Ojciec znęcał się nad mamą
Adobe Stock, vchalup
Prawdziwe historie

„Ojciec latami znęcał się nad mamą. Nie chciała odejść. Gdy zmarła, złożyłam wniosek o odebranie mu mojego rodzeństwa”

– Nie możecie go teraz zostawić samego – pouczała mnie jego rodzina na pogrzebie mamy. Ale zrobiłam to – tuż po swoich osiemnastych urodzinach. Nie pozwolę, żeby zniszczył życie mojego rodzeństwa. Tak, jak moje i mamy.

Do dziś nie potrafię zrozumieć, co moją mamę trzymało przy ojcu? Miłość, przywiązanie, przysięga małżeńska? A może nie chciała, by dzieci wychowywały się w rozbitej rodzinie? A ja wam mówię – lepsza rozbita niż taka jak moja!

Przez wiele lat musiałam wysłuchiwać, jak matka wyciera sobie usta naszą rodziną.

„Nie odejdę od niego, nie mogę odebrać dzieciom ojca, nie wybaczyłyby mi tego...” – tłumaczyła przyjaciołom i dziadkom, a mnie aż zbierało się na wymioty, gdy to słyszałam.
„G**no prawda, mamo!” – miałam ochotę krzyczeć. „Kłamiesz! Nigdy od niego nie odejdziesz, bo się boisz. I nie o nas, lecz o siebie. Będziesz przy nim warować jak pies, choćby miał cię zatłuc na śmierć!”.

Symptomy przemocy wobec dziecka: czy zmiana zachowania to sygnał, że dziecko jest ofiarą przemocy? [WIDEO]

A jednak nigdy nie powiedziałam, co o niej myślę

Nie rzuciłam w twarz oskarżeniami. Tylko trwałam przy niej, jak ona przy nim. Gdy posiniaczona nie mogła podnieść się z łóżka, przejmowałam domowe obowiązki: sprzątałam, prałam, wyprawiałam młodsze rodzeństwo do szkoły, pilnowałam, żeby odrobiły lekcje. Udawałam, że mama śpi zmęczona, choć pewnie domyślały się prawdy.

Dzieci w takich rodzinach jak nasza szybko dojrzewają. Gotowałam lekkie zupy i karmiłam ją przez słomkę, gdy nie była w stanie gryźć poranionymi ustami. Nieraz podawałam jej telefon i patrzyłam, jak drżącymi rękoma próbuje wybrać numer alarmowy, a potem jak zwykle się rozłącza. Potem wkurzona sama próbowałam wezwać policję, ale matka wyrywała mi aparat z rąk i rzucała w kąt.

– Nie możesz nam tego zrobić – szeptała.
– Jakim nam? – przyglądałam się jej zrezygnowana.
– Zabije nas, zemści się – dodawała czasami.

On nie zawsze był taki. Ona także kiedyś była inna

Jeszcze pamiętam, jak się kochali. On pomagał jej w domu – mył naczynia, gdy ona gotowała obiad – przynosił łakocie z cukierni, a ona śmiejąc się, groziła, że kiedyś się przez niego roztyje.

– Będę grubą, wstrętną babą – żartowała, wgryzając się w ulubione babeczki z truskawkami.
– Tyj, ile chcesz, dla mnie zawsze będziesz piękna – odpowiadał, całując ją w umazane kremem usta.

Bił od nich taki blask, jaki później widziałam tylko na filmach. Nosił mnie na rękach i powtarzał, że te dołeczki w policzkach i loczki mam po mamie, najwspanialszej kobiecie na świecie. Tańczył ze mną, a ona klaskaniem wystukiwała nam rytm. Dopóki nie urodziły się Ola i Basia, miałam wrażenie, że całe życie jest zabawą.

Ale wkrótce bliźniaczki całkowicie pochłonęły mamę. Ojciec z kolei stracił kierownicze stanowisko i nie umiał się odnaleźć w roli szeregowego pracownika. Odgrażał się, że jeszcze im pokaże, ale nikt nie chciał go zatrudnić, a kumple kazali siedzieć cicho i cieszyć się etatem. Nie posłuchał. Założył własną firmę, ale do tego trzeba mieć głowę na karku, jak mawiał dziadek, a tata jej nie miał.

Zamiast zysków, przybyło mu tylko trosk. Gdy urodził się Dawid, chyba coś w nim definitywnie pękło.

Nie wiedziałam, czemu zaczął wyżywać się na mamie

Krzyczał, że go oszukała, że to nie jego dziecko. Byłam jeszcze za mała i nie rozumiałam, dlaczego Dawid nie miałby być synem ojca. Raz, w czasach kiedy jeszcze próbowałam ich zrozumieć, odważyłam się zapytać o to mamę. Rozpłakała się i powiedziała, żebym nie wierzyła ojcu, bo ona zawsze go kochała i była mu wierna.

– On po prostu... Jest zazdrosny. Tak bywa z mężczyznami, córciu...
– Z zazdrości szturcha cię i brzydko do ciebie mówi? – nie rozumiałam.

Widziałam, że nie wie, co odpowiedzieć. Sama nie rozumiała tego, co się działo, więc jak mogła to wytłumaczyć 11-letniemu dziecku? Pewnie łudziła się, że tata wkrótce odniesie sukces i wszystko będzie jak dawniej. Zamiast pieniędzy pojawiła się jednak ruletka, kasyna i jeszcze większe długi.

Ojciec znikał na całe noce, a gdy wracał, o każdy drobiazg wszczynał awantury.

Czepiał się mamy, szydził z niej, przedrzeźniał, podważał jej słowa i decyzje

Nie mogłam tego słuchać. Jeśli wracał w dzień, zabierałam dzieci na dwór i wymyślałam im jakąś zabawę. Jeśli wracał w nocy, gdy już spały, zakrywałam uszy rękoma i wyobrażając sobie, że jestem szczęśliwą księżniczką, zasypiałam. Tak naprawdę nie wiedzieliśmy, jakie mamy kłopoty, dopóki nie zapukał do naszych drzwi komornik.

Tonęliśmy w długach. Smutny pan w szarym płaszczu zajął naszą kanapę i telewizor oraz połowę pensji mamy, bo tata już dawno nie miał żadnych dochodów. Pamiętam tamtą noc po jego wizycie. W mamie chyba przelała się czara goryczy, bo na krótką chwilę przestała być potulną, szarą myszką.

Siląc się na spokój, ułożyła nas do snu, a potem poszła do pokoju gościnnego, w którym ojciec dopijał kolejne piwo. Maluchy szybko zasnęły, ale ja tym razem nie mogłam zmrużyć oka. Na nic zdały się wymyślone historie, leżałam i patrzyłam w sufit, słuchając ich podniesionych głosów. Tym razem ona nie była mu dłużna.

– Dosyć tego! Albo poszukasz sobie pracy, albo... – jakiś huk przerwał nagle jej słowa.

Wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do ich pokoju.

– Czemu nie śpisz? – warknął tata.

Mama niezdarnie próbowała wstać z podłogi

Gdy wyciągnęłam rękę, żeby jej pomóc, zasłaniając twarz powiedziała, że się potknęła i kazała mi iść do swojego pokoju się położyć. Następnego dnia pod jej spuchniętym okiem wykwitł fioletowy siniak, który starała się niezdarnie zatuszować grubą warstwą pudru.

Gdy wróciłam ze szkoły, tata siedział skruszony w kuchni, a mama jedną ręką tuliła jego głowę do swojego brzucha, a drugą ściskała bukiet róż. Uśmiechnęłam się na ten widok, bo przypomniał mi dawne, dobre czasy. Uwierzyłam, że wszystko będzie dobrze. Podeszłam do nich, a tata zapłakany przytulił mnie mocno do siebie.

Czar prysł tydzień później, wraz z jej rozciętym łukiem brwiowym

– Wiesz, nie pamiętam rodziców szczęśliwych – wyznał mi kiedyś Dawid.

Miał wtedy chyba z dziewięć lat. Zaskoczył mnie swoją nad wiek dojrzałą uwagą. Ja pamiętałam jeszcze smak miłości, on wychował się w strachu i ciągłym nasłuchiwaniu kroków ojca.

– A wiesz, co to znaczy być szczęśliwym? – zapytałam.
– Tak, to jest wtedy, gdy w domu jest spokój, jak u Janka – powiedział.

Nigdy nie zastanawiałam się, jak skończy się nasza historia. W głębi duszy modliłam się, żeby jak najszybciej dorosnąć i wynieść się z domu, ale nie wiem, czy potrafiłabym zostawić rodzeństwo. Czułam się za nich odpowiedzialna, tak samo, jak za moją nieporadną, zalęknioną mamę.

Mówiła, że powinnam studiować. Uczyć się i osiągnąć więcej niż ona, a ja odpowiadałam, że tak będzie, bo nie pozwolę, żeby mężczyzna mnie tyranizował.

– Będę sławna i bogata, i zabiorę was wszystkich do siebie, oprócz taty – mówiłam, głaszcząc jej siwiejące włosy.
– Nie możesz tak mówić, on cię kocha. Cierpiałby bez nas – odpowiadała, jakby nie pamiętała, że jeszcze przed kilkoma godzinami okładał ją pięściami.

Nie zdążyłam dotrzymać obietnicy. Tuż przed moimi osiemnastymi urodzinami mama zachorowała na raka płuc, chociaż nigdy nie paliła. Nie umiała się nawet zaciągnąć.

– To przez ojca – powtarzałam, kiedy powiedziała mi, że lekarze nie dają jej żadnych szans i nie pokona choroby.
– Co ty mówisz, dziecko? Wypluj te słowa! Twój tata niczemu nie jest winny – tłumaczyła.
– Jest i dobrze o tym wiesz. Zatruł ci życie – płakałam, tuląc ją do siebie.

Opiekowałam się nią najlepiej, jak umiałam

Karmiłam, ubierałam, myłam, a kiedy nie była już w stanie pójść do łazienki, obmywałam ją na łóżku. Za ostatnie pieniądze kupowałam drogie leki, ale mimo tego odeszła. Tak cicho, jak żyła. Pewnego wiosennego poranka.

Ojciec jeszcze nie wrócił z jednej ze swoich nocnych eskapad, bo choroba mamy niczego w nim nie zmieniła, dzieci spały, więc byłyśmy same. Poprosiła, żebym ją uczesała i ubrała w kostium do trumny. Podziękowała za to, że jestem i jaka jestem, i przeprosiła, że nie mogłam na nią liczyć.

– Jesteś najwspanialszą mamą na świecie – powiedziałam, powstrzymując zły.

Uśmiechnęła się i zamknęła oczy. Na zawsze. Ojciec załamał się i rozpił do reszty.

Nie możecie go teraz zostawić samego – pouczała mnie jego rodzina na pogrzebie.

Ale zrobiłam to – tuż po swoich osiemnastych urodzinach. Przeniosłam się do liceum wieczorowego, znalazłam pracę, wynajęłam mieszkanie i złożyłam wniosek do sądu o stworzenie rodziny zastępczej dla mojego rodzeństwa. Poparła mnie opieka społeczna i nauczyciele dzieciaków. W tym roku złożę papiery na studia. Dotrzymam obietnicy danej mamie. Nigdy też nie powtórzę jej błędu. Nie pozwolę się poniżać, wmawiając sobie, że taka jest miłość. 

Gabrysia, lat 18

Czytaj także:

Odeszłam od męża po śmierci synka
Adobe Stock, doucefleur
Prawdziwe historie
„Nasz synek miał raka. Mąż był dla mnie wielkim wsparciem, a jednak odeszłam. Za bardzo przypominał mi Piotrusia”
Mój roześmiany, energiczny synek ma raka? Nie mogłam w to uwierzyć. A jednak taka była prawda. W ciągu następnych dwóch lat nasza rodzina przeżyła koszmar.

Zielone drzwi od klatki schodowej nadal są odrapane z jednej strony, sąsiad z trzeciego piętra – jak zwykle o tej porze – spaceruje z jamnikiem Maksiem i rozmawia z panią Michalską z parteru, która oczywiście siedzi na ławce przed naszą kamienicą. Właściwie, już nie naszą... A na pewno nie moją. Uciekłam z tego miejsca Niedługo minie rok, odkąd się wyniosłam. Z jedną walizką, w którą upchnęłam całe swoje wcześniejsze życie. Jednak teraz – niczym bohaterka taniego melodramatu – siedzę skulona w aucie i wpatruję się w dom, który był kiedyś moim rajem na ziemi, a po śmierci Piotrusia stał się piekłem... Odejście synka złamało całe moje życie. Tak bardzo, że uciekłam od męża, bo gdy patrzyłam w jego oczy, widziałam oczy Piotrka, a to za bardzo bolało! Inna rzecz, że po śmierci naszego jedynego dziecka kompletnie przestało nam się z Marcinem układać. co więc robię teraz przed dawnym domem? No... czekam na męża. Nie rozwiedliśmy się formalnie, a ten rok samotności zwyczajnie uświadomił mi, że nie chcę bez niego żyć. Nie wiem tylko, czy po tym wszystkim, co się między nami wydarzyło, on w ogóle będzie chciał ze mną rozmawiać. Zesztywniała z nerwów siedzę więc w aucie i wypatruję go. Jeśli nie zmienił pracy, powinien za chwilę z niej wrócić... Co mu powiem? Tego wciąż nie wiem. Za to wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą. Wyszłam za mąż z wielkiej miłości W Marcinie zakochałam się od pierwszego wejrzenia, gdy usiadł obok mnie w ławce pierwszego dnia studiów. Szybko okazało się, że strzała Amora trafiła w nas oboje. Ten sympatyczny okularnik błyskawicznie stał się moją drugą połówką. Ślub wzięliśmy już na drugim roku, a na czwartym urodził się Piotruś. Dzięki pomocy moich i Marcina rodziców żadne z nas nie musiało przerywać nauki. Gdy odbieraliśmy z mężem dyplom ukończenia studiów, Piotruś...

Biologiczni rodzice mnie porzucili
Adobe Stock, Prostock-studio
Prawdziwe historie
„Moi biologiczni rodzice oddali mnie do adopcji. Nie chcieli rezygnować z luksusowego życia”
Aż w końcu pomyślałem, że przecież mam rodzinę. Tę prawdziwą, choć formalnie przybraną. I to ona powinna być dla mnie najważniejsza. Bo ona nawet wtedy, gdy miała mało pieniędzy, potrafiła się zintegrować i wspierać wzajemnie.

Właściwie od zawsze wiedziałem, że jestem dzieckiem adoptowanym. Miałem dwóch braci, choć z żadnym z nich nie byłem spokrewniony. Moi przybrani rodzice mieli tylko jedno biologiczne dziecko. Pozostałą dwójkę, Karola i mnie, adoptowali. Było to możliwe dzięki temu, że cieszyli się nieposzlakowaną opinią i uchodzili za ludzi zamożnych jeszcze w czasach PRL-u. Prowadzili niewielką wytwórnię plastikowych zabawek. Jednak po nastaniu nowego ustroju radzili sobie coraz gorzej, aż w połowie lat 90. zbankrutowali. Nastały dla naszej rodziny ciężkie czasy Ale tylko w sensie finansowym. Choć z dnia na dzień staliśmy się dość biedni, to w żaden sposób nie popsuło to naszych stosunków. Nasi przybrani rodzice dali nam tyle ciepła, że nic więcej nie było potrzebne nam do szczęścia. Nigdy też nie przyszło im do głowy, żeby w związku z nastaniem „ciężkich czasów” i tym, że już nie mogli zapewnić wszystkiego swoim pociechom, zacząć faworyzować Janka, swojego biologicznego syna. Ba, nawet mieliśmy wrażenie z Karolem, że czasem starają się nam dać więcej i to my dbaliśmy, żeby nasz starszy brat nie był pokrzywdzony. A my byliśmy szczęśliwi, że mamy prawdziwą rodzinę . I choć właściwie zawsze wiedzieliśmy, że jesteśmy adoptowani, to nigdy w dzieciństwie nie czuliśmy szczególnej potrzeby, żeby poznać nasze biologiczne rodziny. sytuacja stopniowo zmieniła się, gdy zaczęliśmy dorastać. Karol wpadł wtedy w jakieś nieciekawe towarzystwo, parę razy wrócił do domu pijany. Miał kłopoty w szkole i groziło mu wyrzucenie z niej przed maturą. Nasi rodzice bardzo się wtedy o niego niepokoili i dużo rozmawiali o tym, jak mu pomóc. Któregoś wieczoru podsłuchałem przypadkiem ich rozmowę – Wiesz, przestaję wierzyć, że jesteśmy mu w stanie pomóc – martwił się tata. – Ależ co ty mówisz?! – oburzyła się mama. – Nie...

Matka, która zaniedbała córkę
Adobe Stock, VadimGuzhva
Prawdziwe historie
„Budowa domu tak mnie pochłonęła, że zaniedbałam córkę. To moja mama ją wychowała, a ja byłam jak starsza siostra”
„Nie przy mnie zaczęła raczkować, siadać, mówić, chodzić, nie ja zaprowadziłam ją pierwszy raz do szkoły, nie ja ją odbierałam, pomagałam w lekcjach, nie ja ją kurowałam, gdy chorowała, nie ja pierwsza słuchałam jej zwierzeń. Poniosłam porażkę jako matka”.

Wszystkiego dorobiliśmy się z mężem sami ciężką pracą. Nie mieliśmy nawet miesiąca miodowego, bo od razu po ślubie wyjechaliśmy za chlebem do Holandii. Po roku wróciliśmy, żeby rozpocząć budowę wymarzonego domu. Ja znalazłam pracę w korporacji. Maciek otworzył warsztat wulkanizacyjny. Pieniądze zarobione za granicą szybko znikały. Już przy wylewaniu fundamentów z obawą myśleliśmy, co dalej. Ale nie poddaliśmy się. Aż pewnego dnia nasz świat zatrząsł się w posadach.   – To już ósmy tydzień – lekarka patrzyła na mnie zaskoczona, nie dowierzając, że o niczym nie miałam pojęcia.   Praca i budowa domu pochłonęły mnie do tego stopnia, że przestałam obserwować własny organizm. Wzięliśmy ślub kościelny, ponieważ oboje byliśmy ludźmi wierzącymi i chcieliśmy mieć dzieci. Nie spodziewałam się jednak, że to nastąpi tak szybko i w tak niesprzyjających okolicznościach.   – Jak mogłam tego nie zauważyć? – wypłakiwałam się mężowi na ramieniu.   – No i co by to zmieniło, gdybyś zauważyła? – odpowiedział spokojnie.   Fakt. W grę nie wchodziła żadna inna opcja oprócz tej, że urodzę dziecko.   – Zaciśniemy pasa i damy radę – uspokajał mnie Maciek. – Najwyżej dom stanie nieco później, niż planowaliśmy.   Moje łzy wsiąkały w jego koszulę, gdy przytulał mnie i tłumaczył, że ciąża to nie koniec świata, tylko błogosławieństwo. Znowu miał rację. Gdy pierwsza panika minęła, szybko oswoiłam się z nową sytuacją i cieszyłam się, że zostanę mamą. Paulina urodziła się duża, rumiana i zdrowa. Szczęście nas rozpierało. Ale gdy euforia opadła, uświadomiłam sobie, że mieszkamy z maleńkim dzieckiem kątem u mojej mamy. Postanowiłam działać. Kiedy Paulinka miała niespełna trzy miesiące, wróciłam do pracy, córeczkę zostawiając pod...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj