noworodek, babcia, szymon,
archiwum prywatne
Prawdziwe historie

Prawdziwe historie: urodziłam takie cudo sama, bez znieczulenia!

Oglądałam, tuliłam synka, ile się tylko dało. Całowałam jego malutkie ciałko. Czy bolało? Bardzo!!! Ale co tam ból w obliczu szczęścia, jakie ogarnia matkę, gdy tuli swoje dziecko. Przeczytaj historię Anety, mamy Szymonka.
Chciałabym się podzielić z wami historią z mojego życia. Choć ma piękne zakończenie, to na początku nie była usłana różami. Z moim chłopakiem (teraz już mężem) byliśmy parą. Poznaliśmy się za sprawą portalu internetowego. Od słowa do słowa, od smsa do smsa, wreszcie doszło do pierwszego spotkania na żywo. Oboje wpadliśmy sobie w oko. Spotykaliśmy się długi czas, aż w końcu przed weselem siostry zostaliśmy parą.

Zabawa była przednia. Złapałam welon, ukochany krawat. Czyżby przeznaczenie? Byłam z nim bardzo szczęśliwa. Kiedyś byłam z rodziną w centrum handlowym, niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Była tam taka magiczna fontanna. Można było wrzucić monetę i wypowiedzieć życzenie (taka studnia życzeń). Możecie się tylko domyślić, co było wtedy moim największym marzeniem... 

Czy warto zapisać się do szkoły rodzenia – film

Czy można wierzyć w skuteczność testów?

Z ukochanym czas mijał szybko. Spotykaliśmy się niemal codziennie, zazwyczaj w godzinach wieczornych (ja jeszcze studiowałam, on pracował). Nadszedł dla nas ten cudowny moment, w którym zbliżyliśmy się do siebie. Bez ściemy czy impulsu, że to znajomość na jedną noc. Znaliśmy się, wiedzieliśmy, jakie mamy oczekiwania i pragnienia względem siebie. Kochałam i czułam się kochana. Najpiękniejszy aspekt, jaki czuć może młoda kobieta. Dni mijały jak zwykle, a mi spóźniał się okres. Myślałam, może z nerwów? Dla pewności zrobiłam test ciążowy. Brałam pod uwagę, że mogłam zajść w ciążę. Wynik: negatywny. Szczęście? A może rozczarowanie? Tego nie wiem... Chciałam mieć dziecko, wiedziałam, że ukochany to ten jedyny na całe życie. Lecz chciałam żyć w harmonii z Bogiem i wiedziałam, że urodzę dziecko wtedy, kiedy Bóg nim mnie obdarzy. 
 
Mijały kolejne dni, a miesiączki, jak nie było, tak nie było. Zrobiłam kolejny test, tym razem: "pozytywny". Serce biło mi jak oszalałe, nie wiedziałam, jak to zinterpretować. Czy wierzyć w skuteczność testów? Fakt, wymiotowałam i urosły mi piersi, ale to wcale nie musiało oznaczać ciąży.

Zrobiłam sobie test na obecność gonadotropiny kosmówkowej w swojej krwi (beta hCG). Badanie potwierdziło sześciotygodniową ciążę. Nie pozostało mi nic innego, jak zapisać się na wizytę do lekarza. Właśnie wtedy zobaczyłam moje największe szczęście. Łzy same cisnęły się do oczu... Zapomniałam dodać, że mój chłopak był przeszczęśliwy! Na początku w lekkim szoku, jednak szybko to minęło. Miał przecież zostać ojcem.

Oświadczyny i ślub

17 grudnia mój ukochany oświadczył mi się. W cudownym miejscu i w subtelny sposób. Dzień później powiedzieliśmy rodzicom. Niestety nie zareagowali zbyt entuzjastycznie. Pytali, co ze studiami, mieszkaniem... Poniekąd rozumiem ich reakcję, to był dla nich szok. Z perspektywy czasu wiem, że nie było to celowe. Po prostu chcieli dla mnie, wszystkiego, co najlepsze! 
 
Miesiące mijały, brzuszek był malutki, ale widoczny. W lutym poczułam ruchy mojego dziecka. Dziadkowie szczęśliwi, otoczyli mnie i wnuka opieką. Troszczyli się o mnie, pomagali, dopytywali się o zdrowie dziecka po każdej wizycie lekarskiej.
 
W kwietniu wzięliśmy z moim partnerem ślub. To był wspaniały dzień. Czułam się świetnie, choć byłam w 7. miesiącu ciąży. Miałam przecudną suknię ślubną. Tata odprowadził mnie do ołtarza, przy którym czekał na mnie mój przyszły mąż z strażackim mundurze. 
W czerwcu obroniłam dyplom z pedagogiki i pozostało mi teraz czekać na narodziny naszego synka! 

Gotowa na poród

Torba do szpitala zapakowana, ciuszki i ubranka skompletowane. Dużo czytałam o ciąży i porodzie, dużo wiedziałam. Lecz miałam chwile niepewności. Co to będzie? Czy rozpoznam, kiedy odejdą mi wody? Byłam przecież pierworódką, więc to zupełnie normalne.
 
Z soboty na niedzielę poczułam dziwny ból. Obudziłam się o 2.00 w nocy i czułam się dość dziwnie. Rano powiedziałam o tym mężowi. Dla pewności pojechaliśmy do szpitala. Miałam rozwarcie na 1,5 cm. Lekarz powiedział, że jeszcze nie urodzę. Położna jednak prosiła, abym została na oddziale. Po czułym pożegnaniu z mężem zostałam w szpitalu. Przeszłam na porodówkę, gdzie dostałam kroplówkę i czekałam na dalszy rozwój akcji. Co godzinę przychodził lekarz, by mnie zbadać. Rozwarcie miałam wciąż takie samo. Akcja porodowa nie nabierała tempa.
 
Miałam przy sobie położną (dusza człowiek, w każdym tego słowa znaczeniu). Spokojnie tłumaczyła mi, co mam robić lub co za moment będzie się działo. Byłam sama na porodówce, więc byłam objęta profesjonalną opieką. Mogłam sobie spacerować po sali porodowej, korzystałam na zmianę z worka sako i piłki położniczej. Czułam skurcze, lecz nie były one jeszcze regularne. Byłam wyczerpana, gdyż poród nie nabierał tempa. Bałam się, że stracę siły, aby urodzić synka naturalnie. Około godziny 20.00 przyszedł do mnie lekarz prowadzący, aby sprawdzić jak się miewam. Zbadał mnie i powiedział, że nie urodzę sama, gdyż do tej pory nie odeszły mi wody płodowe. Jak to powiedział: „szczęściu będzie trzeba pomóc”. Zabrał więc się do roboty. Wziął ogromnej wielkości pęsetę ginekologiczną i próbował dokonać amniotomii (przebicia pęcherza płodowego). Bezskutecznie. Zrobili mi powtórną kardiotokografię (KTG),  nie była zadawalająca. Po upływie 30 minut przyszedł do mnie kolejny lekarz i ponowił próbę przebicia pęcherza. Tym razem na szczęście bez pęsety, na widok której niemal mdlałam. Pęcherz płodowy przebity. Poczułam, jakby ktoś wylał na mnie wiaderko cieplutkiej wody. Na szczęście płyn owodniowy był czyściutki.

Poród

Po tych wszystkich emocjach poczułam silniejsze skurcze, które były coraz częstsze. Bóle krzyżowe dawały o sobie znać tak mocno, że nie wiedziałam jak się nazywam. Na szczęście położna pomagała mi ukoić ból, masowała mnie. Tokografia również wykazywała coraz intensywniejszą czynność skurczową macicy. Po mniej więcej dwóch godzinach tuliłam w ramionach moje największe szczęście. Moje życie i mój skarb. Synuś! Zdrowiutki! Dostał 9 punktów w skali Apgar. Wielki! Mierzył 59 cm i ważył 3900 g. Czułam satysfakcję, że urodziłam takie cudo sama, bez znieczulenia! Synuś przecisnął się przez moją wąską miednicę bez żadnych przyrządów. Oglądałam, tuliłam synka, ile się tylko dało. Od stóp do głów. Paluszek po paluszku całowałam jego malutkie, wielkie ciałko. Czy bolało? Bardzo!!! Ale co tam ból w obliczu szczęścia, jakie ogarnia matkę, gdy tuli swoje dziecko. 

Zmęczona...

...ale bardzo szczęśliwa. Spędziłam jeszcze 3 godziny na porodówce, aby zregenerować siły po porodzie. Nad ranem przeszłam na salę dla młodych matek, gdzie leżało już 5 innych mam. Zajęłam miejsce pod samym oknem. Rano obchód lekarski, potem śniadanie i najprzyjemniejszy moment – przynieśli mojego synusia. Potem w odwiedziny przyjechał mąż, teściowa, moi rodzice, moja babcia. Nie mogli się napatrzeć na wnuczka.

Pierwsze próby karmienia piersią

Pierwsza próba przystawienia synka do piersi. Niestety nie miałam pokarmu (pojawił się dopiero na trzecią dobę). Synek tak mi zgryzł brodawki, że na drugą dobę poprosiłam pielęgniarkę, by nie przynosiła mi synka na noc na karmienie. Z piersi leciała mi krew, a malutki płakał, bo był głodny. Miałam ogromne wyrzuty sumienia, bo wszystkie mamy w nocy karmiły, a ja nie miałam synka przy sobie. Ale jeśli mam być szczera, to mi bardzo pomogło. Wyspałam się, zregenerowałam siły. Pojawił się pokarm w piersi
W czwartek wypisali nas do domu. Podziękowałam za wspaniałą opiekę i szczęśliwe rozwiązanie.

Dziadkowie z prawdziwego zdarzenia

Bardzo miło wspominam moment porodu i czas ciąży. Moi rodzice nie widzą świata poza wnukiem, rozpieszczają go, ile mogą, i otaczają miłością. Są dziadkami z prawdziwego zdarzenia. Moja historia ma bardzo osobisty charakter. Dedykuję ją mojemu najukochańszemu mężowi, synkowi, rodzicom i zmarłemu bratu. Proszę o  powstrzymanie się od negatywnych komentarzy, co do mojego wpisu. Każda matka jest inna, odbiera inne bodźce i kieruje się swoimi zasadami bądź wartościami. Życzę wszystkim mamom cudownego okresu ciąży oraz szczęśliwego rozwiązania i zdrowego dzidziusia.

Historia została nadesłana przez Anetę na konkurs "Podziel się z nami swoją historią ciążowo-porodową" (edycja październikowa).
 
mama, dziecko, niemowlę
Panthermedia
Mama
Kiedy jest dobry moment na dziecko
Kiedy lepiej zostać mamą: gdy ma się 20, 30 czy prawie 40 lat? Spytaliśmy o to pięć mam, które rodziły w różnym wieku. Opowiadają o plusach i minusach swojego macierzyństwa oraz o tym, dlaczego zdecydowały się na dziecko właśnie wtedy.

Pierwszą córkę urodziłam w wieku 30 lat Agnieszka, mama Mai (4 lata), Marysi (2 lata), Patryka (10 miesięcy) Gdy wyszłam za mąż, miałam 22 lata. Wszyscy myśleli, że jestem w ciąży, stąd decyzja o ślubie. Trudno się dziwić – wszyscy moi znajomi studiowali i nikt nie myślał o zakładaniu rodziny. My też. Chcieliśmy skończyć studia, znaleźć dobrą pracę, by żyć na własny rachunek, mieszkanie… Zresztą w wieku 22 lat nie byłam gotowa na macierzyństwo. Dzieci mnie denerwowały. Myślałam nawet, że jestem pozbawiona instynktu macierzyńskiego. Jednak z biegiem lat coraz częściej zaglądałam do dziecięcych wózków, życzliwiej patrzyłam na biegające maluchy, aż wreszcie poczułam, że jestem gotowa. Po siedmiu latach zdecydowaliśmy się z Łukaszem na dziecko. Czuliśmy, że nie zagrozi ono naszej wolności, bo już z niej skorzystaliśmy. Podróże, znajomi, czas tylko dla siebie… Staliśmy się też sobie bardzo bliscy. Zdałam sobie sprawę, że mogę wziąć odpowiedzialność za drugiego człowieka, że jestem wyciszona, spełniona... Jestem osobą, która robi plany. Skoro zdecydowałam się na dziecko, chciałam się do tego przygotować jak najlepiej. Wizyta u ginekologa, badania, kwas foliowy, dieta… Zawsze marzyłam o trójce dzieci. Planowałam, że będę je miała do 35. roku życia, by różnica między nimi była jak najmniejsza. Ba! Zaplanowałam nawet, kiedy chciałabym urodzić pierwsze dziecko – na przełomie marca i kwietnia, by urlop macierzyński wypadł na letnie miesiące. Oczywiście myślałam o tym, czy w ogóle mogę mieć dzieci. Czy to, że czekałam na nie tak długo, nie okaże się dla mnie zgubne. Dużo czytałam o ciąży, macierzyństwie. Wiedziałam, że mam rok, półtora roku na próby. Że dopiero po tym czasie powinnam zacząć się denerwować. Nie zdążyłam, bo po czterech miesiącach okazało się, że będę miała dziecko. Druga...

mama, kobieta, dziecko, noworodek, niemowlę
© Photographee.eu - Fotolia.com
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: na porodówce też bywa wesoło
Czasem na porodówce zdarzają się zabawne historie. Mój poród do takich należał. Przekąski, szóstka i wiadro z mopem do dziś wywołują uśmiech na twarzy. Przeczytaj historię Ja Zet.

Zaszłam w ciążę mając 24 lata. Byłam przerażona, nie wiedziałam, jak będzie wyglądać moje życie. Miałam masę obaw; nie wiedziałam, czy sprawdzę się w roli mamy.  Huśtawka nastrojów Ale im większy stawał się mój brzuch, tym mniejsze były moje wątpliwości. Gdy poczułam pierwsze kopnięcie mojego synka , wiedziałam, że wszystko będzie dobrze, że z pomocą najbliższych na pewno sobie poradzę.  Oczywiście miałam emocjonalną huśtawkę . Potrafiłam płakać bez powodu, często kłóciłam się ojcem mojego dziecka. Tych burzliwych dni było więcej niż tych pogodnych.  Gdy brzuszek był coraz bardziej widoczny, w panice szykowałam ubranka, wózek, łóżeczko; chciałam mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. To oczywiście była lekka przesada, ale lepiej sie czułam, gdy wiedziałam, że mam już gotowy pokoik dla Jasia. Słyszałam wiele historii na temat zachcianek ciężarnych, lecz ja ich na szczęście nie miałam. Nie wiem, kto z nas dwojga bardziej się cieszył: ja czy mój partner (on głównie dlatego, że nie musiał biegać w nocy po sklepach, np. za agrestem). Może dlatego nie przytyłam za bardzo.  Jedynie porodu się bałam . Zastanawiałam się, jak to będzie wyglądało, czy będę czuła ból, czy go wytrzymam.  A miałam obejrzeć film... Wreszcie nadszedł ten wyczekiwany moment. Byłam sama w domu, planowałam obejrzeć "Epokę lodowcową". Lecz ktoś pokrzyżował mi plany, bo postanowił opuścić mój brzuszek dwa dni wcześniej. Rano poczułam ból brzucha , uznałam, że to nic nadzwyczajnego i położyłam się na chwilę. Ale brzuch zaczął mnie boleć coraz bardziej. Domyśliłam się, że właśnie zaczęłam rodzić. Jak typowa gospodyni, zaczęłam rozmrażać mięso na obiad, by mój chłopak miał przygotowany obiad, gdy ja będę rodzić. Niestety nie dałam rady. Położyłam się do łóżka, zaczęłam do niego...

ciąża, dziecko, badania prenatalne
Fotolia
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: Mój syn to mój prywatny ósmy cud świata
Jestem mamą 7 dni w tygodniu przez 24 godziny na dobę. Piorę, sprzątam, gotuję i wolnego nie potrzebuję, bo bycie mamą to najwspanialszy dar na świecie. Mój synuś to mój najcudowniejszy skarb. Ósmy cud świata. Przeczytaj historię Sylwii.

Moja ciąża nie była planowana, ale ucieszyłam się ogromnie na wieść o dziecku. Bo dziecko to chodzące szczęście . Odkąd dowiedziałam się, że zostanę mamą czekałam z utęsknieniem na tę małą istotkę, którą będę tulić w ramionach i obdarzać bezgraniczną miłością. Jedna plamka na monitorze mikroskopijnej wielkości a znaczy tak wiele. Zmienia życie o 360 stopni. Sprawia, że to jej podporządkowujemy wszystko.   W brzuchu rośnie nam piłkarz Jedną z najpiękniejszych chwil był pierwszy kopniak, który synuś trenował już w moim brzuszku . W końcu nazwisko mamy iście piłkarskie - Ramos, więc do czegoś nas zobowiązuje. Pierwsze kopniaki maluszka były dla mnie tak niezwykłe, że łzy same po płynęły mi po policzkach. Od tej chwili kopniakom nie było końca a je czekałam z niecierpliwością na wieczory, kiedy to harce synka były najbardziej odczuwalne. Kolejną niezapomnianą i najbardziej rozczulająca chwilą był poród i moment, kiedy pierwszy raz tuliłam synka do piersi. Wtedy to byłam najszczęśliwszą kobietą pod słońcem. Cieszyłam się maleństwem tym bardziej, że poprzednio poroniłam byłam załamana. Tylko dzięki rodzinie i mężowi doszłam do siebie.  Ukochany synuś zrobił mi małego psikusa, bo przyszedł na świat 6 tygodni przed terminem. Doczekałam się swojego wymarzonego bąbelka i chociaż urodził się jako wcześniak , dla mnie był najpiękniejszą istotką. Jedną z chwil, każdym dniem, częścią nas - naszym odbiciem. Tak wiele dla nas znaczył od pierwszych chwil.   Miłość rodzicielska jest na zawsze Czy można przestać kochać swoje dziecko? Nie, mały człowiek rośnie, bezgranicznie nam ufa i obdarza nas bezcenną miłością. Dla mnie jest to jedyna prawdziwa miłość jaka istnieje, nie ma silniejszej więzi między ludźmi. Miłość rodzicielska jest dla mnie miłością, która nie umiera nigdy , bo zawsze je będę...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj