Zostałam rodziną zastępczą
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Nie mam dzieci, święta spędzałam sama. Postanowiłam zostać rodziną zastępczą. W końcu mam dla kogo przygotowywać Wigilię”

Chciałabym wszystkim życzyć takich przeżyć. Teraz wiem, co jest lekarstwem na samotność – drugi człowiek. Zwłaszcza taki samotny i potrzebujący pomocy.

Moje życie nagle nabrało sensu, bo czuję się komuś potrzebna.

Szybkimi krokami zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Nigdy nie lubiłam tego okresu. W tym roku jest zupełnie inaczej. Razem z Juleczką już nie możemy doczekać się świąt.

Nie taka zwykła woda – jak Oliwka z AZS odzyskała radość życia dzięki pobytowi w Avène [WIDEO REPORTAŻ]

Zastanawiam się, dlaczego wcześniej nie wpadłam na ten pomysł?

Jeszcze dopóki żyła mama, było inaczej. Przez jakiś czas kupowałam nawet na rynku malutką żywą choinkę, która przepięknie pachniała i była namiastką dzieciństwa. Radosnego dzieciństwa, choć bez ojca. Zostawił nas, gdy byłam mała i prawie w ogóle go nie pamiętam, bo szybko założył nową rodzinę i zapomniał o mnie.

Kiedyś zaprosił mnie do siebie na jakieś święta, ale byłam akurat chora i mama mnie nie puściła. Potem już nigdy mnie nie zapraszał, może myślał, że nie chcę utrzymywać kontaktów i moja choroba była tylko pretekstem. Dopóki się uczyłam, płacił systematycznie alimenty, potem i ten kontakt się urwał.

Kiedyś chciałam go odszukać, ale zauważyłam, że mama niechętnie wspomina ojca i chyba nie życzyłaby sobie odnowienia kontaktów.

Specjalnie mi nie zależało, więc podporządkowałam się mamie

Zresztą ona całkowicie zdominowała moje życie. Od zawsze byłyśmy razem jak takie papużki nierozłączki. Jestem bardzo wysoka, odkąd pamiętam, byłam największa w klasie i nawet miałam z tego tytułu kompleksy. Na wszystkich zbiorowych zdjęciach szkolnych wyglądam jak Guliwer wśród liliputów, szybko dorównałam wzrostem nauczycielce.

Chłopcy jakoś nigdy nie szukali mojego towarzystwa, myślę, że trochę się mnie bali. Podobnie było w liceum. Nigdy nie chodziłam na dyskoteki szkolne ani klasowe, ponieważ wyobrażałam sobie, że wszyscy wytykają palcami moje niezdarne ruchy. Los sprawił, że zostałam samotniczką Bardzo się cieszyłam, gdy skończyłam edukację i rozpoczęłam pracę zawodową.

Ukryta w czterech ścianach niedużego biura byłam spokojna i szczęśliwa.

– Wciąż siedzisz w domu, córciu, może wyjdź do ludzi, rozerwij się – mówiła na początku moja mama.

Nie za bardzo miałam się z kim spotykać – zostałam samotniczką. Potem rozchorowała się moja mama, zawsze miała problemy z sercem, które nasiliły się w starszym wieku.

Od tego czasu właściwie się nie rozstawałyśmy

Każdy urlop spędzałam więc w domu, z dużym trudem udawało mi się namówić ją na codzienny spacer. Nasze święta nigdy tak naprawdę nie przypominały tych z dzieciństwa. Nie było prezentów pod choinką, z czasem nie było również choinki, tylko kilka gałązek, które zostawiał mamie sąsiad, gdy oprawiał swoją choinkę. Miałam płytę z kolędami z jakiejś gazety, ale rzadko ją włączałam, bo mama za bardzo się wzruszała i bałam się o jej serce.

Barszczyk z torebki, pierogi z paczki, kupna strucla z makiem i ryba po grecku to było nasze świąteczne menu. Gdy mama odeszła, nie chciało mi się nawet tego.

– Co robisz w święta? – pytały koleżanki zza biurka; nie wiem, pewno z życzliwości, a może z wścibstwa.
– Wyjeżdżam – zbywałam je krótko.

Oczywiście kłamałam.

– Masz dobrze – wzdychały. – Tyle roboty z tymi porządkami, nie mówiąc o pichceniu.

Nie wiedziały, jak bardzo im zazdrościłam, jak chciałam pichcić i sprzątać. Nie miałam jednak dla kogo. Nawet gdybym upiekła struclę z makiem, musiałabym sama ją zjeść.

Kupowałam w markecie po trochę wszystkiego i zjadałam to przed telewizorem

Nie wiem, co bym bez niego robiła. Kiedyś koleżanka z pracy zwróciła się do mnie z nietypową prośbą. Miałam odebrać jej córkę z przedszkola i „przechować” ją u siebie przez dwie godziny. Musiała pilnie wyjechać, a nie miała co zrobić z małą.

Nie miałam doświadczenia z dziećmi – nie spałam więc z wrażenia prawie całą noc. Po drodze kupiłam książeczkę do kolorowania i drugą do czytania. Na szczęście poszło gładko. Alusia była wygadanym sześciolatkiem i rozmowa z nią sprawiła mi dużą frajdę. Jej chyba też, skoro zapytała potem, kiedy znów będzie mogła do mnie przyjść.

To wtedy zaczęłam myśleć o tym, żeby zostać rodziną zastępczą... Najpierw poszukałam informacji w Internecie i doszłam do wniosku, że spełniam warunki. Udałam się więc do Centrum Pomocy Rodzinie w naszym mieście. Czytałam różne poradniki, przeszłam szkolenia i nie mogłam się doczekać, kiedy powierzą mi dziecko na wychowanie.

W tym roku zostałam rodziną zastępczą dla pięcioletniej Julki

I przyszywaną mamą. Moje życie niespodziewanie nabrało sensu. Czuję się potrzebna i cieszę się, że mogę coś z siebie dać. Juleczka od razu przylgnęła do mnie i nie odstępowała mnie na krok. Tak jakby się bała, że ją zostawię. Pochodzi z rodziny alkoholików, wiele razy był bita. Postanowiłam sobie, że wynagrodzę jej wszystkie krzywdy, jakich doznała.

Najpierw nie przyznałam się w pracy, wiedziała tylko mama Alusi.

– Musimy się częściej umawiać, żeby nasze dzieci mogły się razem bawić – powiedziała Danka.

Jakież było moje zdziwienie, gdy koleżanki z pracy zrobiły zrzutę zabawek i niepotrzebnych ubranek. Miałam łzy w oczach, gdy pierwszy raz odbierałam Julcię z przedszkola i pani przedszkolanka powiedziała, że córka bardzo za mną tęskniła cały dzień. Ujęło mnie to słowo „córka”. Wiedziała przecież, że jestem tylko rodziną zastępczą.

Dopiero teraz okazało się, jak wielu życzliwych ludzi jest wokół mnie... Powoli kupuję już prezenty gwiazdkowe i upycham je po szafach tak, jak dawniej robiła to moja mama. W weekend będziemy razem piec ciasteczka, dziewczyny pożyczyły mi foremki. Nigdy tego nie robiłam, ale wierzę, że się udadzą. Chciałabym wszystkim życzyć takich przeżyć. Teraz wiem, co jest lekarstwem na samotność – drugi człowiek. Zwłaszcza taki samotny i potrzebujący pomocy.

Joanna, lat 35

Czytaj także:

Nie wiedziałam, że mam wnuczkę
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Straciłam męża i syna, nie miałam po co żyć. Nie wiedziałam, że gdzieś po świecie chodzi moja wnuczka…”
Odsunęłam magazyn i… zamarłam z wrażenia. Przede mną stał, czy też raczej stała, bo była to dziewczynka, sobowtór mojego Olka! Jasne kręcone włoski, zgrabny, zadarty nosek i nawet pieprzyk pod lewym okiem...

Odkąd w wypadku samochodowym zginął mój syn, życie straciło dla mnie sens. Aż do dnia, kiedy na placu zabaw zobaczyłam tę dziewczynkę... Wyglądała zupełnie tak samo, jak mój Olek, kiedy był mały. Przez ostatnie kilka lat żyłam jedynie z rozpędu – nie widząc w życiu ani sensu, ani celu, ani perspektyw na lepsze jutro. Ot, wegetacja z dnia na dzień. Mój mąż zmarł w 2000 roku na zawał serca, zostałam sama z 16-letnim synem. Chociaż byłam wówczas jeszcze stosunkowo młoda, nie myślałam o związku z innym mężczyzną. Olek bardzo przeżył śmierć ojca i wątpię, czy zdołałby zaakceptować kogoś u mego boku Mieliśmy siebie nawzajem i to musiało nam wystarczać. Syn zawsze był skrytym dzieckiem, ale od czasu, gdy zabrakło Jerzego, jeszcze bardziej się w sobie zamknął. Pytany o cokolwiek – o szkołę, o dziewczyny – odpowiadał półsłówkami i trzeba było anielskiej wręcz cierpliwości, by się czegoś od niego dowiedzieć. Skończył liceum, poszedł na studia. Pamiętam, że gdzieś tak na trzecim roku zaangażował się w związek z jakąś Małgosią, ale nigdy mi jej nie przedstawił, choć nieraz prosiłam, by zaprosił ją do nas do domu. W końcu powiedział mi, żebym go więcej nie nagabywała, bo z nią zerwał . Pocieszałam się, myśląc, że ma jeszcze czas na poważne związki, nie będzie ta – to będzie inna. Zresztą Olka dużo bardziej zdawali się interesować koledzy – niemal co wieczór chodzili w męskim gronie na bilard albo mecz, a czasem po prostu na piwo. Tłumaczyłam sobie, że musi jeszcze dojrzeć do dorosłego życia. Uwielbiał samochody. Kiedy po studiach udało mu się znaleźć pracę, z pierwszej pensji kupił jakiegoś starego rzęcha do remontu i odtąd wolny czas spędzał, remontując ten złom. Przed pierwszą jazdą osobiście zawiesiłam mu przy lusterku medalik ze świętym Krzysztofem,...

Nie chcę mieć kontaktu z synem
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Porzuciłem syna wkrótce po narodzinach. Po latach zapragnąłem go poznać. To, co z niego wyrosło, mnie zszokowało”
Żeby wszystko było jasne: nie byłem skończonym sukinsynem i przez te lata płaciłem alimenty, ale korespondencję z kraju wyrzucałem do kosza. Może to, kim stał się Grzesiek, to wina braku ojca w domu?

Dziś rano, zanim jeszcze wyszedłem do pracy, zadzwonił telefon. Spojrzałem na wyświetlacz, zobaczyłem napis „Grześ” i ręka zastygła mi w powietrzu. Nie miałem ochoty na rozmowę z synem. Mówiąc szczerze, chyba chciałbym o nim zapomnieć… Jak kiedyś, kiedy był jeszcze wrzeszczącym niemowlakiem Wtedy miałem niewiele ponad 20 lat, więc młody wiek mógł mnie usprawiedliwiać, przynajmniej we własnych oczach. Teraz jestem poważnym biznesmenem, zarządzającym sporą firmą budowlaną. Zatrudniam lub zwalniam kilkunastu ludzi rocznie, prowadzę negocjacje finansowe z całkiem grubymi rybami, a wychodzi na to, że obawiam się rozmowy z szesnastolatkiem. Telefon dzwonił, nalałem sobie kawy i usiadłem w fotelu. Spojrzałem na zegarek, było trochę po ósmej. – Gówniarz, powinien być w szkole o tej porze – mruknąłem. Jako ojciec, wyraźnie się nie sprawdzałem od samego początku. Grześ nie skończył jeszcze roku, kiedy zostawiłem go z jego matką. Świat stał przede mną otworem, byłem młody, pełen pomysłów i kula u nogi w postaci żony i dzieci była ostatnią rzeczą, jakiej pragnąłem. Tak to wtedy widziałem. Zerwałem się z uwięzi jak balon ze sznurka, i jak balon dałem się ponieść wiatrowi. Wylądowałem aż w Hiszpanii, poznawałem nowych ludzi, kraj, kulturę, ale nade wszystko, „robiłem kasę”. W wieku 40 lat byłem ustawiony, ale czegoś zaczęło mi brakować... Zrobiłem rachunek sumienia i wyszło mi, że jestem sam jak palec. Nie miałem przecież rodziny, którą w przeszłości uznałem za niepotrzebną. Żeby wszystko było jasne: nie byłem skończonym sukinsynem i przez te lata płaciłem alimenty, ale korespondencję z kraju wyrzucałem do kosza. Z czasem listy przestały przychodzić i prawie zapomniałem o „błędach młodości” . Ale dopadł mnie kryzys wieku średniego. Coraz bardziej...

Mąż wmawia dziecku, że rozwód to moja wina
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Rozwiodłam się z mężem, bo mnie zdradził. Mści się na mnie, wmawiając dziecku, że to ja jestem winna rozstania!”
Po rozwodzie moja córka woli mieszkać z ojcem, który wmówił jej, że to ja jestem winna rozpadu małżeństwa. Ale to jego wina. Nie wiem, czy powiedzieć córce prawdę...

Marysia zawsze była „córeczką tatusia”. Wpatrzona w niego jak w obraz, wszystko, co powiedział, traktowała jak świętość. Nie powinno mnie więc dziwić, że postanowiła z nim zamieszkać po rozwodzie. Trzysta kilometrów ode mnie i od brata! Robert doskonale wie, jak manipulować córką. Zrobił wodę z mózgu tej 10-latce, wmawiając jej, że to ja jestem przyczyną rozpadu małżeństwa. Wystąpiłam o rozwód, bo mnie zdradził. I to nie pierwszy raz! Ale tym razem nakrył go nasz 16-letni syn W naszym małżeńskim łóżku, zaledwie z 22-letnią kobietą! W żaden sposób nie mogłam przymknąć na to oczu, tak jak robiłam to dotąd wielokrotnie, po cichu. Patryk nie może pogodzić się z tym, że ojciec rozbił naszą rodzinę dla jakiejś smarkuli, niewiele starszej od niego! Co innego Marysia. Ona oczywiście nic nie wie o tej sytuacji w sypialni, bo oboje chcieliśmy oszczędzić małej drastycznych szczegółów. Również Patryk ma zapowiedziane, że nie może o tym opowiedzieć siostrze, choćby nie wiem jak denerwowały go jej zachwyty nad tatusiem i jego nową panią. Bo córeczka, w przeciwieństwie do syna, jest zachwycona młodą partnerką ojca. Nowa miłość taty pozwala Marysi na to wszystko, na co ja się do tej pory nie zgadzałam, nawet na malowanie paznokci. Kupiła jej także „fajne ciuszki”, w których moja córka wygląda jak Lolitka, ale jest tym zachwycona, bo tak ubierają się gwiazdki filmów Disneya. Marysia kilkukrotnie wspominała, że ta lafirynda chce zapisać ją na sesję zdjęciową i zrobić z niej modelkę. Nigdy w życiu nie dam swojej córce zrobić wody z mózgu! To bardzo bystre dziecko, świetnie się uczy. Będzie mogła osiągnąć co tylko chce. I na pewno będzie to więcej niż bycie „żonką na pokaz”... Sąd prawdopodobnie to mnie przyzna opiekę nad córką Ona to wie i stała się dla mnie opryskliwa, wręcz agresywna....

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj