kobieta, kobieta z dzieckiem
Fotolia
Prawdziwe historie

Prawdziwe historie: Czy jestem złą matką?

Mój mąż ma swoje życie – doktorat, pracę, kolegów. A ja, odkąd urodziłam dziecko – zajmuję się tylko nim. Czy to coś złego, że czasem mam ochotę uciec na koniec świata?! Poznaj historie 34-letniej Aliny, dziennikarki.

Nudzi mi się – kędzierzawa główka pięcioletniej Julki pojawiła się w kuchennych drzwiach.
– Kochanie, prosiłam cię, żebyś przez chwilkę pobawiła się sama. Mamusia gotuje zupę – wyjaśniłam jej.
– Zgubiłam pana misia i się nudzę – małą nóżką tupnęła o podłogę.
Roztarłam rękoma skronie. "Tylko nie migrena" – zaklinałam w myślach los, odkładając trzymaną w ręku marchewkę.
– Włączę ci jakąś bajeczkę – powiedziałam w końcu, a Julka pisnęła z zachwytu.
Nie pozwalaliśmy jej z mężem na długie przesiadywanie przed telewizorem, ale dzisiaj byłam naprawdę wykończona.
W nocy nie mogłam zasnąć, teraz, pomimo soboty, zostałam w domu sama z małą. Franek pojechał do swojej matki. Zwichnęła rękę, a w dodatku złapała przeziębienie i mąż musi jej pomóc.
"A ja mogę zapomnieć o wspólnym weekendzie" – pomyślałam niechętnie.
Zawsze wyjątkowo niecierpliwie czekałam na sobotni poranek. Po całym tygodniu pracy Franek znajdował wtedy chwilkę czasu dla mnie i małej, mogliśmy się gdzieś razem wybrać, albo zwyczajnie posiedzieć w trójkę w domu. "No, ale dzisiaj z tego nici..." – westchnęłam, włączając córce bajkę. W kuchni zrobiłam sobie kolejną kawę i usiadłam na taborecie. Po chwili zabrałam się za niedokończoną zupę i wtedy zadzwoniła moja komórka.
– Alina? Co słychać? Nie odzywasz się! – usłyszałam jak zawsze wesoły głos mojej przyjaciółki, Magdy.
Kilka lat temu pracowałyśmy razem w redakcji lokalnego dziennika, teraz staramy się widywać w miarę regularnie, chociaż wstyd się przyznać, ale to ja najczęściej przekładam spotkania. A to córka mi się rozchoruje, a to nie dam rady wyjść wieczorem...
– Witaj, Madziu. Miło, że dzwonisz. Co u ciebie, jakieś zmiany? – zapytałam.
– Nawet duże, ostatnio tyle się dzieje. Właśnie wróciłam ze Szwecji, poza tym spotykam się z kimś. Opowiem ci, jak się spotkamy! – ekscytowała się Magda.

Dom dziecko, dziecko, dom.... a co ze mną?

Kiedy skończyłyśmy rozmowę, jakoś dziwnie się poczułam. "U Magdy jak zwykle tyle zmian, a u mnie? Dom, dziecko, dziecko dom, pomiędzy tym wszystkim mój stale zagoniony mąż, który chyba z każdą chwilą coraz bardziej się ode mnie oddala" – dołowałam się bliska łez.
Franek wrócił późnym popołudniem. Zaproponowałam wspólne kino, ale popatrzył na mnie jak na wariatkę.
– Przecież wiesz, że muszę napisać chociaż dwie strony – mruknął.
No tak, doktorat...
Następnego dnia nie było wcale lepiej. Julia marudziła od rana. W kółko powtarzała, że boli ją brzuch, chociaż mąż ją obejrzał i stwierdził, że nic jej nie jest.
– Może coś przegapiłeś? Jesteś w końcu laryngologiem, nie pediatrą – powiedziałam i afera była gotowa.
– Przede wszystkim jestem lekarzem i wybacz, ale wyrostek, czy inną poważną sprawę raczej bym u dziecka rozpoznał – warknął, odwracając się na pięcie.
Do końca dnia się do mnie nie odzywał, co jeszcze bardziej popsuło mi humor.
W poniedziałek znowu się rozpadało i godziny wlekły się jedna za drugą. Pobawiłyśmy się z Julką w teatrzyk, posprzątałam szafę, zrobiłam obiad i snułam się z kąta w kąt, czekając na powrót męża. Bardzo chciałam spędzić miły, rodzinny wieczór i miałam nadzieję, że już się nie gniewa... Niestety zadzwonił, że kolega się rozchorował i musi zostać na noc na oddziale. "Świetnie! – pomyślałam. Czeka mnie następny fascynujący wieczór w domu. Julia, "Doktor Dolittle" i ja... Cholera!" – zaklęłam bezgłośnie. Po raz pierwszy od lat zamarzył mi się papieros, albo przynajmniej drink. Nalałam sobie kieliszek wina i usiadłam na kanapie.
– Mamusiu, pobaw się ze mną, nudzę się – jęczała Julia.
– Pobaw się sama, córeczko, jestem zmęczona. Gdzie masz pana krokodyla?
– Pan krokodyl nie chce się ze mną bawić – narzekała, wdrapując się na kanapę i siadając obok mnie.
– A panna Wioletta? – miałam nadzieję, że imię jej ukochanej lalki zachęci ją do zabawy, ale nie tym razem...
– Została u tatusia w samochodzie – jęknęła, dodając, że boli ją brzuszek.
Wiedziałam już, że sztuczka z brzuchem służy jedynie zwróceniu na siebie mojej uwagi, ale i tak zaparzyłam jej rumianku. Nie chciała pić, za to zaczęła marudzić, że chce do taty.
– Jest już późno, poza tym wiesz, że tata nie lubi, gdy przeszkadzamy mu w pracy – tłumaczyłam jej, przypominając sobie moją ostatnią wizytę na oddziale męża.

Zaczęło mnie złościć wszystko... mąż, córka

Wściekł się, że mu zawracam głowę, podczas, gdy on ma nowych pacjentów i całą masę epikryz do wypisania. Pokłóciliśmy się wtedy ostro i nie zamierzałam więcej odwiedzać go w szpitalu...
– Pobawisz się ze mną, jak się skończy dobranocka? – marudziła Julka.
– Wtedy pójdziemy się wykąpać.
– Nie chcę! – tupnęła. – Nie lubię cię, mamo! – dodała, chwytając się pod boki.
"Ja ciebie też czasami nie lubię, córeczko" – pomyślałam, dopijając swoje wino. Julka szarpnęła mnie za rękę, a później z całej siły uderzyła w ramię.
– Baw się ze mną teraz! – krzyczała.
– Uspokój się! Marsz do siebie! – nerwy w końcu mi puściły.
Jeszcze chwila, a pewnie bym ją uderzyła. Rozpłakała się głośno, potem pobiegła do swojego pokoju. Trzęsły mi się ręce. – "Boże, co się ze mną dzieje? Nie radzę sobie z pięciolatką? – zastanawiałam się. Miałam ochotę nalać sobie kolejny kieliszek wina, ale wiedziałam, że to nie jest dobry pomysł. Franek pewnie by się wściekł, gdyby wiedział...

Zobacz także: Jak matka pozbyła się dziecka?

Sennik: dziecko – znaczenie snów, w których pojawiają się dzieci

mama, córka, hamak, radość
© COSPV - Fotolia.com
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: niepotrzebnie się tak bałam
Urodziłam córeczkę, gdy miałam 17 lat. Wiem, jak to jest być wytykaną palcami... Gdy mała szła do szkoły, drżałam ze strachu. Bałam się pytań o ojca Kingi. Przeczytaj historię 24-letniej Agnieszki.

Drżałam ze strachu o swoją córeczkę. Czy inne dzieci zmienią jej życie w piekło? Wychowałam się bez ojca. Moja córka też.  Moja córka idzie do szkoły Przez całe wakacje budziłam się zlana zimnym potem , wyobrażając sobie powrót mojej córeczki ze szkoły. Już kiedy zapisywałam ją do pierwszej klasy, przeżyłam swoje. – Ojej, pani to chyba siostra – zagadnęła pani w sekretariacie. – Nie – warknęłam, oblewając się krwistym rumieńcem. – Mamusia? Taka młodziutka? – sekretarka uśmiechnęła się, ale ja wiedziałam swoje. No tak, zaraz się rozniesie. Z zaciśniętymi zębami załatwiłam formalności. No i dzisiaj nadszedł ten dzień. Wczoraj zaczął się rok szkolny , ale dziś już były normalne lekcje. Z drżeniem serca czekałam pod szkołą. Kinga wybiegła z jakąś dziewczynką. Pomachały sobie i moja córeczka rzuciła mi się w objęcia. Całą drogę do domu paplała o koleżankach, o pani, o szkolnym sklepiku. Odetchnęłam, ale wiedziałam, że prędzej czy później wyjdzie ze szkoły ze spuszczoną główką i zacznie pytać o ojca . Wiedziałam, że tak będzie. Sama to przeżyłam. Szczęśliwa rodzina Minął tydzień, potem drugi i... nic się nie działo. A może ona coś przede mną ukrywa? Może nie chce mnie martwić. – Patrz, mamusiu – podbiegła. – Dostałam piątkę z serduszkiem – pochwaliła się. Na rysunku dwa patykowate stwory pochylały się nad nieforemnym prostokątem, a przy ich nogach leżała czarna kula z wypustką – coś jakby kłębek wełny. – A co to jest? – spytałam niepewnie. – Jak to? – oburzyła się moja córka. – Nie widzisz? Rodzina. Pani kazała nam narysować, jak wyobrażamy sobie szczęśliwą rodzinę . – I... i co? – wyjąkałam. – No i narysowałam. To ty i ja, czytamy książkę – wskazała...

babcia z wnuczkiem, babcia i noworodek
Adobe Stock
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: mama czekała, by zobaczyć wnuczkę
Czekając na narodziny dziecka, czuwałam przy umierającej mamie. Te dwa wydarzenia wiele mnie nauczyły. Wiem, że po najgorszej burzy, zawsze pojawia się słońce. Przeczytaj historię Asi.

Mam na imię Asia, mam 28 lat, mieszkam w Sieradzu. Moja opowieść zaczyna się w listopadzie w dniu, w którym zrobiłam test ciążowy. Miałam mieć miesiączkę, ale nie pojawiła się. Jechałam do apteki po lekarstwa dla mojej mamy (chorowała na raka), więc przy okazji kupiłam test ciążowy. W pracy go zrobiłam – wyszły dwie kreski. Z radością zadzwoniłam do mojego męża. Była taki szczęśliwy. Wieczorem po pracy poszłam do mojej mamy. Była zmęczona, ale pomyślałam, że taka wiadomość nie może czekać. „Mamusiu, zostaniesz babcią!” – powiedziałam. Tak bardzo się cieszyła ze mną. Przez chwilę pomyślałam: „Czy dożyjesz mojego rozwiązania?”. Strach ma wielkie oczy Mijały dni i tygodnie. W styczniu była ładna pogoda, więc poszłam na spacer. Gdy wróciłam, zaczął mnie boleć brzuch, więc wzięłam no-spę. W nocy obudził mnie bardzo silny ból . Mąż zawiózł mnie do szpitala. Bałam się, że tracę dziecko. Na szczęście okazało się, że jego serduszko bije, a moje dolegliwości spowodowane są niedoborem magnezu. Podłączono mi kroplówkę. Po trzech dniach mogłam wrócić do domu. Mamusiu, co się z tobą dzieje? Miałam sporo energii, w czasie ciąży jeździłam z mamą do Łodzi na chemioterapię. Wszystko tak dobrze się układało. Niestety 1 lipca podczas odwiedzin u mamy, usłyszałam: „Asia, krew mi leci”. Byłam przerażona. Krwotok był ogromny. Ale nie zemdlałam, tylko zaczęłam działać. Położyłam mamę na podłodze, następnie zadzwoniłam po karetkę, po brata mamy, który mieszkał niedaleko, oraz do męża. Gdy czekałam na pomoc, myślałam, że to moje ostatnie chwile z mamą, ale nie chciałam przy niej płakać. Gdy przyszedł wuj, zastąpił mnie i uciskał mamie ranę, ja tymczasem pobiegłam, by poczekać na karetkę i wskazać im drogę.   Ekipa ratunkowa zabrała mamę do szpitala, z mężem pojechaliśmy za...

dziewczynka, smutek, emocje, wstyd
© MNStudio - Fotolia.com
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: zawsze trzeba mieć nadzieję
Mam na imię Irena. Opowiem wam historię Kasi, najlepszej przyjaciółki mojej córki. Miała ciężkie życie z matką alkoholiczką. Ta historia mówi o tym, że zawsze trzeba mieć nadzieję.

Spodziewałam się raczej samotnego życia, bo miałam tylko córkę. A w ostatnie Święta Bożego Narodzenia przy stole wigilijnym zasiadłam z Julią, Markiem i ich dziećmi, Kasią z mężem Jackiem i córeczkami, rodzicami Marka, moją mamą i dość liczną rodziną Jacka. Wszystko zaczęło się, gdy moja córka poszła do przedszkola. Jesień 1973 roku Pewnego dnia w przedszkolnej szatni Julka spojrzała na mnie błagalnie. – Mamo, czy Kasia może do nas pójść? – spytała, wskazując drobną blondyneczkę, która stała obok w towarzystwie postawnej kobiety. – Jasne, że tak, jeśli tylko mama Kasi pozwoli? – odparłam i spojrzałam w ich stronę. Chyba mam omamy wzrokowe , albo czytam za dużo książek – pomyślałam. Jakbym widziała oberżystkę i Kozetę z "Nędzników"! Dziewczynka wyraźnie bała się matki . A ta mama! Wiek trudny do określenia, cera szara, mina skrzywiona, żałosny widok! – Mieszkam tuż obok – zachęciłam. – Może Kasia pójdzie do nas, a potem przyjdzie pani po córeczkę? – Za to my mieszkamy daleko – zacharczała dama głosem przepalonym i mocno "wczorajszym". – Niech ją pani odwiezie wieczorem taksówką! – Nie mam na taksówki – oświadczyłam. – To może pani wejdzie do nas na herbatę? Dziewczynki pobawią się chociaż chwilę – zaproponowałam. Miałam w domu dwa kotlety mielone, więc dałam obiad tylko dziewczynkom, a dla nas zaproponowałam kawę. – Po turecku i mocną – zażyczyła sobie Barbara, już mówiąc mi po imieniu, po czym zapaliła. Na moją uwagę, że u mnie się nie pali , a już na pewno nie w obecności dzieci, odparła, że "z dzieciakami nie ma się co cackać". "Ale się wpakowałam" – wściekłam się w duchu. Na diabła mi taka znajomość? Natomiast dziewczynki były uszczęśliwione . W pokoiku...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj