Prawdziwe historie: po śmierci męża teściowie chcieli mi wszystko odebrać
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Po śmierci mojego męża teściowie chcieli mi wszystko odebrać, nawet dom. Dałam im nauczkę”

Wiedziałam, że rodzice mojego męża są bezwzględnymi materialistami, ale nie sądziłam, że mogą być aż tak podli. Po śmierci syna pokazali swoje najgorsze oblicze...

Jak ja mam się teraz zwracać do tych ludzi? Bo przecież nie „mamo” i „tato” – myślałam po pogrzebie. Nawet kiedy jeszcze żył mój mąż, takie słowa nie przeszłyby mi przez gardło. Rodziców ma się jednych, a moi są naprawdę wspaniali. Kiedy zabrakło Artura, dostałam od nich tak wiele miłości i wsparcia! A teściowie? Oni się ode mnie od razu odwrócili!

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Obwiniają mnie o śmierć syna

Wiem, że obwiniają mnie o śmierć swojego syna. Ale czemu ja niby jestem winna? Że poprosiłam go, aby zawiózł moim rodzicom prodiż, bo jak na złość mamie zepsuł się piekarnik, a musiała szykować ciasta na urodziny taty? Pewne, że miałam zamiar pomóc jej piec, ale ona już taka jest, że woli wszystko sama.

No więc Artur pożyczył auto teściów i pojechał. Ślisko było, a on się spieszył, bo chciał zdążyć wrócić do domu na jakiś mecz. Mówiłam mu:

– Obejrzysz sobie u moich rodziców, z tatą! – ale on wolał u siebie, bo mamy dużo lepszy telewizor.

No i dodał gazu tak, że wpadł w poślizg. Opony się temu przysłużyły. Dlaczego? Bo mojemu teściowi nie chciało się zainwestować w zimowe, tylko jeździł na letnich.

– Na to, co ja się przemieszczam, z domu do pracy i z pracy do domu, to mi w zupełności wystarczą! – mawiał. 

No i pech chciał, że tamtego wieczoru Artur wziął akurat jego samochód! Bo mu się naszego nie chciało wyprowadzać z garażu, a ojca stał przed domem.

Mieszkaliśmy akurat u teściów, bo od nich było nam bliżej na naszą budowę. Ledwo zajęliśmy najmniejszy pokój, a już teściowa zaczęła narzekać, ile to prądu teraz więcej się zużywa, kiedy doszły w domu dwie osoby. A ile wody! Aluzję pojęliśmy natychmiast i Artur zapytał, ile powinniśmy jej płacić za gościnę. Nawet okiem nie mrugnęła, inkasując całkiem niemałe pieniądze, a przecież kiedy wcześniej, tuż po ślubie, mieszkaliśmy przez dwa lata u moich rodziców, nie brali od nas ani grosza! Ciągle powtarzali, że mamy inwestować w budowę.

– Na biednych nie trafiło – skomentowała to teściowa, pijąc do tego, że mój tata ma solidną wojskową emeryturę.

Bardziej martwili się o samochód

Już taka jest, materialistka. Nie zapomnę, co powiedziała, kiedy się dowiedzieliśmy o wypadku Artura.

– Samochodu nie ma, syna nie ma!  – jakby to auto było najważniejsze! 

Ale co tam, synów ma przecież jeszcze dwóch, a auto było tylko jedno.

Początkowo nawet teściowie sugerowali, że skoro to niby z mojej winy był ten wypadek, to powinnam… oddać im teraz swój samochód!

– Niedoczekanie! – wściekłam się. 

Auto dostałam od rodziców, z okazji ukończenia studiów. Nie kupowaliśmy z Arturem drugiego, dla niego, bo jedno nam w zupełności wystarczyło.

Tuż po pogrzebie, zdruzgotana, przeniosłam się do rodziców. Koiłam swój ból otoczona ich czułą opieką. Oni wiedzieli, jak bardzo kochałam Artura i zdawali sobie także sprawę, że z teściami przez dwa lata małżeństwa nigdy nie nawiązałam dobrego kontaktu. Byli tak różni od mojego męża, że czasem zastanawiałam się, w jaki sposób jabłko mogło paść aż tak daleko od jabłoni?

Ale nadszedł dzień, gdy musiałam wrócić do teściów po rzeczy, swoje i męża. Rzeczy Artura… To dla mnie była jakaś kompletna abstrakcja, że one zostały, a jego już nie ma! Tuż po wypadku wzięłam ze sobą do rodziców tylko jeden jego sweter, jeszcze pachnący moim mężem, ciepły jak on kiedyś… Z tym swetrem spałam, wtulona w jego miękką wełnę.

Ledwo weszłam do domu teściów, zobaczyłam ojca Artura pijącego herbatę w kuchni i oniemiałam. „Czy on ma na sobie koszulę mojego męża?”. Nie mogłam w to uwierzyć!

– Grzebaliście w naszych rzeczach? – wykrzyknęłam wstrząśnięta. 

Teściowa tylko ściągnęła usta.

– No, jemu to się już nie przydadzą! – stwierdziła tylko.

Czułam, jakby mnie okradziono

Weszłam do pokoju, który zajmowałam z mężem, czując się tak, jakby mnie okradli obcy ludzie. Szafa była kompletnie wybebeszona, półki Artura puste. Szok! Rozpłakałam się z rozpaczy i bezsilności. Wtedy poczułam na plecach czyjąś rękę. To był młodszy brat Artura, siedemnastoletni Romek. Podsuwał mi teraz moją ulubioną koszulkę męża.

– Uratowałem ją dla ciebie – szepnął, co wywołało u mnie jeszcze większe spazmy. 

Dobry dzieciak! On jeden miał w tej rodzinie wrażliwość taką, jak mój Artur. Bo moim teściom z pewnością jej brakowało.

Jeszcze na grobie męża leżały pogrzebowe wieńce, kiedy jego rodzice sprzedali na części rozbite auto, po czym stwierdzili, że… należy im się spadek po synu!

Oczywiście, znam prawo i wiem, że jeśli nie ma w małżeństwie dzieci, to po jednym z małżonków dziedziczy nie tylko współmałżonek, ale i jego rodzice oraz rodzeństwo. Tylko… Dlaczego znowu się czułam, jakbym była okradana? Przecież oni nam nic nie dali! Na prezent ślubny dostaliśmy od nich mikser, a teraz wyciągali ręce po to, czego się z Arturem dorobiliśmy przez ostatnie dwa lata?

No cóż, ale prawo jest prawem. Zdawałam sobie sprawę, że ktoś musiał uświadomić teściów, co się im należy i strasznie się na to napalili. Jasne… Przecież z Arturem budowaliśmy dom i to na niego mieli chrapkę! Naprawdę nie wiedzieli, że wzięliśmy na tę budowę kredyt? Sądzili, że pieniądze spadały nam z nieba?

Przyszła więc do mnie pewnego dnia teściowa i powiedziała, że wynajęli z mężem prawnika, abym przypadkiem nie zaczęła coś kręcić, bo im się spadek po synu należy. A ja jej na to spokojnie odparłam, że nie ma sprawy, chętnie porozmawiam z tym ich prawnikiem i podzielę się wszystkim, co należało do Artura. Zadowoleni umówili więc spotkanie.

Przyszłam na nie z plikiem dokumentów. I przy tym ich prawniku uświadomiłam im, co dokładnie  „odziedziczyli”.

– Działka budowlana jest tylko moja, po moich dziadkach, zapisana na mnie notarialnie jeszcze przed ślubem. Nie wchodzi do wspólnoty majątkowej – pokazałam akt notarialny. 

Prawnik kiwnął głową i odłożył go na bok, a ja kontynuowałam.

Mieli chrapkę na nasz dom

– Na działce stoi parter wybudowanego wspólnie domu, wart ze 30 tysięcy. Tu jest kosztorys prac. Poza tym na budowę wzięliśmy z mężem w banku kredyt w wysokości 800 tysięcy złotych.

Kiedy teściowie usłyszeli o kredycie, miny im zrzedły, ale jeszcze nic nie powiedzieli. Chyba nie wiedzieli, co to dla nich dokładnie znaczy.

– Połowa z tego kredytu to zobowiązanie Artura, czyli 400 tysięcy złotych. Ja po nim dziedziczę 200 tysięcy do spłaty, a kolejne 200 tysięcy dziedziczycie wy, na spółkę z dwoma synami. A to oznacza, że musicie spłacić po pięćdziesiąt tysięcy każdy – wyrecytowałam.

– Jak to, spłacić?! – wykrzyknęła oburzona teściowa. – Przecież myśmy przyszli tutaj po spadek, a nie po długi!

– Ale długi także się dziedziczy! – pośpieszył z wyjaśnieniem adwokat. – Jeśli więc przyjmiecie państwo spadek po zmarłym synu, Arturze, to będzie pani miała z mężem do spłaty sto tysięcy złotych. A wasi synowie po 50 tysięcy każdy. Chyba że zrzekną się spadku.

Najmłodszy syn w ogóle nie przyszedł do kancelarii, bo przecież ma siedemnaście lat i był w szkole. Reprezentowali go teściowie i z góry było wiadomo, że to oni będą musieli spłacić jego zobowiązanie wobec banku. Czyli w sumie staną się nagle biedniejsi o… 150 tysięcy!

Średni syn, Konrad, kiedy usłyszał, że ma płacić, to aż się spocił. Przyszedł bowiem do kancelarii w bojowym nastroju, nakręcony przez rodziców, że mu „się należy” i przekonany, że wyjdzie z tego spotkania z takimi pieniędzmi, że od razu poleci kupić sobie wymarzony motor. A tutaj nagle zażądano od niego kwoty w wysokości jego trzyletnich zarobków!

– O ja cię kręcę! Mamo, w co ty mnie chciałaś wrobić? – klepnął się po udach, aż zadźwięczało. – Ja się stąd zmywam!

– My też już pójdziemy! – stwierdziła teściowa, łapiąc za rękę męża.

– Ale najpierw proszę się notarialnie zrzec spadku! – stwierdził ich adwokat. 

Podpisali dokumenty i zmyli się jak niepyszni. A ja zostałam ze wszystkimi zobowiązaniami wobec banku...
Teraz, kilka miesięcy po śmierci mojego męża jakoś się pozbierałam. Z pomocą rodziców spłacam raty i czekam na decyzję banku, co zrobić z zaciągniętym kredytem. Wystąpiłam z pismem, że z powodu śmierci współkredytobiorcy chcę samodzielnie spłacać pożyczkę, lecz na dogodniejszych zasadach. Czy się na to zgodzą? Mam nadzieję, że tak, bo inaczej musiałabym sprzedać działkę po dziadkach z rozpoczętą budową, a tego bym nie chciała…

A teściowie? Odkąd zabrałam swoje rzeczy z ich domu, w ogóle się do mnie nie odzywają. Odpadł mi więc dylemat, jak się mam do nich zwracać. Kiedy spotkamy się przypadkiem nad grobem Artura, po prostu skinę im głową. Nic mnie już przecież z nimi nie łączy, tylko ta mogiła.

Patrycja, 29 lat

Zobacz także:

Babcia, która opiekuje się wnuczką
Adobe Stock, Halfpoint
Prawdziwe historie
„Teściowa jest dobrą babcią, ale okropną nianią. Ciągle podważa mój autorytet, rozpuszcza córkę i robi jej mętlik w głowie”
„Czasami widzę na ulicy maluchy, które robią sceny przed sklepem z zabawkami. Rzucają się na ziemię, tupią, wrzeszczą wniebogłosy. Nie chciałam, żeby Agatka była taka sama. Niestety teściowa wszystko psuła...”.

Mam 34 lata. Dwa lata temu urodziłam swoje pierwsze dziecko. Córeczkę. Wymarzoną, ukochaną, wytęsknioną. Chciałam się nią opiekować jak najdłużej. Nie zamierzałam wracać za szybko do pracy. Kariera, stanowisko… To się już dla mnie nie liczyło. Ważna była tylko Agatka.    Postanowiliśmy z mężem, że po urlopie macierzyńskim pójdę na wychowawczy. Maciek świetnie wtedy zarabiał i był w stanie nas utrzymać. Ale kilka miesięcy temu los spłatał nam figla. Firma męża zamknęła przedstawicielstwo w Polsce. Maciek znalazł się na bruku. Co prawda szybko znalazł nową pracę, ale gorzej płatną niż poprzednia. Stało się jasne, że będę musiała zmienić plany. Bo przecież samą miłością dziecka się nie nakarmi. Zwłaszcza jak ma się na głowie kredyt mieszkaniowy we frankach.    Zaczęliśmy się zastanawiać, komu powierzyć opiekę nad naszą córeczką. Żłobek nie wchodził w grę, bo Agatka była jeszcze za mała. Zresztą nawet bym jej chyba tam nie oddała. Córeczka jest bardzo wrażliwa, a do tego dość chorowita – szybko łapie najróżniejsze infekcje. A wiadomo, jak to w żłobkach jest. Wystarczy że jedno dziecko jest zakatarzone, a następnego dnia chorują już wszystkie. W efekcie zamiast pracować, biegałabym z Agatką po lekarzach. Do wyboru mieliśmy więc dwie opcje: niania lub babcia.  Moja mama nie wchodzi w grę. Mieszka prawie sto kilometrów od nas, wciąż jeszcze pracuje. Do tego zajmuje się ciężko chorym dziadkiem. Pozostała więc niania lub teściowa. I w tym właśnie problem! Zacznę od tego, że mama mojego męża to naprawdę fantastyczna kobieta. Sympatyczna, wesoła, tolerancyjna. W niczym nie przypomina złośliwych i wścibskich teściowych z dowcipów. W wielu sprawach świetnie się rozumiemy i dogadujemy. Ale jest jeden problem. Niestety mamy zupełnie odmienne zdanie na temat wychowywania dzieci. ...

Dziecko, które cierpi na kolki
Adobe Stock, Konstantin Aksenov
Prawdziwe historie
„Żyłam pod dyktando teściowej, która nie pozwalała nam nawet robić prania. Doceniłam jej pomoc, gdy urodziłam syna”
„Urządziła nam mieszkanie, wchodziła do sypialni, o której tylko zachciała, nie pozwalała nawet decydować o stopniu czystości naszej podłogi, czy o ubraniach do prania. Zajęła się również naszymi finansami. Miałam po dziurki w nosie mieszkania z tą babą...”.

Mieszkanie na piętrze willi urządzone było ze smakiem, niczego w nim nie brakowało.   – Masz doskonały gust – chwalili znajomi, zakładając, że to moja zasługa.   Uśmiechałam się i dziękowałam, chociaż aż mnie skręcało z bezsilnej złości. Nie wybierałam mebli, ozdób ani dywanu, nie miałam na to szans. Gustowne wnętrze było dziełem Małgorzaty, mojej teściowej.   – Wprowadzicie się na piętro, nie ma sensu pakować pieniędzy w wynajem mieszkania – zdecydowała, jak tylko dowiedziała się o zaręczynach.   Ucieszyłam się, bo dom teściów był duży i stał w uroczym ogrodzie, zawsze marzyłam o czymś takim. Adrian studził mój zapał. Marudził, że nie chce mieszkać z rodzicami, a szczególnie z matką.   – Jest strasznie apodyktyczna, do wszystkiego się wtrąca – ostrzegał.   Trudno mi było w to uwierzyć. Małgorzata nie wpisywała się w stereotyp teściowej zazdrosnej o synka i prymat w domu. Elegancka, zadbana, miała mnóstwo spraw, pracowała i lubiła podróże. Takie osoby nie muszą żyć cudzym życiem, wystarczająco zadowala ich własne. Nie miałabym nic przeciw temu, żeby za trzydzieści lat wyglądać i czuć się tak jak ona.   – Jest bardzo fajna, bez problemu się dogadamy, zobaczysz – starałam się nie podzielać obaw Adriana.   – Nie wiesz, o czym mówisz. Będziemy mieszkać u rodziców, a to oznacza konieczność dostosowania się do wymagań. W domu rządzi matka, nami też będzie.   – Przyznaj się, masz złe wspomnienia ze szczenięcych lat? – spytałam wesoło.    – Trzymała cię żelazną ręką?   – Żebyś wiedziała.   – Nie sadzę, żeby nadal chciała cię wychowywać, jesteśmy razem prawie dwa lata i nigdy nie zauważyłam, żeby dyktowała ci, co masz robić, a czego nie.  ...

Wnuczka, która tęskni za dziadkami
Adobe Stock, Halfpoint
Prawdziwe historie
„Dla mnie mój były mąż i teściowie już nie istnieli, ale nie mogłam odebrać ich córce. Natalka tak bardzo tęskniła za dziadkami”
„Po rozwodzie miałam ochotę raz na zawsze wyrzucić z pamięci nie tylko byłego męża, ale i teściów. Początkowo tak było, bo nie miałam pojęcia, jak moja córka przez to cierpi. Zachowałam się jak egoistka odcinając ją od dziadków, bo choć ja miałam z nimi trudności, to dla małej zawsze chcieli dobrze”.

Zajrzałam zaniepokojona do pokoju córeczki, bo od dłuższego czasu siedziała cicho.   – Co robisz, kochanie? – zapytałam.   – Rysuję laurkę – powiedziała moja pięciolatka.   – O, dla kogo? – zdziwiłam się.   – Dla babci Oli – powiedziała. – Bo jest Dzień Babci. I Dziadka... – dodała ciszej.   Mój tata nie żył od dawna, mała nie miała okazji go poznać. Pogłaskałam ją po głowie.   – Babcia się ucieszy – powiedziałam.   – A dla dziadka też narysowałam – powiedziała i podała mi kartkę.    Kolorowa tęcza nad łąką pełną nieporadnie namalowanych kwiatów.   – Śliczna – powiedziałam szczerze. – Ale jak ją damy dziadkowi? Zaniesiemy chyba na cmentarz?   – Ale to dla drugiego dziadka – zaprotestowała. – Dla Henia. A dla babci Marysi też mam – wyciągnęła z dumą kolejny arkusz z kolorową wiązanką.   Zamurowało mnie. Natalka przygotowała laurki dla moich teściów. Ludzi, których nie widziałam od ponad roku  i szczerze mówiąc, nie chciałam widzieć. Rok temu rozwiodłam się z Jackiem To właściwie od początku nie było udane małżeństwo. Jacek był despotą i tyranem. Nie wiem, dlaczego przed ślubem tego nie widziałam. Zachowałam się jak typowa kretynka, która nie chce widzieć wad swojego chłopaka, a nawet gdy je dostrzega, to i tak szuka dla nich usprawiedliwienia. A może nawet i czułam coś przed ślubem, bo wcale tak się do tego małżeństwa nie pchałam. Ale stało się – zaszłam w ciążę i nie było wyjścia.   Po ślubie poszłam na zwolnienie lekarskie – Jacek mnie do tego namawiał, twierdząc, że tak będzie dla mnie lepiej.   – Nie ma sensu, żebyś się męczyła – powiedział. –...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach
Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19
Partner
częste oddawanie moczu u dziecka
Zakupy
Szukasz najlepszego nocnika dla dziecka? Sprawdź nasz ranking!
Partner
Kobieta czyta książkę
Zakupy
Tej książce ufają miliony rodziców! Czy masz ją na półce?
Partner
łojotokowe zapalenie skóry
Pielęgnacja
Test zakończony sukcesem! 99% osób poleca te kosmetyki
Partner
Polecamy
Porady
jak pobrać bon turystyczny
Prawo i finanse
Jak pobrać i aktywować bon turystyczny: instrukcja rejestracji na PUE ZUS (krok po kroku)
Milena Oszczepalińska
ukraińskie imiona
Imiona
Ukraińskie imiona: męskie i żeńskie + tłumaczenie imion ukraińskich
Joanna Biegaj
cytaty na urodziny
Cytaty i przysłowia
Mądre i piękne cytaty na urodziny –​ 22 sentencje urodzinowe
Joanna Biegaj
Ile dać na Chrzest?
Święta i uroczystości
Ile wypada dać na chrzciny w 2022 roku? – kwoty dla rodziny, chrzestnych i gości
Luiza Słuszniak
gdzie nad morze z dzieckiem
new badge ranking small
Niemowlę
Gdzie nad morze z dzieckiem? TOP 10 sprawdzonych miejsc dla rodzin z maluchami
Hanna Szczesiak
ospa u dziecka a wychodzenie na dwór
Zdrowie
Ospa u dziecka a wychodzenie na dwór: jak długo będziecie w domu? Czy podczas ospy można wychodzić?
Milena Oszczepalińska
5 dni opieki na dziecko
Prawo i finanse
5 dni opieki (urlop na dziecko) – wszystko, co trzeba wiedzieć o nowym urlopie
Joanna Biegaj
pesel po 2000
Prawo i finanse
PESEL po 2000 - zasady jego ustalania
Agnieszka Majchrzak
hiszpańskie imiona
Imiona
Najczęściej nadawane hiszpańskie imiona - ich znaczenie oraz polskie odpowiedniki
Joanna Biegaj
Bon turystyczny: jak wykorzystać w 2022?
Aktualności
Gdzie można wykorzystać bon turystyczny – lista podmiotów + zmiany przepisów
Ewa Janczak-Cwil
Urlop ojcowski
Prawo i finanse
Urlop ojcowski 2022: ile dni, ile płatny, wniosek, dokumenty
Magdalena Drab
przedmioty w 4 klasie
Aktualności
Jakie są przedmioty w 4 klasie szkoły podstawowej w roku szkolnym 2022/2023? [LISTA]
Ewa Janczak-Cwil
300 plus
Prawo i finanse
300 plus 2022 – dla kogo, kiedy składać wniosek?
Małgorzata Wódz
na komary dla niemowląt
Zdrowie
Co na komary dla niemowląt: co wolno stosować, czego unikać?
Ewa Janczak-Cwil
urwany kleszcz
Zdrowie
Urwany kleszcz: czy usuwać główkę kleszcza, gdy dojdzie do jej oderwania?
Ewa Janczak-Cwil
Bon turystyczn atrakcje dla dzieci
Czas wolny
Bon turystyczny – atrakcje dla dzieci, za które można płacić bonem
Ewa Janczak-Cwil
300 plus dla zerówki 2021
Aktualności
300 plus dla zerówki w 2022 roku – czy Dobry Start obejmuje sześciolatki?
Joanna Biegaj
rekrutacja do liceum
Wychowanie
Jak wygląda rekrutacja do liceum 2022/2023? Jak dostać się do dobrego liceum?
Joanna Biegaj