Kobieta, która czuje się niekochana
Adobe Stock, ulza
Prawdziwe historie

„Po porodzie mąż nawet nie chciał mnie dotknąć. Nie rozumie, że ja też mam swoje potrzeby i chcę znów czuć się kobietą"

„Odkąd zostałam matką, coś się między mną a mężem zmieniło. Niby się wciąż kochamy, niby jest dobrze, ale chyba jednak nie do końca... Zatraciliśmy ten ogień, fascynację sobą. A może to moja wina? Bo stałam się matką, chodziłam po domu w dresie, na zakupy wkładałam dżinsy i buty bez obcasów".
Mój dzień zaczynał się bardzo wcześnie. Zwykle sporo przed szóstą, bo właśnie wtedy Maciuś dawał sygnał, że jest głodny. Dziś było tak samo. Usłyszałam kwilenie w łóżeczku, ale wciąż nie mogłam się dobudzić. „Jeszcze chwilka” – pomyślałam, mając nadzieję, że synek jednak nie jest bardzo głodny i da mi chociaż pół godzinki na powrót do rzeczywistości. 
 
To moje trwanie w półśnie było nieco za długie, bo Paweł zdążył wstać. Kiedy w końcu usiadłam na łóżku, zobaczyłam, że mąż krąży po sypialni, trzymając naszego synka w ramionach. Chyba próbował śpiewać, ale Maciuś skutecznie go zagłuszał.
 
– Cicho, synuś – powiedziałam jeszcze zaspanym głosem. – Czemu ty tak krzyczysz od rana, co?
 
Maciuś, kiedy mnie usłyszał, istotnie na chwilkę przestał kwilić. Może zastanawiał się nad odpowiedzią? E, chyba nie. Kojarzę mu się z jedzeniem, a jak się je, to się nie krzyczy.
 
– Głodny jest pewnie – wyjaśnił za niego Paweł. – Bujanie nie pomogło, a nakarmić go nie mogę, bo nie mam odpowiedniego sprzętu.
 
– A to bardzo źle – wyciągnęłam ręce po synka, który znowu zaczął przypominać o swoich potrzebach. No tak, usłyszał matkę, a nie dostał mleka. Co to za obyczaje? Szybko przystawiłam go do piersi, żeby uniknąć awantury. – Gdyby mężczyzna też mógł nakarmić niemowlę, życie byłoby o wiele sprawiedliwsze.
 
– Za wcześnie na filozofowanie – mój mąż dyplomatycznie uciął dyskusję, pakując się do łóżka. 
 
Po chwili usłyszałam jego równy, spokojny oddech. Nawet buziaka nie dostałam.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Muszę coś ze sobą zrobić, zanim będzie za późno

Leżąc tak pomiędzy dwoma mężczyznami, jednym maleńkim, a drugim całkiem już dużym, przypomniałam sobie czasy, kiedy nie byłam tylko matką, ale też kobietą, a moje piersi służyły do czegoś zgoła innego niż karmienie. Wtedy nie było mowy o tym, żeby Paweł zasnął przed daniem mi buziaka albo kilku. Często nawet wcale nie zasypiał, bo podczas tych buziaków rozbudzał i siebie, i mnie.
 
Słuchając rozkosznego mlaskania Maciusia, zastanawiałam się, dlaczego teraz jest inaczej? Przecież się kochaliśmy. Mieliśmy dwóch wspaniałych synów. Byliśmy zgodną rodziną. Zatraciliśmy tylko ten ogień, fascynację sobą. A może to moja wina? Bo stałam się matką, chodziłam po domu w dresie, na zakupy wkładałam dżinsy i buty bez obcasów, bo musiało mi być wygodnie, kiedy idę chodnikiem z wózkiem oraz dwuletnim, bardzo aktywnym Kubą.

Nie miałam czasu na strojenie się, że o porządnym makijażu nie wspomnę. Włosy przeważnie związywałam w kucyk, żeby nie przeszkadzały. „Czas coś z tym zrobić” – pomyślałam, odkładając słodko śpiącego Maciusia do łóżeczka.

Zajrzałam do pokoju Kubusia. Spał, przytulony do misia. Poprawiłam mu więc kołdrę i wycofałam się do kuchni. Kawa miała przepędzić resztki snu i pomóc mi w ułożeniu planu działania. Pół godziny później byłam już obudzona  i doskonale wiedziałam, co robić. Szybki prysznic, ubieranie, telefon do salonu kosmetycznego…

Na szczęście była sobota, więc otwierali o ósmej. Pani Monika bardzo się ucieszyła, kiedy mnie usłyszała. Swego czasu widywała mnie regularnie, więc teraz, jako stałą klientkę, jakoś mnie wcisnęła do grafiku „na już”. Pozostało jeszcze to, czego najbardziej nie lubiłam, czyli odciąganie pokarmu. Maciuś musiał przecież coś zjeść, kiedy mama będzie robić się na bóstwo.

 

– Pawełku, wychodzę – powiedziałam, kiedy zaspany mąż pojawił się  w drzwiach kuchni.
 
– A o której będziesz?
 
– Najszybciej jak się da – rzuciłam dyplomatycznie. – Pokarm masz w lodówce. 
 
Wiedziałam, że muszę szybciutko przeprowadzić proces opuszczania mieszkania, żeby uniknąć pytań. Dlatego bardzo szybko znalazłam się w windzie. To nic, że nie zdążyłam zasznurować butów.

Trzy godziny później do domu wróciłam całkiem odmieniona

– Mama! – przywitał mnie radosny okrzyk Kubusia.
 
– Cześć synek – potargałam mu włoski. – A dlaczego ty jeszcze jesteś w piżamce?
 
– Kce sejek – zakomunikował, ignorując moje pytanie.
 
– A zjadłeś kaszkę?
 
– Nie. Kce sejek.
 
– Chodź, musisz się ubrać, później zjesz. Paweł, dlaczego Kubuś jest w piżamie?
 
– Myślałem, że wrócisz wcześniej – usłyszałam w odpowiedzi. 
 
Mój mąż siedział w salonie z laptopem na kolanach i nawet nie raczył na mnie spojrzeć.
 
– A dlaczego nie dałeś mu serka?
 
– Bo nie ma.
 
– To trzeba się było ruszyć do sklepu – warknęłam zirytowana, bo po pierwsze Paweł wcale na mnie nie patrzył, a po drugie, cała sytuacja coraz bardziej mnie denerwowała. Dochodziło południe, a mój syn nie jadł śniadania.
 
– Myślałem, że wrócisz wcześniej. A poza tym, jak miałem iść do sklepu z dwójką dzieci? – zdziwił się.
 
– Tak, jak zwykle ja chodzę – przeszłam do pokoju dziecinnego, żeby naszykować Kubusiowi ubranie. – Zdejmuj piżamkę – poleciłam synowi. – Trzeba było ubrać chłopców – tłumaczyłam dalej mężowi, wsadzić Maćka do wózka, Kubę wziąć za rękę i iść do sklepu.
 
Nie dostałam odpowiedzi. Włożyłam synowi dres i zajrzałam do łóżeczka. Maciuś spał. Na bródce miał trochę zaschniętego mleka, znaczy, że zjadł drugie śniadanie. Przynajmniej tyle. Od razu jednak poczułam, że przewinięty nie został.
 
– A dlaczego nie zmieniłeś Maćkowi pieluchy? – zapytałam.
 
– Myślałem, że wrócisz wcześniej.
 
Fantastyczne usprawiedliwienie, nie ma co! I jakie uniwersalne! Pasuje na każdą okazję. Teraz Paweł wkurzył mnie już solidnie, ale powstrzymałam wybuch złości. Najpierw zadbałam o higienę syna, później go nakarmiłam. Na szczęście zasnął przy piersi, jak zawsze. I bardzo dobrze. Weszłam do dużego pokoju.
 
– A gdybym wróciła wieczorem? – zapytałam. – Kubuś cały dzień chodziłby głodny i w piżamce, a Maciek leżał w brudnej pieluszce?
 
– Co ty mówisz? – Paweł w końcu oderwał wzrok od laptopa i spojrzał na mnie. 

Zamiast dresu i trampek – sukienka i szpilki

Na jego twarzy zobaczyłam najpierw złość, a później zaskoczenie. Nic dziwnego. Wyszłam z domu w dżinsach i tenisówkach, a teraz miałam na sobie sukienkę i szpilki. Jeśli doliczyć do tego pracę, którą w mój wygląd włożyły fryzjerka 
i kosmetyczka, efekt musiał być piorunujący. Sama się zdziwiłam, kiedy spojrzałam na siebie w lustrze.
 
– No co się tak gapisz? – warknęłam, bo przecież wciąż byłam na Pawła zła.
 
– Na ciebie – odpowiedział, odstawiając laptop na ławę.
 
Podszedł do mnie. Położył dłonie na moich biodrach, a ustami dotknął szyi. Poczułam lekki dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa. Wargi Pawła niespiesznie powędrowały na mój dekolt. Każde ich muśnięcie było jak zapowiedź czegoś wspaniałego. Dawno się tak nie czułam.
 
– Kce sejek – zakomunikował nagle Kubuś.
 
– Dobra, synek, serka nie ma, tata zrobi ci bułkę z czekoladą – zdecydował mój mąż. – I może byś tak odwiedził babcię? Chciałbyś?
 
– Tak! – ucieszył się mały.
 
– To biegnij po misia, kanapkę zjesz w aucie. – Paweł spojrzał na mnie błyszczącymi oczami. Zobaczyłam w nich pożądanie.

– Odstawię Kubę do mamy. Jestem za niecałą godzinę, a później…
 
– Co później?
 
– Zobaczysz – uśmiechnął się lekko.

Ten uśmiech był jak obietnica, a w połączeniu z ogniem w jego oczach sprawił, że zalała mnie fala ciepła. – Ale poczekaj jeszcze chwilę – szepnął, wyczuwając moje emocje. – Nie będziesz żałować.
 
Nie żałowałam. Po powrocie do domu Paweł spełnił obietnicę, którą złożyły jego uśmiechy i spojrzenia. Najpierw powoli, z namaszczeniem zdjął ze mnie sukienkę, odkrywając, że mam na sobie nową, bardzo kobiecą bieliznę. Patrzył na mnie z zachwytem, a później badał ustami każdy zakamarek mojego ciała. I znowu patrzył. Był zachłanny, nienasycony, jakby nadrabiał stracony czas.

Czułam się piękna, kochana, pożądana. W końcu wszystko było tak, jak być powinno. Cóż z tego, że jestem matką? Jestem też kobietą i mam prawo zbierać należne mi hołdy.
 
Olga,  34 lata

Czytaj także:
Musiałam usunąć ciążę, aby walczyć z rakiem
Adobe Stock, samuel
Prawdziwe historie
„Usunęłam ciążę, żeby leczyć raka. Nie chciałam osierocić dwóch synków. Sąsiedzi wyzywali mnie od morderczyń”
Miałam już dwoje dzieci, nie chciałam, żeby wychowywały się bez matki. Wiedziałam, że nie mam wyboru, ale nie mogłam sobie wybaczyć tej aborcji. Przeżywałam żałobę, a sąsiedzi i znajomi prześladowali całą naszą rodzinę. To był koszmar.

Łatwo jest oceniać i krytykować… Trudniej – podać komuś pomocną dłoń i wesprzeć go w walce z traumą. Byłam w siódmym tygodniu ciąży, kiedy podczas kąpieli wyczułam w piersi niewielki, twardy guzek. Zadrżałam. Już następnego dnia siedziałam w gabinecie u mojej ginekolog. Starałam się odgonić od siebie najczarniejsze myśli, ale one uporczywie wracały. – A co, jeśli to rak? – nawet się nie zorientowałam, kiedy wypowiedziałam na głos to pytanie. Doktor westchnęła tylko. – Proszę tak nie myśleć. Jest mnóstwo możliwości. Naprawdę, w większości przypadków okazuje się, że to nic groźnego… Niestety, nie w moim przypadku Z uwagi na ciążę całą procedurę przyspieszono. Już trzy tygodnie później otrzymałam potwierdzenie moich najgorszych obaw – byłam w ciąży i miałam raka piersi. Mało tego, byłam już matką dwóch cudownych synów. Ta ciąża zaskoczyła mnie i męża, ale po początkowym szoku, podeszliśmy do myśli o powiększeniu rodziny z entuzjazmem. Wierzyliśmy, że wszystko dobrze się skończy. W ogóle nie brałam pod uwagę choroby! Byłam młoda, nigdy nie miałam problemów ze zdrowiem… Jak mnie poinformowano, oczywiście, mogłam kontynuować ciążę, jednak podobno większe szanse na wyzdrowienie miałabym, gdybym ją przerwała i poddała się od razu właściwemu leczeniu. – Nie wszystkie leki możemy podawać kobietom ciężarnym – stwierdził lekarz, do którego trafiliśmy z mężem. – Co pan sugeruje? – Paweł włączył się do rozmowy. – Ja nic nie sugeruję. Wybór należy do państwa, niemniej jednak proszę pamiętać, że ma pani dla kogo żyć. W takiej sytuacji prawo dopuszcza aborcję. Zyska pani sporą szansę na wyzdrowienie. Nie chcę, by moje dzieci wychowywały się bez matki! Co...

Dziecko jest w szpitalu przez byłego męża
Adobe Stock, Gorodenkoff
Prawdziwe historie
„Mój były mąż to nieodpowiedzialny gówniarz. Podpiął sanki do samochodu, nasz syn wylądował w szpitalu”
Nie szalej… Ile razy to słyszałam? Zawsze wtedy, gdy zarzucałam Adamowi lekkomyślność. Lata mijały, a jego beztroska wciąż mocno zakrawała na nieodpowiedzialność.

– Mamooo! – Marcel wbiegł do mieszkania z okrzykiem na ustach. – Tata obiecał, że pójdziemy na kulig! Taki prawdziwy, z konikami i dużymi saniami! Mój ośmioletni syn uwielbiał konie i jazdę na sankach. W przeciwieństwie do mnie. Ja koni wręcz nie cierpiałam. Pewnie dlatego, że Adam, mój eksmąż, wdał się w romans z instruktorką jeździectwa. Miał tylko zaprowadzać naszego syna na lekcje, a sam został nadzwyczaj pilnym uczniem… Kiedy byłam małą dziewczynką, uwielbiałam jeździć na sankach, ale gdy dorosłam, zima kojarzyła mi się głównie z chlapą, zimnem, brudną podłogą i wysokimi rachunkami za ogrzewanie. Nie było takiej siły, która zmusiłaby mnie do saneczkowania Za to Marcel korzystał z tej atrakcji, kiedy tylko mógł. Ledwo wracał ze szkoły, brał sanki i pędził na pobliską górkę. Wesołe okrzyki dzieci, do których ochoczo dołączał, słychać było prawie do zmroku. Wracał przemoczony, zmarznięty, ale szczęśliwy. I zabroń mu teraz kuligu z prawdziwego zdarzenia, bądź wyrodną, mściwą matką… – Kulig z konikami… – mruknęłam pod nosem. – Oraz z dorodną amazonką i jej zgrabnymi pęcinkami… Owszem, poziom złośliwości mi się podniósł, ale – co tu kryć – wciąż czułam złość na Adama, że dla jakiejś pannicy zostawił mnie i syna. Chociaż, bądźmy sprawiedliwi, tak naprawdę to zostawił tylko mnie. Marcela odwiedzał, zabierał na spotkania, dbał o niego, w każdym razie na tyle, na ile potrafił. – Mamoooo, mamoooo! – chłopięcy głosik rozbrzmiał tuż koło mnie. – Słyszałaś? – Słyszałam, słyszałam… – odstawiłam żelazko i pogłaskałam syna po głowie. – Poszalejesz z tatą na prawdziwej, męskiej wyprawie – uśmiechnęłam się łagodnie. co było pomiędzy mną a...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj