smutne dziecko
Adobe Stock, luckybusiness
Prawdziwe historie

„Moja 17-letnia córka wpadła. Musieliśmy zająć się wnuczką, bo młoda mama wolała imprezy i alkohol"

„Myśleliśmy, że Natalia zmądrzała. Odpuściła imprezy, alkohol na rzecz dziecko... niestety do czasu. Coraz częściej wracała do domu tylko na kilka godzin, albo była pijana. Strach było zostawić z nią wnuczkę".
Natalia to nasza najmłodsza. Urodziła się późno: Witek miał wtedy 17 lat, Ewelina 15. No, nie była planowana, to fakt… Jednak gdy pojawiła się w naszym domu, od razu podbiła serca wszystkich. Pewnie dlatego tak ją rozpieściliśmy. I o ile z synem i starszą córką nigdy nie mieliśmy większych problemów, to Natalka zawsze była zbuntowana i wymagała więcej uwagi niż reszta. 
 
Oczywiście, to nasza wina, że pozwalaliśmy jej na więcej niż należało, ale była pełna wdzięku i śliczna jak laleczka. Rodzina i wszyscy znajomi się nią zachwycali. Co chciała, to natychmiast dostawała. Nawet jeśli ja ani mąż jej tego nie daliśmy – rodzeństwo albo ciocie natychmiast nas w tym wyręczały. Natalka nawet nie miała z kim rywalizować, bo różnica wieku między nią a starszymi dziećmi była tak duża, że zawsze jej ustępowały.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Robiła, co tylko chciała, i nie liczyła się z nikim

Kiedy Witek i Ewelina wyprowadzili się z domu, Natalka miała 9 lat. Bardzo przeżyła fakt, że brat i siostra założyli własne rodziny, że to nie ona jest teraz dla nich najważniejsza. Chcieliśmy z mężem jej to jakoś wynagrodzić i to był nasz kolejny błąd. Natalka już i tak była wystarczająco rozpieszczona; należało raczej uczyć ją życia, a nie nadal chronić przed rozczarowaniami. Wkrótce zorientowaliśmy się, jaką krzywdę zrobiliśmy i jej, i sobie.
 
Okazało się, że nasza śliczna, najmłodsza córka nie stosuje się do żadnych reguł. Zawsze robiła, co chciała, i jakiekolwiek próby zmuszenia jej do tego, żeby wypełniała swoje obowiązki, spełzały na niczym. Uczyła się słabo, a jedyne, co ją interesowało, to ciuchy i zabawa. I choć wiedzieliśmy, że nie robimy dobrze, zgadzaliśmy się na to. A raczej – nie byliśmy dość stanowczy, żeby się jej sprzeciwić.
 
Rezultaty były łatwe do przewidzenia. Natalka po gimnazjum poszła do zawodówki. W domu ciągle wybuchały awantury, bo nie sprzątała po sobie – ale i tak kończyły się tym, że to ja zbierałam kubki w jej pokoju i prasowałam jej ciuchy.

Ona tylko się bawiła...

Mąż i ja mieliśmy coraz mniejszy wpływ na to, co robi nasza córka. Szczęście w nieszczęściu, że nie popadła w żadne nałogi. Zresztą, to był jej koronny argument, gdy chcieliśmy jej wytłumaczyć, że marnuje sobie życie.
 
– Nie palę, nie piję, nie ćpam – mówiła. 
 
– Czasem imprezuję, to fakt, ale kiedy mam się bawić, jak nie teraz? W waszym wieku?
 
– A szkoła?! – złościłam się.
 
– Przecież chodzę – wzruszała ramionami. – Mamo, nie każdy musi skończyć studia. Lubię fryzjerstwo i już. Z zawodowych przedmiotów mam dobre oceny, a że nie rozumiem matmy? Nie każdy jest geniuszem.
 
I co miałam jej powiedzieć? Jak do niej dotrzeć?
 
Próbowałam tłumaczyć, że jest za młoda na imprezy, że ma dopiero 16 lat i jeszcze zdąży się wyszumieć. Na wszystko jednak miała gotową odpowiedź.
 
– Dziewczyny chodzą na dyskoteki, na imprezy, a ja będę w domu siedzieć? Mamo, zrozum, teraz są inne czasy!
 
Poddawałam się i wiem, z czego to wynikało. Po pierwsze, moje starsze dzieci nigdy nie sprawiły kłopotu; zawsze wracały na czas i nie było z nimi problemów. A po drugie… No właśnie – hasło „Teraz są inne czasy” zawsze wprawiało mnie zakłopotanie. Kiedy urodziłam Natalkę, miałam ponad 40 lat i przy innych matkach czułam się zwyczajnie staro. Dlatego z takim argumentem nawet nie próbowałam dyskutować.
 
A powinnam, bo – niestety – ta wolność Natalki skończyła się nagle i dramatycznie. Najpierw nasza córka imprezowała, potem przycichła i posmutniała, aż wreszcie któregoś dnia oznajmiła mi, że jest w ciąży. I w dodatku nie chciała się przyznać, kto jest ojcem!
 
– Dziecko, musimy to wiedzieć! Przecież on też jest odpowiedzialny za to, co się stało, powinien teraz być przy tobie – tłumaczyliśmy. – Trzeba podjąć jakąś decyzję…
 
– Mamo, ale to była pomyłka, ja nie chcę mieć z nim nic wspólnego – stwierdziła.
 
– Ale już masz! Dziecko macie wspólne!
 
– krzyknęłam. – Co teraz chcesz zrobić?
 
– Nie wiem – odparła bezradnie.
 
Najbardziej bałam się, że zdecyduje się usunąć ciążę. Ale nie – zdecydowała się jednak urodzić. A ja nie mogłam sobie wyobrazić, jak to teraz ma wyglądać. Nie wiedziałam, co powinniśmy zrobić, jak pokierować córką. Od pani ginekolog dowiedzieliśmy się, że zgodnie z prawem Natalka nie może być prawną opiekunką swojego dziecka. Miała dopiero 17 lat.
 
– Do czasu uzyskania przez matkę pełnoletności sąd wyznacza opiekuna – powiedziała lekarka. – Takim opiekunem może być ktoś z rodziny, ale trzeba w tym celu złożyć wniosek do sądu. Radziłabym się tam udać i wszystkiego dowiedzieć.
 
Nie wiedziałam o tym – i nowy kłopot. Mała w ciąży, powinna chodzić do szkoły, a tu jeszcze jakieś kłopoty formalne! Ale stwierdziłam, że musimy zrobić wszystko, żeby pomóc Natalce. Nie było innego wyjścia.
 
Szczęśliwie ciąża przebiegała prawidłowo, a Natalka, przestraszona sytuacją, wreszcie zaczęła zachowywać się rozsądnie. Przysiadła do nauki, żeby nie zostawiać sobie wszystkiego na koniec roku. Termin porodu miała wyznaczony na czerwiec. Siedziała w domu, nigdzie nie wychodziła. Próbowałam z nią jeszcze rozmawiać na temat ojca dziecka, ale się zaparła.
Ja i mój mąż zostaliśmy dla wnuczki rodziną zastępczą.

Okazało się nawet, że przysługuje nam z tego tytułu jakiś zasiłek. Mniejszy, niż gdybyśmy wzięli obce dziecko, ale zawsze coś. A pomoc finansowa była nam bardzo potrzebna, bo teraz oprócz niepełnoletniej córki mieliśmy jeszcze na utrzymaniu niemowlę!
 
Natalka na początku zachowywała się, jak trzeba. Cieszyłam się nawet, że ta wpadka ją zmieniła, że mała wydoroślała. Zajmowała się dzieckiem – oczywiście z moją pomocą – ale też nie zostawiła szkoły: wróciła do niej we wrześniu i nawet dobrze się uczyła. Zdała przyzwoicie egzamin zawodowy, znalazła pracę. I nagle… znowu wróciła do zabawy.

Strach zostawić Olę pod opieką jej rodzonej matki

Jakby jej ktoś jakiś guziczek wcisnął… Trach!  – i stało się! Z dnia na dzień coraz mniej interesowała się Olą (która przecież miała już ponad rok), a coraz częściej imprezami.  Natalia skończyła 18 lat i powinna przejąć prawną opiekę nad córką, mieliśmy pójść załatwić to do sądu – ale ciągle brakowało jej czasu. Wreszcie się zdenerwowałam.
 
– Jesteś matką, musisz być odpowiedzialna – wygarnęłam jej. – Jak ty to sobie wyobrażasz? Już było dobrze, wydawało się, że coś zrozumiałaś, a teraz znowu tylko imprezy, zabawy, nocne powroty. Ola potrzebuje mamy!
 
W ogóle się nie przejęła moimi słowami. 
 
– Nie przesadzaj, przecież się nią zajmuję! Bawię się z nią, na spacer zabieram…
 
– To za mało. Ona nawet nie będzie wiedziała, że jesteś jej mamą – tłumaczyłam. – U nas oczywiście zawsze będzie mieć opiekę, ale my jesteśmy dziadkami! A ona już do dziadka powiedziała „tata“. No i prawnie nadal jesteśmy jej opiekunami, trzeba to przecież zmienić.
 
– A po co? – zapytała, a ja omal nie spadłam z krzesła. – Przecież tak jest dobrze.
 
– Jakie dobrze? Dziecko, co ty mówisz? Jesteś jej mamą!

Jak grochem o ścianę… 

Było coraz gorzej. Natalia pracowała na zmiany i gdy kończyła o 16.00, to przychodziła na godzinę, dwie do domu, jadła obiad, chwilę pobawiła się z córką. Ale gdy szła na drugą zmianę, to bywało, że wracała dopiero nad ranem. I często po alkoholu…
 
Zupełnie nie mogłam do niej dotrzeć. Na wszelkie argumenty była kompletnie głucha albo mówiła, że jest młoda i chce się jeszcze pobawić. Ona naprawdę nie rozumiała, że ma córkę, i że ta córka jej potrzebuje!
 
Kiedyś przyszedł kurator, sprawdzić, jak wygląda sytuacja, bo już dawno powinniśmy się zgłosić, żeby sąd umorzył postępowanie opiekuńcze. Pech chciał, że Natalka akurat poprzedniego wieczoru, a właściwie w nocy, mocno zabalowała. I kiedy przyszedł kurator, przywitała go wyraźnie wczorajsza, z rozmazanym makijażem i nieprzytomnym wzrokiem.
 
W takiej sytuacji stwierdziliśmy z mężem, że nie ma sensu zmieniać sytuacji prawnej. Natalka musi dojrzeć do roli matki, teraz tylko krzywdę jej zrobi. My co prawda nie jesteśmy najmłodsi, ale jeszcze damy radę zająć się wnuczką, a może Natka kiedyś zmądrzeje, dorośnie, zrozumie, czym jest odpowiedzialność.
 
Ola ma teraz pięć lat, już mąż i ja szukamy dla niej dobrej szkoły. Natalka z nami nie mieszka – trzy lata temu wyprowadziła się do jakiegoś faceta. Był u nas dwa razy, nie zrobił dobrego wrażenia. Natalka przy okazji chciała zabrać Olę, ale się nie zgodziliśmy.
 
– To MOJA córka – powiedziała.
 
– Prawnie to my jesteśmy jej opiekunami – postawiłam się. – I z nami zostanie!
 
Obraziła się, poszli. Choć nie wiem, po co jej dziecko, bo nadal niezbyt interesuje się małą. Owszem, odwiedza ją w niedzielę, czasem jeszcze wpadnie na chwilę w tygodniu. Obawiam się, że tak już będzie, że Ola zostanie naszym dzieckiem. I tylko mam nadzieję, że zdrowie nam obojgu dopisze i damy radę wychować wnuczkę, bo przecież jesteśmy już nie najmłodsi, a przed nami jeszcze długa droga, zanim Ola dorośnie. Obyśmy tylko jej nie rozpieścili, jak to zrobiliśmy z jej mamą…
 
Możemy mieć pretensje tylko do siebie: po prostu źle ją wychowaliśmy. Obyśmy teraz nie powtórzyli tego błędu…

Danuta, 61 lat

Czytaj także:
Szczęśliwa rodzina
Adobe Stock, goodluz
Prawdziwe historie
„Moja córka znalazła mi męża. Gdyby nie jej problemy w szkole, nigdy nie poznałabym mojej wielkiej miłości"
„Podszedł do mnie wysoki, ciemnowłosy mężczyzna w gustownych okularach, a ja patrzyłam na tego przystojniaka jak urzeczona. To był nauczyciel fizyki, z którym moja córka miała na pieńku. Mieliśmy wspólnie opiekować się dziećmi na wycieczce szkolnej. To była moja szansa na wielką miłość".

Gdyby kilka lat temu ktoś powiedział mojej córce, jak będzie wyglądała nasza rodzina, nie uwierzyłaby w to. Ten palant od fizyki wlepił mi jedynkę! Głupek jeden! – moja córka Julka, gimnazjalistka, była po prostu wściekła!    Wściekłam się i ja… Ale nie za tę jedynkę. Gdy sama chodziłam do szkoły, fizyka też była moją piętą achillesową… Ciśnienie podniósł mi ten „palant” i „głupek”!   – Julia! Jak ty się wyrażasz o nauczycielu i jednocześnie wicedyrektorze waszej szkoły?! – wykrzyknęłam. – Nie tak cię wychowałam! Masz szanować dorosłych! Ostatni raz tak powiedziałaś o kimś starszym! A na poprawienie tej jedynki daję ci dwa tygodnie!  Rzadko podnosiłam głos na córkę, ale tym razem przesadziła Wychowywałam ją sama, ojciec Julki nie interesował się nią. Bardzo dbałam, aby wyrosła na porządnego człowieka. A ta, ledwo poszła do gimnazjum, diabeł w nią wstąpił! Zamiast grzecznej, kochanej córeczki, stała przede mną jakaś obca dziewucha!   – Zawiodłaś mnie i tyle. Nie tą jedynką, bo to się każdemu może zdarzyć. Tylko tym, jak mówisz o innych ludziach! Nie sądziłam, że koledzy będą mieli na ciebie większy wpływ niż to, czego uczyłam cię latami! – popatrzyłam jej prosto w oczy.   – Oj, mamo, nie o to chodzi – córka złagodziła ton. – Wiem, czego mnie uczyłaś i pamiętam o tym. Ale ten wicedyrektor fizyk jest naprawdę beznadziejny! Wiesz, on zachowuje się tak, jakby był… Jakby był z zawodu dyrektorem! – wypaliła.   To, co mówiła, było trochę bez sensu, ale zrozumiałam, o co jej chodzi… Moja córka, a także jej koledzy i koleżanki z klasy mieli ostatnio „fazę” – jak to nazywali – na oglądanie starych, polskich komedii. I zasłyszane w nich zwroty wplatali potem z...

Zmęczona kobieta
Adobe Stock, Africa Studio
Prawdziwe historie
„Urodziłam dziecko z gwałtu, bo rodzice nie zgodzili się na aborcję. Gdy patrzę na twarz Adrianka, widzę mojego oprawcę"
„Nie umiem kochać własnego dziecka… Kiedy ssie moją pierś, odwracam wzrok. Czuję złość, czasem bezsilność i smutek. Staram się, naprawdę się staram, ale nadal nie umiem się pogodzić z istnieniem Adriana. To tkwi we mnie jak nabrzmiewający wrzód. Mam świadomość, że on jest tragiczną pomyłką"

Był październikowy wieczór 2011 roku. Wracałam z pracy. Wysiadłam na opustoszałym o tej porze przystanku i znaną od lat trasą poszłam do domu. Przechodziłam obok nieczynnego sklepu, gdy drogę zagrodził mi jakiś obcy facet i z całej siły uderzył mnie pięścią w twarz. Upadłam na pojemnik z piachem i poczułam tak mocne kopnięcie w brzuch, że straciłam oddech.    Torebkę, biżuterię i zakupy w myślach spisałam na straty, lecz nie o to chodziło napastnikowi. Typ brutalnie podniósł mnie za włosy i zaciągnął do altanki śmietnikowej. Zaczęłam wołać o pomoc, lecz natychmiast zostałam uciszona. Facet okładał mnie z całej siły, dopóki nie straciłam przytomności. I tylko za tę chwilową nieświadomość jestem dziś wdzięczna Bogu…   Nie wiem, ile to trwało – czy kwadrans, czy godzinę. Obudziły mnie ból i zimno. Leżałam cała zabłocona i w podartej odzieży na brudnym piachu. Obok moja  torebka i rozsypane zakupy. Usiłowałam się podnieść, jednak byłam na to zbyt obolała. Po kilku próbach udało mi się wstać i dowlec się na postój taksówek.    Następną rzeczą, jaką pamiętam, było zwielokrotnione echo kroków w szpitalnym korytarzu. Sanitariusze szybko mnie gdzieś wieźli na specjalnym wózku. Słyszałam, jak szeptali między sobą z przerażeniem. Badania wykazały wstrząśnienie mózgu, złamane żebro i liczne obrażenia intymnych części ciała.  Nie pozwolili mi na zabieg, są wierzący  Młody lekarz podczas obchodu nie rozmawiał ze mną, oficjalnym tonem zadawał jedynie niezbędne pytania. Chyba czuł się skrępowany, bo nie patrzył mi nawet w oczy. Z kolei policjant prowadzący śledztwo wypytał szczegółowo o przebieg zajścia. Pragnęłam mu o tym opowiedzieć i… nie byłam w stanie. Dukałam tylko pojedyncze słowa i nieudolne zdania.   – Szok pourazowy. Potrzebna pani pomoc...

Nowonarodzone dziecko
Adobe Stock, Tomsickova
Prawdziwe historie
„Przyjęłam pacjentkę z ostrym bólem brzucha. Dziewczynka miała 13 lat i była... w ciąży. Była w trakcie akcji porodowej"
„Czyżby matka nigdy nie rozmawiała z nią o seksie, zabezpieczaniu się? Nie powiedziała, co oznacza, kiedy nie ma się miesiączki? Jakie są objawy ciąży? To wszystko wina rodziców. Najpierw robią z tego temat tabu, a później dziwią się, że dzieci mają dzieci".

Dziewczynka miała trzynaście lat i sporą nadwagę. Brzuch bolał ją tak bardzo, że lekarz nie mógł jej zbadać. Zlecił więc usg. W naszym szpitalu widziałam już różne rzeczy. Ale to, co wydarzyło w tamtą sobotnią noc dwa miesiące temu, będę pamiętać chyba do końca życia. Bo jak tu zapomnieć o sytuacji, w której przyjmuje się na oddział jedno dziecko, a wypisuje… dwoje. Ona miała nadzieję, że coś jej zaszkodziło  Zapowiadała się spokojna noc. Siedziałam z lekarzem i inną pielęgniarką w dyżurce i kończyłam kawę. Dochodziła północ, a my do tej pory mieliśmy tylko pięć interwencji. Jak na oddział ratunkowy szpitala dziecięcego, niewiele. Właśnie miałam umyć kubek, gdy dostaliśmy wiadomość, że wiozą trzynastolatkę z bardzo silnym bólem brzucha.    – Pewnie wyrostek – stwierdził lekarz.    – Sprawdź, czy sala operacyjna jest w razie czego gotowa – polecił mi.    Dziewczyna przybyła do nas pięć minut później. Za niosącymi ją na noszach ratownikami wbiegli przerażeni rodzice.    – Ratujcie nasze dziecko! – błagali.    Z informacji, które udało mi się od nich wyciągnąć, wynikało, że córka zaczęła mieć bóle kilka godzin wcześniej.    – Agatka lubi zjeść, ma sporą nadwagę… Myśleliśmy z mężem, że to niestrawność – relacjonowała gorączkowo mama. – Dałam jej krople żołądkowe i coś na wątrobę. Byłam pewna, że leki pomogą. Ale było coraz gorzej. Więc mąż wezwał karetkę. O Boże, mam nadzieję, że nie za późno… – denerwowała się.    Zapewniłam ją, że córka jest bezpieczna w naszych rękach i na pewno wszystko dobrze się skończy. Poprosiłam, by usiedli w poczekalni.    – Jak tylko będzie coś wiadomo, poinformujemy państwa...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj