Prawdziwe historie: myślałam, że mąż wykorzystuje naszego syna
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Podejrzewałam, że mąż krzywdzi naszego syna. Prawda mnie zawstydziła. Gdybym zgłosiła go na policję, nie wybaczyłby mi”

Gdyby mój mąż wiedział, o co ja go podejrzewałam, chyba już nigdy w życiu, by się do mnie nie odezwał. Tak mi wstyd...

Mój ośmioletni synek, Bartek, zawsze był zapatrzony w ojca jak w obrazek. Wszystko, co robił tatuś, było naj! Najlepiej grał w gry komputerowe, najszybciej jeździł samochodem, najmądrzej wszystko tłumaczył. Nawet jajecznica przez niego przygotowana była według synka najsmaczniejsza, choć moim zdaniem była zbyt rzadka. Gdybym ja taką postawiła na stole, krzywiłby się pewnie, grzebał w talerzu widelcem. A tatusiową pałaszował bez mrugnięcia okiem.

Chwilami byłam nawet zazdrosna o to jego uwielbienie dla ojca. Trzeba jednak przyznać, że Igor na nie zasługiwał. Nie był tylko niedzielnym tatusiem. Po powrocie z pracy poświęcał synowi mnóstwo czasu. Razem się bawili, dużo rozmawiali. Mieli swoje męskie tajemnice. Aż tu nagle wszystko się zmieniło.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Nasz syn zrobił się smutny i przygaszony

Zaczęło się dwa tygodnie temu. Mąż pojechał po Bartka do szkoły. Gdy weszli do domu, był zdenerwowany. 
– Czy ty łaskawie zdradzisz mi wreszcie, co się stało? Przecież wiesz, że o wszystkim możesz mi powiedzieć! – dopytywał się syna. 

Mały nie odpowiedział. Rzucił kurtkę w korytarzu i poszedł do swojego pokoju. 

– Rany, boskie, co mu zrobiłeś? – naskoczyłam na męża.

– No właśnie nic! Wszystko było jak zwykle. Poszedłem po niego na świetlicę. A on, zamiast się przywitać, spojrzał na mnie z wściekłością. I przez całą drogę nie odezwał się słowem – odparł mąż. 

– Co się dziecka czepiasz? Może po prostu miał zły dzień? Ty też czasami stroisz fochy! Jak sobie wszystko poukłada, to sam do ciebie przyjdzie i powie, o co chodzi. Zobaczysz, będzie dobrze – stwierdziłam.

Nie sądziłam, że dzieje się coś złego. Byłam pewna, że mały pokłócił się z kolegą albo nieszczęśliwie zakochał się w jakiejś blondyneczce z warkoczykami… No i na razie nie ma ochoty o tym mówić.

Ale nie było dobrze. Wręcz przeciwnie, było coraz gorzej. Bartek unikał ojca jak ognia. Nawet do stołu nie chciał z nim usiąść. Gdy wołałam go na kolację, mówił, że boli go brzuch, nie jest głodny. Albo prosił, żebym mu przyniosła kanapki do pokoju. Nie rozumiałam, co się dzieje. Kilka razy próbowałam skłonić go do zwierzeń, wyciągnąć z niego, co go gryzie, ale synek milczał jak zaklęty. Z radosnego dziecka zamienił się w zamkniętego w sobie, smutnego chłopca.

Byłam przerażona. Przez cały czas zastanawiałam się, co może być przyczyną takiego zachowania. Czułam, że to wina Igora. Mąż oczywiście wszystkiemu zaprzeczał, twierdził, że nie zrobił Bartkowi nic złego, ale ja i tak wiedziałam swoje. Pojechałam do swojej najlepszej przyjaciółki. Chciałam, by pomogła mi rozwiązać tę zagadkę. Gdy opowiedziałam jej, o co chodzi, długo milczała. 

– Wiesz, nie chcę niczego sugerować, ale przypadki molestowania dzieci przez ojców zdarzają się nawet w najlepszych rodzinach. Wystarczy zajrzeć do internetu i poczytać – powiedziała w pewnym momencie. 

– Zwariowałaś?! Igor nie jest taki! Nigdy nie zrobiłby krzywdy własnemu synowi! Jak w ogóle coś takiego mogło ci przyjść do głowy! – oburzyłam się. 

– Nie wkurzaj się! Po prostu głośno myślę. Trzeba rozważyć wszystkie możliwości… Ale masz rację, to niemożliwe! Szukajmy dalej… – zaczęła mnie uspokajać. 

– No pewnie, że nie! Przecież go dobrze znam! – przerwałam jej. 

A potem dodałam, że się spieszę i wybiegłam z jej mieszkania, jakby mnie ktoś gonił. Byłam wściekła na Ewę, że oskarżyła mojego męża o takie straszne rzeczy. 

Uspokoiłam się dopiero w domu. Ale choć bardzo się starałam, nie mogłam zapomnieć o tym, co powiedziała przyjaciółka. Przez głowę przelatywało mi tysiące myśli. „A co, jeśli Igor naprawdę jest zboczeńcem? Jak to sprawdzić? Przecież, jeżeli zapytam, to się nie przyzna…”... Włączyłam komputer i zaczęłam szukać informacji w internecie. Czytałam chyba z godzinę. Gdy skończyłam, byłam tak przerażona, że chciałam zgłosić mój przypadek na policję. Nie obchodziło mnie, co będzie dalej z moim małżeństwem, co stanie się z Igorem. Musiałam ratować dziecko! I pewnie pobiegłabym w końcu na komisariat, gdyby nie telefon. 

Dziadkowi udało się dowiedzieć, o co chodzi

To był mój tata. Wiedziałam, że u Ewki trochę posiedzę, więc poprzedniego dnia poprosiłam go, by odebrał Bartka ze szkoły i zabrał go do siebie. 

– Bierz Igora pod pachę i natychmiast do mnie przyjeżdżajcie! Musimy jak najszybciej poważnie porozmawiać! – oświadczył tata tonem nieznoszącym sprzeciwu.

– Ale o co chodzi? – dopytywałam się. 

– O spokój waszego dziecka i szczęście waszej rodziny! – odparł i się rozłączył. 

Zadzwoniłam do męża. Wykręcał się, twierdził, że ma jakieś pilne zlecenie, ale nie odpuszczałam. 

– Twoja praca mnie nie obchodzi! Jeżeli za pół godziny nie będziesz u ojca, gorzko tego pożałujesz! – zagroziłam. 

Od czasu zmiany w zachowaniu Bartka często się kłóciliśmy. Mąż nie potrafił pogodzić się z tym, że podejrzewam go o to, że coś zrobił naszemu synkowi. A nie wiedział jeszcze o mojej rozmowie z przyjaciółką. I o tym, że zamierzam zrujnować mu życie. 

Gdy dotarłam do taty, Igor już czekał. 

– Gdzie jest Bartuś? – rozejrzałam się po mieszkaniu. 

– U sąsiadów. Bawi się z ich synkiem. Nie chciałem, żeby nam przeszkadzał – wyjaśnił ojciec.

– No dobrze. Czy możesz wreszcie powiedzieć, co chodzi? – zapytałam. 

– O to, żebyście byli bardziej dyskretni – odparł tata.

– A możesz trochę jaśniej? Naprawdę nie rozumiem, o czym mówisz… – zdenerwowałam się.

– O tym, że powinniście zamykać na noc drzwi do swojej sypialni. Najlepiej na klucz. I zachowywać się trochę ciszej. No bo jak biedne dziecko naogląda się tego i owego, to ma później różne czarne myśli – zaczął tłumaczyć. 

– Czy Bartek coś tacie opowiadał? – wpadłam mu w słowo.

– A pewnie! Zauważyłem, że jest smutny, więc wziąłem go na spytki. Kręcił, kręcił, ale w końcu pękł. Rozpłakał się  i wyznał, co się stało – odparł.

To, co potem usłyszałam, wprawiło mnie w osłupienie. Okazało się, że synka obudził w nocy mój krzyk. Przerażony pobiegł do naszej sypialni. No i zobaczył nas, no powiedzmy, w akcji. Tak byliśmy zajęci sobą, że nawet nie zauważyliśmy, że stoi w progu. 

– Ty podobno krzyczałaś i jęczałaś, Igor sapał i jeszcze na tobie leżał. Bartek pomyślał, że tata robi mamie krzywdę. Może nawet chce cię zamordować. Przeraziło go to! Musicie mu to jakoś wyjaśnić! No i na przyszłość uważać. Nie można dziecka narażać na taki stres! – zakończył. 

– Oczywiście, jeszcze dziś mu to wyjaśnimy. Prawda, kochanie? – spojrzałam na męża.

Tylko skinął głową. Biedak był taki zawstydzony…

Nie muszę chyba mówić, jak mi ulżyło! Jak kamień spadał mi z serca, to huk było słychać chyba na całym osiedlu! Miałam ochotę rzucić się ojcu na szyję i wyściskać go. Dzięki jego dociekliwości wszystko się wyjaśniło. Igor był w porządku, nie skrzywdził naszego synka! Przerażona pomyślałam, co by to było, gdybym poszła na policję. Sprawa pewnie by się wyjaśniła, ale między mną i mężem nigdy nie byłoby już tak jak dawniej. Może nawet by mi nie wybaczył, że oskarżyłam go o pedofilię? 

Wystarczyła chwila szczerej rozmowy...

Po powrocie do domu wszystko wyjaśniliśmy Bartkowi. Poszliśmy na żywioł, bo nawet nie było czasu, by poczytać jakieś fachowe porady psychologów. Igor powiedział po prostu, że jak dorośli się bardzo kochają, to czasem robią w sypialni takie rzeczy. A ja dodałam, że krzyczałam z radości. I że przecież on też krzyczy i to jeszcze głośniej, gdy dobrze bawi się z kolegami. Ku naszej satysfakcji, takie wyjaśnienie w zupełności synkowi wystarczyło. Po raz pierwszy od kilku dni na jego buzi znowu pojawił się uśmiech.

W naszej rodzinie wszystko już wróciło do normy. Dla Bartka ojciec znowu jest najważniejszy. A ja na wszelki wypadek zamówiłam do naszej sypialni nowe drzwi. Solidne, drewniane, z dobrym zamkiem… To na wypadek, gdyby synek chciał jeszcze raz zobaczyć, co robią dorośli, gdy bardzo się kochają…

Zobacz także:

Prawdziwe historie: zrobiłam aborcję, bo nie chciałam, żeby moje dziecko cierpiało
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Niektórzy uznają mnie za morderczynię własnego dziecka, ale nie czuję się winna. Zaoszczędziłam synkowi bólu”
Pani doktor podczas USG miło z nami rozmawiała, żartowała. W pewnym momencie jednak zamilkła i długo wpatrywała się w ekran. Serce mi stanęło. Co się dzieje?!

Nie wiedziałam, że można tak zwariować ze szczęścia. Dwie kreski na teście ciążowym oznaczały koniec kilku miesięcy badań, pomiarów, starań i zastanawiania się, czy tym razem się uda, czy nie. To był jeden z tych dni, które zachowuje się w pamięci na zawsze. Zaczęłam łykać witaminy i wymiotować całymi porankami. Nie narzekałam, nawet wtedy, kiedy czułam, że mój organizm próbuje przekręcić się na lewą stronę. To minie, myślałam. I rzeczywiście, po sześciu okropnych tygodniach minęło. Mogłam wrócić do normalnego rytmu dnia, uśmiechu na twarzy i dumy z bycia kobietą, bo nosiłam w sobie taki cud. Dwunasty tydzień to pewna granica. Czekaliśmy na nią, chcąc dopiero po jej przekroczeniu chwalić się całemu światu, otwarcie i oficjalnie. Poszliśmy na USG, żeby usłyszeć bicie serca i sprawdzić, czy z dzieckiem wszystko w porządku. Zaraz po wizycie zamierzaliśmy rozsyłać zdjęcia do bliższych i dalszych krewnych oraz przyjaciół, żeby cieszyli się razem z nami. – Proszę bardzo, mamy naszego maluszka… – powiedziała lekarka, patrząc w ekran. – A to jego serduszko… – nacisnęła guzik i z głośnika popłynął szybki, miarowy dźwięk bicia serca naszego dziecka. Obraz mi się zamazywał przez łzy. Marek siedział obok mnie, patrzył na ekran i śmiał się, ale zauważyłam, że on też ociera oczy. – No, drodzy rodzice, nagle zaniemówiliście? Każdemu odbiera głos w takiej chwili… – pani doktor uśmiechała się miło i żartowała, zapisując kolejne zdjęcia i robiąc pomiary. Naraz ona też zamilkła i już tylko przyglądała się ekranowi, na którym ja widziałam jedynie biało-czarne plamy i szare – Pani doktor? Co się dzieje? – spytałam zaniepokojona. Marek złapał mnie za rękę. Cisza w gabinecie była przerażająca i przedłużała się. Trwała i trwała, strącając mnie w...

Musiałam usunąć ciążę, aby walczyć z rakiem
Adobe Stock, samuel
Prawdziwe historie
„Usunęłam ciążę, żeby leczyć raka. Nie chciałam osierocić dwóch synków. Sąsiedzi wyzywali mnie od morderczyń”
Miałam już dwoje dzieci, nie chciałam, żeby wychowywały się bez matki. Wiedziałam, że nie mam wyboru, ale nie mogłam sobie wybaczyć tej aborcji. Przeżywałam żałobę, a sąsiedzi i znajomi prześladowali całą naszą rodzinę. To był koszmar.

Łatwo jest oceniać i krytykować… Trudniej – podać komuś pomocną dłoń i wesprzeć go w walce z traumą. Byłam w siódmym tygodniu ciąży, kiedy podczas kąpieli wyczułam w piersi niewielki, twardy guzek. Zadrżałam. Już następnego dnia siedziałam w gabinecie u mojej ginekolog. Starałam się odgonić od siebie najczarniejsze myśli, ale one uporczywie wracały. – A co, jeśli to rak? – nawet się nie zorientowałam, kiedy wypowiedziałam na głos to pytanie. Doktor westchnęła tylko. – Proszę tak nie myśleć. Jest mnóstwo możliwości. Naprawdę, w większości przypadków okazuje się, że to nic groźnego… Niestety, nie w moim przypadku Z uwagi na ciążę całą procedurę przyspieszono. Już trzy tygodnie później otrzymałam potwierdzenie moich najgorszych obaw – byłam w ciąży i miałam raka piersi. Mało tego, byłam już matką dwóch cudownych synów. Ta ciąża zaskoczyła mnie i męża, ale po początkowym szoku, podeszliśmy do myśli o powiększeniu rodziny z entuzjazmem. Wierzyliśmy, że wszystko dobrze się skończy. W ogóle nie brałam pod uwagę choroby! Byłam młoda, nigdy nie miałam problemów ze zdrowiem… Jak mnie poinformowano, oczywiście, mogłam kontynuować ciążę, jednak podobno większe szanse na wyzdrowienie miałabym, gdybym ją przerwała i poddała się od razu właściwemu leczeniu. – Nie wszystkie leki możemy podawać kobietom ciężarnym – stwierdził lekarz, do którego trafiliśmy z mężem. – Co pan sugeruje? – Paweł włączył się do rozmowy. – Ja nic nie sugeruję. Wybór należy do państwa, niemniej jednak proszę pamiętać, że ma pani dla kogo żyć. W takiej sytuacji prawo dopuszcza aborcję. Zyska pani sporą szansę na wyzdrowienie. Nie chcę, by moje dzieci wychowywały się bez matki! Co...

Babcia, która opiekuje się wnuczką
Adobe Stock, Halfpoint
Prawdziwe historie
„Teściowa jest dobrą babcią, ale okropną nianią. Ciągle podważa mój autorytet, rozpuszcza córkę i robi jej mętlik w głowie”
„Czasami widzę na ulicy maluchy, które robią sceny przed sklepem z zabawkami. Rzucają się na ziemię, tupią, wrzeszczą wniebogłosy. Nie chciałam, żeby Agatka była taka sama. Niestety teściowa wszystko psuła...”.

Mam 34 lata. Dwa lata temu urodziłam swoje pierwsze dziecko. Córeczkę. Wymarzoną, ukochaną, wytęsknioną. Chciałam się nią opiekować jak najdłużej. Nie zamierzałam wracać za szybko do pracy. Kariera, stanowisko… To się już dla mnie nie liczyło. Ważna była tylko Agatka.    Postanowiliśmy z mężem, że po urlopie macierzyńskim pójdę na wychowawczy. Maciek świetnie wtedy zarabiał i był w stanie nas utrzymać. Ale kilka miesięcy temu los spłatał nam figla. Firma męża zamknęła przedstawicielstwo w Polsce. Maciek znalazł się na bruku. Co prawda szybko znalazł nową pracę, ale gorzej płatną niż poprzednia. Stało się jasne, że będę musiała zmienić plany. Bo przecież samą miłością dziecka się nie nakarmi. Zwłaszcza jak ma się na głowie kredyt mieszkaniowy we frankach.    Zaczęliśmy się zastanawiać, komu powierzyć opiekę nad naszą córeczką. Żłobek nie wchodził w grę, bo Agatka była jeszcze za mała. Zresztą nawet bym jej chyba tam nie oddała. Córeczka jest bardzo wrażliwa, a do tego dość chorowita – szybko łapie najróżniejsze infekcje. A wiadomo, jak to w żłobkach jest. Wystarczy że jedno dziecko jest zakatarzone, a następnego dnia chorują już wszystkie. W efekcie zamiast pracować, biegałabym z Agatką po lekarzach. Do wyboru mieliśmy więc dwie opcje: niania lub babcia.  Moja mama nie wchodzi w grę. Mieszka prawie sto kilometrów od nas, wciąż jeszcze pracuje. Do tego zajmuje się ciężko chorym dziadkiem. Pozostała więc niania lub teściowa. I w tym właśnie problem! Zacznę od tego, że mama mojego męża to naprawdę fantastyczna kobieta. Sympatyczna, wesoła, tolerancyjna. W niczym nie przypomina złośliwych i wścibskich teściowych z dowcipów. W wielu sprawach świetnie się rozumiemy i dogadujemy. Ale jest jeden problem. Niestety mamy zupełnie odmienne zdanie na temat wychowywania dzieci. ...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach
Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19
Partner
częste oddawanie moczu u dziecka
Zakupy
Szukasz najlepszego nocnika dla dziecka? Sprawdź nasz ranking!
Partner
Kobieta czyta książkę
Zakupy
Tej książce ufają miliony rodziców! Czy masz ją na półce?
Partner
łojotokowe zapalenie skóry
Pielęgnacja
Test zakończony sukcesem! 99% osób poleca te kosmetyki
Partner
Polecamy
Porady
jak pobrać bon turystyczny
Prawo i finanse
Jak pobrać i aktywować bon turystyczny: instrukcja rejestracji na PUE ZUS (krok po kroku)
Milena Oszczepalińska
ukraińskie imiona
Imiona
Ukraińskie imiona: męskie i żeńskie + tłumaczenie imion ukraińskich
Joanna Biegaj
cytaty na urodziny
Cytaty i przysłowia
Mądre i piękne cytaty na urodziny –​ 22 sentencje urodzinowe
Joanna Biegaj
Ile dać na Chrzest?
Święta i uroczystości
Ile wypada dać na chrzciny w 2022 roku? – kwoty dla rodziny, chrzestnych i gości
Luiza Słuszniak
gdzie nad morze z dzieckiem
new badge ranking small
Niemowlę
Gdzie nad morze z dzieckiem? TOP 10 sprawdzonych miejsc dla rodzin z maluchami
Hanna Szczesiak
ospa u dziecka a wychodzenie na dwór
Zdrowie
Ospa u dziecka a wychodzenie na dwór: jak długo będziecie w domu? Czy podczas ospy można wychodzić?
Milena Oszczepalińska
5 dni opieki na dziecko
Prawo i finanse
5 dni opieki (urlop na dziecko) – wszystko, co trzeba wiedzieć o nowym urlopie
Joanna Biegaj
pesel po 2000
Prawo i finanse
PESEL po 2000 - zasady jego ustalania
Agnieszka Majchrzak
hiszpańskie imiona
Imiona
Najczęściej nadawane hiszpańskie imiona - ich znaczenie oraz polskie odpowiedniki
Joanna Biegaj
Bon turystyczny: jak wykorzystać w 2022?
Aktualności
Gdzie można wykorzystać bon turystyczny – lista podmiotów + zmiany przepisów
Ewa Janczak-Cwil
Urlop ojcowski
Prawo i finanse
Urlop ojcowski 2022: ile dni, ile płatny, wniosek, dokumenty
Magdalena Drab
przedmioty w 4 klasie
Aktualności
Jakie są przedmioty w 4 klasie szkoły podstawowej w roku szkolnym 2022/2023? [LISTA]
Ewa Janczak-Cwil
300 plus
Prawo i finanse
300 plus 2022 – dla kogo, kiedy składać wniosek?
Małgorzata Wódz
na komary dla niemowląt
Zdrowie
Co na komary dla niemowląt: co wolno stosować, czego unikać?
Ewa Janczak-Cwil
urwany kleszcz
Zdrowie
Urwany kleszcz: czy usuwać główkę kleszcza, gdy dojdzie do jej oderwania?
Ewa Janczak-Cwil
Bon turystyczn atrakcje dla dzieci
Czas wolny
Bon turystyczny – atrakcje dla dzieci, za które można płacić bonem
Ewa Janczak-Cwil
300 plus dla zerówki 2021
Aktualności
300 plus dla zerówki w 2022 roku – czy Dobry Start obejmuje sześciolatki?
Joanna Biegaj
rekrutacja do liceum
Wychowanie
Jak wygląda rekrutacja do liceum 2022/2023? Jak dostać się do dobrego liceum?
Joanna Biegaj