mówią, że jestem pasożytem, bo wychowuję dzieci i nie pracuję
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Mówią, że jestem PASOŻYTEM, bo tylko rodzę dzieci i NIE PRACUJĘ. Po prostu mi zazdroszczą!”

Już jako nastolatka wiedziałam, czego chcę od życia – zaradnego mężczyzny u mojego boku, gromadki dzieci, własnego domu. Gdy udało mi się to osiągnąć, poczułam się spełniona. A że słyszę czasem od koleżanek czy teściowej, a nawet własnej matki, że jestem darmozjadem… Cóż. To świadczy tylko o nich, nie o mnie.

Mój mąż, Adam, jest wspaniałym mężczyzną. Poznaliśmy się w liceum – chodziliśmy do tej samej klasy. Dużo nas łączyło – nie tylko podobne zainteresowania. Pochodziliśmy z całkiem zamożnych rodzin, chcieliśmy wyrwać się z dużego miasta, myśleliśmy o przyszłości. Wiedziałam, że po maturze nie pójdę na studia, że ich nie potrzebuję.

Zgodne wychowywanie dziecka – film

Chcieliśmy tego samego – dużej rodziny

Chciałam założyć rodzinę, wyjść za mąż za kogoś, kto zapewni mi byt. Adam chciał tego samego – kobiety, która zamiast ganiać do pracy i urabiać się po łokcie, a potem stękać, jak jej źle, skupi się na jednym: na budowaniu rodzinnego gniazdka. Oświadczył mi się zaraz po maturze. Poszedł na studia inżynierskie, dorabiał w firmie swojego ojca – ojciec od dziecka przygotowywał go, że kiedyś ją po nim przejmie.

Mieszkał wtedy ze swoimi rodzicami, ja z moimi. Moi rodzice nie byli zbyt szczęśliwi, gdy powiedziałam im o moich planach na przyszłość. Chcieli, żebym poszła na studia, pomyślała o sobie, była niezależna – zwłaszcza matka na to nalegała. Jest nowoczesna, jej zdaniem kobieta musi mieć własne pieniądze, musi być zaradna – w razie gdyby coś się stało, w razie rozwodu…

Spełniło się moje największe marzenie

W końcu postanowiliśmy z Adamem, że czas się usamodzielnić. On już całkiem nieźle zarabiał w firmie ojca, a ja nie mogłam się doczekać, aż w końcu wyjdę za mąż i urodzę dziecko. Wiedziałam, że to rola, do której jestem stworzona! W końcu, kilka dni po tym, jak Adam obronił pracę dyplomową, powiedzieliśmy sakramentalne „tak”. Zamieszkaliśmy u teściów – odstąpili nam część bliźniaka, którą wcześniej zajmowała babcia Adama. Ona zamieszkała z nimi, a my mieliśmy cały dom dla siebie! No, pół.

Bardzo szybko zaszłam w ciążę. Urodziłam synka, a kilka miesięcy znów zobaczyłam na teście dwie kreski… Dziś mam 33 lata i czworo dzieci. Najstarszy, Tymek, ma 10 lat. Najmłodsza, Tosia, skończy w tym roku 3 latka. Uwielbiam swoje życie. Naprawdę! Nie oceniam wyborów innych kobiet, ale nigdy nie zamieniłabym tego, co mam, na jakieś własne firmy, wyższe wykształcenie, na pieniądze...

Wyprawiam dzieci do szkoły i do przedszkola, robię kanapki. Kiedy nie ma dzieciaków, sprzątam dom, trochę pracuję w ogrodzie. Gotuję obiad, robię pranie. Czasem zajrzę do koleżanki na kawę. Gdy mąż wraca z pracy, ciepły posiłek czeka już na niego na stole, koszule są poprasowane. Odrabiam z dziećmi lekcje, bawimy się, czytamy bajki. Wieczorami mam czas dla siebie. Jasne, że czasem jestem wykończona – zajmowanie się domem i wychowywanie czwórki dzieci to harówa! Ale wiedziałam, że chcę właśnie takiego życia. Nie wyobrażam sobie, że miałabym jeszcze pracować. Szczerze mówiąc, nigdy w życiu nie chodziłam do pracy… No, raz, zaraz po oświadczynach, wyjechałam z przyjaciółką do Francji na winogrona. Nigdy więcej!

Myślą, że nie mam ambicji

Ostatnio podsłuchałam rozmowę teściowej z moim mężem. Zapytała go, czy naprawdę nie ma problemu z tym, że jego żona nie ma żadnych ambicji, wykształcenia, że przecież pochodzi z takiej dobrej rodziny, a sama jest pasożytem... Nawet moja matka mnie tak kiedyś nazwała. One nie rozumieją, że nie chcę iść ich śladami. Ja wiem, że w dzisiejszych czasach mój styl życia jest kontrowersyjny. Bo nie ganiam za pieniędzmi, bo jestem szczęśliwa, kiedy mogę gotować mężowi i dzieciom…

Ale dla mnie to życie idealne! Mamy pieniądze – firma mojego teścia świetnie prosperuje, pewnie niedługo Adam przejmie już wszystkie obowiązki, co będzie wiązało się z dużą podwyżką. Do tego mamy 500 plus. Może i nie mam własnych pieniędzy, ale po co mi one? Mamy z mężem wspólne konto, nie muszę się prosić o żadne kieszonkowe, jak mam ochotę sobie coś kupić, to po prostu to robię! Nie jestem głupia, nie jestem leniwa. Przecież pracuję w domu! Wiem, że jeszcze nieraz usłyszę, że jestem darmozjadem żyjącym na garnuszku męża. Ale gdyby nie ja, ten garnuszek byłby pusty!

Ada

Zobacz także:

teściowa grzebie w moich rzeczach
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Mieszkam z teściową. Regularnie przegrzebuje mi rzeczy, a ja nie mogę nic powiedzieć, bo JESTEM NA JEJ ŁASCE”
Jesteśmy z mężem 5 lat po ślubie. Układa nam się bardzo dobrze, jesteśmy szczęśliwi. W porównaniu do innych par – kłócimy się naprawdę bardzo rzadko. Mój mąż jest wspaniałym człowiekiem. Nie można tego powiedzieć jednak o jego matce. Ona zrobiła z mojego życia prawdziwy koszmar.

Oboje z mężem mamy pracę, jednak każde z nas zarabia najniższą krajową. Mamy dwójkę dzieci, przy naszych zarobkach nie mogliśmy pozwolić sobie na wynajęcie mieszkania. Zaraz po ślubie zdecydowaliśmy, że zamieszkamy wspólnie z rodzicami mojego męża. Mają duży dom, a poddasze było wolne. Plan był naprawdę świetny. Jednak tylko w teorii... Teściowa wchodzi jak do siebie Moja teściowa na co dzień pracuje za granicą. Przez większość roku mieszka z nami tylko teść, zajmując parter domu. Teściowa przyjeżdża do Polski jedynie na święta i wakacje. Jednak, gdy już jest w kraju, to poddasze, czyli część domu moją i męża, traktuje jak swoją własną przestrzeń. Wchodzi bez pukania i o każdej porze. Nie zwraca też uwagi na to, że np. w tym czasie są u nas nasi znajomi. Ona czuje się dosłownie jak u siebie! Potrafi wejść do mojej kuchni i zacząć sobie gotować. A przecież na dole ma własną! Ale podobno ja mam lepszy piekarnik (co jest kompletną bzdurą!). Chce mi się płakać na samą myśl, że ta kobieta przyjedzie na któreś święta lub wakacje. Boję się tych chwil przez cały rok. Któregoś popołudnia siedzieliśmy z mężem w salonie, rozmawialiśmy. W domu były także nasze dzieci. Nagle jeden synów przybiegł do nas i wyszeptał, że babcia od długiego czasu stoi w korytarzu i podsłuchuje. Ta kobieta po prostu weszła po cichu do naszego mieszkania i bezczelnie słuchała, o czym rozmawiamy! Grzebanie w rzeczach Poza panoszeniem się po moim mieszkaniu w mojej obecności ta kobieta robi jeszcze coś gorszego! Ona po prostu regularnie przegrzebuje mi rzeczy! Z natury jestem bardzo poukładana, w szafkach i szufladach mam porządek, doskonale wiem, gdzie co leży. Zawsze, gdy moja teściowa jest w Polsce, po powrocie z pracy widzę, że rzeczy nie są na swoim miejscu. Ta kobieta ma na tyle tupetu, że otwiera nawet moją szufladę z bielizną! Przegrzebywanie...

kłopoty w pracy męża
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Czasami nawet kłopoty męża w pracy mogą się na coś przydać w domu. Wystarczy pomyśleć…”
Już po sposobie, w jaki Piotrek trzasnął drzwiczkami samochodu, wiedziałam, że jest porządnie wkurzony. Dokładnie tak jak wczoraj i przedwczoraj. Problemy w firmie sprawiały, że ciągle chodził rozdrażniony, swoje złe emocje przenosił do domu i był wprost nie do wytrzymania. Odczuwałam to nie tylko ja, ale – niestety – nasze dzieci również.

Usłyszałam szuranie w korytarzu, a potem mąż stanął w drzwiach kuchni, wkurzony jak diabli. – Nie wiesz, że mokry parasol się rozkłada, żeby wysechł, a nie żeby z niego kapało? – zamachał mi przed oczami moją parasolką. – Zupełnie zapomniałam, miałam go powiesić w łazience, ale telefon… – zaczęłam się tłumaczyć, lecz urwałam. – Ale co ty się tak czepiasz o głupi parasol? – Porządek w domu powinien być chyba, no nie? – pokręcił głową, odłożył ten nieszczęsny parasol na taboret i wyszedł z kuchni. Od słowa do słowa, awantura gotowa Przy obiedzie dzieci – 15-letnia Julka i 10-letni Szymek – siedzieli jak trusie. Wiedzieli, że ojciec jest w złym humorze, więc woleli go niczym nie prowokować. Niestety… Zanim podałam drugie danie, Piotrek zapytał: – Jak tam w szkole? Lekcje odrobione, jesteście gotowi na jutro? – Tak, tato, u mnie wszystko w porzo – odparł Szymek. – A co to za język, jakie w porzo?! – rzucił się od razu Piotr. – O rany, tato – jęknął syn i popatrzył na mnie, szukając ratunku. – U mnie wszystko gra – powiedziała szybko Julka. – Co to znaczy: gra? Od dzisiaj macie mi na bieżąco zdawać relację ze szkoły, odrobione lekcje pokazywać, meldować o ocenach – Piotrek rzucał słowa z szybkością karabinu maszynowego. Udało mi się wtrącić, że przecież ja panuję nad sytuacją, wiem, że się uczą i jakie oceny przynoszą, więc nie ma się o co niepokoić. Wtedy dostało się też i mnie. – Jasne, ty zawsze ich bronisz! – popatrzył na mnie z wyrzutem. – I sprzątasz ich pokoje, jakby sami nie potrafili – zmarszczył groźnie brwi. – Od dzisiaj żebym nie widział nawet, jak matka za was sprząta! I macie mi mówić o każdym wyjściu! I wracać przed dziewiątą! – tu...

„Angielski, gimnastyka, taniec, rysunek. Posyłam moje dziecko na tyle zajęć, ile się da, bo chcę żeby kiedyś było kimś!”
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Angielski, gimnastyka, taniec, rysunek. Posyłam dziecko na zajęcia dodatkowe, bo chcę, żeby kiedyś było kimś!”
Nie rozumiem rodziców, którzy mnie krytykują. Ich dzieci nie osiągną niczego, a moja Ania będzie kiedyś kimś wielkim. Posyłam ją na różne pozalekcyjne zajęcia i jestem z tego dumna! Kiedyś córka mi za to podziękuje.

Czasem słucham opowieści rodziców koleżanek mojej Ani i im współczuję. Nie mają żadnej ambicji. Wystarczy im, że dziecko pójdzie do przedszkola, a potem pozwalają mu się obijać w domu. Mówią, że chcą spędzać ze sobą dużo czasu, że to jest dla nich najważniejsze, a na wytężoną naukę przyjdzie jeszcze czas. A nie można mieć jednego i drugiego? Odwożę swoją córkę na różne zajęcia i dużo wtedy rozmawiamy, a potem ona idzie na swoje lekcje.  Pieniądze zdobywa się ciężką pracą Moja Ania chodzi do najlepszego przedszkola w mieście. Każdego dnia ma też zajęcia dodatkowe. W poniedziałki i środy zawożę ją na język angielski, we wtorki i w czwartki ma gimnastykę, w piątki zajęcia z rysunku. W soboty, zamiast lenić się bezczynnie w domu, chodzimy jeszcze na taniec. Nie wszyscy to rozumieją, ale wcale tego nie oczekuję. Nie każdy ma głowę na karku. Ja myślę o przyszłości swojego dziecka od samego początku i jestem z tego dumna.  Przyznaję, że Ania czasem się skarży. Mówi, że chciałaby odpocząć, posiedzieć w domu, zjeść coś smacznego, obejrzeć coś fajnego, jak jej koleżanki. Nie przejmuję się tym. To przecież tylko dziecko, nie rozumie, że robię to wszystko dla jej dobra. Tłumaczę jej, że tylko tak zdobędzie w świecie wszystko, co chce – ciężką pracą. Że potrzeba wysiłku, by kiedyś była bogata, niezależna i miała świetne stanowisko. Mnie też nigdy nic nie spadło z nieba. Podobnie jak mój mąż i ojciec Ani, na wszystko musiałam zapracować. Wiem, że jeszcze kiedyś mi za to podziękuje.  Wiem, co jest najlepsze dla mojego dziecka Tym, którzy mówią mi, że przesadzam, pokazuję przykład rodziców Kasi (jednej z koleżanek mojej córki). Ania ma wolne późne wieczory i niedziele, a Kasia? Kasia codziennie chodzi przynajmniej na dwa zajęcia dodatkowe. Kiedy wraca do domu, myśli jedynie o tym, żeby położyć się spać. Wiem,...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj