Mój syn zhackował szkolny dziennik
Adobe Stock, Brian Jackson
Prawdziwe historie

„Nauczyciele twierdzą, że mój syn jest hakerem i włamał się do szkolnego dziennika! Nie wierzę im, Krzyś mówi, że to nie on”

Nie potrafią sobie poradzić z własnym systemem komputerowym! Pewnie sami coś zepsuli, a czepiają się mojego Krzysia. Wychowawczyni coś tam mówiła o dowodach, o nagraniach z monitoringu, ale to przecież jeszcze nic nie znaczy, wszystko w dzisiejszych czasach można spreparować.

Mój syn przestępcą? Nie! To niemożliwe. Krzyś to niesłychanie grzeczne i spokojne dziecko. Całymi dniami siedzi tylko przy komputerze. Kolegów do domu nie sprowadza, sam nigdzie nie łazi. No po prostu anioł!

Co ta kobieta opowiada?! Stałam i słuchałam słów nauczycielki, starając się zachować spokój, ale w środku aż się we mnie gotowało. Jak ona śmie? Mój synek? On nigdy nie zrobiłby niczego podobnego! To wszystko wina tej szkoły, tych nauczycieli – nieudaczników, to oni nie dopilnowali, zrobili z mojego Krzysia przestępcę…

– Przepraszam, spieszę się do pracy – warknęłam, przerywając kobiecie w pół słowa, odwróciłam się na pięcie i odeszłam.

Nie zachowałam się najgrzeczniej, wiadomo, ale przecież w tej sytuacji, kiedy ona roztaczała przede mną wszystkie te czarne wizje, jak mój Krzyś ląduje w więzieniu, miałam pełne prawo być zdenerwowana. Uspokoiłam się dopiero na parkingu, kiedy stanęłam przy swoim samochodzie i zapaliłam papierosa.

Nie taka zwykła woda – jak Oliwka z AZS odzyskała radość życia dzięki pobytowi w Avène [WIDEO REPORTAŻ]

Okłamałam nauczycielkę. Nie spieszyłam się do pracy

Specjalnie wzięłam dzisiaj dzień wolny, tak jakbym przeczuwała, że rozmowa w szkole syna tak mnie zdenerwuje, iż nie będę w stanie wysiedzieć całego dnia w biurze. Teraz za to miałam przed sobą pół dnia, które mogłam poświęcić na rozmyślania i podjęcie ostatecznej decyzji, co dalej. Jedno było pewne – Krzyś nie mógł dłużej chodzić do tej szkoły.

Dawno myślałam, że to wylęgarnia narkomanów i nieudaczników. Ktoś taki, jak mój wspaniały syn powinien dorastać w znacznie lepszym środowisku! Westchnęłam ciężko.

Oczywiście gdyby mój były mąż bardziej poczuwał się do roli ojca, stać by nas było na najlepszą szkołę prywatną dla Krzysia, a tak będę musiała jeszcze bardziej zacisnąć pasa, wziąć więcej nadgodzin, może poszukać dodatkowych zleceń, żeby jakoś związać koniec z końcem i opłacić synowi lepszą edukację. Ale która matka postąpiłaby inaczej?

Od kilku lat wychowuję Krzyśka sama

Z jego ojcem jakoś nie było mi po drodze. Dziś nie potrafię powiedzieć nawet, jak ja mogłam związać się z kimś takim. Chyba zawiodła mnie kobieca intuicja albo po prostu tak bardzo chciałam wyrwać się z rodzinnego domu, że wyszłam za pierwszego lepszego człowieka, który okazał mi odrobinę zainteresowania.

Kiedy po czterech latach Paweł powiedział, że ma dość i odchodzi do innej kobiety, przez chwilę tylko czułam się opuszczona i bezradna. Później z właściwą sobie energią zamknęłam ten rozdział w moim życiu i przelałam wszystkie uczucia na syna. Od początku było wiadomo, że Krzyś zostanie przy mnie. Kto inny byłby w stanie zaspokoić wszystkie jego potrzeby i tak o niego zadbać… Ten mój wiecznie niedojrzały mąż? Wolne żarty!

Zresztą Paweł nie domagał się uczestnictwa w wychowywaniu syna. Myślę, że ta nagle zwrócona wolność była mu na rękę. Wszem i wobec powtarzał, że po rozwodzie czuje się wspaniale, bo wreszcie nic nie musi. Nie to co ja.

Kobiety nie są takie beztroskie

Ja zawsze znałam swoją misję w życiu. Wiedziałam, że muszę wychować Krzysia na chłopca, który sobie poradzi. Szkoła? Sama skończyłam dwie i co mi to dało? Pracuję jako księgowa w marnym biurze! Moją szefową jest dziewczyna zaraz po jakiejś tam szkole marketingu, za to z nogami do nieba i buzią jak z żurnala.

To jest to, co liczy się w dzisiejszych czasach! Komputer, języki – to jest ważne. Cała reszta to zawracanie głowy! Dlatego kiedy Krzysiek zażyczył sobie na dziesiąte urodziny drogą konsolę, długo się nie zastanawiałam. Nie znam się zbytnio na tych sprawach, jak ja chodziłam do szkoły, to komputer służył głównie jako maszyna do pisania albo kalkulator, ale wiem, że teraz dzieciaki od małego są nauczone posługiwania się myszką i klawiaturą.

Mój Krzyś nie może być gorszy, żeby potem problemów w życiu nie miał! Dlatego na jego pierwszą konsolę wzięłam kredyt. Żeby go spłacić, musiałam pracować również popołudniami. To nie był łatwy rok. Rano szłam do biura, potem w biegu gotowałam obiad i szłam – do drugiego biura, gdzie liczyłam faktury.

Krzysiek w tym czasie miał przykazane nigdzie nie wychodzić i być grzecznym. I słuchał się, nie powiem. Poprosiłam sąsiadkę, żeby od czasu do czasu do niego zajrzała, to mówiła mi, że nic tylko siedzi przed ekranem.

Cichutko, żadnych wybryków – cud chłopak, na co tu narzekać?

Nic dziwnego, że po niespełna roku mojemu synowi konsola się znudziła. Rozumiem to. W końcu, jak on dzień w dzień, całymi popołudniami siedział z tym sprzętem, to i dorosły miałby dość. Zaczął mnie męczyć o laptopa. Tłumaczył, że wszyscy koledzy mają, że dzięki temu lepiej im idzie na informatyce, że pani z historii też każe to czy tamto sprawdzić w internecie…

Rozumiem, takie czasy. Nie było wyjścia. Kolejny kredyt, jeszcze więcej zleceń. Ale w naszym domu pojawił się nowy sprzęt. Krzysiek szalał z radości. Warto było spełnić jego marzenia.

Teraz Krzysiek już w ogóle przestał wstawać od komputera

Nigdy nie miał zbyt wielu kolegów, ale od czasu, jak kupiłam tego nowego laptopa, to już wszelkie kontakty się urwały. Nie powiem, byłam z tego nawet zadowolona. Koledzy to wiadomo: różni mogą być. Już ja wolałam, jak mój chłopiec siedział w domu i grał w te swoje gry. Przynajmniej miałam go pod kontrolą. Wiedziałam, że nie sięgnie po papierosy albo się nie zakocha. Dziewczyny to teraz też nic dobrego, nieraz widziałam w telewizji. Już lepiej niech się od nich mój Krzyś też trzyma z daleka.

Nigdy nie miałam nic przeciwko temu, żeby mój syn całe dnie spędzał przed ekranem

Ma chłopak do tego dryg i tyle. Mojego niepokoju nie wzbudził nawet fakt, że pewnego dnia, w pierwszej klasie gimnazjum, zostałam wezwana do szkoły. Nauczycielka skarżyła się, że mój syn opuszcza pierwsze lekcje, a na pozostałych też wygląda na zaspanego.

– Powinna pani uważniej przyjrzeć się stylowi życia Krzysia – mówiła. – Może za późno kładzie się spać albo ma niedobory jakichś minerałów? Może warto byłoby wybrać się z nim do lekarza?

Przez kilka godzin po tej rozmowie miałam zamiar zająć się tym problemem na poważnie, ale później... Wiadomo, jak to jest, jakoś wyleciało mi to z głowy, miałam tyle swoich spraw. Raz czy dwa, kiedy mi się przypomniało, zajrzałam do pokoju Krzysia. Siedział przed ekranem, na biurku leżały równo ułożone książki. Czegóż chcieć więcej?

Przypominałam, żeby się położył najwyżej za kilka minut, bo jest już późno i będzie następnego dnia niewyspany w szkole. A on potwierdzał, że tak właśnie zrobi, po czym dawał mi buziaka na dobranoc i ja spokojna szłam do siebie. Krzysiek nigdy mnie nie okłamał, nie miałam powodu sądzić, że skoro powiedział, iż najpóźniej za godzinę będzie w łóżku, to tego nie zrobi i zostanie przed komputerem dłużej!

A jednak teraz, jak o tym myślę, zaczyna mnie dręczyć niepokojąca myśl, że może jednak byłam zbyt naiwna, że może Krzysiek wcale się nie kładł, tylko – tak jak twierdzi teraz ta nauczycielka – rzeczywiście całe noce spędzał przed komputerem?

Szybko jednak odpędziłam tę myśl od siebie. Nawet jeśli, cóż z tego! Dzieciaki teraz robią nocami nie wiadomo co, a on tylko się uczył! Taki komputer to przecież nie jest byle co, w jeden wieczór człowiek tego nie opanuje.

Jeśli chce do czegoś dojść w tym zawodzie, musi ćwiczyć

Krzyś rzeczywiście ćwiczył informatykę z zapałem i wkrótce był to – muszę przyznać – jedyny przedmiot, z którego mój syn przynosił dobre oceny. W drugiej klasie ledwie wyżebrałam u nauczycieli, żeby go przepuścili. Obiecał mi wtedy, że się poprawi, że całe wakacje będzie się uczył… Wyszło inaczej.

Trafiła się okazja, mógł wyjechać do mojej siostry do Irlandii na kilka tygodni – nie mogłam przecież wymagać, żeby zamiast korzystać z uroków wakacji za granicą wkuwał matmę albo polski! Odpuściłam. Tym bardziej że coraz mniej byłam przekonana, że którykolwiek z przedmiotów, których uczą go w szkole do czegokolwiek mu się w dorosłym życiu przyda.

Byłam dumna, że Krzyś już teraz, jako nastolatek, potrafił zarobić na swoje potrzeby, reperując komputery sąsiadom czy rodzinie. Wprawdzie pewnego razu moja siostra zażartowała:

To widzę, że mamy w rodzinie młodocianego hakera. W kilka minut pokazał mi, jak się włamać na pocztę mojej córki.

Puściłam jednak tę uwagę mimo uszu. Prawdę powiedziawszy, za dobrze nawet nie wiedziałam, o co chodzi i kto to taki ten cały haker.

„A siostra, pewnie zazdrosna” – pomyślałam wtedy nawet. Jej córeczka tylko jakieś konkursy, recytowanie, tańczenie – czy kto widział z czegoś takiego realne pieniądze? Tymczasem mój Krzysiek wydawał się naprawdę znać na tym, co teraz ważne. Ciągle tylko siedział i dłubał w tych swoich komputerach, oczywiście coraz nowszych!

Zarobić na te jego potrzeby musiałam, wiadomo, ja

Ale przecież nikt na moim miejscu, by dziecku nie odmówił. Jeśli chłopak ma talent, jak go nie wspierać? Kilka miesięcy temu zatrudniłam się więc na dodatkowym etacie, żeby spłacić najnowszy sprzęt, który ostatnio kupiliśmy. Nie miałam czasu wszystkiego dopilnować. I nagle coś takiego!

Kiedy kilka dni temu zobaczyłam, że dzwonią ze szkoły, początkowo nie miałam zamiaru odbierać.

„Zawracanie głowy” – pomyślałam. „Znowu pewnie będzie, że Krzyś to ten najgorszy, słabo się uczy, a reszta to anioły”.

Kiedy jednak wychowawczyni zadzwoniła do mnie jeszcze kilka razy i nagrała się na pocztę głosową – nie miałam innego wyjścia.

Musiałam pofatygować do niej i zmierzyć się z prawdą

I oto stałam teraz ogłupiała na parkingu i kompletnie nie wiedziałam, co robić. To, co usłyszałam, po prostu wbiło mnie w ziemię. Otóż zdaniem nauczycielki mój Krzyś włamał się do szkolnego serwera, tam, gdzie zapisywane są oceny uczniów i... podostawiał piątek, czwórek, wykasował jedynki i uwagi. Jednym słowem – narobił tam niezłego bigosu!

Przyznam się wam do czegoś – początkowo nawet, kiedy to usłyszałam, poczułam dumę. W końcu nie każdy szesnastolatek byłby do czegoś takiego zdolny. Po kilku minutach przyszło jednak opamiętanie, zwłaszcza kiedy wychowawczyni lodowatym tonem powiedziała, że w tej sprawie została do szkoły wezwana policja. Poczułam, że to nie przelewki.

Jedyne, co mogłam zrobić, to po prostu uciec stamtąd pod byle jakim pretekstem, co uczyniłam. Nie wiem, na co liczyłam. Przecież takie sprawy nigdy nie rozchodzą się po kościach. Naprawdę nie miałam jednak pojęcia, co robić! W panice zadzwoniłam do Krzysia.

– Synku, jestem właśnie pod twoją szkołą – wydusiłam zdenerwowana.

W tle słyszałam odgłosy jakiejś strzelaniny. Uff, to na szczęście tylko gra komputerowa. A więc Krzysiek jest w domu, spokojnie bawi się na komputerze. Emocje powoli zaczęły ze mnie opadać. Mój syn, zresztą jak zwykle, potrafił mnie uspokoić:

– Ale co się stało, mamo? – spytał. – Po co poszłaś do mojej szkoły? Bo jeśli chodzi o te kilka nieusprawiedliwionych pierwszych godzin, to wiesz, uczyłem się do późna i…
– Nie, nie, synku, nie chodzi o te lekcje – w nawale tych wszystkich kłopotów ta sprawa zupełnie wyleciała mi z głowy. – Chodzi o coś znacznie poważniejszego. Muszę iść teraz do pracy, ale wieczorem porozmawiamy. Wychowawczyni twierdzi, że podrobiłeś jakieś oceny, że włamałeś się do sieci w szkole i że grozi ci... – głos zaczął mi się łamać, gdy przypomniałam sobie te wszystkie okropieństwa, które wygadywała na mojego syna ta kobieta.
– Do sieci w szkole? – Krzysiek zaśmiał się po drugiej stronie słuchawki. – Ale przecież ja nie jestem hakerem, mamo! System przecież jest, no – powinien być – zabezpieczony jakimiś hasłami, firewallem… – potem padło kilka słów, których nie zrozumiałam.

Nieważne. Najważniejsze dla siebie informacje już usłyszałam.

– Więc to nie ty? – szepnęłam.
– No pewnie, że nie ja, mamo – odpowiedział mi pewnym głosem Krzysiek.
– To dobrze, kochanie – powoli zgasiłam kolejnego papierosa, którego zapaliłam odruchowo, zapominając o obietnicy danej sobie kilka dni temu, że postaram się chociaż ograniczyć palenie. – Teraz muszę iść do pracy, ale później porozmawiamy i coś wymyślimy. Nie zamierzam tego tak zostawić.

W najbliższych dniach nie mam czasu. Muszę pracować na dwa etaty, wiadomo, jak teraz szybko starzeje się sprzęt elektroniczny. Jeśli chcę, żeby mój syn miał to, co najlepsze dla jego edukacji informatycznej, muszę się postarać. Każda matka by tak postąpiła na moim miejscu. Ale później, kiedyś…

Tak, później pomyślę, jak ich ukarać. Tych wszystkich nauczycieli, którzy nie potrafią sobie poradzić z własnym systemem komputerowym! Pewnie sami coś zepsuli, a czepiają się mojego Krzysia. Wychowawczyni coś tam mówiła o dowodach, o nagraniach z monitoringu, ale to przecież jeszcze nic nie znaczy, wszystko w dzisiejszych czasach można spreparować. Ja się nie dam. Krzyś nie jest żadnym hakerem, co to to nie! Sam mi to powiedział. A komu mam wierzyć jak nie swojemu synkowi?

Hanna, lat 38

Czytaj także:

Nie mogłem znieść, że mój syn zamieszka z obcym facetem
Adobe Stock, altanaka
Prawdziwe historie
„Żona z dnia na dzień zostawiła mnie dla innego. Nie mogłem znieść myśli, że mój syn będzie mieszkał z obcym facetem”
Ze łzami w oczach zacząłem wkładać do walizki jego rzeczy. Piżama w lokomotywy, sweterki, dżinsy, ulubiony miś... Grażyna czekała w przedpokoju, szeptem wymieniając jakieś uwagi ze swoim kochankiem.

Mój syn ma zamieszkać w domu jakiegoś obcego faceta? Dlaczego? Bo moja żona tak chce! Długo nie mogłem się z tym faktem pogodzić. Aż pewnego dnia... Rozwód był dla mnie szokiem – po ośmiu całkiem udanych latach moja żona Grażyna oświadczyła mi, że kogoś ma. – Przenoszę się do Jerzego i zabieram ze sobą Michałka – usłyszałem. – Wynieść się możesz, choćby dzisiaj, ale dziecka nie weźmiesz! – krzyknąłem, kompletnie wytrącony z równowagi. Siedzieliśmy przy kuchennym stole Parę minut wcześniej zacząłem dyskusję o spłatach kredytu i wtedy Grażyna wyjechała z tym rozwodem. Najbardziej wkurzał mnie fakt, że niczego nie zauważyłem – wychodziło na to, że żona od miesięcy przyprawiała mi rogi, a ja o niczym nie miałem pojęcia! Wstałem, gwałtownie odsuwając krzesło. Grażyna chyba się przestraszyła. I dobrze. – Olek, przecież i tak sąd przyzna opiekę nad Michałem mnie! – powiedziała po chwili. – To się jeszcze okaże! – krzyknąłem. – Chyba nie zamierzasz walczyć ze mną o dziecko? Przecież ty całymi dniami pracujesz, nie byłbyś w stanie się nim zająć – wyrzuciła mi Grażyna. Odpowiedziałem, że nie pozwolę, żeby mój syn zamieszkał z jakimś obcym facetem, ale żona nie zamierzała ustępować. – Wyprowadzam się, Olek. Nie możesz mi tego zabronić. A Michałek przenosi się ze mną. Zacisnąłem ręce w pięści, z ponurą miną przyglądając się krzątaninie żony. Kręciła się po mieszkaniu pakując drobiazgi naszego sześcioletniego syna i zdałem sobie sprawę, że wygląda na wyjątkowo rozpromienioną. – Co to za facet?! – zapytałem, kiedy wyjmowała z szafy podróżną torbę. – Jerzy. Poznaliśmy się w pracy. Olek, nie planowałam tego, nie chciałam. Po prostu się zakochałam – rozpłakała się Grażyna. – Wzruszające! Tylko...

Dziewczynka, która się wstydzi okularów
Adobe Stock, Alena Ozerova
Prawdziwe historie
„Moja córeczka wymigiwała się od szkoły, bo wstydziła się wady wzroku. Bała się, że dzieci będą wyzywać ją od okularnic”
„Z początku pragnęłam nawrzucać tej nauczycielce, że nakrzyczała na moją córkę, ale już po paru minutach chciałam całować ja po rękach. Dzięki niej dowiedziałam się, że moje dziecko jest praktycznie ślepe! Amelka bała się do tego przyznać, bo nie chciała stać się pośmiewiskiem”.

Czekaliśmy niecierpliwie na dzień, kiedy nasza mała Amelka pierwszy raz pójdzie do szkoły. Przyznam, że czułam się dziwnie, kiedy odprowadzałam córkę za rączkę na uroczyste rozpoczęcie roku. Przecież nie tak dawno nosiłam ją pod sercem i cieszyłam się, że wkrótce zostanę mamą. A teraz rozpoczynała edukację… Kiedy minęło te siedem lat? Jak mała podoła nowym obowiązkom?   Miałam w głowie mnóstwo pytań. Czy mała poradzi sobie z nauką? Czy zaprzyjaźni się z dziećmi?  Amelia za to w ogóle nie wyglądała na przejętą. Dziarskim krokiem maszerowała naprzód. Z uśmiechem na buzi i pewnością siebie. Dzielna dziewczynka. Wyglądało na to, że szkoła spodobała się naszej córeczce. Kiedy po pierwszym dniu zapytałam ją, jak było, oznajmiła:   – Fajnie!   I taką odpowiedź słyszałam przez cały pierwszy miesiąc. W drugim miesiącu coś się zmieniło. Gdy przyszłam po Amelkę do szkoły, minę miała nietęgą. Dopiero w domu udało mi się od niej wyciągnąć, co się stało.   – Pani Ela na mnie nakrzyczała – wyznała, po czym rozpłakała się.   – Ale dlaczego? – zdziwiłam się, bo Amelka była zazwyczaj grzeczna, lecz dla pewności spytałam. – Przeskrobałaś coś?   – Niee – odparła jakby z wahaniem. – Nie pamiętałam, jak się nazywa literka.   „Czy to powód, żeby krzyczeć na dziecko? – pomyślałam. – Muszę rozmówić się z tą wychowawczynią”.   Następnego dnia, kiedy odbierałam córkę ze szkoły, spotkałam panią Elę.   – Dobrze, że pani przyszła – zawołała na mój widok. – Jest pewna sprawa…   – Dlaczego krzyczy pani na Amelkę? – przerwałam jej oskarżycielskim tonem i natychmiast tego pożałowałam. Przecież nie wiedziałam, co się tak naprawdę...

Byłem przyszywanym ojcem
Adobe Stock, kieferpix
Prawdziwe historie
„Maluch twierdził, że dokuczają mu, bo nie ma ojca i nikt go nie broni. Zostałem więc jego przyszywanym tatą”
Sam nie wiem, dlaczego zgodziłem się na ten głupi pomysł Mikołaja. Po prostu zrobiło mi się żal chłopaka i chciałem mu jakoś pomóc. Liczyłem przy tym na to, że to nie będzie miało żadnych konsekwencji.

Od początku miałem jakieś złe przeczucia związane z tym chłopakiem. Na ramię miał zarzucony plecak, kręcił się koło mojego skupu złomu i coś kombinował. To podchodził, to odchodził, wciąż zerkając, czy go obserwuję. Byłem prawie pewien, że chce mi coś ukraść, żeby sprzedać na innym skupie. Dlatego kiedy zobaczyłem go po raz kolejny koło bramy, huknąłem na niego: – A co ty się tutaj tak kręcisz jak smród po gaciach?! – Co, nie mogę? – odparł bezczelnie. – Nie. Ja już widzę, co ci z oczu patrzy. – No co?! Złomu chcę trochę sprzedać. – Sprzedać? – uśmiechnąłem się kpiąco. – Akurat chcesz coś sprzedać... – Pewnie, że chcę – sięgnął do plecaka i wyciągnął stamtąd stary czajnik. – O, to. Zaskoczył mnie tym czajnikiem i trochę mi było głupio, że go posądziłem – A ile ty masz lat? – zapytałem. – Prawie osiem. – Czyli siedem. Ale chyba zrozumiesz, jak ci powiem, że nie ma takiej opcji, żebym coś od ciebie kupił. Za mały jesteś. A jak chcesz sprzedać czajnik, to przyjdź z ojcem. – Ja nie mam ojca – wbił spojrzenie w ziemię, a mnie zrobiło się go żal. – Aha... No to przyjdź z mamą, bo od ciebie nie mogę kupić. Takie prawo. – Nawet głupiego czajnika pan nie może? Nie powinienem się uginać. Może gdybym tego nie zrobił, to ten malec więcej by się tu nie pojawił. Ale on spojrzał na mnie jakoś tak błagalnie, że kupiłem ten czajnik. W dodatku dałem mu za niego trzy złote, choć faktycznie był wart najwyżej dwa. Strasznie był zadowolony z tego zarobku. Następnego dnia pojawił się z... kołem samochodowym. – Weźmie pan? – kopnął nogą dętkę. – Nie. Ten czajnik to był wyjątek. A tak w ogóle to cię nie znam... – Mikołaj jestem – wyciągnął rękę. – Posłuchaj, Mikołaj. Jak nie wiem,...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj