Mama wmawia mi, że faworyzuję jedno dziecko
Adobe Stock, Kirill Gorlov
Prawdziwe historie

„Matka zarzuca mi, że faworyzuję syna. Nastawiła córkę przeciwko mnie i chce, żeby z nią zamieszkała”

– Staszek zawsze chciał mieć syna. Pamiętam, jaki był zawiedziony, kiedy dowiedział się, że urodziłaś Patrycję – mama często wspomina o tym z wyrzutem, a ja nie mam siły odpowiadać.

Moja mama uważa, że faworyzujemy Julka, nasze młodsze dziecko. Kosztem Patrycji, starszej latorośli. To bzdura!

Staszek zawsze chciał mieć syna. Pamiętam, jaki był zawiedziony, kiedy dowiedział się, że urodziłaś Patrycję – mama często wspomina o tym z wyrzutem, a ja nie mam siły odpowiadać.

Ale ona patrzy i czeka.

– Może i trochę był – przyznaję w końcu. – To naturalne, że chciał mieć pierwszego syna, ale przecież uwielbia Patrycję! Musisz to widzieć.

Ale ty bardziej kochasz Julka – upiera się mama. – Bo taki śliczny, taki słodki, taki malutki…

Zazdrość o rodzeństwo - film

Jak dyskutować z podobnymi argumentami?

Zwłaszcza że Julek istotnie jest bardzo ładnym dzieckiem. Mam zaprzeczać? Mówić, że zbrzydł? No nie, nadal jest uroczy. Kiedy się urodził, pielęgniarki z innych oddziałów przychodziły go sobie oglądać, bo nie widziały tak ładnego noworodka. Do tego nie marudził, nie miał kolek i spał, kiedy się go kładło do łóżeczka.

A Patrycja? Nieprzespane noce i ręce mdlejące od ciągłego noszenia – tak to wyglądało. Nie ma co udawać, że było inaczej. Nieźle dała mi w kość, solidnie mnie wytrenowała. Wiedziałam, co mnie może czekać przy drugim dziecku, i… mile się rozczarowałam. Niemniej fakt, jakimi Pati i Julek byli niemowlakami, nie ma wpływu na to, które z dzieci bardziej kocham. Bez żadnego z nich nie wyobrażam sobie życia, ale babcia wie swoje.

Ustępujesz Julkowi, a dla Patrycji zawsze jesteś bardziej surowa.
– Nie zawsze, ale przecież jest starsza. Nie mogę tak samo traktować siedmiolatki jak trzylatka.
– Widziałam, jak nią wtedy potrząsałaś, nigdy tego nie zapomnę! Bidulce mało głowa nie odpadła. I darłaś się na nią, że jest głupia!
– Mamo! – niezmiennie się przy tym zarzucie denerwuję. – Zawsze wywlekasz tę sprawę sprzed roku. I przedstawiasz w taki sposób, że wychodzę na potwora. Owszem, może nie powinnam była jej tak mocno chwycić i tak mocno nią potrząsnąć, raz, ale przypomnij sobie, co ona zrobiła!
– Nic cię nie usprawiedliwia.
– Wysypała Julkowi na głowę całe opakowanie pudru! Mógł się udusić. Już nie mówię, że przez tydzień nie mogłam doczyścić dywanu.
– Ale nie musiałaś mówić, że jest paskudną, głupią dziewczyną!
– Jestem tylko człowiekiem. Zdenerwowałam się i wystraszyłam. Nie myślałam, co mówię. I przeprosiłam ją.
– Phi! – oto dorosła, rozsądna odpowiedź mojej mamy.

Najwięcej problemów sprawia mi… moja mama

Te nasze kłótnie ciągną się od momentu narodzin Julka, bo moja matka jest święcie przekonana, że nie można jednakowo kochać wszystkich dzieci. Dlatego nie mam rodzeństwa. Dokładnie dlatego. Na moje nieszczęście swoją własną niezdolność do objęcia miłością dwójki lub czwórki pociech rozciąga też na mnie. Przecież ja to nie ona!

Marzyłam o rodzeństwie i się nie doczekałam. Obiecałam więc sobie, że moje dziecko nie będzie jedynakiem. Nie przewidziałam tylko tego, że serce mojej mamy zmienione w serce babci będzie biło tylko dla jednego wnuczęcia. Kiedy uznała, że Pati źle się dzieje, a spodziewała się tego od samego początku, zaczęła jej to wynagradzać. Prezenty, czułości, wspólne wypady, wspólne weekendy.

Ja nie wiedziałam, w co ręce wsadzić, mając na głowie dom, pracę i dwójkę dzieci, a babcia zawsze miała czas i ochotę, by zająć się wnuczką. Tylko nią. Bo Julek niby był za mały. Czułam tę niesprawiedliwość, czułam, że jeszcze kiedyś pożałujemy tej segregacji rodzeństwa – i to obie – ale z wygody się zgadzałam.

Chce mi pomóc choć z jednym dzieckiem, w porządku, lepszy rydz niż nic.

Na efekty długo nie musiałam czekać

Patrycja jako bystre dziecko szybko się zorientowała, w czym rzecz i zaczęła wykorzystywać sytuację. Jak nie chciałam się na coś zgodzić, zaraz słyszałam: „babcia by mi kupiła” albo „babcia by mi pozwoliła”. Gdy groziłam jej karą, słyszałam:

– Powiem babci. Powiem, że mnie już nie kochasz, tylko tego swojego Juleczka. Nienawidzę go!

A już zupełnie mnie rozłożyło, kiedy mama zaproponowała:

– Niech Pati zamieszka ze mną. W tym roku idzie do szkoły, a tu koło nas jest bardzo dobra szkoła.
– Tak, tak! – córka zaczęła skakać.

Pewnie myślała, że u babci będzie jej jak u pana Boga za piecem, żadnych nakazów, żadnych zakazów. Nie zgodziłam się i nie mam zamiaru się zgodzić. Choć atmosfera w domu stała się nie do wytrzymania. Pati ze mną nie rozmawia, matka wydzwania dzień w dzień, a mąż się wścieka i to głównie na mnie.

Może ma rację. Nie wiem, jak mogłam dopuścić do sytuacji, w której moje własne dziecko odwróciło się ode mnie, a podburzyła je do tego moja własna matka. Nie wiem, co robić.

Może jest jakieś trzecie wyjście, ale ja go nie widzę… Co gorsza, niedawno Julek mnie zapytał, czemu babcia go nie lubi. Zaprzeczyłam, ale mi nie uwierzył. Czuję, że tym razem cenę zapłaci moja matka. Kiedyś może pożałuje dzielenia wnucząt na lepsze i gorsze i zechce naprawić relacje z Julkiem.

Jolanta, 34 lata

Czytaj także:

Chciałem zostawić żonę w ciąży
Adobe Stock, kieferpix
Prawdziwe historie
„Kiedy żona powiedziała mi, że znowu jest w ciąży, uciekłem. Jako samotna matka poradzi sobie lepiej, państwo jej pomoże”
Może Irka beze mnie będzie miała nawet lepiej, kiedy zostanie z dziećmi sama? Bo zawsze znalazłoby się miejsce w żłobku czy przedszkolu i dodatkowe zapomogi…

Bardzo kocham wszystkie nasze dzieci, dlatego ze wstydem wspominam dzień, kiedy Irena powiedziała mi o kolejnej ciąży. Wczoraj moja córka wraz z zięciem sprawili nam nie lada niespodziankę. Wpadli do nas zaraz po pracy, choć rzadko im się to zdarza, bo normalnie są bardzo zajęci. – A co to, ktoś umarł? – zdziwiłem się, widząc ich w drzwiach. – Wręcz przeciwnie, tato – roześmiała się Kasia. – Przyszliśmy wam tylko powiedzieć, żebyście na czerwiec przyszłego roku nie robili żadnych większych planów, zagranicznych wojaży czy czegoś takiego… – A czemu? – zainteresowałem się. Nie żeby coś takiego przeszło mi nawet przez myśl, bo latem i tak jeździliśmy z Ireną tylko na działkę. Za granicą to najdalej byliśmy w Bułgarii, jeszcze w poprzednim ustroju. – Bo będziecie potrzebni mi tutaj, na miejscu – Kasia i Michał popatrzyli porozumiewawczo po sobie. – Przy bawieniu wnuka albo wnuczki! Strasznie się ucieszyliśmy się, bo czekaliśmy na taką wiadomość od lat Ale młodzi, jak to młodzi, najpierw czekali, aż dostaną stałą pracę, potem, aż się dorobią, wezmą kredyt na mieszkanie… Tymczasem czas leci, człowiek nie staje się młodszy, a i ja, i Irenka chcieliśmy jeszcze pobawić wnuka, zabrać go na ryby albo na wakacje nad morzem… Kasia natychmiast zabarykadowała się z matką na sofie i zaczęły rozmawiać o tych wszystkich szczegółach ciąży – trymestrach, mdłościach – które nie są żadnemu facetowi potrzebne do szczęścia. Zabrałem więc zięcia do piwnicy, w której mam urządzony niewielki warsztacik, i gdzie w starym kredensie, w tajemnicy przed Irenką, trzymam nalewkę na wyjątkowe okazje. To teraz miałem jak znalazł, żeby oblać dobre wiadomości! – Jak tam, chłopie? – zapytałem Michała, kiedy już rozlałem...

Chciałam adoptować dziewczynkę po przejściach
Adobe Stock, IdeaBug, Inc.
Prawdziwe historie
„Chciałam adoptować Maję i stworzyć jej dom. Kiedy dostała spadek po babci, odnalazł się jej biologiczny tatuś”
Maja miała w życiu wystarczająco ciężko. Chciałam, żeby miała w swoim dzieciństwie chociaż trochę szczęścia. Wtedy pojawił się zapity troglodyta, który nawet nie ukrywał, że chodzi mu tylko o pieniądze...

Ktoś mógłby mi zarzucić, że kierowała mną litość, ale to nieprawda. Przy tej małej po raz pierwszy poczułam, że mam po co żyć. Pamiętam tamten wieczór. Była straszna pogoda, deszcz i mgła. Izba przyjęć pękała w szwach. Maja prosto z karetki trafiła pod moją opiekę Gdy dziś się nad tym zastanawiam – to widać było przeznaczenie… Ratownicy z karetki powiedzieli, że para, która była z dziewczynką w samochodzie, nie żyje. – Zginęli na miejscu. Gdy udało nam się dostać do środka auta, dziewczynka leżała nieprzytomna. Ściskała małego psa, który skamlał cicho. W samochód wbiła się wielka ciężarówka. Silnika i przednich siedzeń właściwie nie było – opowiadali. Dziewczynka miała obrzęk mózgu, połamane żebra i podejrzenie uszkodzenia kręgosłupa . Zanim wprowadziliśmy ją w śpiączkę farmakologiczną – odzyskała przytomność. Udało mi się ustalić, że ma na imię Maja. Pytała o rodziców i psa. Powiedziałam jej, że wszystko będzie dobrze… I że pies jest pod opieką. Gdy w końcu po kilku dniach została wybudzona, lekarz wyjaśnił jej, co się stało . Nie płakała. Patrzyła w sufit i powtarzała: – Widać na nich nie zasłużyłam, widać na nich nie zasłużyłam. Potem zaczęła pytać o babcię i psa . Postanowiłam ich odszukać. Ze zwierzakiem poszło mi łatwo – strażacy odwieźli go do schroniska. Trudniej było z babcią. Dopiero gdy w poszukiwaniu jakiejkolwiek rodziny Mai dotarłam do urzędu stanu cywilnego – dowiedziałam się, że dziewczynka była adoptowana i to całkiem niedawno. Próbowałam coś z niej wyciągnąć, ale zamknęła się w sobie i przestała odzywać Nie wiedziałam, jak do niej dotrzeć. Wreszcie przypomniało mi się o psie. Zabrałam go ze schroniska i podczas nocnego dyżuru przemyciłam na oddział. – Maja. Zobacz, kto tu jest ze mną...

Córka, która się buntuje
Adobe Stock, VadimGuzhva
Prawdziwe historie
„Chciałam, by córka wyrosła na ludzi, a ona ciągle się buntowała. Zrobiłam co mogłam, ale nie mam już siły..."
„Walczyłam o nią. A może raczej z nią? Chciałam, aby była dobrze wychowana i wykształcona. Agaty była krnąbrna, koncentrowana tylko na sobie. W gruncie rzeczy zawsze robiła tylko to, co chciała. I to już od najmłodszych lat. Teraz jednak, mówię: dość. Nie mam już siły. Radź sobie sama".

Miałam sporo kłopotów z wychowywaniem Agaty. Była krnąbrna, skoncentrowana tylko na sobie, i w gruncie rzeczy zawsze robiła tylko to, co chciała. I to już od najmłodszych lat. Nie miałam ani siły, ani ochoty, żeby to przełamywać. Wracałam zmęczona z pracy i gdy widziałam, że mała siedzi przed telewizorem, objadając się chipsami, zabierałam jej szeleszczącą torebkę i gasiłam gadające pudło. Po dziesięciu godzinach w biurze, spędzonych na użeraniu się ze wszystkimi i o wszystko, nie miałam już siły, żeby jeszcze w domu kłócić się z dzieckiem. Dlatego nie protestowałam, kiedy Agata, wyjąc i wrzeszcząc wściekle, włączała ponownie swój ulubiony serial. Machałam ręką i szłam do kuchni, ciesząc się, że udało mi się wydrzeć jej chociaż chipsy. Potem nie było lepiej Na propozycje, że poćwiczę z nią czytanie, pisanie czy liczenie, zawsze reagowała gwałtownym sprzeciwem. Krzyczała, zatykała sobie uszy, a w ostateczności siedziała bezmyślnie, biernie sabotując moje wysiłki. Było to o tyle dziwne, że poza tym nasze stosunki były bardzo dobre. Rozumiałyśmy się, miałyśmy podobne poczucie humoru, mogłyśmy gadać godzinami – bylebym tylko nie próbowała Agaty czegokolwiek nauczyć.   W szkole też nie szło jej najlepiej. Chociaż pilnie chodziła na lekcje, siedziała na nich grzecznie i nigdy nie dostawała uwag za złe zachowanie, to wiedza jakoś zupełnie omijała jej głowę. Nie rozumiałam dlaczego tak się dzieje, ale nie mogłam pozwolić, by córka poniosła klęskę szkolną na pierwszym poziomie edukacji. Dlatego zatrudniałam i opłacałam kolejnych korepetytorów. I tak przez nasz dom przewijali się: pani od języka polskiego, od angielskiego i pan od przedmiotów ścisłych. Wiedziałam, że to obłęd, ale co miałam zrobić. Moje dziecko z jakichś powodów nie przyswajało wiedzy w szkole. Nie był to rodzaj żadnej choroby ani zaburzenia...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj