Przyrodnie siostry
Adobe Stock, Dasha Petrenko
Prawdziwe historie

„Po zmarłym Albercie została mi tylko córeczka, jej przyrodnia siostra i jego była. Tworzymy dziwną, ale zgraną rodzinę”

„Albert zginął w wypadku i zostawił mnie samą z malutkim dzieckiem. Ida nawet nie będzie pamiętać ojca! Wiedziałam jednak, że Kama, ma rację. Los odebrał mojej córeczce tatusia, nie może też stracić przyrodniej siostry. Ta więź to jedyne, co jej po nim pozostało”.
Albert nie krył się z tym, że ma córkę. Potem dowiedziałam się, że z mamą Zosi nigdy nie byli parą. Dziewczynka była owocem jednorazowej przygody. Gdy okazało się, że Kama jest w ciąży, Albert się jej oświadczył. Ale oboje doszli do wniosku, że ślub to nie jest dobry pomysł…
 
Po urodzeniu Zosi Albert przez dwa miesiące mieszkał z Kamą. Odkąd dziewczynka poszła do przedszkola, zajmował się nią przez trzy dni w tygodniu. Miała w jego mieszkaniu swój pokój, rower i zabawki. 

Ja jestem wizażystką, a Albert fotografem. Poznaliśmy się w pracy. Zosię poznałam po miesiącu znajomości z jej tatą. Mała patrzyła na mnie wilkiem. Cały czas kurczowo trzymała ojca za rękę albo siedziała mu na kolanach. Jakby chciała podkreślić, że należy do niej.
 
– Wiesz, jesteś pierwszą kobietą, jaką jej przedstawiłem. Dlatego tak zareagowała. Jestem pewien, że się przyzwyczai.

 

Ta wypowiedź dała mi do myślenia. Zrozumiałam, że Albert traktuje nasz związek poważnie i długofalowo. A ja nie byłam pewna, czy jestem na to gotowa. Miałam dopiero dwadzieścia trzy lata! Ale postanowiłam zaczekać i zobaczyć, co z tego wyniknie. Dwa miesiące później zrozumiałam, że nie chcę bez Alberta żyć. Pół roku później już razem mieszkaliśmy. Zosia traktowała mnie trochę jak starszą siostrę. Razem przebierałyśmy się, robiłyśmy przedstawienia. Kama była ode mnie starsza o sześć lat, a od Alberta o dwa. Okazało się, że jest doktorem matematyki i pracuje na uniwersytecie. Kochała Zosię, ale nie miała czasu, by się z nią wygłupiać.
 
– Daria, musisz przyjść na moje piąte urodziny – oświadczyła któregoś dnia Zosia. – Będzie klaun i tort i mnóstwo gości. Obiecaj, że przyjdziesz, proszę, proszę…
 
Nie wiedziałam, co zrobić. Podejrzewałam, że Kama nie będzie zachwycona, że Albert przyjdzie na urodziny córki z nową partnerką. To wtedy dowiedziałam się, że mój chłopak nigdy nie był parą z matką swojej córki. To trochę zmieniało sytuację, ale dalej nie byłam pewna, czy chcę tam iść. Kama była wykształconą, poważną kobietą.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

O czym miałabym z nią rozmawiać?

– Nie wygłupiaj się – Albert zaczął się śmiać, gdy mu się zwierzyłam ze swoich obaw. – To normalna babka. Zosia dużo jej o tobie opowiada. Wie, że się polubiłyście. Nie rób małej przykrości…
 
Zgodziłam się. Niestety, miałam rację. Kama potraktowała mnie chłodno. Uśmiechała się, gdy w pobliżu był Albert, i syczała na mnie, gdy się oddalał.
 
– Wizażystka? Znaczy makijaż robisz po prostu, tak? – dociekała, gdy powiedziałam, czym się zajmuję.
 
Kilka miesięcy później, choć brałam pigułki, zaszłam w ciążę.
 
– Żadne nie dają stu procent pewności  – moja lekarka rozłożyła ręce.
 
Nie byłam gotowa na macierzyństwo. Ale Albert przekonał mnie, że wszystko będzie dobrze. Uwierzyłam mu. Dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć córkę. Zosia była zachwycona. Gdy zobaczyłam Idę po raz pierwszy, uwierzyłam, że będzie dobrze. Jednak Ida całe dnie i noce płakała. Nosiliśmy ją na zmianę na rękach. Lekarze mówili, że to przejdzie. Odsypiałam w weekendy, gdy Albert i Zosia zabierali małą na bardzo długi spacer. Na szczęście po skończeniu ośmiu miesięcy Ida zaczęła się uspokajać. A gdy zaczęła chodzić, nie miała już czasu na płakanie. Było tyle wspaniałych nowych rzeczy do odkrycia! Wreszcie zaczęłam cieszyć się macierzyństwem.
 
Ida była zafascynowana starszą siostrą. Chodziła za nią, kiwając się na krzywych nóżkach jak piesek. Na szczęście Zosia lubiła się z nią bawić. Uwielbiałam patrzeć, jak siedzą razem na dywanie i budują wieże z klocków.
 
Tamtej nocy Albert był w samochodzie tylko dlatego, że chciał zobaczyć, jak jego młodsza córka zdmuchuje trzy świeczki na torcie. Rano musiał być na zdjęciach w Zakopanem. Wyjechał z domu po dwudziestej drugiej. Gdy zadzwonił telefon, byłam pewna, że jest już rano i zaspałam.

Zegarek  pokazywał drugą czterdzieści siedem.

– Daria? Mówi mama Alberta – usłyszałam w słuchawce cichy głos, a po chwili szloch. Słabo się znałyśmy. Rodzice Alberta mieszkali w Krakowie, tata jeździł na wózku. Byliśmy u nich razem dwa razy na Boże Narodzenie, oni przyjechali na chrzciny Idy.
 
– Pani Mario. Co się stało? Pan Henryk?
 
– Nie, nie, to Albert. Był wypadek na Zakopiance. O Boże, Daria… Albert… On nie żyje… – po tych słowach słyszałam płacz.

 

Próbowałam zebrać myśli. Albert nie żyje. Nie żyje. Ale to niemożliwe! To musi być pomyłka. Nie tak się umawialiśmy! Mieliśmy razem wychowywać Idę, wziąć ślub, kupić dom pod lasem.
 
– Pani Mario? Jest tam pani jeszcze? Pani Mario? –
 
– Tak, dziecko…
 
– To musi być pomyłka. Albert miał jechać z kolegą. Może to on prowadził… Albert był zmęczony, musieli się zamienić.
 
– Z auta strażacy wyciągnęli dwa ciała. Daria, to nie pomyłka. Wjechał w nich rozpędzony tir. Nie mieli szans. Ja już nie mam dla kogo żyć W słuchawce zapadła cisza. Wpatrywałam się w ścianę przez kilkanaście minut. W końcu poszłam do pokoju Idy. Wzięłam zaspaną córeczkę na ręce i zaniosłam do sypialni. Przytuliłam ją mocno i dopiero wtedy zaczęłam płakać.
 
– Jesteśmy same. Ty i ja. To nie tak miało być… Nie tak. A ty malutka nawet nie będziesz taty pamiętać, Boże… – szeptałam, wtulona w jej małe ciałko.
 
Wyczekałam do siódmej rano. Ubrałam Idę i pojechałyśmy do Kamy i Zosi. Nie wiedziałam, czy pani Maria do nich dzwoniła. Zrozumiałam, że tak, gdy tylko Kama stanęła w drzwiach. Widać było, że płakała. Na rękach trzymała Zosię.
 
– A więc już wiecie… – tylko tyle udało mi się wydusić z siebie.
 
Kama postawiła Zosię na ziemi i po prostu mnie przytuliła. Nie widziałyśmy się od urodzin Zosi. Nie lubiłyśmy się. A jednak w tej chwili byłam jej taka wdzięczna. Miałam z kim choć przez chwilę popłakać. Zosia zabrała Idę do siebie.
 
– Wiesz, że tatuś poszedł do nieba? – oświadczyła siostrze. Ida z zapałem pokiwała głową. Zawsze zgadzała się ze wszystkim, co mówiła Zosia. A chwilę potem szeroko się uśmiechnęła. Nie miała pojęcia, o co chodzi.
 
Nie wiem, kto zajął się formalnościami. Chyba Kama. Tygodnia, który upłynął od tamtej nocy do pogrzebu, prawie nie pamiętam. Kolejny obraz, jaki sobie przypominam, to Zosia w czarnym płaszczyku i bereciku trzymająca za rączkę przestraszoną Idę. Obie stoją przy grobie ojca. Wtedy zaczęłam płakać. Po raz pierwszy od tygodnia. Tak głośno i gwałtownie, że tata musiał mnie odciągnąć na bok i uspokoić.
 
Po pogrzebie nie chciałam nikogo widzieć. Całe dnie spędzałam na cmentarzu. Ida w zasadzie zamieszkała z moimi rodzicami. Minęło dwa miesiące od śmierci Alberta. Siedziałam na ławeczce i patrzyłam na świeżo posadzone na grobie bratki.
 
– Daria? – usłyszałam głos zza pleców.
 
Kama. Wiedziałem, że dzwoniła do mnie wiele razy. Nie oddzwoniłam.
 
– Daria, tak myślałam, że cię tu spotkam. Musimy porozmawiać. O naszych córkach… – powiedziała.
 
Bezwiednie pozwoliłam Kamie zaprowadzić się do pobliskiej kawiarni.
 
– Daria, posłuchaj mnie. Wiem, że mnie nie lubisz. Okej, na tamtych urodzinach Zosi zachowałam się jak suka. Nie wiem czemu. Nigdy nie kochałam Alberta, nie chciałam z nim być. A zareagowałam jak zdradzona żona. Przepraszam. Zresztą to nieważne, czy się polubimy. Ale nie możemy dopuścić, żeby nasze córki wyrosły na obce sobie osoby. Jedyne, co im zostało po ojcu, to to, że mają siebie nawzajem. Ida na razie nic nie rozumie. Ale kiedyś zacznie o Alberta pytać. Kto jej lepiej opowie, jakim był tatą, niż Zosia?
 
Nagle zaczęłam się zastanawiać, czy Ida w ogóle pyta o ojca. I o Zosię. Nie miałam pojęcia. Gdy wracałam na noc do rodziców, zazwyczaj już spała. Ja o nic nie pytałam, rodzice nic nie mówili.
 
– Zosia tak bardzo tęskni za Idą. Wiesz, nie wiedziałam, że przyrodnie rodzeństwo może być tak zżyte. Ale to znak, że nasza trójka, ty, ja i Albert, zrobiliśmy coś dobrze. Nie możemy dziewczynkom tego zabrać. Nie możemy tego popsuć.

Zrozumiałam, że muszę się pozbierać

I że Kama ma rację. Dziewczynki były siostrami i muszą mieć ze sobą kontakt. Albert zginął dwa lata temu. Rok temu Kama wyszła za mąż. Ma z Jackiem trzymiesięcznego synka Stasia. Ja nie jestem gotowa na nowy związek. Staramy się, żeby dziewczynki spędzały każdy weekend razem. Albo ze mną, albo z Kamą i Jackiem. Czasem jeździmy gdzieś razem. Dwa razy w roku odwiedzamy panią Marię i pana Henryka. W ostatnie wakacje miesiąc spędziliśmy na Mazurach. Okazało się, że Kama jest sympatyczna. Na swój sposób się lubimy. Tworzymy razem dość specyficzną, ale jednak rodzinę. Pamiętam, że i ja, i Kama, i Jacek o mało nie udusiliśmy się ze śmiechu, gdy usłyszeliśmy, jak Zosia z poważną miną próbuje wytłumaczyć koleżance poznanej na plaży, kto z nas jest kim.
 
– To jest moja siostra. A ta pani w kapeluszu to moja mama. Ta druga to mama Idy. A ten pan nie jest tatą żadnej z nas, ale będzie tatą mojego brata. Ale to nie będzie brat Idy. Biologiczny… – tu Zosia popadła na chwilę w zadumę. – A tak w sumie to nie wiem, jak to będzie. Wiesz, to wszystko jest zbyt skomplikowane, żebyś to zrozumiała – skwitowała na koniec.

Daria, 29 lat

Czytaj także:
Dziecko, które cierpi na kolki
Adobe Stock, Konstantin Aksenov
Prawdziwe historie
„Żyłam pod dyktando teściowej, która nie pozwalała nam nawet robić prania. Doceniłam jej pomoc, gdy urodziłam syna”
„Urządziła nam mieszkanie, wchodziła do sypialni, o której tylko zachciała, nie pozwalała nawet decydować o stopniu czystości naszej podłogi, czy o ubraniach do prania. Zajęła się również naszymi finansami. Miałam po dziurki w nosie mieszkania z tą babą...”.

Mieszkanie na piętrze willi urządzone było ze smakiem, niczego w nim nie brakowało.   – Masz doskonały gust – chwalili znajomi, zakładając, że to moja zasługa.   Uśmiechałam się i dziękowałam, chociaż aż mnie skręcało z bezsilnej złości. Nie wybierałam mebli, ozdób ani dywanu, nie miałam na to szans. Gustowne wnętrze było dziełem Małgorzaty, mojej teściowej.   – Wprowadzicie się na piętro, nie ma sensu pakować pieniędzy w wynajem mieszkania – zdecydowała, jak tylko dowiedziała się o zaręczynach.   Ucieszyłam się, bo dom teściów był duży i stał w uroczym ogrodzie, zawsze marzyłam o czymś takim. Adrian studził mój zapał. Marudził, że nie chce mieszkać z rodzicami, a szczególnie z matką.   – Jest strasznie apodyktyczna, do wszystkiego się wtrąca – ostrzegał.   Trudno mi było w to uwierzyć. Małgorzata nie wpisywała się w stereotyp teściowej zazdrosnej o synka i prymat w domu. Elegancka, zadbana, miała mnóstwo spraw, pracowała i lubiła podróże. Takie osoby nie muszą żyć cudzym życiem, wystarczająco zadowala ich własne. Nie miałabym nic przeciw temu, żeby za trzydzieści lat wyglądać i czuć się tak jak ona.   – Jest bardzo fajna, bez problemu się dogadamy, zobaczysz – starałam się nie podzielać obaw Adriana.   – Nie wiesz, o czym mówisz. Będziemy mieszkać u rodziców, a to oznacza konieczność dostosowania się do wymagań. W domu rządzi matka, nami też będzie.   – Przyznaj się, masz złe wspomnienia ze szczenięcych lat? – spytałam wesoło.    – Trzymała cię żelazną ręką?   – Żebyś wiedziała.   – Nie sadzę, żeby nadal chciała cię wychowywać, jesteśmy razem prawie dwa lata i nigdy nie zauważyłam, żeby dyktowała ci, co masz robić, a czego nie.  ...

Kobieta, która jest w ciaży
Adobe Stock, LIGHTFIELD STUDIOS
Prawdziwe historie
„Wszyscy myśleli, że Amelka jest z wpadki, a ja to zaplanowałam. Chciałam, żeby ktoś zrobił mi dziecko, bo byłam samotna”
„Rzuciłam się w wir romansów. Przyjaciółki myślały, że u przypadkowych partnerów szukałam miłości czy ciepła. A ja chciałam tylko jednego. Pragnęłam, by jeden z nich dał mi dziecko, które byłoby moje i tylko moje. Niech mnie zapłodni, a potem sobie zniknie”.

Czułam się samotna, tak potwornie samotna. Chciałam wreszcie mieć kogoś do kochania. Moi rodzice wyjechali za granicę, kiedy miałam zaledwie osiem lat, zostawiając mnie pod opieką babci. To ona dawała mi poczucie bezpieczeństwa i zaoferowała bliskość.   Mama i tata tylko przysyłali prezenty i pieniądze na moje utrzymanie. Babcia zmarła na wylew krótko po moich dwudziestych pierwszych urodzinach. Świat mi się wtedy zawalił. Rodzice zaproponowali, żebym przeprowadziła się do nich do Niemiec, ale stanowczo odmówiłam. Za późno! Powinni mnie do siebie zabrać, kiedy byłam jeszcze mała. Jako dorosła kobieta, nawet tak młoda, nie potrzebowałam już od nich niczego oprócz pieniędzy. Na przykład na studia, kursy czy szkolenia.   Nie zamierzałam odnawiać ani tym bardziej zacieśniać relacji z rodzicami, ale chciałam mieć kogoś bliskiego. Dlatego rzuciłam się w wir romansów. Przyjaciółki myślały, że u przypadkowych partnerów szukałam miłości, intymności czy ciepła. A ja chciałam tylko jednego. Pragnęłam, by jeden z nich dał mi dziecko, które byłoby moje i tylko moje. Niech mnie zapłodni, a potem sobie zniknie.   Specjalnie tak to załatwiałam, żeby się nie wiązać, nie robić im żadnych nadziei. Kiedy wreszcie test ciążowy pokazał dwie kreski, skakałam pod sufit z radości. One pokazały mi, że mam dla kogo żyć i teraz wszystko nabierze sensu.  Dlaczego uznałam, że najlepszym lekiem na samotność będzie macierzyństwo, a nie związek z mężczyzną? Nie mam pojęcia. Po prostu tak czułam. Pragnęłam trzymać w ramionach swojego synka albo córeczkę, a nie swojego mężczyznę. Może to wina tego, że nie miałam w dzieciństwie odpowiednich wzorców? Jako mała dziewczynka nie mogłam obserwować mamy i taty, w roli kochającej się pary, i uczyć się przez przykład.   Miałam obok siebie tylko kochającą babcię. Być może dlatego właśnie...

Starsza córka zazdrosna o siostrę
Adobe Stock, Анна Волгина
Prawdziwe historie
„Starsza córka krzyczała, że nie chce młodszej siostry. Zastałam ją, jak wynosi niemowlaka na balkon!”
Moja 5-latka nie była gotowa na narodziny młodszej siostry. Myślała, że przestaliśmy ją kochać i stale zabiegała o uwagę.

Do niedawna Ola była pępkiem świata, wszystko kręciło się wokół niej, rodziców miała na wyłączność. Narodziny Amelki wszystko zmieniły. Nic dziwnego, że jest jej trudno... Na wieść o mojej drugiej ciąży cała rodzina zareagowała entuzjastycznie. No, może prawie cała, bo nasza pięcioletnia Olka wcale się nie ucieszyła. Powiedzieliśmy jej dopiero, gdy byłam w piątym miesiącu. Wolałam się nie spieszyć, bo zanim urodziłam Olę, poroniłam. Dlatego wcześniej nie przygotowywałam córki na to, że będzie miała rodzeństwo Bardzo się bałam komplikacji, chociaż mój lekarz był dobrej myśli i zapewniał mnie, że tym razem powinno się obejść bez niespodzianek. Na początku szóstego miesiąca ciąży zaczęłam urządzać pokoik dla maleństwa, które przyjdzie na świat, starając się zaangażować w to Olkę. – Im bardziej będzie się czuła potrzebna, tym lepiej przyjmie pojawienie się siostrzyczki – powiedziała mi koleżanka, która jest dziecięcym psychologiem. – Zabieraj ją do sklepów, pozwól jej wybierać śpioszki, zabawki. Niech się czuje ważna, będzie w końcu starszą siostrą. Robiłam, jak radziła mi Renia. Angażowałam Olkę w przygotowania, czytałam jej bajeczki poruszające tematykę ciąży i pojawienia się nowego domownika, dużo z nią rozmawiałam. Byłam pewna, że jest gotowa – jednak jak się okazało, wcale nie była. Kiedy przywieźliśmy ze szpitala Amelkę, Olka zachwyciła się co prawda siostrzyczką, jednak nie trwało to długo. Mała często płakała, co drażniło starszą córkę. – Cicho, głupia bekso! – krzyknęła Ola dwa tygodnie później i z całej siły kopnęła w łóżeczko. Tak się zdenerwowałam, że dałam jej klapsa i to był mój błąd – córka wpadła w histerię i ledwo ją uspokoiłam. – Nie chcę siostrzyczki! Nie chcę jej, nie chcę! Zabierzcie...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj