Wyniki
Laureaci
ziajka krr
Wyniki
Nivea Klub Rodzica Recenzenta
Wyniki
nivea baby 2w1 krr
Wyniki
Pampers KRR
Wyniki
Wyniki
Wyniki
Wyniki
Prawdziwe historie: mama nie uwierzyła mi, gdy powiedziałam, że ojczym mnie gwałcił
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Ojczym wykorzystał mnie, gdy miałam 12 lat. Gdy powiedziałam o tym matce, uderzyła mnie z całej siły w twarz i kazała milczeć”

Dużo czasu mi to zajęło, ale wreszcie zrozumiałam, że to, co robi mi ojczym, nie jest normalne. I powiedziałam o tym mamie. A ona? Zabroniła mi wygadywać takie głupoty…

Ojczym zgwałcił mnie po raz pierwszy, gdy miałam niespełna dwanaście lat. Wrócił do domu w środku nocy ze spotkania biznesowego. Jak zwykle podpity. Matka dawno już spała. Ja jeszcze nie.

Leżałam w łóżku i rozmyślałam o pewnym chłopaku, w którym byłam zakochana po uszy. Miał na imię Patryk, chodził do równoległej klasy i nie miał pojęcia o moim uczuciu. Marzyłam, by wreszcie mnie zauważył. Wyobrażałam sobie, jak idziemy przytuleni szkolnym korytarzem, a moje przyjaciółki aż zielenieją z zazdrości. To był taki piękny obrazek, że uśmiechałam się do siebie w myślach.

No i wtedy przyszedł do mnie na górę ojczym. Przez chwilę łudziłam się, że po pijanemu pomylił sypialnie i zaraz wyjdzie. Nie wyszedł… Gdy płakałam z bólu i przerażenia, usłyszałam tylko, że mam milczeć. Bo jeśli pisnę choćby słówko, to trafię do poprawczaka, a matka na ulicę. Byłam tylko dzieckiem, więc mu uwierzyłam.

Od tamtej pory gwałcił mnie regularnie. Nie tylko po pijanemu, ale także na trzeźwo. Twierdził, że to normalne, że ma prawo do mojego ciała. Bo mnie utrzymuje, choć nie jestem jego prawdziwą córką, kupuje mi różne rzeczy. Nieraz błagałam, by dał mi spokój. Mówiłam, że nie chcę nowych ubrań, prezentów. Obiecywałam nawet, że znajdę pracę i zwrócę mu pieniądze, które na mnie wydał. Ale nie słuchał. Robił się wtedy bardziej brutalny i bezwzględny. Kilka razy mnie uderzył. Z czasem przestałam więc błagać. Zamykałam oczy i czekałam, aż skończy.

Rzecznik Praw Dziecka: "Potrzebujemy Narodowej Strategii przeciw Przemocy wobec Dzieci" [WIDEO]

Matka mi nie uwierzyła

Najbardziej bolało mnie to, że wszyscy wokół uważali ojczyma za wspaniałego człowieka. Był majętnym człowiekiem, znanym biznesmenem. Mógł ożenić się z każdą kobietą. A on nie dość, że wziął sobie za żonę pannę z dzieckiem, to jeszcze pokochał to dziecko jak swoje i zapewniał mu dostatnie życie… Pewnie nawet nie przypuszczali, co ten ideał ma na sumieniu…

Cierpiałam tak przez prawie dwa lata. Ale w końcu nie potrafiłam już tego znieść. Dorastałam. Zaczynałam rozumieć, że nie grozi mi żaden poprawczak, że to, co robi ojczym, wcale nie jest normalne, że mnie krzywdzi. I że nie mogę, a właściwie nie chcę już dłużej milczeć. Postanowiłam więc zrobić to, co robi chyba każde dziecko w takiej sytuacji: opowiedzieć o wszystkim matce. Wiedziałam, że kocha ojczyma i że ta wiadomość będzie dla niej ciosem, ale byłam przekonana, że gdy już szok minie, stanie po mojej stronie. Wysłucha mnie, przytuli, przeprosi za to, że niczego nie zauważyła, i obieca, że rozprawi się z ojczymem.

Początkowo jej reakcja była taka, jak się spodziewałam. Na wiadomość, że ojczym gwałci mnie od dwóch lat, matka zamarła. Przez dłuższą chwilę stała i patrzyła na mnie z niedowierzaniem. Gdy już się jednak otrząsnęła, na jej twarzy pojawił się grymas wściekłości. Podbiegła do mnie, zamachnęła się i uderzyła mnie w twarz. Z całej siły.

– Za co? – złapałam się za policzek.

– Za obrzydliwe kłamstwa, które opowiadasz. Mariusz nigdy nie zrobiłby czegoś takiego! – wrzasnęła.

– To wszystko prawda, mamo. Mogę przysiąc, na co chcesz… I jeszcze raz wszystko powtórzyć… I jeszcze raz!

– Ani mi się waż! Twój ojczym to najwspanialszy człowiek pod słońcem. Dba o ciebie, o mnie, stara się, by niczego nam nie brakowało. A ty mu się tak odwdzięczasz?

–Ale…

– Żadnego ale! Marsz do swojego pokoju! I nie wychodź, dopóki ci nie pozwolę!

– To znaczy, że nic nie zrobisz?

– Owszem. Jak tylko znikniesz mi z oczu, zapomnę o tej całej rozmowie. I ty też zapomnij. Rozumiesz? Czy mam powtórzyć? – spojrzała na mnie groźnie.

– Rozumiem…

– W takim razie szoruj do siebie. Aha, jeszcze jedno. Rozmawiałaś o tym z kimś jeszcze?

– Nie, tylko z tobą.

– I twoje szczęście. Jeszcze tego by brakowało, by przez twoje oszczerstwa ucierpiało dobre imię Mariusza i cała nasza rodzina – prychnęła.

Poszłam do siebie, bo co miałam robić? Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Czułam się zawiedziona, oszukana, zraniona. Nie takiej reakcji się przecież spodziewałam. Miałam jeszcze nadzieję, że jak matka zupełnie ochłonie, wszystko sobie jeszcze raz przemyśli, to do mnie przyjdzie i chociaż wysłucha do końca. Ale nadszedł wieczór, potem noc, a ona się nie pokazywała. Tego było już za wiele.

Miałam jedno marzenie: już się nie obudzić

Nie zastanawiając się długo, wymknęłam się po cichutku do łazienki i zabrałam wszystkie tabletki, które były w szafce. Pomyślałam, że jak je połknę, to koszmar się wreszcie skończy. Pragnęłam tego najbardziej na świecie. Wzięłam jedną, potem drugą i kolejne. W pewnym momencie poczułam, że kręci mi się w głowie. A potem już nic. Ciemność.

Obudziłam się w szpitalu. Zobaczyłam matkę. Pochylała się nade mną. Za nią stał lekarz.

– O Boże, córeczko, co się stało? Dlaczego to zrobiłaś? – zapytała z troską w głosie.

– Przecież wiesz… – wykrztusiłam z trudem.

Matka chwyciła mnie za rękę i mocno ścisnęła.

– Nic nie mów, kochanie, odpoczywaj. Pan doktor mówi, że nie powinnaś się męczyć – uśmiechnęła się.

Zrobiło mi się nagle bardzo smutno. Zrozumiałam, że moja próba wcale nią nie wstrząsnęła, że ciągle bardziej zależy jej na tym, bym nie powiedziała za dużo przy lekarzu.

– Dobrze, nie będę mówić. Ani dziś, ani w przyszłości. Ale pod jednym warunkiem. Że jak stąd wyjdę, to już nie wrócę do domu…

– Spodziewałam się tego. I rozmawiałam z Mariuszem. Właśnie załatwia ci świetną prywatną szkołę. Oczywiście za nią zapłaci. I za twoje przyszłe studia też. Dzięki niemu czeka cię wspaniała przyszłość…

– Może mam mu jeszcze podziękować?

– Daj już spokój. Teraz chodzi tylko o to, byś wróciła do zdrowia – ucięła.

Pozbyli się mnie, więc problem zniknął

Ojczym stanął na wysokości zadania. Ze szpitala trafiłam od razu do prywatnej szkoły, na drugi koniec Polski. Od tamtej pory nigdy go już nie widziałam, bo nie jeździłam do domu nawet na święta. Na myśl, że mam z nim usiąść przy wspólnym stole, robiło mi się niedobrze.

Matka początkowo mnie odwiedzała, ale z czasem przestała przyjeżdżać. Ograniczała się do telefonów. Czy za nią tęskniłam? Nie! Nie potrafiłam zapomnieć, jak mnie potraktowała. To tkwiło w moim sercu jak zadra. Ktoś kiedyś powiedział, że wybaczanie przynosi ulgę i spokój. Ale ja nie umiałam wybaczyć. Może gdyby choć raz mnie o to poprosiła, przyznała, że ojczym mnie skrzywdził. Ale nie.

Gdy się jeszcze widywałyśmy, a potem tylko słyszałyśmy przez telefon, nigdy nie wróciła do tematu. Zachowywała się tak, jakby rzeczywiście wymazała tamtą rozmowę z pamięci. Jakby nigdy nic się nie stało.

Mijały lata. Skończyłam szkołę, potem studia, znalazłam pracę. Ale wspomnienia z dzieciństwa wciąż tkwiły w mojej głowie i sercu. I nie pozwalały mi normalnie żyć. Czułam, że jeśli nie spotkam się z matką, nie wykrzyczę, co mnie bolało i boli, to nigdy się od nich nie uwolnię.

Wiele razy chciałam wsiąść w pociąg i do niej pojechać, ale w ostatniej chwili rezygnowałam. Bałam się, że znowu nie będzie chciała ze mną rozmawiać albo zacznie bronić Mariusza i oskarżać mnie o oszczerstwa. I kiedy wydawało się, że już nigdy się nie spotkamy, zadzwoniła z pytaniem, czy może do mnie przyjechać. Bo wie, że mnie kiedyś bardzo zawiodła i teraz chce za to przeprosić…

Łudziłam się, że przejrzała na oczy

Byłam w szoku. Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Matka chce mnie przeprosić? Zrozumiała swój błąd? Przejrzała na oczy? Gdy już nieco ochłonęłam, oczywiście zgodziłam się na spotkanie. Cieszyłam się, że wreszcie usłyszę to, co chciałam usłyszeć przed laty w dzieciństwie. I że może wreszcie odzyskam wewnętrzny spokój. Gdybym wiedziała, jakie są jej prawdziwe intencje, pewnie nie wpuściłabym jej za próg…

Przyjechała miesiąc temu. Gdy otworzyłam drzwi, od razu rzuciła mi się z płaczem na szyję. Zaczęła się kajać, tłumaczyć. Mówiła, że Mariusz to drań i łachudra, zboczeniec, że była ślepa i głupia, że to miłość odebrała jej rozum. I dlatego nie chciała dopuścić do siebie myśli, że mógł mi zrobić coś tak strasznego. Ale teraz wreszcie zrozumiała swój błąd. I postanowiła go naprawić. Bo gdyby tego nie zrobiła, to wyrzuty sumienia zamęczyłyby ją na śmierć.

– Coś późno odezwało się to twoje sumienie. Minęło już przecież tyle lat – nie wytrzymałam.

– Wiem, że od razu powinnam zareagować. Ale co się stało, to się nie odstanie. Teraz najważniejsze, żeby ten zboczeniec zapłacił za grzechy! Dlatego chcę cię o coś prosić… Żebyś przestała milczeć i doniosła na tego gada! Na policję albo do tej Komisji do Spraw Pedofilii. Z tego, co słyszałam, potrzebują sukcesów, bo z księżmi coś tam im nie wychodzi, więc na pewno zajmą się twoim przypadkiem w pierwszej kolejności. Opisz wszystko w liście i wyślij. Tylko o mnie może nie wspominaj, bo będę miała kłopoty.

– To już nie zależy ci na dochowaniu tajemnicy?

– Broń Boże! Sprawiedliwości musi stać się zadość. Tacy jak Mariusz nie mają prawa chodzić wolno po tej ziemi!

– No nie wiem, czy mam ochotę rozdrapywać stare rany. A poza tym to pewnie nic nie da. Nie znam się na paragrafach, ale sprawa pewnie się już przedawniła.

– Na pewno nie! A nawet jeśli, to przynajmniej smrodu narobisz. Ludzie przestaną go uważać za taki ideał!

– A właśnie, ludzie… Nie boisz się plotek? I tego, że stracisz Mariusza? – spytałam. – Przecież może trafić do więzienia na wiele lat!

– To nie ja będę oczami świecić, tylko ta wywłoka! I to ona będzie tęsknić!

– Jaka wywłoka?

– A ta, do której się wyprowadził trzy miesiące temu.

– Zaraz, zaraz, to już nie jesteście razem?

– Nie! Zostawił mnie, a na dodatek zażądał rozwodu. Wyobrażasz to sobie? Porzucił mnie jak stary, zużyty mebel! I jeszcze kazał się z domu wyprowadzić! – aż się gotowała.

Ona też chciała mnie wykorzystać

Zdębiałam. Patrzyłam na matkę i nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Gdy już nieco pozbierałam myśli, w głowie zapaliło mi się czerwone światełko. Z przeraźliwą jasnością dotarło do mnie, że matka oszukała i zraniła mnie po raz kolejny.

Wcale nie miała wyrzutów sumienia, nie chciała mnie przeprosić. Urządziła ten cały pokaz i lament, żeby się zemścić na niewiernym mężu. Poczułam, jak ogarnia mnie wściekłość. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je na oścież.

– Wynoś się, ale już! – złapałam ją za rękę i pociągnęłam w stronę drzwi.

– Co ty robisz? Dlaczego? – patrzyła na mnie zdziwiona

– Bo znowu mnie zawiodłaś! Ale to już ostatni raz! Nie chcę cię więcej widzieć! – wypchnęłam ją na klatkę i zatrzasnęłam drzwi. Pukała, dzwoniła, ale nie otworzyłam.

Od tamtej pory matka bombarduje mnie SMS-ami. Pisze, że źle ją zrozumiałam, że jej intencje były szczere, że naprawdę chciała mnie przeprosić. Nie wierzę w ani jedno jej słowo. Nie zamierzam niczego zgłaszać i jej pomagać.

Mariusz może spać spokojnie. Przez kilka miesięcy.

A potem zobaczymy…. Co prawda trudno mi będzie rozdrapywać stare rany, ale ten bydlak naprawdę powinien zapłacić za to, co mi zrobił…

Dagmara

Zobacz także:

Dziewczynka, która się ukrywa
Adobe Stock, altanaka
Prawdziwe historie
„Moja córka widziała, jak nauczyciel molestuje jej kolegę. Uciekła z domu, bo ten straszył ją, że jej zrobi to samo"
„Agata widziała jak jeden z nauczycieli molestował jej kolegę na wycieczce szkolnej. Ten drań zagroził jej, że jeśli piśnie chociaż słowo, to Karolinka skończy tak samo. Moja córka była zastraszona, skoro postanowiła sama „rozwiązać problem” i uciec z domu".

Z minuty na minutę mój niepokój rósł. Karolina wyszła przecież tylko do osiedlowego sklepu po bułki, a tymczasem nie wracała już od godziny. Postanowiłam działać. Uznałam, że wystawanie przy oknie nic nie da, zarzuciłam więc cienki sweter i wyszłam z mieszkania.   Dzień był ciepły. Wprawdzie trwał jeszcze rok szkoły, ale oceny zostały już wystawione, dlatego pozwoliłam Karolinie zostać w domu. Kiedy dziś o tym myślę, uważam, że jej zachowanie powinno było mnie zaalarmować. Ewidentnie była jakaś dziwna. Wstała o świcie, choć przecież mogła zrobić sobie wolne, i sama zaproponowała, że pójdzie po pieczywo. Normalnie rzadko pomagała w domu, wiadomo, jak to z nastolatkami bywa.   Wpadłam jak burza do sklepu, ale, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, znajoma ekspedientka poinformowała mnie, że mojej córeczki  w ogóle w nim nie było.   – Jak to? Jest pani pewna?   – Tak. Dziś jej nie widziałam. Czy coś się stało? – zainteresowała się.   – Nie, nie, wszystko w porządku, przepraszam – bąknęłam.   Nie wiem, jak długo kręciłam się bez celu po osiedlu, zanim uznałam, że powinnam zadzwonić do męża.    Roberta również zaniepokoiło zniknięcie Karoliny. Zwolnił się z pracy i po trzydziestu minutach był już ze mną. Naiwnie jeszcze wierzyłam, że córka zaraz wróci i opowie jakąś historię o spotkanej po drodze koleżance, dlatego posłuchałam męża, który poprosił mnie, abym wróciła do domu.   – Całkiem możliwe, że Karolina już tam jest. A jeśli nie, dobrze, żeby ktoś tam na nią czekał. Niestety, córki nie było Nie pojawiła się też w ciągu kolejnych godzin. Szalałam z niepokoju. Nawet nie potrafię opisać słowami tego, co czułam. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogło jej się stać coś złego. Byłam przerażona! Nikogo innego, poza...

Dziewczynka, którą bije ojciec
Adobe Stock, Petr
Prawdziwe historie
„Miłość do Pawła mnie zaślepiła i nie zwróciłam uwagi na cierpienie córki. Ten zboczeniec przez 3 lata ją molestował"
„Chyba nie ma większego szczęścia dla kobiety >>po przejściach<< niż to, kiedy jej nowy partner kocha nie tylko ją, ale i jej dziecko. Nie widziałam tragedii, która działa się pod moim własnym dachem. Moja 14-letnia córeczka cierpiała przez swoją wyrodna matkę. Nigdy sobie tego nie wybaczę".

Telefon dzwoni od kilku minut. To znowu on. Nie zamierzam odbierać. Nigdy już nie odbiorę! Najchętniej wyrzuciłabym telefon, zmieniłabym adres, wyprowadziła się daleko, daleko stąd, tam, gdzie on nigdy nas już nie znajdzie…  Poznałam Pawła siedem lat temu  w dość (jak sądziłam) zabawnych okolicznościach. Jest policjantem, ja lekko przekroczyłam prędkość – zatrzymał mnie, chciał wypisać mandat.    – A może jednak tylko pouczenie? – uśmiechnęłam się zalotnie.    Nie jestem typem flirciary i od rozwodu z mężem przez dwa lata z nikim się nie spotykałam, ale o dziwo, się udało.  Zaproponował kawę. Nie pozostawało mi nic innego, jak się zgodzić. Nie liczyłam na wiele. Mój były mąż pił i bił, pozostawił mnie w takiej kondycji psychicznej, że nie szukałam kolejnego związku. A jednak z Pawłem od pierwszej chwili zaiskrzyło. Okazał się człowiekiem czarującym.    Poza tym, co było dla mnie najważniejsze, kiedy usłyszał o Martynce, wyraźnie się ucieszył. Oni z żoną nie mogli mieć dzieci, to był główny powód ich rozstania. Paweł nie ukrywał, że marzy o potomstwie.    Martyna na jego widok wpadła w zachwyt. Pewnie była to po trosze zasługa wielkiego pluszowego konika, którego Paweł przyniósł na pierwsze spotkanie, ale musiałam przyznać, że umiał się facet zaprezentować.     Potem przychodził coraz częściej, nie ukrywał, że chętnie zostałby na stałe. Ja miałam coraz mniej wątpliwości. Moje dziecko przy nim rozkwitało. Marcin po rozwodzie nie zadzwonił do Martynki ani razu, a Paweł zabierał ją na łyżwy, narty, sanki, kupował jej ubrania, spędzał z nią soboty w kinie, na porankach… Muszę przyznać, że czasami byłam zazdrosna o własną córkę. Mój facet sprawiał wrażenie, jakby to sześciolatkę adorował bardziej niż...

Wściekły chłopiec
Adobe Stock, Tatyana Gladskih
Prawdziwe historie
„Oddaliśmy syna do domu dziecka, bo chciał skrzywdzić swoją siostrę. Przegrałam jako matka”
„Podjęliśmy decyzję, że dla dobra Joasi i naszego spokoju musimy oddać Marka do domu dziecka. Cały dzień tłumaczyłam mu swoją decyzję, łudząc się, że może nagle się ocknie, uśmiechnie jak dziecko albo rozpłacze i przeprosi. On jednak tylko patrzył na mnie chłodnym wzrokiem. Nie powiedział nic”.

Patrzyłam, jak odchodzi korytarzem, modląc się, żeby choć raz spojrzał na mnie. „Jeśli się odwrócisz, powiesz, że przepraszasz, że wszystko się zmieni, jeszcze cofnę tę przeklętą decyzję. Tylko to powiedz!” – myślałam. Ale nie obejrzał się ani razu. Zamiast jego zapewnień usłyszałam pytanie dyrektorki:   – Wejdzie pani na kawę? – A powie mu pani, że czekam? – odpowiedziałam. – Nie. Już państwo zdecydowali, że Marek wraca do domu dziecka. Nie można mieszać mu w głowie. Klamka zapadła. – Tak, ale… Boże… – schowałam twarz w dłoniach.   Ta kobieta miała rację. Po dwóch latach walki o Marka podjęliśmy tę najgorszą, najtrudniejszą ze wszystkich życiowych decyzji. Oddaliśmy go z powrotem do domu dziecka, wiedząc, że w wieku 11 lat ma nikłe szanse na znalezienie rodziny, która zechce się nim zaopiekować. A jeśli nic się nie zmieni, to za dwa lata ten ciemnowłosy chłopczyk trafi do poprawczaka. I będzie, jak jego ojciec i dziadek, zdemoralizowanym wyrzutkiem społeczeństwa. Zależało nam na adopcji rodzeństwa W progu przywitała mnie Joasia. Dygotała na całym ciele.   – Odwiozłaś go? – zapytała.   – Tak – kucnęłam przy niej.   Uchodziła za bardzo wysoką ośmiolatkę, teraz jednak wydała mi się taka malutka. Malusieńka… Przyciągnęłam ją do siebie, próbowałam przytulić, ale nie pozwoliła mi na to. Odsunęła się ode mnie, odwróciła plecami i poszła do swojego pokoju.  Przemknęło mi przez głowę, że zachowuje się jak jej brat . Po chwili usłyszałam szczęk klucza w zamku i silne pchnięcie wiecznie zacinających się drzwi.   – Trzeba je będzie naprawić – stwierdził nienaturalnie lekkim tonem mój mąż. – Kupiłem mleko. Asiu,...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach
Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19
Partner
częste oddawanie moczu u dziecka
Zakupy
Szukasz najlepszego nocnika dla dziecka? Sprawdź nasz ranking!
Partner
Kobieta czyta książkę
Zakupy
Tej książce ufają miliony rodziców! Czy masz ją na półce?
Partner
łojotokowe zapalenie skóry
Pielęgnacja
Test zakończony sukcesem! 99% osób poleca te kosmetyki
Partner
Polecamy
Porady
Bon turystyczny przedłużenie
Aktualności
Bon turystyczny przedłużony: będzie obowiązywał również w sezonie zimowym 
Joanna Biegaj
Opieka na dziecko 2 dni
Prawo i finanse
2 dni opieki na dziecko: kiedy zgłaszać pracodawcy urlop opiekuńczy
Milena Oszczepalińska
życzenia na dzień chłopaka
Aktualności
Życzenia na Dzień Chłopaka: rymowanki, wierszyki, mądre cytaty
Joanna Biegaj
Ile trwa katar u dziecka
Zdrowie
Ile trwa katar u dziecka: katar wirusowy i bakteryjny. Ile trwa nieleczony katar?
Ewa Janczak-Cwil
Imiona aniołów: lista anielskich imion dla chłopców i dziewczynek
Aktualności
Imiona aniołów: lista anielskich imion dla dziewczynek i chłopców
Luiza Słuszniak
Pomysły na Dzień Chłopaka w szkole
Aktualności
Pomysły na Dzień Chłopaka w szkole: jak zorganizować obchody, jakie prezenty przygotować?
Joanna Biegaj
Ciasto na dzień chłopaka z kremem i owocami
Przepisy
Ciasto na Dzień Chłopaka: przepis. Spraw pyszną niespodziankę!
Adrianna Trusiuk
Dzień chłopaka i Dzień mężczyzny: czy to samo święto?
Święta i uroczystości
Dzień Chłopaka i Dzień Mężczyzny: czy to jest to samo święto?
Małgorzata Sztylińska-Kaczyńska
Zabawy na Dzień Chłopaka: fajne i śmieszne aktywności dla dzieci
Gry i zabawy
Zabawy na Dzień Chłopaka: fajne i śmieszne gry i zabawy dla dzieci
Sylwia Arlak
Urlop ojcowski
Prawo i finanse
Urlop ojcowski 2022: ile dni, ile płatny, wniosek, dokumenty
Magdalena Drab
upoważnienie do odbioru dziecka ze szkoły
Edukacja
Jak napisać upoważnienie do odbioru dziecka ze szkoły [WZÓR]
Joanna Biegaj
gęsty katar u dziecka
Zdrowie
Gęsty katar u dziecka – jak szybko się go pozbyć?
Ewa Janczak-Cwil
pielęgnacja niemowlaka
Aktualności
Najważniejsze zasady pielęgnacji niemowlaka (rady położnej)
Joanna Biegaj
upoważnienie do odbioru dziecka z przedszkola
Edukacja
Upoważnienie do odbioru dziecka z przedszkola: jak je napisać, kto może zostać upoważniony? 
Joanna Biegaj
skierowanie do lekarza
Zdrowie
Do jakiego specjalisty potrzebne jest skierowanie?
Magdalena Drab
Kaszka kukurydziana
Dieta
Kaszka kukurydziana dla niemowlaka – jak zrobić i od kiedy warto ją podać? [PRZEPIS]
Adrianna Trusiuk
Najlepsze książki dla 5-latka
Wychowanie
Książki dla 5-latków. Jakie wybrać, by zachwycić dziecko?
Luiza Słuszniak
wierszyk dla nauczyciela przedszkola
Przedszkolak
Wierszyk dla nauczyciela przedszkola: propozycje, które sprawdzą się też jako życzenia
Joanna Biegaj