Usunęła ciążę za moimi plecami
Adobe Stock, Viacheslav Lakobchuk
Prawdziwe historie

„Powiedziała, że jedzie do koleżanki. Była w Czechach i usunęła moje dziecko, o którym nawet mi nie powiedziała”

Byłem w niej naprawdę zakochany, myślałem, że to miłość na całe życie. Nie zauważyłem, że mam do czynienia z kobietą, dla której kariera i pieniądze były ważniejsze niż nasze nienarodzone dziecko...

Ankę poznałem jeszcze na studiach, od razu wpadła mi w oko. Była w moim typie – niewysoka, drobna, z burzą rudych loków i szerokim uśmiechem. Uwielbiałem w niej absolutnie wszystko. Nawet duże, wystające jedynki, których sama szczerze nienawidziła, i piegi, które na jej prywatnej liście kompleksów zajmowały drugie miejsce, tuż po zębach.

Dla mnie była idealna w swoim braku doskonałości, takiej dziewczyny właśnie szukałem. Wesołej, ambitnej, konkretnej.

Nie taka zwykła woda – jak Oliwka z AZS odzyskała radość życia dzięki pobytowi w Avène [WIDEO REPORTAŻ]

Już po drugiej czy trzeciej randce byłem zakochany po uszy

Kiedy po kilku miesiącach znajomości wyznałem jej, że to właśnie z nią chciałbym założyć rodzinę i się zestarzeć, spojrzała na mnie krytycznie i chyba z niechęcią:

Piotrek, to bardzo miłe, co mówisz, ale mam nadzieję, że nie zamierzasz zakładać tej rodziny już teraz? – powiedziała wesoło dla rozładowania atmosfery, a ja poczułem się jak głupek.

Zawsze byłem oszczędny w słowach, takie wyznanie dużo mnie kosztowało, tymczasem Anka po prostu mnie wyśmiała. Zdenerwowałem się.

– Nie, no skąd – zacząłem się jąkać. – Mówiąc, że chcę założyć z tobą rodzinę, miałem raczej na myśli bliżej nieokreśloną przyszłość. Chciałem, żebyś… żebyś wiedziała, że jesteś dla mnie ważna.

Nic nie powiedziała, tylko mnie pocałowała. W tym momencie zniknęła cała moja złość. Ależ ta dziewczyna na mnie działała! Miała całkowitą kontrolę nie tylko nad moim ciałem, ale też umysłem.

Złapała mnie za rękę i poprowadziła w stronę sypialni. Cóż, może nie powinienem tego teraz mówić, ale nigdy wcześniej i nigdy później nie miałem takiego wspaniałego seksu jak z Anką. W łóżku wyprawiała cuda. Najchętniej w ogóle bym jej z niego nie wypuszczał, a i ona chętnie spędzała czas na intymnych harcach ze mną.

Dzisiaj patrzę na tę znajomość z ogromnym dystansem, ale wtedy myślałem, że Anka jest prawdziwym ideałem. Często powtarzała, że zamierza zrobić karierę, a dopiero później zacznie myśleć o założeniu rodziny.

Dobrze płatna praca, mieszkanie, luksusy – to były jej priorytety

Nie pochodziła z bogatego domu, niechętnie opowiadała o rodzicach.

– Nie ma o czym mówić – ucinała wszelkie dyskusje. – To dobrzy ludzie, ale nigdy nie odnaleźli się w rzeczywistości. Mama pracuje w osiedlowym sklepie spożywczym, ojciec – w magazynie.

Ona dla siebie zaplanowała inną przyszłość. Nie zdziwiłem się, kiedy kilka miesięcy po ukończeniu studiów dostała pracę w wymarzonej firmie, a po pół roku otrzymała awans. Anka właśnie taka była: zawsze odnosiła sukces. Nie mam pojęcia, jak ona to robiła. Moi rodzice bardzo ją lubili. Mama chwaliła, że to właśnie pod wpływem Ani stałem się lepszym człowiekiem.

– Ona jest taką ambitną i mądrą dziewczyną – rozpływała się w zachwytach. – Mam wrażenie, że dzięki związkowi z nią stawiasz sobie coraz wyżej poprzeczkę. Zmieniłeś się, odkąd z nią jesteś, ale to dobrze! Tylko nie pogubcie się w tym świecie. Nie pieniądze są dziś najważniejsze, nie zapominajcie o tym. A może byś się jej oświadczył? – zasugerowała, a ja zadrżałem.

Wciąż miałem w pamięci reakcję Anki

Wtedy, kiedy wyznałem jej, że chciałbym właśnie z nią założyć rodzinę.

– Nie wiem, czy to nie za wcześnie – stwierdziłem.
– Jesteście ze sobą od kilku lat! Myślę, że zaręczyny byłyby krokiem naprzód. Oboje dobrze zarabiacie, planujecie wziąć kredyt na zakup mieszkania – przypomniała mi. – Jestem pewna, że Ania marzy o pierścionku!

Niestety, ja nie byłem tego taki pewien. Anka nie była typem kobiety, która chce usidlić faceta.

– Zastanowię się jeszcze – odparłem wymijająco, ale wciąż nie mogłem zapomnieć o sugestii mamy.

Może rzeczywiście to nie był taki kiepski pomysł?

Kiedy zorientowałem się, że coś jest nie tak?

Niedługo po tej pamiętnej rozmowie z moją mamą. Anka zaczęła być jakaś nieobecna, zamyślona, a ja przez chwilę nawet zastanawiałem się, czy aby nie dowiedziała się o moich planach, ale raczej było to niemożliwe. Musiało chodzić o coś innego.

Bałem się, że Anka znalazła sobie kogoś innego i nie wie, jak mi o tym powiedzieć. Wszystko zdawało się układać w jedną całość: jej duchowa nieobecność, nagły brak ochoty na seks, wymówki. Zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni. Czułem, że ją tracę i ta świadomość mnie bolała. Dziś wiem, że to nie był dobry układ, ale wtedy nie zdawałem sobie z tego sprawy. Byłem fizycznie i psychicznie uzależniony od Anki, a jej obecność była dla mnie na wagę złota.

Ja – wcale niegłupi i niebrzydki, znający swoją wartość facet – po prostu uzależniłem się od kobiety.

– Wyjeżdżam na kilka dni do przyjaciółki – poinformowała mnie pewnego dnia, nawet nie pytając o zdanie.

Zdziwiłem się.

– Właśnie teraz? Myślałem, że spędzimy trochę czasu tylko we dwoje, ostatnio tak rzadko się widujemy…
– powiedziałem. – Piotrek, nie próbuj we mnie wzbudzić poczucia winy! – zdenerwowała się. – Nie robię nic złego, po prostu chcę pobyć z przyjaciółką!

Kiedy pojechała, oczyma wyobraźni widziałem Ankę w objęciach innego. Szalałem z niepokoju, ale co mogłem zrobić? Wsiąść w auto i pojechać do niej, a przy okazji zrobić z siebie kretyna? To nie był najlepszy pomysł. Mogłem tylko czekać i mieć nadzieję, że jej miłość do mnie jest tak silna, że nie zrobi nic głupiego.

Po jej powrocie było jeszcze gorzej. Miałem wrażenie, że irytuję ją samą swoją obecnością.

Podskórnie czułem, że to koniec, że ona kogoś poznała

Zapytałem w końcu wprost.

– Masz obsesję – podsumowała tylko moje lęki.

Postanowiłem sprawdzić jej prawdomówność w inny sposób. Zadzwoniłem do przyjaciółki, u której rzekomo spędziła kilka dni, i przycisnąłem ją do muru. Zagrałem va banque i powiedziałem, że o wszystkim wiem. Prawda przerosła moje najśmielsze oczekiwania… Nie, nie było żadnego faceta.

Owszem, Anka pojechała do przyjaciółki na kilka dni, bo od niej miała bliżej do Czech, gdzie usunęła ciążę. Koleżanka tłumaczyła, że tam aborcja jest całkowicie legalna i… Ale ja jej już nie słuchałem. Co mnie to obchodziło!

Anka usunęła ciążę

Czy ona… błagam, nie! Czy ona pozbyła się mojego dziecka? Nie obchodziło mnie, że jest w pracy. Nie zamierzałem czekać ani sekundy dłużej, od razu do niej pojechałem. Winna mi była wyjaśnienia.

Po drodze omal nie spowodowałem kolizji drogowej. Byłem pogrążony w świecie własnych myśli. Mój Boże, dokonała aborcji. Nic z tego nie rozumiałem, ale z sekundy na sekundę byłem coraz bardziej zrozpaczony. Albo mnie zdradziła i postanowiła pozbyć się dowodu, albo…

W jednej chwili straciłem do niej cały szacunek. A jeśli usunęła moje dziecko… wiedziałem, że znienawidzę ją z całego serca.

– Czy to było moje dziecko? – nie siliłem się na żadne powitania.

Spojrzała na mnie ze zdumieniem, wyraźnie zaskoczona.

– Piotrek, to nie jest najlepsze miejsce na tego rodzaju dyskusje… – próbowała mnie uspokoić.
– Nie obchodzi mnie, co to za miejsce! Chcę wiedzieć, czy dziecko było moje.
– Tak – powiedziała.

Te trzy krótkie litery roztrzaskały mi kompletnie serce. Była ze mną w ciąży. Miałem zostać ojcem! To oczywiste, że tego nie planowałem, jeszcze nie teraz, i pewnie ta wiadomość zaburzyłaby mi na jakiś czas spokój, ale później… Pewnie pokochałbym myśl, że mam zostać ojcem i pokochałbym to dziecko.

Wyobraziłem sobie, jak mógłbym spędzać czas z maluszkiem, pomyślałem o rodzinie, którą mógłbym mieć i… pękło mi serce. Tego, co zrobiła Anka, w żaden sposób nie można wybaczyć. Zabiła nasze dziecko, nie pytając mnie w ogóle o zdanie.

Przecież miałem do niego takie same prawa jak ona!

Gdyby go nie chciała, ja bym je wychował… Tymczasem ona zdecydowała za nas dwoje. Nie pozwoliła mi zostać ojcem.

– Piotrek, ciąża nie wchodziła w grę. Nie teraz. Szykuje mi się awans i ja…

Ale ja już jej nie słuchałem. Każdy powód do miłości stał się nagle powodem do nienawiści. Jak mogłem być aż tak ślepy? Imponowało mi to, że Anka chce zrobić karierę, żyć na wysokim poziomie, a tymczasem okazało się, że to właśnie z tego powodu zabiła nasze dziecko. Przecież egoizm był wypisany na jej twarzy jak na dłoni!

Dlaczego tego nie dostrzegłem? Nie tylko ja zresztą. Moi rodzice też byli w nią ślepo zapatrzeni…

Moje dziecko miałoby dziś osiem lat. Chodziłoby już do szkoły… Nie wiem, czy to byłby syn czy córka. Staram się o tym nie myśleć, ale te wspomnienia wracają jak bumerang. Pozbierałem się, ożeniłem, mam dwie córki i nigdy nie ukrywałem przed żoną, co zrobiła mi moja była dziewczyna. Poznałem mądrą kobietę, która zrozumiała mój ból i pomogła mi w tym najtrudniejszym momencie mojego życia.

Nie wiem, co u Anki, nie mam z nią w ogóle kontaktu. Wciąż jej nie wybaczyłem i chyba nigdy nie wybaczę… Byłem w niej naprawdę zakochany, myślałem, że to miłość na całe życie. Nie zauważyłem, że mam do czynienia z kobietą, dla której kariera i pieniądze były ważniejsze niż nasze nienarodzone dziecko... 

Piotr, lat 36

Czytaj także:

Musimy powiedzieć córce, że jest adoptowana
Adobe Stock, pressmaster
Prawdziwe historie
„Przez lata baliśmy się powiedzieć córce, że jest adoptowana. Teraz musimy, bo od tego zależy życie innego dziecka…”
„Jesteśmy z mężem przerażeni. Czeka nas najtrudniejsza rozmowa w życiu. Powiemy naszej córce, że jest adoptowana. Chcieliśmy zachować to w tajemnicy, ale nie możemy”.

Jesteśmy z mężem przerażeni. Czeka nas najtrudniejsza rozmowa w życiu. Powiemy naszej córce, że jest adoptowana. Chcieliśmy zachować to w tajemnicy, ale nie możemy. Musi poznać prawdę. Od tego zależy życie innego dziecka… Krzysiek jest miłością mojego życia. Spotkałam go na studenckiej imprezie i od razu się w nim zakochałam. Zaczęliśmy się spotykać, a po roku wzięliśmy ślub. Mama martwiła się trochę, że to za szybko, mówiła, że powinniśmy się lepiej poznać, ale nie chciałam czekać. Czułam, że będziemy razem szczęśliwi Rzeczywiście, w naszym życiu wszystko układało się wspaniale. Oboje dość szybko znaleźliśmy pracę, zamieszkaliśmy we własnym mieszkaniu, które zostawiła mi w spadku babcia. Urządzaliśmy to nasze gniazdko i cieszyliśmy się sobą. Ale po kilku latach zaczęło nam jednak czegoś brakować. – Może już czas pomyśleć o dziecku? – zapytałam Krzyśka pewnego wieczoru. – Najwyższy! Najlepiej od razu zabierzmy się do pracy – uśmiechnął się, przytulając się do mnie czule. Byłem pewna, że za kilka tygodni będę mogła obwieścić najbliższym, że nasza rodzina się powiększy. Niestety czas mijał, a test ciążowy ciągle pokazywał tylko jedną kreskę. Poszliśmy na badania. Miałam nadzieję, że wszystko z nami w porządku, że to tylko chwilowe trudności. Prawda była jednak bardzo bolesna. Okazało się, że najprawdopodobniej nigdy nie zajdę w ciążę Nie chciałam o tym słyszeć. Przez następne lata leczyłam się, brałam hormony, próbowałam sztucznego zapłodnienia. Bez efektów. Byłam załamana. Obwiniałam siebie, uważałam, że nie jestem prawdziwą kobietą. I pewnie wpadłabym w depresję, gdyby nie Krzysiek. – Nie zamartwiaj się tak. Przecież jest tyle niechcianych dzieci na świecie. Może pomyślimy o adopcji? – zapytał. Na początku nie chciałam się...

Kobieta, która nie może mieć dzieci
Adobe Stock, pololia
Prawdziwe historie
„Miałam 34-lata, kiedy rak zniszczył mi życie. Odebrał mi płodność, a ja czułam się jak wybrakowany towar"
„Zbyszek mnie natychmiast rzuci. Kocha dzieci i mówił, że chce ich mieć co najmniej troje. Już nawet imiona wybieraliśmy, Zbyszek był wtedy taki szczęśliwy. Mam mu odebrać te marzenia? Jeśli to zrobię – pójdzie do innej, zdrowej, takiej, która mu da, to czego pragnie…”.

Wszyscy wiedzieli, że Iza ma długi jęzor, i dlatego nie należy jej powierzać żadnych sekretów! Od momentu poznania cudzej tajemnicy chodziła jak kura z jajem i wzdychała.   – Strasznie mnie korci, żeby ci sprzedać newsa – mówiła. – Ale nie wiem, czy powinnam. No, chyba że obiecasz dyskrecję… Inaczej nie pisnę ani słówka!   Rzadko się zdarza, żeby ktoś nie był ciekawy cudzych spraw, szczególnie tych ukrywanych przed światem, więc ludzie przysięgali, że nigdy i nikomu się nie wygadają, niech tylko coś powie. Wtedy Iza nabierała powietrza do płuc i zaczynała swoją opowieść, ubarwiając ją drobnymi szczegółami wymyślanymi na poczekaniu. Była w tym mistrzynią…   Przymykała oczy, policzki jej różowiały, wyglądała, jakby się unosiła nad ziemią. Budowała nastrój jak w kinie, miała do tego wielki talent! Niestety, jeśli już kogoś przemieliła, to na miazgę. Potem taką przeżutą papkę znajomi podawali sobie z ust do ust, śmiejąc się z obgadywanych, albo nad nimi litując, albo krytykując i uznając za idiotów. Sami zainteresowani dowiadywali się ostatni, czemu kiedy gdzieś wchodzą, cichną wszelkie rozmowy, i z jakiego powodu ogląda się ich dokładnie i przez powiększające szkiełko. Potem zrywali znajomość z Izą, ale ona się tym nie przejmowała; na ogół miała już nowa ofiarę.    Trafiła do mnie, gdy miałam kompletną psychiczną załamkę. Wzięłam parę dni zaległego urlopu i siedziałam w domu, rozpaczając, płacząc i popijając babciną nalewkę na jarzębinie, mocną jak diabli i szybko ścinającą z nóg. Gdyby nie to, Iza nie wyciągnęłaby ze mnie niczego, ale przyszła akurat między trzecim a szóstym kieliszkiem. Byłam jak naiwne dziecko, straciłam wszelką samokontrolę! Pamiętam każde słowo tamtej lekarki… – Operować, i to szybko! – powiedziała. – Tam jest...

Kobieta, która niespodziewanie zaszłam w ciążę
Adobe Stock, Prostock-studio
Prawdziwe historie
„Lekarz powiedział, że jestem bezpłodna. Gdy zdecydowałam się na adopcję, stał się cud i... zaszłam w ciążę"
„Usiadłam na ławeczce przed przychodnią. Nie miałam sił zrobić ani kroku więcej. Nie potrafiłam uwierzyć w to, co usłyszałam pół godziny wcześniej. Tyle lat leczenia, pobyty w szpitalach, wiele bolesnych i kosztownych zabiegów, trzy próby in vitro. I nic. Potem słowa, które zapamiętam do końca życia, które zabolały jak wyrok".

Usiadłam na ławeczce przed przychodnią. Nie miałam sił zrobić ani kroku więcej. Nie potrafiłam uwierzyć w to, co usłyszałam pół godziny wcześniej. Tyle lat leczenia, pobyty w szpitalach, wiele bolesnych i kosztownych zabiegów, trzy próby in vitro. I nic. Potem słowa, które zapamiętam do końca życia, które zabolały jak wyrok.   – Naprawdę bardzo mi przykro, pani Alu, ale nic więcej nie możemy zrobić. Niestety, nie zajdzie pani w ciążę. Może powinni państwo pomyśleć o adopcji.   Przepłakałam kilka następnych dni i nocy, a potem wpadłam w głęboką depresję. Nie chciałam jeść, nie chciałam się myć, nie chciałam z nikim rozmawiać ani nikogo widzieć. Mój mąż wytrzymał dwa tygodnie, aż w końcu zapisał mnie na wizytę do psychiatry.   – Do żadnego psychiatry nie pójdę! – burknęłam, kiedy powiedział, że zawiezie mnie do przychodni.   Prosił, tłumaczył, krzyczał, a ja milczałam, gapiąc się w okno. W końcu zamknęłam się w łazience. Tam zrzuciłam szlafrok, z którego nie wyłaziłam od tygodnia, wzięłam prysznic i ubrałam się w dżinsy i bluzkę. Boso wróciłam do pokoju.  Witek zerwał się sprzed telewizora. Chyba myślał, że mnie przekonał, i szykuję się do lekarza. Ale ja zupełnie co innego miałam w głowie. Nie wiem, skąd mi się to raptem wzięło. Może się przestraszyłam tego psychiatry, a może dotarło do mnie, że to, co robię, nic nie zmieni. Najwyżej wpędzi mnie w chorobę.   – Witek, zaadoptujmy dziecko – powiedziałam po prostu, siadając w fotelu.   Dopiero teraz mąż poatrzył na mnie, jakbym straciła rozum. Przecież on mówił o tym już od dawna. To ja zapierałam się rękami i nogami, powtarzając, że za nic w świecie nie chcę obcego dziecka. Pragnęłam mieć własne, obojętnie jakim kosztem, ale moje. Chciałam nosić je pod sercem, chciałam je...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj