Dziewczynka, która się wstydzi okularów
Adobe Stock, Alena Ozerova
Prawdziwe historie

„Moja córeczka wymigiwała się od szkoły, bo wstydziła się wady wzroku. Bała się, że dzieci będą wyzywać ją od okularnic”

„Z początku pragnęłam nawrzucać tej nauczycielce, że nakrzyczała na moją córkę, ale już po paru minutach chciałam całować ja po rękach. Dzięki niej dowiedziałam się, że moje dziecko jest praktycznie ślepe! Amelka bała się do tego przyznać, bo nie chciała stać się pośmiewiskiem”.
Czekaliśmy niecierpliwie na dzień, kiedy nasza mała Amelka pierwszy raz pójdzie do szkoły. Przyznam, że czułam się dziwnie, kiedy odprowadzałam córkę za rączkę na uroczyste rozpoczęcie roku. Przecież nie tak dawno nosiłam ją pod sercem i cieszyłam się, że wkrótce zostanę mamą. A teraz rozpoczynała edukację… Kiedy minęło te siedem lat? Jak mała podoła nowym obowiązkom?
 
Miałam w głowie mnóstwo pytań. Czy mała poradzi sobie z nauką? Czy zaprzyjaźni się z dziećmi? 
Amelia za to w ogóle nie wyglądała na przejętą. Dziarskim krokiem maszerowała naprzód. Z uśmiechem na buzi i pewnością siebie. Dzielna dziewczynka. Wyglądało na to, że szkoła spodobała się naszej córeczce. Kiedy po pierwszym dniu zapytałam ją, jak było, oznajmiła:
 
– Fajnie!
 
I taką odpowiedź słyszałam przez cały pierwszy miesiąc. W drugim miesiącu coś się zmieniło. Gdy przyszłam po Amelkę do szkoły, minę miała nietęgą. Dopiero w domu udało mi się od niej wyciągnąć, co się stało.
 
– Pani Ela na mnie nakrzyczała – wyznała, po czym rozpłakała się.
 
– Ale dlaczego? – zdziwiłam się, bo Amelka była zazwyczaj grzeczna, lecz dla pewności spytałam. – Przeskrobałaś coś?

 

– Niee – odparła jakby z wahaniem. – Nie pamiętałam, jak się nazywa literka.
 
„Czy to powód, żeby krzyczeć na dziecko? – pomyślałam. – Muszę rozmówić się z tą wychowawczynią”.
 
Następnego dnia, kiedy odbierałam córkę ze szkoły, spotkałam panią Elę.
 
– Dobrze, że pani przyszła – zawołała na mój widok. – Jest pewna sprawa…
 
– Dlaczego krzyczy pani na Amelkę? – przerwałam jej oskarżycielskim tonem i natychmiast tego pożałowałam. Przecież nie wiedziałam, co się tak naprawdę stało…
 
– Proszę się uspokoić, a wszystko wyjaśnię – odparła wychowawczyni. – Pani córka jest bardzo zdolna i uczy się pilnie. Jako jedyna w klasie potrafi już wyrecytować w całości alfabet i zapisać poprawnie wszystkie litery.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

„Co ona kombinuje?” – zastanawiałam się w duchu

– A jednak – ciągnęła wychowawczyni. – Kiedy musi przeczytać coś z tablicy, albo milczy, albo się myli. Na początku myślałam, że robi to specjalnie. Dlatego zwróciłam jej uwagę, może trochę za ostro. Ale teraz sądzę, że nie w tym rzecz.

 

– A w czym? – spytałam, choć już wiedziałam, co za chwilę usłyszę.
 
– Myślę, że Amelce potrzebna jest wizyta u okulisty – dokończyła pani Ela.
 
Westchnęłam ciężko. No tak… Czyli stało się. Moje dziecko odziedziczyło po mnie wadę wzroku. A przez całe siedem lat łudziłam się, że może jej się to nie przytrafi. Tym bardziej, że nigdy nie dostrzegłam żadnych objawów. Z drugiej strony, ja sama zaczęłam nosić okulary dopiero w drugiej klasie podstawówki. Zanim nie zaczęłam się uczyć czytać, nawet nie wiedziałam, że źle widzę. A widziałam źle od zawsze. Mało tego, z każdym rokiem coraz gorzej. Wada wzroku pogłębiała się ku rozpaczy mojej i moich rodziców. Aż w końcu musiałam używać w okularach szkieł o mocy 8 dioptrii.

To dużo. Bez okularów nie mogłam funkcjonować. Wiadomo, do wszystkiego można się przyzwyczaić. A jednak swoim dzieciom niektórych rzeczy chciałoby się oszczędzić. Podziękowałam nauczycielce za ostrzeżenie i wróciłam do domu.
Już w drodze powrotnej zapytałam córkę, czy wszystko widzi wyraźnie.
 
– Tak! – odpowiedziała natychmiast, ale wyczułam w jej głosie nutkę strachu.
 
– A powiedz, co to za literka? Tam na górze? – wskazałam na billboard z reklamą proszku „E”.
 
Amelka milczała.
 
– Widzisz ją? – dopytywałam, ale ona nie powiedziała już ani słowa.
 
„Oj, czeka mnie ciężka przeprawa…” – pomyślałam. Obawiałam się, że córka nie będzie chciała słyszeć o okularach. 
Tydzień później poszłam z nią do okulisty. Mała była przerażona! A gdy nie udało jej się przeczytać trzech kolejnych rzędów literek na planszy, wyglądała, jakby zaraz miała się rozpłakać. Serce ścisnęło mi się na ten widok, bo przypominałam sobie siebie sprzed ponad dwudziestu lat.

Mimowolnie zaczęłam myśleć o tamtych czasach…

Pamiętałam dobrze stres, jaki czułam przed każdą wizytą u okulisty. Wiszące na ścianach gabinetu wielkie plansze 
z bardzo malutkimi cyframi i literami, i surową twarz starej kobiety w białym fartuchu, która wskazywała mi je na planszy. No i te jej nieprzyjemne komentarze:
 
– Taka młoda, a tak źle widzi! Niedobrze, niedobrze…
 
Wtedy myślałam, że oślepnę zupełnie. I bałam się tego okropnie. Może to śmieszne, ale czasami nadal się boję. Kiedy byłam dzieckiem, przerażała mnie też inna rzecz. Dziś powiedziałabym – błaha, ale wtedy najstraszniejsza na świecie – okulary.

Brzydkie oprawki zajmowały pół twarzy, a grube szkła przypominały denka od butelek. To potrafiło oszpecić nawet najładniejszą buzię! Może dlatego Amelka nie chciała się przyznać, że źle widzi… Może siedzą w niej takie same lęki, co we mnie. Ale przecież teraz są zupełnie inne czasy i zupełnie inne… oprawki.
 
– Nie chcę, żeby mnie przezywali okularnicą! – rozpłakała się córka, kiedy po powrocie do domu oznajmiłam jej, że będzie musiała nosić okulary.
 
– Kochanie, nikt cię tak nie nazwie, przecież wiele dzieci musi nosić okulary – próbowałam ją uspokoić. – Skąd ci to przyszło do głowy?
 
W duchu zganiłam się za to kłamstwo. To tak, jakby mówić pulchnemu dziecku, że nikt nigdy nie nazwie go grubasem. Doskonale rozumiałam Amelkę i jej obawy. Przechodziłam przez to samo… Ale co miałam jej powiedzieć? Córka nie chciała mnie słuchać. Uparła się, że okularów nie będzie nosić, i już. Nie wiedziałam, co robić!
 
Aż w końcu przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Danka! Amelka uwielbiała moją siostrę i uważała ją za autorytet w dziedzinie mody. A to dlatego, że ciocia Danusia zawsze była kolorowa i ekstrawagancka. Ja bym powiedziała, że trochę kiczowata, ale małe strojnisie widzą wszystko odrobinę inaczej. Zadzwoniłam więc do siostry i poprosiłam o pomoc. Razem uknułyśmy spisek.
 
Dwa dni później, w sobotnie przedpołudnie, ciocia Danka zjawiła się u nas, jak zwykle krzykliwie ubrana i kolorowa. Ale w jej wyglądzie było też coś niezwykłego, bo na nosie miała… wielkie okulary w różowych oprawkach. Amelka z początku przyglądała jej się niepewnie. Pierwszy raz widziała moją siostrę w czymś takim. Dopiero po chwili odważyła się zapytać:

 

– Ciociu, dlaczego założyłaś to coś?
 
– No jak to?! – Danka udała zdziwioną. – To nie słyszałaś, że okulary to ostatni krzyk mody. Wszystkie moje koleżanki już je mają!
 
– Naprawdę? – córka nie wyglądała na przekonaną.
 
– No jasne! – zawołała Danka. 
 
– Do wyboru jest mnóstwo wzorów i kolorów. Dzięki nim wygląda się szałowo! Tak, jak ja – dodała.
 
Postanowiłam podchwycić ten wątek.
 
– Ciocia ma rację. Widziałam nawet takie z Hanną Montaną! – powiedziałam.
 
To był strzał w dziesiątkę! W jednej chwili oczy jej zabłysły.
 
– A ja mogłabym takie dostać? – spytała nieśmiało.
 
– Pewnie – uśmiechnęłam się do córki. – Jutro pójdziemy do sklepu i będziesz szpanować w szkole. Co ty na to?
 
– Tak! Tak! – zawołała Amelka i rzuciła mi się na szyję.
 
Szkoda, że za moich czasów nie było Hanny Montany…

Renata, 42 lata
 

Czytaj także:

Byłem przyszywanym ojcem
Adobe Stock, kieferpix
Prawdziwe historie
„Maluch twierdził, że dokuczają mu, bo nie ma ojca i nikt go nie broni. Zostałem więc jego przyszywanym tatą”
Sam nie wiem, dlaczego zgodziłem się na ten głupi pomysł Mikołaja. Po prostu zrobiło mi się żal chłopaka i chciałem mu jakoś pomóc. Liczyłem przy tym na to, że to nie będzie miało żadnych konsekwencji.

Od początku miałem jakieś złe przeczucia związane z tym chłopakiem. Na ramię miał zarzucony plecak, kręcił się koło mojego skupu złomu i coś kombinował. To podchodził, to odchodził, wciąż zerkając, czy go obserwuję. Byłem prawie pewien, że chce mi coś ukraść, żeby sprzedać na innym skupie. Dlatego kiedy zobaczyłem go po raz kolejny koło bramy, huknąłem na niego: – A co ty się tutaj tak kręcisz jak smród po gaciach?! – Co, nie mogę? – odparł bezczelnie. – Nie. Ja już widzę, co ci z oczu patrzy. – No co?! Złomu chcę trochę sprzedać. – Sprzedać? – uśmiechnąłem się kpiąco. – Akurat chcesz coś sprzedać... – Pewnie, że chcę – sięgnął do plecaka i wyciągnął stamtąd stary czajnik. – O, to. Zaskoczył mnie tym czajnikiem i trochę mi było głupio, że go posądziłem – A ile ty masz lat? – zapytałem. – Prawie osiem. – Czyli siedem. Ale chyba zrozumiesz, jak ci powiem, że nie ma takiej opcji, żebym coś od ciebie kupił. Za mały jesteś. A jak chcesz sprzedać czajnik, to przyjdź z ojcem. – Ja nie mam ojca – wbił spojrzenie w ziemię, a mnie zrobiło się go żal. – Aha... No to przyjdź z mamą, bo od ciebie nie mogę kupić. Takie prawo. – Nawet głupiego czajnika pan nie może? Nie powinienem się uginać. Może gdybym tego nie zrobił, to ten malec więcej by się tu nie pojawił. Ale on spojrzał na mnie jakoś tak błagalnie, że kupiłem ten czajnik. W dodatku dałem mu za niego trzy złote, choć faktycznie był wart najwyżej dwa. Strasznie był zadowolony z tego zarobku. Następnego dnia pojawił się z... kołem samochodowym. – Weźmie pan? – kopnął nogą dętkę. – Nie. Ten czajnik to był wyjątek. A tak w ogóle to cię nie znam... – Mikołaj jestem – wyciągnął rękę. – Posłuchaj, Mikołaj. Jak nie wiem,...

oczy
Adobe Stock
Zdrowie
Ciekawostki o oczach i wzroku. Jakie są najrzadsze kolory oczu na świecie?
Oko to drugi po mózgu najbardziej skomplikowany narząd w ciele człowieka. Oczy zawierają ponad milion włókien nerwowych, a większość informacji ze świata dociera do nas właśnie przez wzrok. Nawet nasze wspomnienia są kształtowane głównie przez to, co widzimy. Zebrałyśmy najbardziej fascynujące ciekawostki o oczach. Sprawdź najczęstsze i najrzadsze kolory oczu na świecie.
Kobieta, którą opuściły dzieci
Adobe Stock, Africa Studio
Prawdziwe historie
„Marzyłam o gromadce dzieci, bo myślałam, że wtedy nigdy nie będę sama. Myliłam się, porzuciły mnie, jedno po drugim"
„Liczyłam na to, że gdy je odchowam, będę miała liczną rodzinę. Że będą mnie odwiedzać, pomagać, zapraszać na święta, na dzień babci. Ale żadne tego nie robi. Wszystkie miały do nas pretensje, że je musztrowaliśmy, że narzucaliśmy im, co mają robić”.

Wróciłam do pustego domu i postawiłam zakupy na podłodze. Nikogo nie było, a do tego nie byłam przyzwyczajona. W moim domu zawsze było mnóstwo ludzi, a przede wszystkim dzieci. W sumie sześcioro. I żadne moje prawdziwe…   Miałam niewiele ponad 20 lat, kiedy wyszłam za mąż. Studiowałam wtedy ekonomię, podobnie jak mój mąż. Wiedzieliśmy, że się kochamy i po prostu nie chcieliśmy czekać ze ślubem. Po co? Mogliśmy ze sobą być legalnie, bez problemów, cały czas, a o to nam chodziło. Dzieci nie mieliśmy na razie w planie, chcieliśmy najpierw skończyć studia. I zrealizowaliśmy ten plan.    Potem ja dostałam pracę, a mąż rozpoczął własną działalność. Nie mówię, że od razu zaczęliśmy się starać o potomstwo, ale też nie robiliśmy nic, żeby się zabezpieczyć. Jednak mijały miesiące, rok, potem drugi, a nasza rodzina się nie powiększała. Zaczęłam się tym martwić, zresztą, Romek też. Nasze działania nie przynosiły skutku. Wreszcie zrobiłam badania – wynik nie pozostawiał żadnych nadziei. To ja byłam bezpłodna. Lekarz od razu mi powiedział – żadne leczenie nic nie da, musiałam się z tym pogodzić. Byłam załamana. Właściwie życie straciło dla mnie sens Bez dzieci go sobie nie wyobrażałam. A wiedziałam, że i dla Romana było to ważne. Pełna rodzina to rodzina z dziećmi i koniec. Byłam na tyle załamana, że zaproponowałam mu wtedy rozwód. Po co mu w końcu taka baba jak ja – bezużyteczna, która nigdy mamą nie zostanie? Ale on się na mnie tylko zezłościł i powiedział, że kocha mnie i już.   Jednak nie przestaliśmy myśleć o dzieciach. Wiadomo, że w naszym wypadku wchodziły w grę tylko dwa rozwiązania – adopcja lub rodzina zastępcza. Zaczęliśmy z Romkiem rozważać te dwie możliwości. Ja wolałam adoptować dziecko, ale Romek upierał się przy rodzinie zastępczej. Postanowiliśmy...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj