Dziewczyna, która wpadła
Adobe Stock, Wordley Calvo Stock
Prawdziwe historie

„Przyjaciółka mojej córki zaliczyła >>wpadkę<< z przypadkowym facetem... moim mężem. Ten drań zmuszał ją do usunięcia ciąży”

„W jednej chwili zawalił się nam świat. Nie mogłam uwierzyć, że mieszkałam i dzieliłam łóżko z takim potworem. Jak on mógł zrobić jej dziecko, przecież była dla nas jak druga córka. Czułam zgorszenie i obrzydzenie, ale wiedziałam, że nie mam serca zostawić Igi na lodzie”.
Mamo, robimy sobie z Igą babski wieczór, wiesz: serial, plotki, popcorn i te sprawy. Chcesz się przyłączyć? – zapytała Ula, gdy wróciłam do domu po wyczerpującym dniu w pracy.
 
– Hmm, ale tylko jeśli w pakiecie jest kubek gorącej herbaty – odpowiedziałam z rozmarzeniem i zabrałam się za odgrzewanie obiadu.
 
– Da się załatwić – uśmiechnęła się moja jedynaczka.
 
– To jesteśmy umówione – puściłam do niej oczko, a Ula zniknęła za drzwiami swojego pokoju. 
 
Pomyślałam, że to niebywałe szczęście, że córka i jej najlepsza przyjaciółka widzą we mnie towarzyszkę takich wieczorów. 
Dziewczyny przyjaźniły się od zawsze, Iga jest niemal jak moja druga córka, obecna u nas niezmiennie od pierwszej klasy szkoły podstawowej, kiedy z Ulą usiadła w jednej ławce. Od tego czasu połączyła ich szczera i, jak się okazało, trwała przyjaźń. 
 
No a teraz Ula była na pierwszym roku wymarzonej italianistyki, Iga zaś na ekonomii i nadal były sobie bardzo bliskie. Świadomość, że nie tylko wpuszczają mnie do swojego świata, ale nawet do niego zapraszają wprawiała mnie w miły nastrój. Być może to zasługa tego, że zawsze staraliśmy się z mężem być dla Uli nie tylko rodzicami, ale także przyjaciółmi. Z czasem podobne podejście mieliśmy także do Igi, szczególnie gdy odkryliśmy, jaką rolę w jej domu odgrywa alkohol. Niepostrzeżenie staliśmy się dla tej dziewczyny drugą rodziną, do której uciekała od pijackich burd.
 
Wieczór upływał nam w całkiem miłej atmosferze, nadrobiłyśmy serialowe zaległości, przegadałyśmy kilka zaległych wątków i pośmiałyśmy się na zapas. Tylko Iga była jakaś dziwna, niby rozmawiała z nami jak zawsze, ale wydawała się nieobecna.
 
– Iguś, a tobie co dolega? Kiepsko się czujesz? – zapytałam z troską, bo wyraźnie widziałam, że dziewczyna nie jest sobą.

 

– Nie – potrząsnęła gwałtownie głową. – Wszystko w porządku, tylko strasznie zmęczona jestem, pójdę już – powiedziała i zerwała się z krzesła.
 
Wymieniłyśmy z Ulą spojrzenia pełne zdziwienia. W momencie, kiedy Iga podchodziła do drzwi, stanął w nich mój mąż.

 

– Jurek, może odwieziesz Igę? Źle się czuje – wpadłam na genialny pomysł.
 
– Jasne – odpowiedział, choć wydawało mi się, że po jego twarzy przemknął jakiś grymas.
 
– Nie, dziękuję – odparła zdecydowanie Iga. – Lepiej będzie, jak się przejdę, świeże powietrze dobrze mi zrobi – dodała, i już jej nie było.
 
– Dziwne – spojrzałam na córkę i męża, zawieszając na nich wzrok.
 
– Czy ja wiem, każdy może mieć słabszy dzień – ucałował mnie w policzek Jurek.
 
– Wiesz, mamo, ona jest ostatnio jakaś nieswoja – Ula była wyraźnie zaniepokojona zachowaniem przyjaciółki.
 
– Dziewczyny, nie przesadzajcie, robicie z igły widły – Jurek wzruszył ramionami.
 
A ja nie mogłam pozbyć się uczucia, że rzeczywiście coś jest nie tak. Uznałam jednak, że Jurek, jak to facet, nie nadaje się na kompana do takiej rozmowy. W każdym razie ja naprawdę zaczęłam się o tę dziewczynę poważnie martwić, w końcu była dla mnie niemal jak córka. Moje obawy podzielała Ula, bo któregoś dnia przyszła do mnie i powiedziała:
 
– Wiesz, mamo, martwię się o Igę, ostatnio bardzo się zmieniła. Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu coś przede mną ukrywa, ale nie chce powiedzieć co. Wypiera się, mówi, że wszystko w porządku i że mi się zdaje, ale ja widzę, że mnie unika, że nie jest sobą… – zasępiła się.
 
– Wiem, też mam takie wrażenie – przyznałam. – Może coś nie tak na uczelni? A może się zakochała? – zastanawiałam się.

 

– Nie wiem – Ula zapatrzyła się w kubek z herbatą. – Nic nie chce mi powiedzieć. Zaczynam się o nią bać. A jak jest chora? Ostatnio jest taka blada, wiecznie jej słabo, widzę, jak kiepsko wygląda.
 
– Nie martw się, w końcu nam powie, co się dzieje i na pewno coś wymyślimy – odpowiedziałam.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Nie tylko Iga się zmieniła, mój mąż też!

Kolejne dni nie przyniosły rozwiązania tej zagadki. Poza tym pochłonęły mnie inne sprawy. Teściowa złamała nogę, a teść był w delegacji, trzeba było więc do niej zaglądać i pomagać. Robiliśmy to wszyscy na zmianę, ale skomplikowało nam to plan codziennych zajęć. W pracy też miałam urwanie głowy – sezon grypowy, więc jako recepcjonistka w miejscowej przychodni nie narzekałam na brak zajęć i wracałam do domu skonana. Ula miała sesję, i każda z nas na kilka dni zajęła głowę własnymi sprawami. 
 
W dodatku Jurek był jakiś nieswój, często wybuchał bez powodu, był nerwowy i niespokojny. Nie poznawałam własnego męża. Gdy pytałam, co się dzieje, odpowiadał, że mają w pracy straszny kocioł, albo że miał jakiegoś trudnego pacjenta. Wyglądało na to, że był naprawdę zmęczony. Proponowałam, by wziął urlop, ale on tylko wzruszał ramionami i mówił:
 
– Kochanie, nie ma kto mnie teraz zastąpić, dam radę – i ruszał znów do pracy.  
 
Jurek jest chirurgiem, więc rzeczywiście jego praca jest bardzo wymagająca i czasem trudno zostawić ją za progiem domu, nie wspominając o tym, że jest nieprzewidywalna. Wkrótce jednak wydarzyło się coś, co sprawiło, że to wszystko stało się nieistotne… 

Jurek był draniem, ale ja tego nie dostrzegałam

Tego dnia Iga zjawiła się u nas na maraton filmowy. Czekał nas kolejny babski wieczór, bo Jurek był na dyżurze i miał wrócić późno. Ula wspominała, że musiała przyjaciółkę wyciągać z domu prawie siłą. Otworzyłam jej drzwi i od razu pomyślałam, że wygląda naprawdę źle.
 
– Dzień dobry – uśmiechnęła się blado.
 
– Dzień dobry, wejdź – odpowiedziałam i wpuściłam ją do środka.
 
Znów cały wieczór była nieobecna, niby rozmawiała, śmiała się, ale jakoś inaczej. W pewnym momencie wstała od stołu, chciała wyjść do kuchni, ale nie zdążyła, bo… zemdlała! Przestraszone dopadłyśmy do niej z Ulą. Na szczęście szybko odzyskała przytomność.
 
– Nic mi nie jest, ostatnio często mi się to zdarza, naprawdę to nic wielkiego – odpowiedziała słabo na nasze sugestie, by wezwać lekarza.
 
– A może ty jesteś w ciąży? – wypaliłam pół żartem pół serio.
 
I nagle Iga zaczęła płakać. Wiedziałam, że trafiłam w dziesiątkę! Spojrzałyśmy po sobie z Ulą. Byłyśmy zaskoczone.
 
– Iga, nie mówiłaś, że kogoś poznałaś 
 
– Ula odważyła się powiedzieć to pierwsza, ale widziałam, że stara się, by w jej głosie nie było cienia pretensji. 
 
W odpowiedzi Iga zaczęła tylko płakać jeszcze mocniej. Nagle przyszła mi do głowy przerażająca myśl, że może ktoś zrobił jej krzywdę!
 
– No nic, kochanie, ciąża to nie koniec świata, jesteśmy z tobą cokolwiek się wydarzyło – tuliłam ją do siebie. 
 
Na to wszedł do mieszkania Jurek. Musiał usłyszeć, o czym rozmawiamy.
 
– Powiedziałaś im?! – spojrzał na Igę groźnie, a w jej oczach zobaczyłam przerażenie. – Powiedziałaś? Mówiłem ci, usuniesz i zapomnimy, ale ty musisz niszczyć mi życie ! – wrzasnął.
 
Wtedy do mnie dotarło to, co wydawało mi się absolutnie nierealne.
 
– Ty jesteś ojcem? – zadałam chłodno pytanie, siląc się na odrobinę spokoju.
 
Mąż milczał.
 
– Tak – rozległ się cichy głos z fotela. – Przepraszam, nie wiem, jak mogłam do tego dopuścić, to nigdy nie powinno się stać. Byliście dla mnie jak rodzina, a ja to zniszczyłam – mówiła Iga, łkając.
 
Słyszałam jej głos jak zza ściany. Byłam w szoku. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje naprawdę.
 
– Kochanie, ona mnie uwiodła – powiedział mój mąż.
 
I nagle powietrze przeszył świst. Iga go spoliczkowała. Nie chciałam, nie mogłam na to patrzeć.
 
– Wynoście się z mojego domu, obydwoje – powiedziałam zimno. 
 
Iga bez słowa wstała i wyszła, a Jurek patrzył na mnie osłupiały.
 
– Kochanie, nie wygłupiaj się, ona nic dla mnie nie znaczy. Zobaczysz, usunie ciążę i będzie po problemie, znów będzie jak dawniej – mówił, a ja go nie poznawałam. 
 
– Jak mogłeś? Znasz ją od dziecka – nie mieściło mi się to w głowie. – Wynoś się! – wrzasnęłam i zaczęłam się trząść. 

 

Ula podeszła do mnie, przytuliła i powiedziała do ojca:
 
– Wynoś się, nie słyszałeś, co powiedziała mama? 
 
Jurek wyraźnie zaskoczony zaczął się pakować.
 
– Jeszcze tego pożałujecie. Przez jeden nic nieznaczący romans chcecie mnie wyrzucić ze swojego życia, okej, jeszcze za mną zatęsknicie – odgrażał się. 
 
Wyszedł, trzaskając drzwiami, a my z córką zaczęłyśmy szlochać. W jednej chwili zawalił się nam świat. Gdyby nie Ula, nie przeżyłabym tego, ale córka stanęła za mną murem, była olbrzymim wsparciem, choć sama bardzo cierpiała. Złożyłam papiery rozwodowe. Jurek dzwonił, pisał, przychodził i zapewniał, że nas kocha, ale nie umiałam mu uwierzyć. Poza tym nagle zaczęłam dostawać sygnały, że w swoim szpitalu jest znany z tego, że ugania się za pielęgniarkami. Im młodsze, tym lepiej. Powoli otwierały mi się oczy, mój mąż był zakłamanym draniem, a ja tego nie dostrzegałam. Dzień po dniu uczyłyśmy się z Ulą funkcjonować w nowej, gorzkiej rzeczywistości.
 
– Wiesz, mamo, widziałam dziś Igę – powiedziała zakłopotana Ula któregoś dnia wieczorem, a mnie na dźwięk tego imienia stanęło serce.
 
– Tak? 
 
– Wygląda na zmęczoną, no i ciąża jest już zaawansowana – powiedziała cicho. – Od znajomych wiem, że musi sobie radzić sama, rodzice się nią nie interesują, bo przynosi im wstyd, nikt nie wie, kto jest ojcem dziecka, a ona sama jest na skraju depresji – Ula mówiła powoli, ważąc słowa i patrząc na mnie w napięciu. – Ona nic nikomu nie mówi, tylko tyle, że to jedynie jej dziecko, a ojciec się go wyparł – Ula miała łzy w oczach. 
 
A ja nagle poczułam, że mi Igi żal. Zrobiła coś głupiego, ale w końcu też była ofiarą mojego męża, młoda, naiwna i w dodatku całkiem sama. Byłam pewna, że Jurek dziecka nie uzna i jej nie pomoże. A najzabawniejsze w tym wszystkim było to, że to on czuł się skrzywdzony.
 
– Spakuj coś do jedzenia, jakąś wędlinę, owoce, kawałek ciasta i jedziemy – powiedziałam do Uli. 
 
Po chwili siedziałyśmy w samochodzie. Gdy Iga otworzyła nam drzwi swojego mieszkania zaniemówiła. Ciążowy brzuszek był już całkiem pokaźny, a ona była cieniem samej siebie. Po chwili rzuciła nam się w ramiona z płaczem.
 
– Ciiii, kochana, wiem, wszystko wiem – powiedziałam, głaszcząc ją po plecach. 
 
Wiedziałam już, że z całych sił spróbuję jej wybaczyć. Przejdziemy przez to razem.

Helena, 52 lata

 

Czytaj także:

Dziewczynka, której ojciec nie kocha
Adobe Stock, De Visu
Prawdziwe historie
„Byłam niechcianym dzieckiem z przypadku. Całe życie czułam, że tata mnie nie kocha, choć inni zaprzeczali”
„Z zapisków dowiedziałam się, że moja mama dwa miesiące przed ślubem została napadnięta. Miała już wtedy ustaloną datę. Tata tak bardzo ją kochał, że ożenił się z nią, mimo że zaszła wtedy w ciążę. Nie potrafił mnie darzyć ojcowską miłością, bo widział we mnie oprawcę mamy”.

Nasz ojciec zawsze faworyzował moją siostrę. Już jako mała dziewczynka wyraźnie to zauważałam. Tata brał Ewę na kolana i mówił, że jest jego małą księżniczką. Mnie nigdy nic takiego nie powiedział, ja byłam dla niego tak jakby przy okazji, obok Ewy. Byłam, więc należało mnie ubrać i dać jeść. Chodziłam do szkoły, więc musiał kupić mi książki i tornister. Wszyscy dostawali prezenty na Gwiazdkę, więc ja też. Nigdy jednak nie okazywał mi takiego zainteresowania jak Ewie. Kiedy miałam może z siedem lat, zapytałam mamę, dlaczego tata mnie nie kocha. Mama popatrzyła z dziwnym wyrazem twarzy i gwałtownie zaprzeczyła.   – Ależ co ty mówisz, Małgosiu? Tata kocha was obie jednakowo.   – To dlaczego tego nie widać?   Mama przytuliła mnie wtedy mocno i zaczęła mi tłumaczyć, że to tylko tak mi się wydaje, że ja jestem najstarsza, więc tata ode mnie więcej wymaga.   – Ewa jest jeszcze mała i głupiutka. Poza tym zawsze była taka delikatna, drobniutka, dlatego tata ciągle się o nią martwi.   Słuchałam tego i już wtedy wiedziałam, że to nieprawda. Ewa była młodsza, fakt, ale tylko o dwa lata. I nigdy nie była drobniutka ani chorowita. Od urodzenia umiała walczyć o swoje i w pełni zdawała sobie sprawę, że jest ulubienicą tatusia. Tylko Ewa zawsze była po mojej stronie! Ze wszystkich sił starałam się zaskarbić sobie względy ojca, zasłużyć na choćby najmniejszą pochwałę. Pisałam najładniej ze wszystkich dzieci w pierwszej klasie, moje literki były równiutkie i nigdy nie wychodziły za linijkę. Każdą czytankę powtarzałam tyle razy, że w szkole umiałam je prawie na pamięć. Chwaliła mnie jednak tylko wychowawczyni, babcia, no i czasem mama. Ja jednak uparcie krążyłam wokół ojca.   – Tatusiu, zobacz, czy ładnie napisałam? – podtykałam mu zeszyt.   – Ładnie,...

Dziewczynka, która trafiła do szpitala
Adobe Stock, Nestor
Prawdziwe historie
„Sąd przyznał opiekę nad córką mojej żonie, która całymi dniami jedynie gapi się w telefon. Naraziła też zdrowie Malwinki”
„Moja była żona jest nienormalna. Powinna się leczyć! Nie wiem, czemu sąd przyznał jej opiekę nad naszą córeczką, ale mam zamiar to zmienić!? Będę miał dowód – wypis ze szpitala. I zrobię wszystko, żeby mała była ze mną. Bo matka nie umie się nią zająć!”.

Rozwiedliśmy się, kiedy Malwinka miała niespełna roczek. Nie będę się wybielał, sporo w tym było mojej winy. W końcu to ja zdradziłem żonę. Ale i ona nie była święta. Prawda jest taka, że w ogóle nie powinniśmy się byli pobierać. Nigdy nie byliśmy idealną parą, a decyzja o ślubie, podjęta pod wpływem nieplanowej ciąży, była chyba najgorszą w naszym życiu.   Nie wiem, na co liczyliśmy? Że gdy dziecko się pojawi, to coś się zmieni? Nagle zaczniemy się kochać czy szanować? Podejrzewam, że obojgiem kierowała myśl, że córka musi mieć rodzinę. No i na pewno niemały wpływ mieli nasi rodzice, zwłaszcza Beaty, którzy naciskali, żebyśmy sformalizowali nasz związek. A my, jak te barany, bezwolnie się im poddaliśmy. Beatę interesował tylko wirtualny świat! Tak naprawdę, już od dawna nic nas nie łączyło. Powinniśmy się rozstać jakiś czas temu, ale czy z przyzwyczajenia, czy z lenistwa ciągnęliśmy ten związek. Uchodziliśmy za parę, więc na wszystkie imprezy i wyjazdy byliśmy zapraszani razem. I w sumie niewiele więcej nas łączyło. Beata, maniaczka komputerowa, spędzała przed monitorem całe dnie. Nawet jak się spotykaliśmy, to ona i tak głównie zajmowała się sprawdzaniem wpisów na Facebooku albo śledzeniem aukcji na Allegro. Kiedyś okropnie się z nią o to pokłóciłem. No, bo siedzimy w knajpie, czekamy na posiłek, ja tu liczę na romantyczną kolację, a ta nic, tylko klika w smartfona. No to powiedziałem jej, co myślę. Obraziła się na amen.   Po ślubie oczywiście nic się nie zmieniło. Beata siedziała w domu na urlopie, ja pracowałem. A kiedy wracałem wieczorem, często się zdarzało, że nawet obiadu nie było, bo moja kochana żoneczka tak się zasiedziała przy komputerze, że nie miała czasu pójść do sklepu, czy ugotować ziemniaków.   Miałem nadzieję, że dziecko oderwie ją od tego wirtualnego świata, chociaż nie...

Przemęczona dziewczynka
Adobe Stock, cherryandbees
Prawdziwe historie
„Przez moje chore ambicje, odebrałam córce dzieciństwo. Zmuszałam ją do zajęć dodatkowych i zabraniałam się bawić”
„Marcelinka dorastała więc trochę jak jedynaczka. Chcieliśmy dać jej wszystko, co najlepsze. W przedszkolu chodziła na rytmikę i dodatkowy język. Woziliśmy ją też do szkółki pływackiej, a gdy poszła do szkoły – dodatkowo na pianino. Chcieliśmy dać jej wszystko, co najlepsze. Nie wiedzieliśmy, że ją krzywdzimy”

Nasza córeczka Marcelina właśnie zaczęła naukę w drugiej klasie. Do szkoły poszła jako sześciolatka – urodziła się w pierwszej połowie 2008 roku, więc miała taki obowiązek. Nie rozpaczaliśmy z tego powodu, zwłaszcza że mała nie mogła się już doczekać dnia, w którym założy tornister na plecy. Zawsze była mądrą, bystrą dziewczynką, jakby na potwierdzenie tezy, że dzieci starszych matek są inteligentniejsze. Gdy urodziłam Marcelinkę, niektórzy dowcipkowali, że zrobiłam sobie prezent na czterdzieste urodziny. Zbyszek, mój mąż,  zaniemówił na wieść o tym, że powiększy nam się rodzina – nasz pierworodny syn Marcin miał już wtedy osiemnaście lat.   – Żartujesz, prawda? – zapytał.   Miałam Zbyszkowi trochę za złe, że bardziej się zdziwił niż ucieszył, ale ja zareagowałam tak samo w gabinecie ginekologa. Co prawda planowaliśmy drugie dziecko, ale najpierw odwlekaliśmy tę decyzję, a później, kiedy już byliśmy gotowi, nie mogłam zajść w ciążę.   – Niepłodność wtórna – usłyszałam wtedy od lekarza.   Bardzo się zmartwiłam, bo sama pochodzę z wielodzietnej rodziny i wychowywanie jedynaka było dla mnie nie lada wyzwaniem. Nie chciałam, by Marcin był samolubny. Gdy syn trochę podrósł, zaczęłam więc namawiać męża, abyśmy zostali rodziną zastępczą i uszczęśliwili jakieś dziecko, skoro nie możemy mieć własnego. Zaczęłam się nawet dowiadywać o specjalny kurs dla rodziców. Zbyszek nie był do końca przekonany, ale się nie sprzeciwiał, bo wiedział, że jak się uprę, to i tak postawię na swoim.    Los jednak pisał dla nas inny scenariusz. Własnego potomka! Od dawna się nie zabezpieczaliśmy, bo przecież i tak nie mogłam zajść w ciążę. A tu nagle się udało! Zgodnie z tym, co ginekolog dostrzegł podczas USG, miał to być nasz drugi syn. Wybraliśmy mu imię...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj