Dziewczynka, która się ukrywa
Adobe Stock, altanaka
Prawdziwe historie

„Moja córka widziała, jak nauczyciel molestuje jej kolegę. Uciekła z domu, bo ten straszył ją, że jej zrobi to samo"

„Agata widziała jak jeden z nauczycieli molestował jej kolegę na wycieczce szkolnej. Ten drań zagroził jej, że jeśli piśnie chociaż słowo, to Karolinka skończy tak samo. Moja córka była zastraszona, skoro postanowiła sama „rozwiązać problem” i uciec z domu".
Z minuty na minutę mój niepokój rósł. Karolina wyszła przecież tylko do osiedlowego sklepu po bułki, a tymczasem nie wracała już od godziny. Postanowiłam działać. Uznałam, że wystawanie przy oknie nic nie da, zarzuciłam więc cienki sweter i wyszłam z mieszkania.
 
Dzień był ciepły. Wprawdzie trwał jeszcze rok szkoły, ale oceny zostały już wystawione, dlatego pozwoliłam Karolinie zostać w domu. Kiedy dziś o tym myślę, uważam, że jej zachowanie powinno było mnie zaalarmować. Ewidentnie była jakaś dziwna. Wstała o świcie, choć przecież mogła zrobić sobie wolne, i sama zaproponowała, że pójdzie po pieczywo. Normalnie rzadko pomagała w domu, wiadomo, jak to z nastolatkami bywa.
 
Wpadłam jak burza do sklepu, ale, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, znajoma ekspedientka poinformowała mnie, że mojej córeczki  w ogóle w nim nie było.
 
– Jak to? Jest pani pewna?
 
– Tak. Dziś jej nie widziałam. Czy coś się stało? – zainteresowała się.
 
– Nie, nie, wszystko w porządku, przepraszam – bąknęłam.
 
Nie wiem, jak długo kręciłam się bez celu po osiedlu, zanim uznałam, że powinnam zadzwonić do męża. 
 
Roberta również zaniepokoiło zniknięcie Karoliny. Zwolnił się z pracy i po trzydziestu minutach był już ze mną. Naiwnie jeszcze wierzyłam, że córka zaraz wróci i opowie jakąś historię o spotkanej po drodze koleżance, dlatego posłuchałam męża, który poprosił mnie, abym wróciła do domu.
 
– Całkiem możliwe, że Karolina już tam jest. A jeśli nie, dobrze, żeby ktoś tam na nią czekał.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Niestety, córki nie było

Nie pojawiła się też w ciągu kolejnych godzin. Szalałam z niepokoju. Nawet nie potrafię opisać słowami tego, co czułam. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogło jej się stać coś złego. Byłam przerażona!

Nikogo innego, poza córką i mężem, nie miałam. Byli dla mnie najważniejsi na świecie. W najgorszych koszmarach nie śniło mi się, że Karolina po prostu zniknie. Rozpłynie się w powietrzu. Robert wrócił po kilku godzinach.
 
– Szukałem jej wszędzie… Dzwoniłaś do koleżanek Karoliny?
 
Skinęłam głową, bo zdążyłam obdzwonić wszystkie jej znajome.
 
– Żadna nie wie, gdzie ona jest.
 
Robert westchnął.
 
– Musimy zgłosić zaginięcie na policji – w końcu powiedział głośno to, o czym i ja myślałam.
 
Zaginięcie. Jedno słowo, a jak rozdziera serce. Schowałam twarz w dłoniach i wybuchłam płaczem.
 
– Przestań… – mąż zamknął mnie w objęciach, przez dłuższą chwilę nie mogłam się uspokoić.

Policjanci sugerowali, że została porwana dla okupu

Gdyby nie jego obecność, nie wiem, jak poradziłabym sobie ze złożeniem zeznań. Policjanci pytali o wszystko. W co Karolina była ubrana, czy miała powody, aby uciec z domu, czy nasze małżeństwo przechodziło kryzys…
 
– Co pan sugeruje? – zdenerwowałam się. – Że dziecko uciekło, bo źle się czuło we własnym domu? Przecież to absurdalne!
 
– Wszystko musimy sprawdzić  –  odpowiedział policjant przepraszającym tonem. – Musimy mieć pełen obraz sytuacji. Nastolatki czasem miewają dziwne pomysły. Czy są państwo majętnymi ludźmi? Chodzi mi o to, czy ktoś mógłby porwać córkę dla okupu?
 
– Na Boga, nie! To znaczy… żyjemy na przeciętnym poziomie. Ani nie jesteśmy bogaci, ani biedni.
 
Do domu wróciłam z poczuciem bezradności. Moja córka mogła być wszędzie, a ja nie potrafiłam zrobić nic, aby jej pomóc. W głowie wciąż kłębiły się słowa policjanta.

Czy Karolina mogła zostać porwana? 

Ta myśl była przerażająca.
 
Wieczorem położyłam się spać. Świadomość, że moja córka jest gdzieś poza domem w środku nocy, samotna, dobijała mnie. Przez cały czas miałam wrażenie, że słyszę jej kroki na klatce schodowej, ale to było złudzenie. Karolina nie wróciła. Zaczął się drugi dzień bez niej…
 
Robert wziął wolne. Zamierzał szukać Karoliny również na własną rękę. Całą okolicę okleiliśmy plakatami z jej zdjęciem, zgłosiliśmy się do okolicznych mediów po pomoc. Policja rozmawiała z nauczycielami i koleżankami ze szkoły, ale nikt nic nie wiedział. Wszyscy byli w szoku. Wychowawczyni się popłakała.
 
– To taka dobra, spokojna dziewczyna, nie wierzę, że mogłaby uciec z domu – powiedziała.
 
Miałam wrażenie, jakby ktoś wyrwał mi serce piersi. Czułam wręcz fizyczny ból. Gdzie jest moje ukochane dziecko? Co się z nim dzieje? Czy jeszcze je zobaczę? Na tyle pytań nie znałam odpowiedzi.
 
Zastanawiałam się, czy to możliwe, żeby Karolina uciekła z domu. Przeanalizowałam raz jeszcze wszystkie zadane przez policjanta pytania, ale… Nie, nie! To nierealne. Karolina czuła się z nami bezpiecznie. W domu nie wybuchały awantury, żadne z nas nie nadużywało alkoholu, nie stosowało przemocy. Nie miała powodów, by uciekać. A jednak mijał kolejny dzień, odkąd zniknęła i nie dawała znaku życia.
 
Przez cały czas byliśmy w kontakcie z policją. Kiedy pokazali nam nagranie z miejskiego monitoringu, oniemiałam. Karolina szła na nim w stronę centrum. Miała na sobie zupełnie inne ubrania niż te, w których wyszła z domu, i wielką torbę.
 
– Nie rozumiem…
 
– To nagranie z dnia zaginięcia – wyjaśnił policjant. – Wygląda na to, że Karolina planowała ucieczkę. Zdążyła się przebrać, no i ta torba…
 
– To nie jest jej torba. Nie mam pojęcia, skąd ją ma – powiedziałam.
 
Jeszcze raz przeczesałam pokój. córki. Poprzednio wydawało mi się, że nic nie zginęło. Ależ byłam głupia! Szybko zorientowałam się, że brakuje jednej bluzy, kilku koszulek i szortów. Policjanci mieli rację. Karolina chciała zniknąć. Ale dlaczego?
 
Ta wiadomość tylko spotęgowała moją frustrację. Z jednej strony, zrodziła się we mnie nadzieja, że jest cała, zdrowa i wkrótce się odnajdzie, ale z drugiej… To nagranie pochodziło sprzed kilku dni! Wszystko się mogło w tym czasie wydarzyć.
Udało mi się zasnąć dopiero nad ranem. Byłam nieprzytomna, kiedy kilka minut po dziewiątej zostałam obudzona przez Roberta.
 
– Wstawaj, szybko! W lokalnej telewizji mówią o aresztowaniu jednego z nauczycieli ze szkoły Karoliny!
 
– Co? – nie zrozumiałam.
 
– To grubsza sprawa! Molestował jednego z uczniów. Chłopak w końcu się złamał i powiedział prawdę.
 
Okazało się, że incydent miał miejsce na wycieczce szkolnej, a w komputerze podejrzanego znaleziono pornografię dziecięcą. Zaraz, zaraz… Na wycieczce! Przecież Karolina wróciła z wycieczki kilka dni przed swoim zaginięciem! Czyżby te sprawy miały ze sobą związek?
 
Szybko przekazałam swoje przypuszczenia policji, ale nie mogłam usiedzieć w miejscu. W mojej głowie pojawił się pewien pomysł. Postanowiłam odwiedzić najlepszą przyjaciółkę córki i przyprzeć ją do muru. Zasypać gradem pytań.
 
Kiedy Agata mnie zobaczyła, skuliła się w sobie. Z jej spojrzenia bezbłędnie wyczytałam prawdę. Miałam rację, ona coś wie!
 
– Posłuchaj mnie teraz, to bardzo ważne – poprosiłam. – Wiem, że zniknięcie Karoliny łączy się z sprawą tego nauczyciela, który skrzywdził chłopca. Mam rację, prawda?
 
– Ja naprawdę…
 
– Ty pożyczyłaś Karolinie torbę?
 
– Ja… – jąkała się.
 
– Proszę cię. Karolina może być w niebezpieczeństwie.
 
Westchnęła głośno.
 
– Jest bezpieczna – wypaliła.
 
– Słucham? Co ty powiedziałaś?
 
– Raz na dwa dni zanoszę jej picie i jedzenie – wyznała ze spuszczoną głową. – Ona się boi! Wtedy, na tej wyciecze… Poszła w nocy do toalety i widziała, jak on… – rozpłakała się.
 
– Widziała, jak ten mężczyzna robi krzywdę jednemu z uczniów, tak, Agatko? – spytałam spokojnie, chociaż wcale spokojna nie byłam.
 
– Tak, a potem on jej groził, że… że jej zrobi to samo, jeśli chociaż piśnie słówko i ona… ona tak się bała, że postanowiła uciec!

Przecież mogło się stać  tak wiele złych rzeczy!

Byłam jednocześnie szczęśliwa i przerażona. Szczęśliwa, bo Karolina była cała i zdrowa, przerażona, bo tyle musiała przejść… Dlaczego o niczym mi nie powiedziała? Przecież wiedziała, że może na mnie polegać! Musiała być zastraszona, skoro postanowiła sama „rozwiązać problem” i uciec z domu.
 
Agata zaprowadziła mnie do opuszczonego budynku na obrzeżach miasta. Aż mi się nie chciało wierzyć, że moja córka spędziła tam ostatnie dni! Przecież to było niebezpieczne. Ruina w każdym momencie mogła się zawalić. Wówczas się jednak nad tym nie zastanawiałam. Po prostu weszłam do środka, bez słowa podeszłam do Karoliny i zamknęłam ją w objęciach.
 
Karolina nie była w stanie wydusić z siebie słowa. Szlochała rozpaczliwie w moje ramię, a ja przekonywałam ją, że wszystko będzie dobrze.
 
Maria, 41 lat

Czytaj także:
71-latek ojcem dziecka 13-latki
Adobe Stock
Aktualności
13-latka urodziła martwe dziecko. Ojcem był 71-latek. Dlaczego NIKT nie zauważył dramatu dziewczynki?
Do szpitala w Kielcach 9 sierpnia przewieziono 13-latkę, która w 6 miesiącu ciąży, w domu swojej babci urodziła dziecko. Sekcja zwłok noworodka wykazała, że najprawdopodobniej dziewczynka poroniła. Z kolei badanie DNA potwierdziło, że 13-latka musiała współżyć z 71-latkiem.

Czy potrafisz sobie wyobrazić, co czuje 13-latka – najpierw napastowana seksualnie, a być może zgwałcona przez mężczyznę, który z racji wieku mógłby być jej dziadkiem albo pradziadkiem? Co czuje dziewczynka, która zachodzi w ciążę i  w nieodpowiednich do tego warunkach w 13 roku życia rodzi martwe dziecko , a po tym w asyście policji trafia do szpitala? To nie są doświadczenia, jakie powinny stać się udziałem kogokolwiek, a szczególnie dziecka! Czy molestowania dzieci naprawdę nie widać? O tym, że to 71-latek jest sprawcą ciąży, prawdopodobnie powiedziała dziewczynka albo ktoś z jej bliskich, gdyż do potwierdzenia ojcostwa trzeba było porównać materiał genetyczny pobrany od noworodka z materiałem genetycznym jego ojca. Dlaczego dopiero teraz wyszło na światło dzienne, że dziewczynka była w ciąży? Dlaczego nikt wcześniej nic nie zauważył? Dlaczego nie zareagował?  Nie wiadomo, kim dla dziewczynki jest 71-latek. Może to ktoś z rodziny, może przyjaciel dziadków, sąsiad? Nie wiadomo też, czy swoim pedofilskim skłonnościom dał upust tylko raz, czy napastowanie dziecka trwało dłużej. Wiadomo natomiast, że stało się coś, co nie miało prawa się wydarzyć.  Kara nie odkupi krzywdy Niestety doświadczeń dziewczynki nie da się wymazać z jej pamięci, nawet jeśli mężczyzna otrzyma maksymalny wymiar kary, jaki grozi za współżycie z dzieckiem, czyli 12 lat więzienia.  71-latek przyznał się częściowo do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia. Znajduje się w tymczasowym areszcie. Nawet jeśli przez resztę życia, oby spędzonego w więzieniu, będzie żałował swoich czynów, nie zmieni to faktu, że dziewczynka na zawsze została obarczona doświadczeniami, jakich mieć nie powinna. Drapieżnik seksualny o skłonnościach pedofilskich nie ma określonego wieku, zwykle nie jest osobą obcą dziecku (ono lub jego bliscy zwykle...

Chłopiec chory na bialaczkę
Adobe Stock, New Africa
Prawdziwe historie
„Mój syn zachorował na białaczkę. Musiałam odnaleźć wakacyjną miłość, bo tylko on mógł uratować moje dziecko"
„W pewnym momencie zadzwonił telefon. Usłyszałam, że Paweł właśnie dojechał do Poznania. Poczułam, jak wielki kamień spada mi z serca. Prawie się nie odzywał. Chciał tylko wiedzieć, gdzie ma zrobić badania. Po wszystkim odprowadziłam go do samochodu".

Paweł to była przelotna, letnia miłość. Wpadliśmy na siebie w Sopocie w jakimś modnym klubie. Szybko między nami zaiskrzyło. Tańczyliśmy, popijaliśmy drinki, a w końcu wylądowaliśmy w łóżku. Od tamtej pory byliśmy nierozłączni, aż do… końca lata. Zrobiliśmy badania i w końcu usłyszeliśmy diagnozę. Białaczka Po wakacjach każde z nas ruszyło w swoją stronę. Ja do Poznania, on do Rzeszowa Co prawda wymieniliśmy się telefonami, ale oboje wiedzieliśmy, że więcej się nie zobaczymy. Taka już uroda wakacyjnych miłości. Są namiętne, gorące, ale trwają krótko.   Nie podejrzewałam, że mogę być w ciąży. Do głowy mi to nawet nie przyszło. Regularnie brałam tabletki antykoncepcyjne. No dobrze, może zapomniałam raz czy dwa, ale to jeszcze nie katastrofa. Tak mi się przynajmniej wydawało. Kiedy nie dostałam miesiączki, to nawet specjalnie się nie przejęłam. Myślałam, że to jakieś zaburzenia hormonalne związane ze zmianą klimatu i diety. Dwa miesiące szalałam przecież na wakacjach. W końcu wybrałam się do ginekologa. Byłam pewna, że przepisze mi jakieś leki i odeśle do domu, a on oświadczył, że jestem w dwunastym tygodniu ciąży.   Wyszłam z gabinetu oszołomiona. Usiadłam na najbliższej ławce i próbowałam zebrać myśli. Dziecko? Jak to? Przecież studiuję. A teraz mam zostać matką? I to samotną, bo tatuś beztrosko hula sobie po Rzeszowie. Ta myśl tak mnie dobiła, aż się popłakałam. W pierwszej chwili chciałam nawet zadzwonić do Pawła i powiedzieć, jaką mi niespodziankę sprawił, ale się powstrzymałam. Doszłam do wniosku, że to bez sensu. I co bym usłyszała? Spadaj mała, to nie mój bachor? Radź sobie sama? Prawdę mówiąc, niczego innego się po nim nie spodziewałam. Może gdybyśmy byli parą i łączyło nas głębokie uczucie, to co innego. Ale to przecież była letnia przygoda. Podejrzewałam, że Paweł trzyma...

Ojciec, który kocha swoje dziecko
Adobe Stock, Halfpoint
Prawdziwe historie
„Gdy urodziła się moja córka wszędzie widziałem zagrożenie. Musiałem ją chronić. Nie pozwalałem nawet jej dotknąć"
„Swoją ojcowską karierę zacząłem niezbyt fortunnie, przez co przegapiłem narodziny Ani. Ale teraz nie umknie mi nic z życia córeczki. Wszyscy śmiali się, że obudził się we mnie instynkt macierzyński, a ja po prostu kochałem moją małą księżniczkę".

Pamiętam, jakby to było dzisiaj… Stałem nad szpitalnym łóżeczkiem, w którym leżał noworodek, i nie mogłem pozbierać myśli. Moja córeczka! Taka mała i krucha. „Nie za mała przypadkiem?” – zaniepokoiłem się nagle i była to pierwsza rozsądna myśl, jaka nawiedziła moją skołowaną głowę. I ta czerwona twarzyczka! Może z tego wyrośnie?    Nagle poczułem wyrzuty sumienia. Na pewno czegoś nie dopilnowałem! Miałem wspomagać Kasię przy porodzie, tak jak uczyliśmy się w szkole rodzenia. Wszystko szło doskonale, dopóki akcja nie nabrała tempa. Ogromne emocje, krzyk żony, zapach środków dezynfekcyjnych – na to nie byłem przygotowany.    Nie jestem szczególnie wrażliwy, ale to, co działo się na sali porodowej, wyraźnie mnie przerosło. Starałem się zignorować dziwny słodki smak, który poczułem w ustach, nie okazałem słabości nawet wtedy, gdy zakręciło mi się w głowie… Obudziłem się w szpitalnym łóżku sam, nie licząc gderającej pielęgniarki. To normalne, że ona jest taka czerwona? I mała? – Nie powie jeden z drugim, że mu słabo, a potem bęc – i leży. Trzeba go wynosić, a ciężki jak kłoda. Gdyby mężczyźni musieli rodzić dzieci, ludzkość już dawno by wymarła. No i jak – lepiej panu? – zwróciła się do mnie bez cienia litości w głosie.   – Czy ja zemdlałem?   – A jakże, nie pan pierwszy! I to na samym początku! Nie doczekał pan nawet porządnych bólów partych. Nic wielkiego się nie działo, a pan już zrezygnował! Żona musiała zostać – dodała pielęgniarka dowcipnie.    – Nie mogła panem się zająć…   – I co? – spytałem.   – Niech pan się pozbiera, bo tatusiem pan jest! Nie pora się wylegiwać! Żonę trzeba uściskać, córkę przytulić, i w ogóle do roboty się wziąć!...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj