Urocza dziewczynka
Adobe Stock, Tortuga
Prawdziwe historie

„Moja 4-letnia córka całuje i lepi się do każdego człowieka. Boję się, że przez to będzie łatwą ofiarą dla jakiegoś zboczeńca"

„Klara ma dopiero cztery lata i ogromną potrzebę bliskości. Zdaje się jednak, że niektórym wydaje się to „nienormalne”. Ona się lubi przytulać. Ludzie zaczynają na mnie patrzeć, jakbym nie okazywała dziecku miłości. Boje się, że przez takie wylewne uczucia moja córka będzie łatwym kąskiem dla jakiegoś zwyrodnialca"
Świadoma zagrożeń, jakie przynosi dzieciom współczesny świat, czuję, że powinniśmy więcej rozmawiać z naszą córeczką o trudnych sprawach. Przecież ciągle słyszy się w telewizji o porwaniach, molestowaniu czy agresji wobec małych dzieci. Co gorsza, osobami, które stwarzają zagrożenie, okazują się nawet ludzie, których powołaniem jest opieka i wychowanie dzieci i młodzieży! Niegodne zachowanie opiekunów przedszkolnych, księży, sióstr zakonnych, nauczycieli, nianiek, pielęgniarek – to smutne fakty.
 
– W jakim my świecie żyjemy, sama popatrz – dziwiła się ostatnio moja mama. – Uważaj na Klarunię.
 
Jakbym sama o tym nie wiedziała!

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Jak chyba każde dziecko, uwielbia ładnych ludzi 

Ale jak rozmawiać z czterolatką o zagrożeniach, zboczeniach i temu podobnych sprawach? Nie mam zamiaru jej przestraszyć – i tak jest wyjątkowo wrażliwym dzieckiem. A jednak chcę, żeby miała się na baczności. Szczególnie że nasza Klara jest taką małą flirciarą niemal od urodzenia.
 
Strzela oczami do każdego wujka i siada na kolanach znajomym męża. Obcałowuje wszystkie ładne ciocie i ogólnie jest całuśna. Taki z niej mały rozkoszny „przytulaczek”. Nie podoba mi się to, ale ilekroć próbowałam z nią rozmawiać, robiła wielkie oczy. Naprawdę nie rozumiała, o co mi chodzi. Miała też swoje argumenty!
 
– Przecież wujek Paweł to kolega tatusia. Wy się lubicie. I ciągle się odwiedzacie. I się całujecie na przywitanie – tłumaczyła mi ostatnio. – Ja też go bardzo lubię. I ciocię Monisię też. A mówiłaś, że jak się kogoś bardzo lubi, to chce się być blisko tej osoby. To co ja źle robię? – zapytała na koniec bliska płaczu.
 
A niedawno po jakiejś wizycie mojej koleżanki z pracy zwierzyła mi się:
 
– Mamo, wiesz, ja ciągle chciałam siedzieć cioci Wioli na kolanach, bo ona ma takie śliczne korale i tak ładnie pachniała! Jak cukiereczki!
 
No tak, jak któraś ciocia pachnie – to już Klarunia nie odklei się od niej…Dziewczynki takie już są.  Przecież nie zabronię jej przytulania się do moich koleżanek. No ale z drugiej strony nie chcę, aby „kleiła się” do każdego, kto jest dla niej w jakiś sposób atrakcyjny. Poprzez miłą aparycję, sympatyczny głos itd. Tak jak ostatnio u mnie w pracy.
 
Musiałam wcześniej odebrać Klarę z przedszkola, mąż wyjechał służbowo, na dodatek miałam do zrobienia jakiś pilny projekt. No i przez dwie godziny mała była u mnie w biurze. Zajęła się nią jedna z moich koleżanek, do której mała od razu się „przykleiła”, z obcałowywaniem włącznie. Potem ta dziewczyna zapytała:
 
– Czy wy jej za mało nie przytulacie?

Strasznie się zdenerwowałam, no bo  co to za insynuacje! My przecież niemal non stop przytulamy córeczkę.
 
Ciągle też słyszymy od niej „kocham cię, mamusiu”, „kocham cię, tatusiu” i dopytywanie się „a ty mnie kochasz?”. Oboje z mężem niezmiennie zapewniamy ją o naszej miłości. Nie rozumiem więc, skąd u niej ten „głód bliskości”. Nie stosujemy zimnego chowu. Przeciwnie!

Chyba wolno okazywać miłość własnej córce?

Ale może to normalne? To upewnianie się… Mam czasem wyrzuty sumienia, że wróciłam do pracy, i że Klara teraz tak mało mnie widuje. Jednak z drugiej strony, taka jest przecież kolej rzeczy. Byłam z córką trzy lata, potem ona poszła do przedszkola. Co mają powiedzieć dzieciaki, które oddano do żłobka? Zresztą w przedszkolu szybko się odnalazła. Lubi dzieci w swojej grupie i uwielbia obie panie przedszkolanki.
 
Ostatnio jedna z nich opowiedziała mi, że ulubioną zabawą Klary jest „rzucanie się na chłopców i obcałowywanie ich”, nawet pomimo protestów tych ostatnich. I tu już nie było mi do śmiechu. O co chodzi? Przecież nie o deficyt uczuć w domu i brak czułych gestów! Mała dostaje ich mnóstwo. I nie tylko ze strony rodziców.

Dziadkowie i babcie za nią przepadają. Mój brat i siostra mojego męża też. Jest naszą ukochaną jedynaczką rozpieszczaną i ciągle przytulaną, całowaną. W końcu „wolno nam” przytulać nasze dziecko, prawda? 
 
Boję się, że zachowanie mojej córeczki może sprowokować kogoś do zbyt poufałego zachowania w stosunku do niej. Krótko mówiąc, że padnie ofiarą jakiegoś zboczeńca.
 
Jak powiedzieć jej więc o zagrożeniach? Jak ją ustrzec przed zakusami złych ludzi? Jak sprawić, żeby się trochę powstrzymywała od okazywania czułości obcym? Czy całkowicie zabronić jej tego? Czy nie zasieję w niej niepotrzebnej nieufności do ludzi? Podejrzliwości?

Czy powinnam zabrać córkę do psychologa, aby jakoś bardziej profesjonalnie ją pouczył? Czy jednak to ode mnie, matki, powinna usłyszeć o tym, czego się wystrzegać? Tyle pytań, tyle wątpliwości a przecież Klara ma dopiero 4 lata…

Renata, 29 lat

Czytaj także:
Matka, która kłóci się z córka
Adobe Stock, David Pereiras
Prawdziwe historie
„Córka sprzedawała się w Internecie, a nas wyzywała od roboli i ciemniaków. Padła ofiarą szantażysty i chciała się zabić"
„Gosia ma szesnaście lat. Nie uczy się. Nie pracuje. Maż ze swoją ukochaną jedynaczką nie rozmawia, od kiedy w kłótni nazwała go niezaradnym kretynem. Nie miała do nas za grosz szacunku. Była potworem, ale gdy usłyszałam, że moje dziecko sprzedaje swoje nagie zdjęcia w Internecie, zamarłam".

Córcia – mówię – popatrz na mnie i na ojca! Oboje całe życie uczciwie pracowaliśmy…   – I co z tego macie? – przerywa mi ze złością moja jedynaczka. – M-3 w zapyziałym bloku? Meblościankę ze sklejki? Ja tak nie chcę!   Gosia ma szesnaście lat. Nie uczy się. Nie pracuje. Śpi do drugiej po południu, potem wstaje, siedzi przez dwie godziny w łazience, łaskawie zjada, co jej podsunę pod nos, i wychodzi. Nigdy nie mówi dokąd.   – Lepiej, żebyś nie wiedziała – słyszę, a potem córka dodaje: – Nie dzwoń do mnie. I tak nie odbiorę!   Mąż wychodzi przed klatkę, żeby kopcić papierochy. Nie wolno mu, ma rozedmę płuc, ale macha ręką, kiedy proszę, żeby przestał.    – Po co mam dbać o siebie? Jak się wcześniej zawinę, to przynajmniej nie będę patrzył na to wszystko!   Ze swoją ukochaną jedynaczką nie rozmawia, od kiedy w kłótni nazwała go niezaradnym kretynem. Zapadł się w sobie. Milczy. Cierpi.   U nas zawsze było skromnie. Oboje z mężem pracujemy fizyczne, nie mamy wykształcenia, więc zarabiamy mało, tyle żeby starczyło na podstawowe potrzeby. Luksusy i jakieś tam modne gadżety nie dla nas. Gosia zawsze chciała więcej.    Zazdrościła koleżankom ciuchów, komputerów, telefonów i tego całego sprzętu, którego ja nawet nie umiem nazwać. Płakała, dąsała się, potem zaczęła pyskować, że wszyscy mają, a ona jak żebraczka jakaś! W końcu powiedziała, że wstydzi się kogoś zaprosić, bo u nas nędza i prymityw.   – Nawet glazury w tym naszym kiblu nie ma, tylko ściany pomalowane na olejno – krzyczała. – Dziewczyny mnie zadziobią, jak to zobaczą!   No to postanowiliśmy z Zenkiem jej zrobić niespodziankę. Latem zeszłego roku, kiedy wyjechała na obóz wakacyjny, wzięliśmy pożyczkę i zaczęliśmy...

Moja mama miała depresję poporodową
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Mama miała depresję poporodową, nie wiedziała, że to się leczy. Nie wytrzymała, porzuciła nas, kiedy miałam 3 miesiące”
Dzisiaj pewnie by mnie leczyli na depresję, wtedy myślałam o sobie „potwór nie – matka!”, bo bałam się ciebie, nie chciałam cię dotykać, brzydziłam się pieluch, nawet chciałam, żebyś umarła. Nie mogłam się zmusić do kochania…

Przez lata tęskniłam za nią i wierzyłam, że wróci. Potem próbowałam zapomnieć, że w ogóle istniała. I nagle ona znów pojawiła się w moim życiu. Niestety na krótko.... Miałam trzy miesiące, gdy od nas odeszła. Nikt nie wiedział dokąd... Moja mama wyszła z domu dwadzieścia dwa lata temu. Zostawiła na blacie kuchennym pokrojony makaron, w garnku gotujący się rosół. Mięso na kotlety dopiero się rozmrażało, więc widocznie zapomniała je na noc wyjąć z zamrażalnika. Ja miałam dopiero trzy miesiące. Płakałam, bo mi wypadł smoczek Ojciec usłyszał ten mój płacz już na parterze i o mało nóg nie połamał, tak gnał na trzecie piętro. Mówił, że tego dnia, od rana miał złe przeczucia… Mama niczego ze sobą nie zabrała, nawet dokumentów. Wyglądało to tak, jakby na chwilę zeszła do sąsiadki albo do kiosku. Tym tropem szło śledztwo, przynajmniej na początku; podejrzewano, że może ktoś zadzwonił, ona otworzyła drzwi i została porwana albo wepchnięta z powrotem, zgwałcona, zamordowana, a później wywleczona, żeby się pozbyć ciała. Ale to się nie trzymało kupy, bo w domu był porządek, żadnych śladów jakiegoś szamotania czy walki. Więc kombinowano inaczej: wybiegła po coś do sklepu i wpadła pod samochód… Kierowca spanikował i gdzieś ją wywiózł, kiedy się zorientował, że nie żyje. Potem się pozbył zwłok i koniec! Były także inne teorie i spekulacje. Plotkowano, że miała kochanka i z nim uciekła, że zwyczajnie robiła tatę w konia, zdradzała go, aż wreszcie go olała na dobre. Ale to miało słabe uzasadnienie w faktach; nie zwiałaby przecież bez dowodu i innych papierów! Jednak najdziwniejsze było coś innego… Przy tym pokrojonym w łazanki makaronie leżała mamy obrączka Szeroka, złota z wygrawerowaną datą ślubu i inicjałami rodziców. Czy ją zdjęła, bo po...

Po narodzinach dziecka mieliśmy dosyć siebie i malucha
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Latami bezskutecznie staraliśmy się o ciążę. Kiedy już się udało... nie mogliśmy wytrzymać ze sobą i z dzieckiem”
Córeczka darła się całymi dniami. Nie mogliśmy tego wytrzymać. Były momenty, kiedy żałowałem tej naszej obsesji na punkcie ciąży. Wszystko mogło zostać po staremu... Teraz jestem wrakiem człowieka, zawalam pracę, a moje małżeństwo wisi na włosku.

– Przestań beczeć, błagam! – niemal wrzasnąłem na moją dwumiesięczną córeczkę i szarpnąłem mocniej wózkiem. Dało to tylko ten efekt, że Klaudia zamilkła na sekundę, spojrzała na mnie przerażonymi oczkami i zaczęła płakać jeszcze głośniej. A ja nienawidziłem siebie za to, że przestraszyłem własne dziecko Przecież ona nie jest winna temu, że dostała znowu kolki. U takiego szkraba to normalne. Tylko co z tego? Po kolejnych nieprzespanych nocach coraz mniej mnie to obchodziło. Miałem wszystkiego dość. Złapałem się nawet na myśli, jakby to było cudownie, gdyby Klaudia zasnęła i się nie obudziła. Może wtedy, po okresie krótkiej żałoby, wszystko byłoby tak jak dawniej. Wiem, to brzmi jak myśl psychopaty, ale naprawdę na nic nie miałem siły. Cały świat wywrócił mi się do góry nogami, w pracy zawalałem termin za terminem, a moje małżeństwo wyglądało coraz bardziej jak fikcja… Przez kilka pierwszych lat po ślubie nie myśleliśmy o dziecku. Pochłaniała nas praca i konieczność dorobienia się czegoś własnego. Myśl o potomstwie odkładaliśmy „na potem, jak już będziemy mieli dom i samochód”. Kiedy minęła nam „trzydziestka” pomyśleliśmy: „może byłoby już warto?” . Ale nasze starania ograniczały się do tego, co ginekolodzy nazywają finezyjnie „jazdą bez trzymanki”. Aż wreszcie przyszedł rok, w którym oboje skończyliśmy trzydzieści pięć lat Kilka dni po urodzinach żony, znalazłem ją zapłakaną w kącie naszego domu. – Co się stało, Kasiu? – Wiesz, ja chyba już nigdy nie będę mieć dziecka… – Daj spokój, nie przejmuj się, to przecież nic strasznego… – Łatwo ci mówić! – wybuchła. – Ty nawet za trzydzieści lat będziesz mógł znaleźć młodą siksę, która ci urodzi dziecko! – Ale ja nie chcę nikogo...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj