teściowa chciała rozbić moje małżeństwo
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Nie twierdzę, że ideały nie istnieją, jednak ja srodze się na mojej teściowej zawiodłam”

Kiedy poznałam mamę Kamila, pomyślałam, że zdarzył się cud i trafiłam na teściową idealną. Wdowa od trzech lat, zawodowo czynna, po pracy zajmowała się swoim domkiem z ogródkiem. A potem z nią zamieszkałam.

Teściowa oczywiście uwielbiała swojego syna jedynaka, ale bez przesady. Nie wydzwaniała co chwilę, nie żądała-żebrała, żeby spędzał z nią czas, choć byli w stałym kontakcie. Kamil proponował matce pomoc, ale nieczęsto z tej oferty korzystała. Czasem, z racji wieku, choć odnosiłam wrażenie, iż własna nieporadność ją krępuje. Cieszyłam się, że mają taki zdrowy układ.

Ona też chyba od razu mnie polubiła. W każdym razie nigdy nie dała mi odczuć, że jest inaczej, że nie spełniam jakichś tam standardów dobrej synowej. Powtarzała Kamilowi, że ma mnie dobrze traktować, czym dowiedzie, że dobrze go wychowała. Miłe. Na wieść o naszych zaręczynach popłakała się. Wyściskała mnie i wycałowała, ciesząc się, że wreszcie będzie miała córkę. No, sielanka.

Po ślubie stanęliśmy przed wyborem: wynajmować dalej mieszkanie i pakować się w duży kredyt czy zamieszkać u mamy Kamila, żeby uzbierać jak najwięcej na wkład własny i nie spłacać kredytu do emerytury.
– Ja tam uważam, że powinniście jak najszybciej zamieszkać sami – usłyszeliśmy od teściowej. – Po co wam stara baba na głowie? – krygowała się. – Dom i tak kiedyś będzie wasz, ale jak kupicie mieszkanie, nawet na kredyt, to potem możecie wynająć. Albo będzie dla dziecka. No ale jeśli chcecie pomieszkać tu trochę, żeby odłożyć pieniądze, to postaram się wam nie przeszkadzać.

Takie teksty były na porządku dziennym. Ona nie będzie przeszkadzać. Ona się odsunie. To nasze życie, ona nie będzie się wtrącać. Słowa matki Kamila stały w jawnej sprzeczności z tym, czego doświadczały moje znajome mieszkające z teściami. Łatwo też się składa takie obietnice, ale… postanowiliśmy zaryzykować. Trudno odłożyć kilkadziesiąt tysięcy, wynajmując mieszkanie. A tak zostałyby nam tylko rachunki za bieżące zużycie wody, prądu i gazu, więc sporo moglibyśmy odłożyć na kupkę.

Trochę obawiałam się, że z czasem pojawią się problemy jak u innych. „Teściowa myszkuje po naszych rzeczach, bo to jej dom, a ja nie mogę gotować po swojemu, bo to jej kuchnia” – jęczała jedna koleżanka. „Wciąż się kłócimy, bo ja nawet drzwi otwieram i zamykam nie tak, jak trzeba” – mówiła druga. „A moja synkowi śniadanie do łóżka przynosi, nie bacząc, że ja z nim w tym łóżku śpię” – opowiadała trzecia.

Co sądzisz o teściowych? [SONDA ULICZNA]

Teściowa idealna?

U nas nic takiego się nie działo. Mama miała swój salon i małą sypialnię, my – duży pokój, który trochę przemeblowaliśmy, żeby uzyskać trzy w jednym: namiastkę sypialni, miejsce do pracy i kącik do odpoczynku. W kuchni się nie kłóciłyśmy, bo gotowałyśmy osobno, ale jeśli późno wracaliśmy z pracy, teściowa proponowała nam posiłek, który już naszykowała.
Kiedy zaś o coś się spieraliśmy, mama Kamila stawała po mojej stronie. Zawsze. Oboje jesteśmy cholerykami, więc jak się kłóciliśmy, to aż iskry szły. Na szczęście godziliśmy się równie szybko, jak wybuchaliśmy. No ale czasem nie zdążyliśmy i wtedy zwabiona naszymi krzykami, wkraczała teściowa.
– Szanuj Agatkę i nie podnoś na nią głosu – pouczała syna, choć to ja krzyczałam głośniej.

Wtrącała się tylko w takich sytuacjach. Kamil tłumaczył mi, że mama nie znosi kłótni i zawsze ustępowała tacie, bo nie chciała krzyków w domu. Owszem, to tłumaczyło jej ingerencje, ale czemu zawsze brała moją stronę? Solidarność jajników? Aż taka? Bez analizowania, kto ma rację? Przecież Kamil był jej jedynym dzieckiem, ukochanym synkiem, dziwne… Z jednej strony niby dobrze mieć sojusznika, nawet jeśli kłótnie dotyczyły głupot. Z drugiej, wolałabym, by i w tej materii zachowała neutralność. Kilka razy jej o tym wspomniałam.
– Oj, przepraszam, Aguś, ale wiesz, aż żal słuchać, jak się tacy mądrzy młodzi ludzie sprzeczają. Szkoda nerwów, szkoda życia.
– Ale zawsze stajesz po mojej stronie. Kamilowi jest przykro…
– No dobrze, już nie będę – obiecywała.
I nie dotrzymywała słowa, przez co nasze kłótnie, zamiast szybko wygasnąć, stawały się bardziej zażarte.
– Ciekawe, kiedy wpadnie mamusia, by nazwać mnie chamem i gburem, a ciebie pogłaszcze po główce i przeprosi, że tak źle mnie wychowała – kpił gorzko mój mąż.

Wiedziałam, że go to boli. Boże, nawet ja czułam się niezręcznie, widząc, jak matka go traktuje. Jakby się nie liczył.
– To jej powiedz, że sobie tego nie życzysz. Też wolałabym, żeby się nie wtrącała. Prosiłam ją, żeby się powstrzymała, i to nieraz, ale do niej to po prostu nic nie dociera. Może jak ty…
– Czyli moja matka jest głupia?
– Kamil, nie powiedziałam, że…
– Tylko pomyślałaś? Wielka różnica!

A więc ta jej życzliwość wobec mnie jest na pokaz?

Każda kłótnia zaczynała wyglądać w ten sposób. Zaczynało się od drobiazgu, ale wcześniej czy później temat schodził na teściową i temperatura rosła. Wtedy jak na wezwanie matka Kamila stawała w drzwiach, błagając, żebyśmy się nie kłócili. Potem mnie przytulała, przepraszała, a Kamila szorstko karciła.
– Mamo, damy sobie radę, musimy coś przedyskutować – mówiłam, podczas gdy mój ukochany próbował zabić mnie wzrokiem.

I już wiedziałam, że zamiast parominutowej sprzeczki czekają mnie ciche dni w jednym pokoju z obrażonym mężem, który uniesie się dumą po wygłoszeniu ostatniego słowa w stylu: „I co, zadowolona jesteś? Znowu ty jesteś ta dobra, a ja ten zły”.
Nie wiedziałam, jak wyjść z tego błędnego koła, które kręciło się coraz szybciej. Zapominaliśmy o powodzie sporu i zaczynaliśmy się kłócić o jego matkę. Paranoja. Miałam już tego dosyć i postanowiłam porozmawiać z teściową poważnie, najlepiej przy Kamilu. Poszłam do jej części domu. Rozmawiała przez telefon, więc przystanęłam pod drzwiami, nie chcąc przeszkadzać.

– Tak, tak, zawsze się wtrącam. I zawsze staję po jej stronie. Tak, tak… Kłócą się coraz częściej, he he. W końcu jej albo jemu nerwy puszczą. Miałaś rację, trzeba sposobu… A jak tam twój synek? Rozwód już się skończył? Jeszcze podział… Oj, to wyciągnie od niego ostatni grosz. Dajcie spokój, ludzie…

Zamurowało mnie. Jak…? Jak można być tak… tak podstępną? Nie wiedziałam, co robić: biec po Kamila czy podsłuchiwać dalej, by nie uronić ani słowa. Podsłuchiwałam. Skoro ona nie grała fair, ja też nie zamierzałam.

Idealna teściowa? Akurat! Już wolałabym otwartą wrogość niż tę fałszywą przychylność, przynajmniej wiedziałabym, na czym stoję. Ta psychopatyczna mamuśka od początku to sobie zaplanowała i z uśmiechem na ustach mordowała nasze małżeństwo. Mnie zagłaskiwała na śmierć, syna karciła i odpychała, a wszystko po to, by nas poróżnić na dobre, byśmy się rozstali! Nie mieściła mi się w głowie taka wykalkulowana podłość. I było mi bardzo przykro.

Nałogowo przeglądam oferty biur nieruchomości

Zaczęłam przeglądać oferty biur nieruchomości. Nałogowo. Szukam jakiejś perełki, której Kamil nie będzie się umiał oprzeć. Bo musimy się wyprowadzić, inaczej teściowa w końcu osiągnie swój cel. Zaczniemy się kłócić o nią, przez nią, o drobiazgi, o pryncypia, o wszystko. Kusiło mnie, by powiedzieć Kamilowi, co podsłuchałam, ale bałam się, że mi nie uwierzy, biorąc pod uwagę napiętą sytuację między nami. Ja też nie wierzyłam własnym uszom. Ja też nie mogłam się pogodzić ze świadomością, że matka mojego męża to mistrzyni hipokryzji. Jemu będzie jeszcze trudniej. Potrzeba czasu i strategii, by zobaczył to, co ja już wiedziałam.

Dlatego robię dobrą minę do złej gry, choć nie jest mi łatwo udawać, że niczego nie słyszałam. Zaciskam zęby i milczę, ale do dawnej serdeczności zmusić się nie potrafię, aż tak dobrą aktorką jak ona nie jestem.

Gdy się spieramy z Kamilem, staram się nie podnosić głosu, żeby nie prowokować teściowej do interwencji, a kiedy to robi, stanowczo wypraszam ją z naszego pokoju. Mówię, że nie potrzebujemy świadków ani adwokatów, bo kochamy się nad życie, ale teraz musimy dać upust emocjom. Poza tym zaraz będziemy się kochać na zgodę, więc, zamiast nas uciszać, niech lepiej zrobi głośniej telewizor.

Kamil na początku był zaskoczony, a nawet podejrzliwy wobec mojej nowej taktyki, ale niedawno stwierdził, że bardzo mu się podoba, zwłaszcza ten seks na zgodę.
– Myślę, że musimy szybko kupić własne mieszkanie, żeby tam kłócić się, ile wlezie – powiedział wczoraj wesoło, przyciągając mnie do siebie, gdy za teściową i jej chybioną misją zamknęły się drzwi.

Co nie zmienia faktu, że mam dreszcze na myśl, z kim żyję pod jednym dachem. Że w obronie naszego szczęścia muszę toczyć wojnę psychologiczną z kobietą, która kocha swojego syna egoistyczną, wypaczoną miłością.

Zobacz także:

jakie dziadkowie mają prawa
Adobe Stock
Prawdziwe historie
"Przez tyle lat nie interesowali się wnuczką, a teraz nagle słyszę, że przyjdą ją poznać, bo im się to po prostu należy?"
Przez tyle lat nie interesowali się wnuczką, a teraz nagle słyszę, że przyjdą ją poznać, bo im się to po prostu należy? Chociaż czemu nie… Może coś do nich dotrze.

Nie od razu rozpoznałam głos w słuchawce, nie widziałam dziadka Dominiki od lat. Nie przedstawił się, widocznie uznał, że w rodzinie to niepotrzebne ceregiele. – Alimenty dostajesz w terminie? – spytał, przywitawszy się zdawkowo. – Tak – wydukałam jak uczennica, która nie odrobiła lekcji. Wcale nie chodziło o alimenty Nie umiałam nic więcej powiedzieć, chociaż z tym człowiekiem akurat chciałabym kiedyś szczerze porozmawiać. Co właściwie myślał, rozdzielając mnie z Damianem? O, przepraszam, to wiem. Chronił syna przed zakusami dziewczyny, która urodziła jego dziecko bez pozwolenia. Ciąża, w którą dość nieplanowanie zaszłam, wywołała w rodzinie Damiana burzę. Sam zainteresowany na wieść o tym, że zostanie ojcem, zaniemówił, ale stanął na wysokości zadania. Przynajmniej na początku. – Poradzimy sobie, trochę to wszystko nie w porę, ale przecież kochamy się i będziemy mieli dziecko. Wcześniej czy później, co za różnica – mówił drżącym głosem. Bał się, podobnie jak ja, ale wspierał mnie, jak umiał. Zawsze mu będę za to wdzięczna. To był trudny czas, mieliśmy po dwadzieścia jeden lat, dużo i mało jednocześnie. Para dorosłych dzieciaków, oto kim wówczas byliśmy, ale okazało się, że musimy szybko dojrzeć i zająć się nowym istnieniem, które szykowało się do przyjścia na świat. Damian zachował się jak prawdziwy mężczyzna, trzymał mnie w pionie, nie odstępując na krok. Miałam szczęście, że przy mnie był. Wiedziałam, że rodzice codziennie ciosają mu kołki na głowie, wymawiając nieodpowiedzialność i pytając, co zamierza dalej. Chce ugrzęznąć w pieluchach? Co ze studiami, karierą uniwersytecką, którą, jak się spodziewali, będzie kontynuował po ojcu i dziadku? Czy myśli, że wytrzyma, mieszkając ze mną i wrzeszczącym niemowlęciem w pokoiku u teściowej? Pytali i pytali, jakby rzeczywiście...

narodziny drugiego dziecka wiele zmieniają
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Właśnie urodziłam drugie dziecko. Czuję, jakbym opłakiwała to pierwsze”
Kocham moje drugie dziecko tak samo jak pierwsze, ale to zupełnie inne doświadczenie. Każdego dnia myślę o tych momentach, gdy pierwszy raz zostałam mamą. Tęsknię za nimi.

Nie ma nic piękniejszego niż poczucie po raz pierwszy miłości do dziecka. Miłości, której nie da się opisać, która ogarnia ze wszystkich stron, absolutnie niesamowitej. Takiej, której nie czuło się nigdy wcześniej. Pamiętam te pierwsze dni macierzyństwa… Teraz, po narodzinach drugiego dziecka, tęsknię za nimi bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Skąd ta tęsknota? Przecież nie chodzi o to, że nie kocham moich dzieci... Czas tak szybko płynie Brakuje mi tych przytulanek z noworodkiem. Tego bycia ze sobą niemal bez przerwy. Łatwości wychowywania jednego dziecka. Tylko jedno dziecko potrzebowało drzemki. Tylko jedno płakało. Tylko jedno trzeba było spakować przed wyjściem. Życie z jednym dzieckiem było o wiele prostsze, choć wtedy tego nie doceniałam. Przede wszystkim tęsknię jednak za moją córką. Wiem, że ona jest tuż obok mnie, że jest rezolutną 2-latką. Ale tęsknię za czasem, kiedy była taka malutka… Czasem przeglądam zdjęcia (tak, tysiące zdjęć) zrobione po narodzinach pierwszego dziecka. Przypominam sobie te ciche, leniwe poranki. Jasne, musiałam ją karmić, przewijać, próbowałam odsypiać… ale to i tak był cudowny czas. Tylko my dwie. Narodziny drugiego dziecka uświadomiły mi, jak cholernie szybko mija czas. Chcę to zatrzymać! Chcę powoli chłonąć każdą chwilę… Teraz, z niemowlakiem i 2-latką, cieszenie się chwilą jest tak trudne… Nigdy nie jest cicho. Zwykle ktoś płacze (niemowlę, 2-latka albo ja), dużo trudniej jest przejąć kontrolę. „Życie chwilą” wydaje się wręcz niemożliwe, bo ta „chwila” jest tak strasznie szalona! I tak, muszę przyznać, czasem marzę o tym, by cofnąć czas. By powrócić do tych chwil, gdy urodziła się moja pierwsza córka… Ale za każdym razem, kiedy pojawiają się takie myśli, przypominam sobie, że za kilka lat będę tęskniła za chwilą, w której znajduję...

teściowie zgubili dziecko na wakacjach
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Teściowie ZGUBILI moje dziecko na wakacjach. Nie wiem, czy kiedykolwiek im wybaczę”
Mój syn bardzo cieszył się na ten wyjazd, to miały być pierwsze wakacje bez rodziców. Dziadkowie wszystko zorganizowali, zarezerwowali pensjonat i kupili bilety na pociąg. Zapomnieli tylko, że mając małe dziecko pod opieką, nie wolno go spuszczać z oka nawet na moment! Co więc robili na plaży, że mój maluszek się zgubił?

Powiem szczerze, że też się cieszyłam, gdy teściowa oznajmiła, że razem z mężem chcą zabrać mojego 5-latka nad morze. Marzyłam o odpoczynku od codziennych obowiązków, od dziecka, z mężem zaplanowaliśmy sobie nawet kilka spotkań ze znajomymi. Poza tym Szymek nigdy nie wyjeżdżał bez nas, rodziców, to miała być taka wakacyjna przygoda. No i była, tylko zupełnie inna niż sobie wyobrażaliśmy! Teściowie są dość rozrywkowi, ale nie myślałam, że zapomną o dziecku! Nigdy nie byłam z teściami zbyt blisko. Staraliśmy się nawzajem szanować, ale to wszystko. Zresztą oni nie angażowali się zbytnio w opiekę nad naszym dzieckiem. Odkąd Szymek się urodził, odwiedzali nas na urodziny, imieniny, czasem jeździliśmy do nich na święta albo na działkę pod miastem. Nie narzucali się za bardzo i to mi odpowiadało. Zdziwiłam się więc, gdy teściowa zaproponowała, że zabiorą Szymka na wakacje. Mieli jechać tak jak co roku do Juraty, do zaprzyjaźnionego pensjonatu, który znali od lat. Tylko tym razem wymyślili, że pokażą naszemu Szymkowi morze i spędzą z nim więcej czasu. – Odpoczniesz troszkę, Małgosiu, pośpisz dłużej. Dobrze ci to zrobi. My się wszystkim zajmiemy, przecież wychowaliśmy dwoje dzieci – namawiała mnie teściowa, a mój mąż tylko jej wtórował. – Szymek to już duży chłopak, da radę! – przekonywał mnie. Byłam sceptyczna: mój malutki synek beze mnie tak daleko? I to przez dwa tygodnie? Szymek nigdy nie nocował poza domem, bałam się, jak to zniesie, czy nie będzie tęsknił i płakał po nocach. I do tego jeszcze teściowa, która, owszem, kochała wnuczka całym sercem, ale często denerwowała mnie swoim lekkim podejściem do życia. Machała ręką na moje zakazy, po kryjomu dawała Szymkowi cukierki, kiedyś pozwoliła mu nawet jechać na rowerze bez kasku! – Nic się nie stanie, założysz później – krzyknęła...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj