam im takiego stresu. Szczęśliwie mnie to nie dotyczyło…   Moja teściowa, Marysia, była złotą kobietą. Nie wtrącała się do naszego życia, nie zaglądała do garów, nie wściubiała nosa, gdzie nie potrzeba. W ogóle była sympatyczna i zgodna. Tylko do jednej rzeczy można było się przyczepić: co pewien czas pytała, kiedy wreszcie zostanie babcią. Nie robiła tego jednak nachalnie, z pretensją w głosie. Raczej z nadzieją… Chociaż więc te pytania trochę mnie denerwowały, nie wkurzałam się na nią. W sumie miała prawo się niecierpliwić…    Byliśmy z Konradem już osiem lat po ślubie i chociaż bardzo się staraliśmy, jakoś nie mogliśmy doczekać się potomka. Już nawet chcieliśmy pójść na badania, żeby sprawdzić, czy wszystko z nami w porządku. Na szczęście okazało się to niepotrzebne.    Dwa miesiące temu odkryłam, że jestem w ciąży. Byliśmy z mężem tacy szczęśliwi.    – Musimy jak najszybciej powiedzieć o tym mamie. Też się na pewno ucieszy  – powiedziałam wtedy do niego.    Gdybym wiedziała, co się potem będzie działo, trzymałabym język za zębami do samego porodu. A na pytanie o rosnący brzuch powtarzała, że to od ciastek.    Nie zamierzaliśmy obwieszczać tej radosnej nowiny przez telefon. Wprosiliśmy się do mamy Konrada na niedzielny obiad. Chyba coś przeczuwała, bo zrobiła prawdziwą ucztę. Ustaliliśmy, że powiemy o wszystkim dopiero przy deserze, ale między zupą a drugim daniem nie wytrzymałam.   – Mamo, mamy dla ciebie niespodziankę – zaczęłam.  ...

Musiałam usunąć ciążę, aby walczyć z rakiem
Adobe Stock, samuel
Prawdziwe historie
„Usunęłam ciążę, żeby leczyć raka. Nie chciałam osierocić dwóch synków. Sąsiedzi wyzywali mnie od morderczyń”
Miałam już dwoje dzieci, nie chciałam, żeby wychowywały się bez matki. Wiedziałam, że nie mam wyboru, ale nie mogłam sobie wybaczyć tej aborcji. Przeżywałam żałobę, a sąsiedzi i znajomi prześladowali całą naszą rodzinę. To był koszmar.

Łatwo jest oceniać i krytykować… Trudniej – podać komuś pomocną dłoń i wesprzeć go w walce z traumą. Byłam w siódmym tygodniu ciąży, kiedy podczas kąpieli wyczułam w piersi niewielki, twardy guzek. Zadrżałam. Już następnego dnia siedziałam w gabinecie u mojej ginekolog. Starałam się odgonić od siebie najczarniejsze myśli, ale one uporczywie wracały. – A co, jeśli to rak? – nawet się nie zorientowałam, kiedy wypowiedziałam na głos to pytanie. Doktor westchnęła tylko. – Proszę tak nie myśleć. Jest mnóstwo możliwości. Naprawdę, w większości przypadków okazuje się, że to nic groźnego… Niestety, nie w moim przypadku Z uwagi na ciążę całą procedurę przyspieszono. Już trzy tygodnie później otrzymałam potwierdzenie moich najgorszych obaw – byłam w ciąży i miałam raka piersi. Mało tego, byłam już matką dwóch cudownych synów. Ta ciąża zaskoczyła mnie i męża, ale po początkowym szoku, podeszliśmy do myśli o powiększeniu rodziny z entuzjazmem. Wierzyliśmy, że wszystko dobrze się skończy. W ogóle nie brałam pod uwagę choroby! Byłam młoda, nigdy nie miałam problemów ze zdrowiem… Jak mnie poinformowano, oczywiście, mogłam kontynuować ciążę, jednak podobno większe szanse na wyzdrowienie miałabym, gdybym ją przerwała i poddała się od razu właściwemu leczeniu. – Nie wszystkie leki możemy podawać kobietom ciężarnym – stwierdził lekarz, do którego trafiliśmy z mężem. – Co pan sugeruje? – Paweł włączył się do rozmowy. – Ja nic nie sugeruję. Wybór należy do państwa, niemniej jednak proszę pamiętać, że ma pani dla kogo żyć. W takiej sytuacji prawo dopuszcza aborcję. Zyska pani sporą szansę na wyzdrowienie. Nie chcę, by moje dzieci wychowywały się bez matki! Co...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj