babcia z wnuczkiem, babcia i noworodek
Adobe Stock
Prawdziwe historie

Prawdziwe historie: mama czekała, by zobaczyć wnuczkę

Czekając na narodziny dziecka, czuwałam przy umierającej mamie. Te dwa wydarzenia wiele mnie nauczyły. Wiem, że po najgorszej burzy, zawsze pojawia się słońce. Przeczytaj historię Asi.
Mam na imię Asia, mam 28 lat, mieszkam w Sieradzu. Moja opowieść zaczyna się w listopadzie w dniu, w którym zrobiłam test ciążowy. Miałam mieć miesiączkę, ale nie pojawiła się. Jechałam do apteki po lekarstwa dla mojej mamy (chorowała na raka), więc przy okazji kupiłam test ciążowy. W pracy go zrobiłam – wyszły dwie kreski. Z radością zadzwoniłam do mojego męża. Była taki szczęśliwy. Wieczorem po pracy poszłam do mojej mamy. Była zmęczona, ale pomyślałam, że taka wiadomość nie może czekać. „Mamusiu, zostaniesz babcią!” – powiedziałam. Tak bardzo się cieszyła ze mną. Przez chwilę pomyślałam: „Czy dożyjesz mojego rozwiązania?”.

Czy warto zapisać się do szkoły rodzenia – film

Strach ma wielkie oczy

Mijały dni i tygodnie. W styczniu była ładna pogoda, więc poszłam na spacer. Gdy wróciłam, zaczął mnie boleć brzuch, więc wzięłam no-spę. W nocy obudził mnie bardzo silny ból. Mąż zawiózł mnie do szpitala. Bałam się, że tracę dziecko. Na szczęście okazało się, że jego serduszko bije, a moje dolegliwości spowodowane są niedoborem magnezu. Podłączono mi kroplówkę. Po trzech dniach mogłam wrócić do domu.

Mamusiu, co się z tobą dzieje?

Miałam sporo energii, w czasie ciąży jeździłam z mamą do Łodzi na chemioterapię. Wszystko tak dobrze się układało. Niestety 1 lipca podczas odwiedzin u mamy, usłyszałam: „Asia, krew mi leci”. Byłam przerażona. Krwotok był ogromny. Ale nie zemdlałam, tylko zaczęłam działać. Położyłam mamę na podłodze, następnie zadzwoniłam po karetkę, po brata mamy, który mieszkał niedaleko, oraz do męża. Gdy czekałam na pomoc, myślałam, że to moje ostatnie chwile z mamą, ale nie chciałam przy niej płakać. Gdy przyszedł wuj, zastąpił mnie i uciskał mamie ranę, ja tymczasem pobiegłam, by poczekać na karetkę i wskazać im drogę.
 
Ekipa ratunkowa zabrała mamę do szpitala, z mężem pojechaliśmy za nimi. Mnóstwo myśli kłębiło się w mojej głowie, nie wiedziałam, co się z moją mamą dzieje. Maleństwo chyba czuło, że dzieje się coś niepokojącego, bo wierciło się i kopało.
W szpitalu powiedzieli mi, że w ranie rakowej pękło mamie naczynko i dlatego miała krwotok. Kazali mamę zabrać do domu. W nocy znowu mama zaczęła krwawić. Tym razem zatrzymali mamę w szpitalu.
 
Wiedziałam, że w moim stanie nie dam rady sama opiekować się mamą. Potrzebowałam pomocy. Zadzwoniłam do hospicjum. Udało się załatwić miejsce. Przy mamie starałam się zachować spokój, natomiast w domu płakałam. Miałam nadzieję, że rana się zagoi i mama będzie mogła wrócić do domu. Oszukiwałam się... Cały dniami przy niej siedziałam.

Muszę pożegnać się z mamą

Pod koniec lipca pojechałam na kontrolę do lekarza. Podczas badania okazało się, że nie słychać dziecka. Dostałam skierowanie do lekarza. W czasie drogi poczułam ruchy maleństwa. Uspokoiłam się. W szpitalu chcieli mnie zostawić (byłam już tydzień po terminie), ale wypisałam się na własne żądanie. Wytłumaczyłam lekarzowi, że wrócę do szpitala, ale muszę pozałatwiać parę spraw: spakować się, pożegnać z mamą, która leży w hospicjum. Zrozumiał. Ryzykowałam, ale nie mogłam inaczej postąpić. Zadzwoniłam do męża, przyjechał z pracy. W domu umyłam się, ubrałam, zabrałam torbę i pojechałam do mamy. Powiedziałam jej, że muszę jechać do szpitala, że jestem już po terminie. Płakała, bo bała się.

Jak na świat przyszła Lenka

Gdy dojechałam do szpitala, zrobili mi kolejne badania. Wyszły dobrze, ale i tak mnie zostawili. Mijały kolejne dni: środa, czwartek. Codziennie dzwoniłam do mamy, opowiadałam jej co u mnie. Była bardzo słaba, nie mogła sama trzymać słuchawki, pomagali jej wuj lub mój mąż. Nie mogłam sobie wybaczyć, że nie ma mnie przy niej. Chciałam wezwać taksówkę i pojechać chociaż na chwilę do niej.
 
W czwartek ordynator zarządził, że w piątek dadzą mi kroplówkę. Rano zrobili mi lewatywę i zawieźli na porodówkę, podłączyli kroplówkę. Dwie godziny później poczułam pierwsze skurcze, przebili mi pęcherz płodowy. Ból był niesamowity, jakby ktoś mi gwoździe wbijał w kręgosłup. Po kolejnych dwóch godzinach przyszła na świat nasza Lenka. Ważyła 3450 g, mierzyła 54 cm. Nasze słoneczko!
 
Gdy położyli mi maleńką na piersi, poprosiłam położną o telefon. Chciałam zadzwonić do mamy. Nie wiem, ja zareagowała, bo nie rozmawiałam z nią bezpośrednio, ale wiem od męża, że była bardzo szczęśliwa.

Mama czekała na wnuczkę

Po trzech dniach wyszłyśmy ze szpitala, w drodze do domu wstąpiłam do mamy. Miałam dla niej niespodziankę – moje zdjęcie z Lenką. Obie z mamą płakałyśmy ze szczęścia. Obiecałam mamie, że przyjadę jeszcze do niej, gdy nakarmię małą. Przyjeżdżałam każdego wieczora.
 
Cieszyłam się z narodzin córki, ale martwiłam się stanem zdrowia mojej mamy. W połowie sierpnia postanowiłam zabrać córkę do mamy. Nie wchodziłam z nią do środka, to mama – przy pomocy mojego męża i wuja – wyszła do mnie. Widzieć, jak cieszy się na widok wnuczki – bezcenne.
 
Tej nocy mama umarła. Czekała, by zobaczyć wnuczkę. Wiem, że wraz z tatą czuwają nad nami.
Obecnie Lenka ma trzy lata. Wie, że dziadziuś i babcia są w niebie i patrzą na nas. Czekamy razem na kolejnego członka rodziny, który ma się urodzić w marcu...

Zobacz także:

 
Praca nadesłana przez Roksanę na konkurs "Prawdziwe historie ciążowo-porodowe" (edycja listopadowa).  

nastolatki chwalą się ciążą
AdobeStock
Prawdziwe historie
Młoda nie znaczy gorsza - prawdziwa historia nastoletniej mamy
Nasza bohaterka o ciąży dowiedziała się dopiero w 3. miesiącu - miała wtedy 16 lat. Sprawdź, przez co musiała przejść, i jak sobie poradziła.

Jestem najszczęśliwszą osiemnastoletnią dziewczyną na świecie! Mam kochających rodziców, dom..., a także wspaniałego męża i roczną córeczkę! – opowiada Daria Dawiec, mama Lenki. Chodziłam do pierwszej klasy liceum i byłam zwykłą rozemocjonowaną nastolatką: jak mogłam, to imprezowałam, czasami kłóciłam się z rodzicami i byłam przekonana, że w najbliższej przyszłości podbiję świat... O ciąży dowiedziałam się dopiero, gdy byłam w 3. miesiącu. Jakim cudem nie domyśliłam się jej wcześniej? Otóż miałam dość regularne plamienia, które po prostu uznawałam za okres. Kiedy jednak lekarka powiedziała mi o dziecku, mój świat się zawalił, jakby wszystko rozpadło się na maleńkie kawałeczki. Nie wyobrażałam sobie swojego dalszego życia. Co ze szkołą, z marzeniami? Widziałam łzy w oczach mamy, ale gdy wróciłyśmy do domu, przytuliła mnie i powiedziała, że damy sobie radę. Tato zaczął krzyczeć, ale po chwili przeprosił i również pocieszał. A mój chłopak, Wojtek? Ucieszył się i powiedział, że oczywiście będzie z nami i nigdy nas nie zostawi. Przeczytaj też o nastoletnich mamach - bohaterkach Teen Mom Poland, programu MTV Już cię kocham! Kiedy pierwszy raz zobaczyłam na USG małą istotkę, którą miałam pod sercem, od razu ją pokochałam. Pomyślałam: DAM RADĘ! Już w tym momencie zrozumiałam, że będę gotowa zrobić dla niej wszystko i zawsze! Potem były te najbardziej niezwykłe momenty: poczułam pierwsze ruchy dziecka , kopniaki... Moja miłość rosła z dnia na dzień, razem z moim maleństwem! Wszyscy się odwrócili Mijały miesiące. Z pozoru nic wielkiego się nie działo. Ale mieszkamy w małej wiosce, więc w końcu plotki całkiem szybko się rozniosły. Kiedy tylko gdzieś szłam, czułam czyjś wzrok na swoim brzuchu. Wielokrotnie słyszałam od „życzliwych”, że ja i Wojtek na pewno nie damy sobie rady z wychowywaniem...

Prawdziwe historie: Ewelina Malik z dzieckiem
archiwum domowe
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: Zosia Samosia
Nie chciałam, by przy porodzie był mąż. Nie przypuszczałam jednak, że pojadę do szpitala samodzielnie, a wcześniej... sama odśnieżę samochód – o swoim porodzie opowiada Ewelina Milik, mama ślicznej Luśki.

Oto historia Eweliny Milik : Była środa, 19 grudnia – przypuszczalny termin porodu. Poranne skurcze przepowiadające szybko minęły i nic nie wskazywało na to, że lada moment urodzę córeczkę.  Mąż był w delegacji, a ja z utęsknieniem czekałam na jego powrót. Powtarzałam w myślach „Byle do jutra, córeczko! Poczekaj do jutra!”.  Nie chciałam, by mąż był przy porodzie, ale nie chciałam także jechać do szpitala sama! Nie chcąc wywoływać wilka z lasu, nie patrzyłam w stronę spakowanej torby. Jedyne, co mnie niepokoiło, to brak apetytu. Zjadłam batonika, pod wieczór wmusiłam w siebie pieczone ziemniaki, ale jakoś wcale mnie do kuchni nie ciągnęło. To dziwne, bo jestem wielkim łakomczuchem. Paskudnie oblodzone chodniki trzymały mnie w domu, do tego padał śnieg. Wykąpałam się, posprzątałam trochę w mieszkaniu, wyszłam z psami. Całe popołudnie spędziłam pod kocem, pochłaniając kolejną książkę, słuchając radia i myśląc o przygotowaniach do świąt. Coś mi mówiło, że spędzę je w szpitalnej sali... Polecamy: Kalkulator terminu porodu     Co się dzieje? Czułam się dziwnie, ale to wcale nie było najgorsze. Mała się nie ruszała! Próbowałam ją  sprowokować do ruchu, ale bez skutku: dziecko ani drgnęło. A przecież to była pora, kiedy lubiło rozrabiać... Postanowiłam na wszelki wypadek pojechać do szpitala. Chciałam sprawdzić, co się dzieje. Ze strachu miałam spocone dłonie. Odśnieżyłam samochód, zapakowałam do niego szpitalną torbę. „Niech sobie tam leży, po co potem w pośpiechu z nią biegać?” – myślałam. Do szpitala dojechałam dziesięć minut po północy. W izbie przyjęć przesiedziałam ponad 40 minut, a to wysyłając SMS-y, a to przeglądając Facebooka. W końcu się mną zajęto.    Zaczyna się! Do domu już nie wróciłam....

Prawdziwe historie: Ania z córeczką
archiwum domowe
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: To będzie dziewczynka!
Od samego początku czuła – ba! – wiedziała, że urodzi dziewczynkę. Koniec i kropka! Przeczytajcie opowieść Ani, mamy małej Mai.

O ciąży i porodzie opowiada Ania Paterka. Przeczucie, trzęsące się ręce, dwie kreski na teście... Kolejny test, tak dla pewności. I znów dwie kreski... Będę mamą po raz drugi! Tyle lat czekałam na ten moment. Tak bardzo pragnęłam poczuć ruchy maleństwa w brzuszku. Tak mocno chciałam tulić je w ramionach... I teraz to wszystko się stanie! Mojemu ukochanemu nie musiałam nic mówić. Maciek spojrzał mi w oczy i powiedział tylko: „Jesteś w ciąży”. Wszystko zepsuł, bo to ja miałam uroczyście przekazać mu nowinę. Musiałam mieć ciążę wypisaną na twarzy! „Tak, będziesz tatą, kochanie – powiedziałam, a później rozbeczałam się tak jak na przyszłą mamę przystało. – „To będzie dziewczynka” – tak jakoś mi się powiedziało. Podyskutuj: Jak powiedzieć najbliższym o ciąży?   Koniec i kropka! Po USG usłyszałam od męża: „No, Anka, jesteśmy w ciąży!” „Tak, to już wiem – odparłam. – A ta  malutka Kropeczka na ekranie to nasza córeczka. Koniec i kropka!”. Pani doktor tylko się uśmiechnęła. Brzuszek rósł, a wraz z nim rosły inne części mojego ciała, zupełnie jakby żyły własnym życiem. To, że rosła górna część było OK, ale czemu powiększała się także dolna? Obserwując swoje zmieniające się ciało, powtarzałam, że będzie dziewczynka! „A jeśli to chłopiec?” – pytał mój ukochany. „Eee tam... Będzie dziewczynka. Koniec i kropka! – mruczałam dalej swoje.   A nie mówiłam? Nadszedł dzień, w którym Kropka miała ostatecznie zostać Kropką lub... Kropkiem. Leżałam na kozetce, a pani doktor wpatrywała się w monitor USG. „Ja wiem, czuję, że to dziewczynka!” – powtarzałam w myślach przez cały czas. „To DZIEWCZYNKA!” – powiedziała wreszcie lekarka. Ha! Przecież...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj