Dziewczynka, która przytula misia
Adobe Stock, Irina Glazaceva
Prawdziwe historie

„Córka z tęsknoty przebrała misia w ubrania taty, żeby czuć jego obecność. Na ten widok pękło mi serce”

„Patrzyłem na moją córeczkę, która bawiła się, udając, że miś jest jej tatą, i było mi potwornie wstyd. Dzięki temu zrozumiałem, że złamałem najważniejszą przysięgę daną dziecku. Że nawet nie próbowałem być najlepszym ojcem na świecie”.
Dokładnie pamiętam dzień, w którym żona oznajmiła, że jest w ciąży… Czekałem na Ankę w samochodzie pod przychodnią lekarską, bo powiedziała mi, że musi iść na kontrolne badanie do ginekologa. Gdy wsiadła, miała na twarzy promienny uśmiech, a w ręce wydruk badania usg. Nigdy wcześniej nie poczułem czegoś takiego. Zaskoczenie, wzruszenie, radość – wszystkie te emocje zmieszały się ze sobą. Obiecałem sobie wtedy jedno: że będę najlepszym ojcem na świecie.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

To było poważne przyrzeczenie…

Córka urodziła się w terminie. Była zdrowa, śliczna i gotowa, by zdezorganizować nam życie. Wiecznie domagała się uwagi, nieustannie potrzebowała towarzystwa i opieki. A my? Nie dość, że mnóstwo czasu poświęcaliśmy małej, to jeszcze uznaliśmy, że trzeba zmienić mieszkanie na większe – kawalerka z aneksem kuchennym już nam nie wystarczała. Wzięliśmy kredyt na trzypokojowe.
 
To było duże obciążenie finansowe, ale jednocześnie pojawiła się szansa zawodowa. Kolega, z którym pracowałem, zaproponował, żebyśmy założyli własną firmę – doradztwo finansowe. Długo się zastanawiałem. Rozmawialiśmy z Anią o plusach i minusach takiego rozwiązania, lecz w końcu uznaliśmy, że trzeba spróbować. 
 
– Tylko żebyś o nas nie zapomniał – zażartowała wtedy żona.
 
Nie zapomniałem, jednak musiałem trochę zaniedbać. Chcieliśmy z kolegą szybko rozwinąć skrzydła, żeby zacząć porządnie zarabiać. „Początki wymagają pełnego zaangażowania” – powtarzałem więc w domu, gdy zdarzyło mi się wrócić po dwudziestej drugiej. Tak samo tłumaczyłem się, gdy przyszło pracować w sobotę i niedzielę. 
 
Ania narzekała, że jest z dzieckiem sama, ja rozkładałem ręce i wyjaśniałem, że nie mogę inaczej. Bo nie mogłem – wtedy jeszcze musiałem pracować od rana do wieczora. Po dwóch latach firma rozkręciła się na całego. Mieliśmy z niej porządne pieniądze i mogłem pracować trochę mniej, więcej czasu spędzać w domu. Tak też robiłem. Wracałem wcześniej i raczej odpuszczałem sobie weekendy. Ale nie oznaczało to, że żona i dziecko mogły nacieszyć się moją obecnością.
 
Zupełnie nie wiem, jak to wyjaśnić, ale nawet gdy nie pracowałem, nie potrafiłem przestawić się na tryb domowy. Sprawdzałem pocztę mailową, dzwoniłem po klientach, oglądałem wiadomości gospodarcze.
 
– Nawet na spacerze…? – wzdychała Ania, kiedy sięgałem po telefon. 
 
Przechadzaliśmy się po pobliskim parku. Było niedzielne popołudnie.
 
– Co na spacerze? – spytałem głupio.
 
– No, przeglądasz te wykresy…
 
– To tylko chwila.
 
– Zawsze tak mówisz, a potem przez cały czas nie odklejasz wzroku od tego swojego telefonu. Przecież ty z nami w ogóle nie spędzasz czasu.
 
– Jak to nie?
 
– Tak to. Ciągle masz coś do zrobienia. Nie gadamy ze sobą, nie robimy nic razem. Nie tak miało być. Przecież firma już działa. Nie możesz odpocząć?
 
– No, mogę… Ale i nie mogę. Ciągle trzeba coś doglądać… Wiesz, jak jest.
 
Na szczęście Anka była wyrozumiała. Cierpliwie znosiła kolejne miesiące mojej nieobecności Zapomniałem jednak, że jest jeszcze ktoś, kto potrzebuje mojego towarzystwa. Córeczka. Słodka Ala, której przecież obiecałem, że będę najlepszym tatą na świecie…

Na razie jest mała, nie potrzebuje mnie 

Tłumaczyłem sobie, że jest jeszcze mała, że nic nie rozumie. Że skupię się na niej za rok, za dwa, kiedy zacznie już kojarzyć, co się wokół niej dzieje. Nie poświęcałem jej uwagi nawet wtedy, gdy spędzaliśmy czas razem. Nie bawiłem się z nią, tylko szukałem sposobów, by jakoś ją zająć – by nie przeszkadzała, by nie marudziła, by dała mi trochę spokoju. A to włączyłem bajkę, a to dałem jakieś klocki, a to pozwalałem się bawić moim zegarkiem czy pilotem od telewizora.
 
Gdy tylko skończyła trzy latka, zacząłem odciągać jej uwagę za pomocą tabletu, a potem komputera, coraz to nowszych zabawek. Czułem, że ją zaniedbuję, ale towarzyszyło mi przekonanie, że jeszcze zdążę. Że zajmę się nią, gdy będzie miała pięć, sześć lat. Wtedy będzie się można jakoś sensownie pobawić. A na razie trzeba się nią tylko opiekować. 
 
– Ala! – denerwowałem się, kiedy właziła mi na kolana, gdy rozłożyłem przed sobą papiery służbowe.
 
– Do taty… – mruczała.
 
– Nie teraz, dziecko. Za chwilę! Tatuś pracuje! – odpowiadałem.
 
– Do taty! – powtarzała uparcie.
 
– Zaraz. Mówię, że zaraz… – syczałem, a Ania ściągała mi małą z kolan i brała do siebie, do kuchni.
 
Chwytały mnie wtedy wyrzuty sumienia i chciałem wstać, żeby się jednak zająć Alą, ale po chwili dzwonił telefon i już wracałem do mojego świata pracy, pieniędzy, klientów. Któregoś wieczora, gdy zostałem z Alą sam, puściłem jej bajkę i tak zagłębiłem się w sprawach służbowych, że nawet nie zauważyłem, jak przełączyła sobie kanał. Przez dłuższą chwilę zamiast kreskówek, oglądała jakiś thriller, w którym psychopata ganiał kobietę po lesie. Innym razem nie zdążyłem na jej przyjęcie urodzinowe organizowane w dziecięcym małpim gaju. Kiedy zadzwoniłem do żony, że już jestem wolny, że mogę dojechać, w słuchawce usłyszałem tylko smutne:
 
– Nie ma sensu, już kończymy. Spotkamy się w domu…
 
Ciągle się wymigiwałem, bez przerwy szukałem sposobności, żeby zająć się pracą. Ona dawała mi spokój, poczucie spełnienia. Nie chciałem się przyznać przed samym sobą, że wolę spędzać czas w firmie niż z rodziną. Wtedy przyszło opamiętanie. Gorzka pigułka otrzeźwienia.
 
Zasłabłem. W pracy. Podczas spotkania z klientami nagle zrobiło mi się ciemno przed oczami i musieli mnie cucić. Straszny wstyd! Od razu pojechałem do lekarza, bo wystraszyłem się nie na żarty. Naprawdę poczułem, że coś jest nie tak. Miałem przecież dopiero 32 lata, a tu taka przygoda. Kardiolog mnie pocieszył.
 
– Nic panu nie jest. To jedynie chwilowa niedyspozycja. 
 
– Dziękuję…
 
– Niech pan się tak nie wyrywa z tymi podziękowaniami. Sport jakiś pan uprawia?
 
– Nie.
 
– Papierosy pali?
 
– Popalam.
 
– W pracy pan siedzi w weekendy?
 
– Zdarza się.
 
– Jeśli pan tego nie zmieni, to najdalej za pięć lat znów się spotkamy. Ale wtedy już na OIOM-ie
 
Wyszedłem z przychodni przejęty, ale nie załamany. O swojej „przygodzie” opowiedziałem żonie dopiero w domu. Bardzo się zdenerwowała. Uspokoiłem ją, że to tylko przemęczenie, i że serce mam jak dzwon. „Nic mi nie jest” – zapewniałem wielokrotnie. Ale dla Anki to nie była tylko chwilowa słabość. To był dowód na to, że moje życie idzie w złym kierunku. Zaczęła się kolejna kłótnia o pracę, o mój pracoholizm. 

Ten wstrząs był mi bardzo potrzebny

– Anka, dajże spokój… – znów bagatelizowałem sprawę.
 
– Nie mów tak do mnie! Nie mów tak do mnie więcej! – krzyczała. – Ciągle to powtarzasz. I ja dawałam ci spokój, ale już nie mam zamiaru udawać, że wszystko jest w porządku. Przecież ty nie jesteś już mężem, nie jesteś ojcem. Ty jesteś tylko robotem!
 
– Nie przesadzaj.
 
– Nie przesadzaj? Nie przesadzaj?! Poczekaj chwilę, coś ci pokażę…
 
Poszła po telefon. Kiedy wróciła, zaczęła w nim coś przełączać, a po chwili dała mi go do ręki. 
 
– Patrz! – powiedziała i wyświetliła film. 
 
Nagranie, które ostatecznie mną wstrząsnęło. Uzmysłowiło, że nie dotrzymałem obietnicy.
 
Na ekranie jej telefonu zobaczyłem Alę. Siedziała w swoim pokoju, przy małym stoliczku zastawionym różnymi talerzykami i kubeczkami. Oprócz niej, na krzesełku obok siedział tylko jeden miś. Za to największy ze wszystkich. Ala podsuwała mu różne kubeczki, rozmawiała z nim, śmiała się, głaskała go po rączce. Raz nawet wstała i wyściskała misia. Słyszałem też, jak z nim rozmawia: „Masz, tatusiu, to kawka dla ciebie”, „A co chces na drugie danie?”, „Jesteś zmęcony po pracy, odpocywaj, ja ci ugotuję”, „Kocham cię, tatusiu, smacnego”, „Tęskniłeś?”.
 
– Co ona robi? – zapytałem, choć już do mnie dotarło.
 
– Jak to co? Udaje, że się z tobą bawi, nie widzisz, do cholery?!
 
– Kiedy to nagrałaś? 
 
– Wczoraj. Chodź do jej pokoju, coś ci jeszcze pokażę – poszedłem za nią z duszą na ramieniu. 
 
Było już późno, więc mała spała. Ania zapaliła małe światło. 
 
– Popatrz na misia. Widzisz…? – szepnęła. – Tak, nie mylisz się. On ma założoną twoją koszulkę… Sama wyciągnęła z szafy i go przebrała.
 
Patrzyłem na misia i wtedy uderzyła mnie potworna wizja. Wyobraziłem sobie, że nie ma mnie w życiu Ali naprawdę. Że rzeczywiście coś mi się stało, że z przepracowania zszedłem na zawał i biednemu dziecku został tylko ten miś przebrany za tatę. Poczułem wtedy taką złość na samego siebie, taką pustkę, taki smutek, że mało nie pękło mi serce. Znów zakręciło mi się w głowie i musiałem przysiąść.
 
– Co się dzieje? Znowu? – zdenerwowała się żona. – Przepraszam…
 
– Nie, nie. Nic mi nie jest, Nie przepraszaj. Dobrze zrobiłaś.
 
Bo słusznie mnie tego dnia nie oszczędziła. Dzięki tym kilku trudnym godzinom zrozumiałem, że złamałem najważniejszą przysięgę daną dziecku. Że nawet nie próbowałem być najlepszym ojcem na świecie. Długo nie mogłem zasnąć. Ale od następnego dnia zacząłem wszystko zmieniać. Na dobry początek wziąłem sobie wolne i zostałem z dziewczynami. Nie powiem, że od razu się zmieniłem, że już nigdy nie zaniedbałem Ali i Ani. Zdarzyły mi się jeszcze takie chwile. Ale jest ich coraz mniej, bo zrozumiałem, że zmarnowałem już dość czasu. Każdemu ojcu, który się zagubił, życzę takiego opamiętania. 

Adam, 35 lat

Czytaj także:
Zmęczony chłopiec
Adobe Stock, Irina Schmidt
Prawdziwe historie
„Żona zmusza naszego wrażliwego syna do brutalnego sportu, bo to >>kształtuje charakter<<. Przez nią Adaś jest nieszczęśliwy”
„Moja żona jest nienormalna! Robi ogromną krzywdę naszemu dziecku i nie docierają do niej żadne argumenty. Nie rozumie, że Adaś wcale nie chce chodzić na basen, piłkę nożną, boks, judo i Bóg wie, co jeszcze. Przez nią syn jest nieszczęśliwy i przemęczony!”

Kiedy Adaś skończył 3 lata, podjęliśmy z Agatą decyzję, że ona zrezygnuje z pracy i zajmie się dzieckiem. Mieszkanie mieliśmy po moich dziadkach, żadnych kredytów, a ja całkiem przyzwoicie zarabiałem.   – Nie wiem, czy nie będzie mi czegoś brakować – Agata miała wątpliwości. – Lubiłam swoją pracę…   – Przecież powiedziałaś, że chcesz być przy Adasiu? – nie rozumiałem.   – Tak, ale zastanawiam się, czy to mi wystarczy. Czy nie będę się z tym źle czuła. Lubię pracować.   – No dobrze, ale przecież nie musisz rezygnować na zawsze – nie widziałem problemu. – Jeśli dojdziesz do wniosku, że to cię ogranicza, to znajdziemy jakąś opiekunkę.   Ale ostatecznie Agata doszła do wniosku, że będzie mamą na cały etat.   – To jednak bardzo absorbujące i rozwijające – tłumaczyła mi podekscytowana. – Jest tyle zajęć dla dzieci, które trzeba ogarnąć! Zapisałam już małego na angielski i na karate.   – Przecież on nie ma nawet 4 lat! – byłem trochę przerażony.   – No, to już najwyższy czas, żeby zaczął – tłumaczyła. – Wiem, co robię. Dużo czytam na ten temat, dyskutuję na forum, udzielam się w przedszkolu. Zaufaj mi. W końcu po to zostałam w domu, żeby zająć się naszym synem. Nie byłem przekonany, ale musiałem przyznać jej rację Ja nie miałem czasu, żeby zgłębiać książki i poradniki o wychowaniu dzieci. Ledwie znajdywałem codziennie chwilę, żeby pobawić się z synkiem! No i w końcu tak się umawialiśmy – to Agata miała się zająć wychowaniem, ja miałem tylko pomagać. Więc musiałem jej zaufać.   Adaś polubił angielski, ale karate mu się nie podobało. Żona znalazła więc gimnastykę ogólnorozwojową.   – Co prawda to nie to samo, ale przynajmniej...

Dziewczynka z chomikiem
Adobe Stock, New Africa
Prawdziwe historie
„Córka jest wrażliwa, więc gdy jej chomik umierał, podmienialiśmy go na nowego. To błąd, ale nie chcemy złamać jej serca”
„Renatka to bardzo wrażliwe dziecko. Na widok nieżyjącego ptaka, wybuchła płaczem i nie przestawała przez tydzień. Nie chce myśleć, co by było, gdyby, wiedziała o naszych przekrętach”.

Weszłam do ulubionego sklepu zoologicznego po karmę dla rybek. Od progu poczułam specyficzny zapach, charakterystyczny dla takich sklepów. Mieszanka karmy, ziół, siana, trocin. Zawsze miło mi się to kojarzyło.   Zanim podeszłam do lady, poprzyglądałam się zwierzakom w terrariach. Wesoło baraszkujące koszatniczki, śpiące pokotem myszki, świnka morska z noskiem przytkniętym do szyby, rozszczebiotane papużki. I patrzący spode łba królik miniaturka, który zapewne właśnie obmyślał, jak poprzegryzać kable w mieszkaniu przyszłego właściciela. Oj, mieliśmy kiedyś takiego łobuziaka. Jeden był, a rozrabiał za trzech. Nigdy więcej.   – Dzień dobry, czy ma pani biało-beżowe chomiki? – za plecami usłyszałam zdenerwowany kobiecy głos.   Pytanie było skierowane do ekspedientki stojącej za ladą.   – Proszę zerknąć do terrarium – odparła spokojnie. – Jeśli któryś się pani spodoba, to go wyjmę.   – Łaciaty mi potrzebny. To znaczy biały z beżowymi plamkami – tłumaczyła kobieta. – Synek wyjechał do babci na kilka dni, jutro wraca, a jego ukochany chomik leży sztywny i zimny w klatce. Nie wiem, co mu się stało. Jeszcze wczoraj zjadł marchewkę i ziarenka, brykał w nocy, słyszałam, jak hałasuje, a rano… leży nieżywy.   Sprzedawczyni pokiwała głową, a ja odwróciłam się i zerknęłam na kobietę szukającą chomiczego sobowtóra. Mogła mieć koło trzydziestki.   – Nie wiem, jak to powiem synkowi. Pomyślałam, że jeśli kupię takiego samego, to się nie zorientuje – przykucnęła przed terrarium z chomikami i przyglądała się im uważnie.   Uśmiechnęłam się pod nosem. Sama parę razy biegałam do zoologicznego, żeby dokonać podmiany chomika. Może to niewychowawcze, ale Święty Mikołaj też nie istnieje, a podtrzymujemy tę piękną bajkę, póki się...

Pokochałam go jak swoje dziecko
Adobe Stock, fizkes
Prawdziwe historie
„Matka alkoholiczka zafundowała mu traumę. To ja byłam macochą idealną. Teraz ona wróciła i poszłam w odstawkę”
Nagle wyrodna matka wróciła i zapomniał o mnie, choć to ja go wychowywałam, nie ona. Poświęciłam wszystko dla cudzego syna, nawet własne dziecko, a teraz wygląda na to, że mogę zostać z niczym.

Kiedy zobaczyłam Pawełka, od razu zdobył moje serce. Poczułam, że chcę go chronić przed złem całego świata. Nie mieściło mi się w głowie, że można skrzywdzić taką bezbronną istotę. A jednak jego matka to zrobiła. Zanim sąd w końcu odebrał jej władzę rodzicielską, potrafiła głodzić synka nawet po kilka dni, bo nie miała na jedzenie dla dziecka. Ale zawsze miała dla siebie na wódkę. Zamykała go samego w domu i szła w tango A potem przyprowadzała do domu rozmaitych „wujków”. Kiedyś któremuś z nich przeszkadzał mały, to wyrzuciła syna na balkon. Jesienią, w samej piżamce! Pięciolatka! Kiedy Antek, mój ukochany mi o tym opowiadał, serce mi się krajało. Znałam losy jego małżeństwa z tą pijaczką i wiedziałam, jak bardzo walczył o swoje dziecko w sądzie. Długo nie chciano mu przyznać opieki nad Pawełkiem, bo uważano, że matka zaopiekuje się nim lepiej. Nie wiem, ile czasu trwałaby jeszcze ta batalia, gdyby nie to, że właśnie tamtego wieczoru, gdy wyrzuciła syna na balkon, zauważyli to sąsiedzi. To oni zawiadomili policję, która przyjechała i zastała w domu pijaną matkę i jej kompana, a na balkonie zziębnięte i wygłodzone dziecko. Pawełek trafił wtedy do szpitala z zapaleniem płuc Ze szpitala pojechał od razu do ojca. A raczej do mnie, do mojego domu, bo Antek mieszkał już wtedy ze mną. Widziałam, jak mój ukochany cieszy się z tego, że ma syna przy sobie i sama także byłam z tego powodu szczęśliwa. Wiele rozmawialiśmy, jak bardzo tęskni za dzieckiem i że chciałby, aby mały z nami zamieszkał. Nie miałam nic przeciwko temu. Pawełek był przecież miniaturką Antka – te same niebieskie oczy, identyczne usta. Jak mogłabym go nie pokochać? Przysięgłam sobie, że będę dla niego dobrą macochą, po prostu najlepszą na świecie. Wynagrodzę mu wszystko to, co zrobiła...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj