Jak wybrać szpital do porodu?
AdobeStock
Prawdziwe historie

Prawdziwe historie: to był trudny poród, ale dla mojego syna zrobiłabym wszystko!

Poród trwał 18 godzin, cała ciąża to huśtawka emocji: radości i obaw, ale warto było przez to przejść. To dzięki mojemu synkowi, codziennie się uśmiecham. Przeczytaj historię Eweliny.

Planowaliśmy dziecko. Układaliśmy wraz z mężem scenariusze: jak to będzie, gdy dziecko już się urodzi? Zastanawialiśmy się, czy w ogóle możemy mieć dzieci.
Jednak gdy zaszłam w ciążę, byłam w szoku. Nie sądziłam, że uda nam się to tak szybko! No i się zaczęło: poranne mdłości, dziwne zachcianki, a co najgorsze strach! Strach przed macierzyństwem, przed porodem, ba nawet przed każdą wizytą kontrolną.

Czy to już poród?!

Poród wyznaczony był na 17 grudzień, chociaż ja (nie wiem, czy to był instynkt matki, czy podświadomość) czułam, że dziecko urodzi się w listopadzie. Nie myliłam się! W nocy 28 listopada śniło mi się, że odchodzą mi wody płodowe. Przebudziłam się i pomyślałam: "dziwny sen" (zresztą całą ciążę miałam jakieś dziwne sny). Nagle zdałam sobie sprawę, że to nie sen! Odchodziły mi wody!
Byłam przerażona! Mąż wezwał pogotowie, strach był jeszcze większy, bo ratownicy nie chcieli mnie zabrać do szpitala! Po kłótni z mężem udało się. Jechaliśmy wydać na świat nowe życie! Ale jak się okazało to nie było ani takie proste, ani tym bardziej szybkie.
Położna zanim przyjęła do szpitala, zbadała mnie. Powiedziała, że poród trochę potrwa. Strach mnie nie opuszczał, zwłaszcza że zaczęły się delikatne skurcze. Leżałam na sali, czekając na swoje dziecko, obok mnie leżały inne pacjentki, które już tuliły swoje maleństwa.  

Jeszcze trochę pani poczeka

Bóle się nasilały. Co chwilę miałam inne badania, zabiegi: zastrzyk, kroplówka. Czułam, że słabnę. Nie dawałam rady, zaczęłam mieć bóle z krzyża. Ból był nie do wytrzymania, rozwarcie na 3 cm, a główka dziecka nawet nie zeszła do kanału rodnego.
Krzyczałam, że chcę już urodzić. A położne kwitowały to słowami: "jeszcze pani poczeka". Chciały, abym rodziła siłami natury, chociaż w karcie było napisane: "poród przez cc". Ale w tamtej chwili było mi wszystko jedno, chciałam tylko urodzić i zobaczyć swoje dziecko.
Położne kazały mi się jednak położyć i zabroniły wstawać. Jak można leżeć, gdy ból jest tak okropny? Ostatkiem sił doszłam do gabinetu położnych i stanowczo, i kategorycznie zażądałam cesarskiego cięcia, tak jak miałam w karcie. Kolejne badanie i telefon do głównego ginekologa. Wreszcie słowa, które chciałam usłyszeć: "przygotować do cesarki!". Uff kamień z serca!
Potem cewnik, położna doradziła, bym na piersiach skrzyżowała kapcie. Nie wiem, po co!

Cesarskie cięcie

Salę operacyjną wiedziałam, jak przez mgłę. Dostałam znieczulenie w kręgosłup, a potem... ataku szaleńczego śmiechu (zawsze śmiechem reaguje na stres). Nie mogli mnie uspokoić. W końcu przystąpili do zabiegu. Rozłożyli mały parawan, rozłożyli ręce, podłączyli aparaturę... W suficie ujrzałam swoje odbicie – nie był to miły widok. Po chwili usłyszałam krzyk. To moje dziecko! Łzy szczęście poleciały mi po policzku, położna dała mi synka do ucałowania. Byłam taka szczęśliwa!
Mały urodził się zdrowy, dostał 10 punktów w skali Apgar. Rodziłam go 18 godzin.
Gdy odwieźli mnie na salę pooperacyjną, czekali już tam na mnie mąż i syn (był na rękach taty). Cudny widok.  

Niełatwe początki

Rano miałam problem ze wstaniem z łóżka – nadal byłam sztywna po znieczuleniu. Przy pomocy pielęgniarki usiadłam, ale ból był ogromny. Ten dyskomfort pogłębiał brak maleństwa – nie dawali mi go, bo musiałam najpierw dojść do siebie.
Dostałam go, gdy synek zgłodniał. Cieszyłam się na myśl o przytuleniu go do piersi (były one jak baloniki – bałam się, że mi pękną od nadmiaru pokarmu). Początki nie były łatwe, ale pielęgniarka bardzo mi pomogła. Pokazała co i jak trzeba robić. Byłam z siebie dumna. Niestety synek chciał ssać tylko jedną pierś (druga miała inny kształt i nie pasowała mu), ale i z tym sobie daliśmy radę.

Niczego nie żałuję!

Gdy wyszliśmy ze szpitala i wróciliśmy do domu, synek i ja poczuliśmy się lepiej. Patrząc z perspektywy czasu, niczego nie żałuję. Cieszę się, że zdecydowałam się na dziecko, mimo tylu obaw. Bartuś – bo tak się nazywa mój synek – jest moim słoneczkiem. Dzięki niemu, nawet w najgorszy dzień się uśmiecham!

Historia została nadesłana przez Ewelinę na konkurs "Podziel się z nami swoją historią ciążowo-porodową" (edycja październikowa).

Ortopedyczne wskazania do cesarskiego cięcia

noworodek, babcia, szymon,
archiwum prywatne
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: urodziłam takie cudo sama, bez znieczulenia!
Oglądałam, tuliłam synka, ile się tylko dało. Całowałam jego malutkie ciałko. Czy bolało? Bardzo!!! Ale co tam ból w obliczu szczęścia, jakie ogarnia matkę, gdy tuli swoje dziecko. Przeczytaj historię Anety, mamy Szymonka.

Chciałabym się podzielić z wami historią z mojego życia. Choć ma piękne zakończenie, to na początku nie była usłana różami. Z moim chłopakiem (teraz już mężem) byliśmy parą. Poznaliśmy się za sprawą portalu internetowego. Od słowa do słowa, od smsa do smsa, wreszcie doszło do pierwszego spotkania na żywo. Oboje wpadliśmy sobie w oko. Spotykaliśmy się długi czas, aż w końcu przed weselem siostry zostaliśmy parą. Zabawa była przednia. Złapałam welon, ukochany krawat. Czyżby przeznaczenie? Byłam z nim bardzo szczęśliwa. Kiedyś byłam z rodziną w centrum handlowym, niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Była tam taka magiczna fontanna. Można było wrzucić monetę i wypowiedzieć życzenie (taka studnia życzeń). Możecie się tylko domyślić, co było wtedy moim największym marzeniem...  Czy można wierzyć w skuteczność testów? Z ukochanym czas mijał szybko. Spotykaliśmy się niemal codziennie, zazwyczaj w godzinach wieczornych (ja jeszcze studiowałam, on pracował). Nadszedł dla nas ten cudowny moment, w którym zbliżyliśmy się do siebie. Bez ściemy czy impulsu, że to znajomość na jedną noc. Znaliśmy się, wiedzieliśmy, jakie mamy oczekiwania i pragnienia względem siebie. Kochałam i czułam się kochana. Najpiękniejszy aspekt, jaki czuć może młoda kobieta. Dni mijały jak zwykle, a mi spóźniał się okres. Myślałam, może z nerwów? Dla pewności zrobiłam test ciążowy . Brałam pod uwagę, że mogłam zajść w ciążę. Wynik: negatywny. Szczęście? A może rozczarowanie? Tego nie wiem... Chciałam mieć dziecko, wiedziałam, że ukochany to ten jedyny na całe życie. Lecz chciałam żyć w harmonii z Bogiem i wiedziałam, że urodzę dziecko wtedy, kiedy Bóg nim mnie obdarzy.    Mijały kolejne dni, a miesiączki, jak nie było, tak nie było. Zrobiłam kolejny test, tym razem: "pozytywny". Serce biło mi jak oszalałe, nie...

niemowlę, mama, tata
fotolia
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: dzięki mężowi czułam się pewnie i bezpiecznie
Czy mężczyzna powinien być przy porodzie? Bywa, że mężczyzna chce widzieć narodziny swojego dziecka, a kobieta ma wątpliwości. Jak to było w przypadku Agaty? Przeczytaj jej historię.

Nasz kochany synek miał przyjść na świat 14 kwietnia 2013 r., ale stało się inaczej. Prawdopodobnie było mu już niewygodnie w brzuszku i dlatego postanowił wcześniej nas zobaczyć.   7 kwietnia przebudziłam się około 23.00 z myślą, że muszę do toalety. Na miejscu zauważyłam, że wypadł czop i zaczęły odchodzić wody płodowe. Obudziłam męża. Wspólnie zadzwoniliśmy do szpitala - na szczęście lekarz prowadzący moją ciążę miał dyżur. Kazał nam przyjechać do szpitala.  W czasie podróży pojawiły się skurcze. W szpitalu przeprowadzono ze mną wywiad, podłączono mnie do KTG . Byłam przerażona, bo nie wiedziałam, co będzie dalej. Na szczęście mąż był obok mnie przez cały czas.  Nie byliśmy przygotowani na poród Skurcze były coraz silniejsze , bałam się, że długo tego nie wytrzymam. Mimo masaży i ćwiczeń na piłce, było coraz gorzej. Byliśmy w pokoiku z łazienką, materacami, drabinkami, piłką, a nawet radiem. Mąż próbował rozerwać mnie, na chwilę oderwać myśli od porodu, żartowaliśmy wspólnie . Oboje czuliśmy się trochę nieswojo, wcześniej nie uczestniczyliśmy w szkole rodzenia , bo mieszkam daleko i nie miałam jak dojechać. Oczywiście oglądaliśmy w internecie różne filmy z porodów , by mieć jakiekolwiek pojęcie o tym jak wygląda poród , ale to chyba nie to samo.  Mąż uparł się, że będzie przy porodzie Mąż od samego początku chciał być przy porodzie . Początkowo nie chciałam się na to zgodzić, nie chciałam, by widział mnie w takim stanie, ale on uparł się. Teraz z perspektywy czasu jestem mu za to bardzo wdzięczna. W ciężkich momentach, kiedy skurcze były bardzo bolesne, wspierał mnie, uśmiechał się do mnie, powtarzał, że wszystko będzie dobrze, że niedługo nasz synek się urodzi, a ja szybko zapomnę o bólu .   Gdy nadszedł kulminacyjny moment porodu, mąż uważnie słuchał...

noworodek
archiwum prywatne Michaliny Tajak/ nadesłane na konkurs
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: w ciężkich chwilach miałam wsparcie męża
Poród był trudnym przeżyciem, ale to co zdarzyło się po porodzie było stokroć gorsze. Mój syn z ciężkim stanie musiał być przewieziony do innego szpitala, do innego miasta. Gdyby nie mąż, nie przeżyłabym tego. Przeczytaj historię Michaliny.

Nie chciałam rodzić bez mojego męża. Niestety on często wyjeżdża w delegacje. Tego dnia również go nie było. Jednak nie martwiłam się, czułam się wyjątkowo dobrze, a poza tym do terminu porodu były jeszcze dwa tygodnie. Około 24.00 obudziłam się, bo musiałam iść do toalety. Gdy wstałam, zaczęły odchodzić mi wody płodowe . Zadzwoniłam do męża. Przejął się, ale w nocy nie miał jak dotrzeć do domu. Pomyślałam: trudno, będę rodzić sama . Zaczęłam się przygotowywać do szpitala. Zawiózł mnie do niego szwagier.  Modlił się szczęśliwe rozwiązanie Na izbie przyjęć podpięto mnie do KTG , nie czułam bólu, cierpliwie czekałam na rozwój sytuacji. Po jakimś czasie zadzwonił mąż , powiedział, że jest już pod szpitalem. Będzie u mnie za 10 minut, musi tylko coś załatwić. Okazało się, że obok szpitala był kościół, mąż poszedł pomodlić się o szczęśliwy poród. Byłam szczęśliwa, że mimo problemów dotarł na czas do szpitala (musiał biec kilka kilometrów do głównej drogi, gdzie czekał na niego ktoś z samochodem). Oboje byliśmy bardzo zmęczeni, więc co chwilę przysypialiśmy.  Co się dzieje z moim dzieckiem? Po siedmiu godzinach czekania dostałam kroplówkę na przyspieszenie porodu. Po jakimś czasie skurcze były coraz mocniejsze. Paweł próbował mi dodać otuchy, ale niewiele to pomogło. Poprosiłam, by poszedł po położną. Rodziłam . Paweł był przez cały czas przy mnie. Trzymał mnie za rękę, podawał mi wodę, ocierał czoło. Po wielu trudach urodził się nasz synek. Nie miałam okazji go zobaczyć, tak szybko go zabrali. Nie płakał. Martwiłam się, dopytywałam położną, co się dzieje, dlaczego nie mogę zobaczyć mojego dziecka. Uspokajała mnie, że mały jest zmęczony porodem . W rzeczywistości mały był reanimowany. Od lekarki dowiedzieliśmy się, że nasz synek dostał tylko 1 punkt w skali Apgar . Nie oddycha...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach
Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19
Partner
mata na piknik
Pielęgnacja
Jedziecie na piknik? Oto 6 wskazówek, dzięki którym się uda
Partner
częste oddawanie moczu u dziecka
Zakupy
Szukasz najlepszego nocnika dla dziecka? Sprawdź nasz ranking!
Partner
Podróże z Marko BeSafe
Rozwój
Oto sposób na przewożenie dziecka 5 razy bezpieczniej niż dotąd!
Partner
Polecamy
Porady
jak ubierać noworodka latem
Noworodek
Jak ubierać noworodka latem, żeby go nie przegrzać?
Małgorzata Wódz
Nowe urlopy dla rodziców
Prawo i finanse
Nowe urlopy dla rodziców w 2022 roku: od kiedy więcej dni wolnych?
Małgorzata Sztylińska-Kaczyńska
Bon turystyczny: jak wykorzystać w 2022?
Aktualności
Gdzie można wykorzystać bon turystyczny – lista podmiotów + zmiany przepisów
Ewa Janczak-Cwil
Rabarbar w ciąży
Dieta w ciąży
Czy w ciąży można jeść rabarbar? Tak, ale trzeba pamiętać o jednej rzeczy
Luiza Słuszniak
imiona unisex
Imiona
Imiona unisex – jak nazwać dziecko bez wskazywania na płeć? 168 propozycji!
Ewa Janczak-Cwil
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży
Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem
Ewa Janczak-Cwil
bon turystyczny do kiedy
Aktualności
Bon turystyczny 2022 – ważność bonu. Do kiedy można wykorzystać?
Małgorzata Wódz
zapłodnienie
Starania o dziecko
Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia
Magdalena Drab
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu
Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?
Joanna Biegaj
wyprawka noworodka
Niemowlę
Wyprawka dla noworodka na lato: ubranka i rzeczy do szpitala [LISTA ZAKUPÓW]
Małgorzata Wódz
uczulenie na jad pszczeli / uczulenie na jad osy
Zdrowie
Uczulenie na jad pszczeli i jad osy: objawy, co robić i jak przebiega leczenie
Katarzyna Pinkosz
Szparagi w ciąży: czy można jeść, właściwości, przeciwwskazania
Dieta w ciąży
Szparagi w ciąży: czy można jeść, właściwości, przeciwwskazania 
Luiza Słuszniak
jak pobrać bon turystyczny
Prawo i finanse
Jak pobrać i aktywować bon turystyczny: instrukcja rejestracji na PUE ZUS (krok po kroku)
Milena Oszczepalińska
domowe sposoby na komary
Aktualności
Domowe sposoby na komary: co robić, żeby komary nie gryzły?
Joanna Biegaj
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży
Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?
Ewa Cwil
plan porodu
Lekcja 2
Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku
Małgorzata Wódz
pozytywny test ciążowy
Ciąża
Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?
Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży
Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?
Małgorzata Wódz