uśmiechnięty noworodek, pierwszy uśmiech
Adobe Stock
Prawdziwe historie

Prawdziwe historie: narodziny z klaunem przy boku

Gdy opowiadam tę historię, nikt nie chce mi wierzyć. A jednak to prawda. Rodziłam z klaunem na porodówce. Przeczytaj historię porodu Małgorzaty.
Moja ciąża przez 9 miesięcy przebiegała bez żadnych komplikacji. Czułam się świetnie, prowadziłam aktywny tryb życia i nie mogłam doczekać się porodu. Wiele kobiet w ciąży strasznie boi się tego momentu, ja wręcz przeciwnie, porodu się nie bałam – bałam się jedynie tego, czy zdążę dojechać na czas do szpitala. 
Kiedy byłam już tydzień po terminie, 1 października, w nocy, zaczęły mi się skurcze co pół godziny. Stwierdziłam to chyba fałszywy alarm. Nad ranem skurcze się nasiliły i pojawiały się już co 15 minut. Oho – pomyślałam – trzeba jechać do szpitala. Więc wzięłam w rękę spakowaną torbę i zamówiłam taksówkę (mąż wyjechał w delegację, a ja byłam sama w domu). Zdążyłam zadzwonić do męża, aby powiedzieć mu, że już się zaczęło. A on ze stoickim spokojem, uspokajał mnie i zapewniał, że się mną zaopiekuje... na odległość. Nie zrozumiałam zbytnio, o co mu chodzi. 

Jak wybrać szpital do porodu? Wyjaśnia położna [WIDEO]

Cyrk na kółkach

Miałam już wybraną firmę przewozową, ponieważ mąż wcześniej o to zadbał i powiedział, że ta firma będzie gotowa o każdej porze dnia i nocy, żeby po mnie przyjechać, wystarczy, że zadzwonię. Taksówka miała przyjechać już za 3 minuty, ponieważ wyjaśniłam pani przy słuchawce, w jakiej jestem sytuacji, że rodzę, więc wyszłam przed dom i czekałam. Aż tu nagle, pod mój dom podjeżdża taksówka wielkości dużego busa w kolorze wściekło-różowo-niebieskim z balonami i serpentynami przy lusterkach. Moje zdziwienie było widać – nie spodziewałam się takiego cyrku, zwłaszcza, że sąsiedzi zbiegli się obok mnie i każde z nich zaczęło mnie pocieszać i dodawać otuchy (przyznaję, było to trochę męczące). Bałam się, że nie zdążymy do szpitala. 

Miało być szybko i bez ceregieli 

Taksówkarz, przebrany za lekarza, pomógł mi wejść do taksówki, sadzając mnie na fotelu usłanym płatkami róż i smoczków. Z taksówki wysiadł także klaun, który miał umilać mi podróż do szpitala (był obładowany masą kartonów-prezentów, kwiatków i balonów). Złamaliśmy wiele przepisów ruchu drogowego; wjeżdżaliśmy tam, gdzie są zakazy wjazdu. Podczas jazdy taksówkarz włączył megafon i koguta, i przez całą drogę komunikował, że w taksówce jedzie kobieta w ciąży, która spieszy się na porodówkę. W tle leciała jakaś piosenka: „Och jak przyjemnie, że jadę sobie tam, gdzie szybko tam urodzę bo dziecko w drodze już”. 

Klaun na porodówce

W ogóle mi to nie pomagało podczas podróży, a wręcz denerwowało. Jednak po 10 minutach jazdy melodia tak wpadła mi w pamięć, że na porodówce nuciłam ją pod nosem. Położna kazała mi przestać śpiewać, bo nie mogła się skupić. Nie wiem jak to się stało, że na porodówkę wpuścili ze mną klauna, który wygłupiał się, pajacował, a ponadto włączył skype’a w telefonie, żeby mąż był ze mną non stop. 
 
I tak urodziłam w cztery godziny pięknego syna o imieniu Marek. Gdy opowiadam tę historię, nikt nie chce mi uwierzyć. A to wszystko sprawka mojego wspaniałego męża, który zawsze potrafi mnie zaskoczyć. Każdej kobiecie życzę takiej podróży do szpitala i tak wesołego porodu.

Zobacz też:
 
konkurs prawdziwe historie ciążowe
konkurs prawdziwe historie ciążowe
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: Jak Antoni stał się Zosią
Mój mąż nie wyobrażał sobie, by być ze mną przy porodzie. Przez całą ciążę stanowczo odmawiał. W szpitalu jednak czekała na mnie prawdziwa niespodzianka, w dodatku podwójna. Przeczytaj historię Justyny.

Odkąd wyszłam za mąż pragnęłam dziecka podświadomie, ale to praca przez długi czas była najważniejsza. Czas uciekał, a ja powoli dojrzewałam do myśli o rodzicielstwie. Starania o dziecko trwały prawie rok – 13 listopada 2012 roku zrobiłam test ciążowy . Jak tylko zobaczyłam dwie kreski, cieszyliśmy się z mężem ogromnie. Dni mijały – czułam się dobrze, dziecko rozwijało się prawidłowo. Mieliśmy parę kryzysowych sytuacji, musiałam leżeć, ale dotrwaliśmy do końca.    Całą ciążę bałam się porodu Bałam się bólu i tego, co nie znane. Marzyłam, by mąż był ze mną w tym najważniejszym dniu. Ale nie udało mi się go nakłonić do uczestnictwa w narodzinach Antosia. Było mi przykro , ale uszanowałam jego decyzję i codziennie powtarzałam sobie, że dam radę! Nie chciałam naciskać i wyjść na największą zołzę. Nastał w końcu 12 lipca 2013 – nowy rozdział w moim życiu. Rano zakupy z mężem. Gdzieś tam z tyłu głowy pojawiła się myśl, że może to dzisiaj, może jutro. Zacznie się ten poród czy nie? Jest ostatni dzień 39. tygodnia ciąży . Walizka dla mnie i dla synka stoi spakowana w korytarzu. Czuję lekkie bóle w brzuchu. Mały wierci się niemiłosiernie.    Lekarka nie ma dyżuru Wieczorem mamy oglądać film. Czuję, że coś się dzieje , ale nadal nic nie boli. Rezygnuję z filmu, położę się, spróbuję zasnąć i mi przejdzie. Zamykam oczy, liczę barany – raz, dwa, trzy, ale nie mogę usnąć. Liczę skurczę – zero regularności, pojawiają się co 8, 10, 5, 5, a potem 20 minut. Leżę sobie i gadam – Synku mój mały, nie kręć się tak strasznie, bo wyjdziesz przez brzuch. Syn odpowiada, serwując mi kopniaka w żebro. Mija godzina, skurcze się rozkręcają , biorę ciepłą kąpiel, ale boli mocniej. Dzwonię do mojej pani doktor, słyszę, że możemy jechać do szpitala, jeśli w domu nie czuję się...

kobieta w ciąży, ból kręgosłupa
© Martinan - Fotolia.com
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: dziecko to największy cud świata
Rodzić na emigracji nie jest łatwo. Gdy zostałam sama w szpitalu, zaczęłam panikować: inny kraj, inny język... a jeśli coś się stanie, a ja nie zrozumiem?! - przeczytaj historię porodu Agaty.

O tym, że jestem w ciąży dowiedziałam w 8. tygodniu ciąży. Najpierw był test ciążowy i wielka radość, a potem poranne mdłości i ból kręgosłupa. Bolało tak, że nie mogłam się ruszyć, więc mąż wezwał ambulans.  W szpitalu kilka badań, w tym USG. Wtedy po raz pierwszy widziałam moje dziecko . Nazywaliśmy je żabką. Okresu ciąży, a dokładnie trzech pierwszych miesięcy, nie wspominam dobrze. Poranne mdłości, brak apetytu i ciągłe zmęczenie towarzyszyły mi od samego początku. Nie pomógł nawet imbir... Mały człowieczek Mieszkałam w Anglii. O ciąży nie chciałam mówić rodzinie przez telefon, wolałam osobiście, więc poleciałam do Polski . Dopiero gdy kupiłam bilety na samolot, przeczytałam, że odradza się podróże lotnicze w I trymestrze ciąży .  Lekarz mi tego nie powiedział, mimo że go o to pytałam. W ogóle w Wielkiej Brytanii inaczej wygląda opieka nad ciężarną . Są tylko dwa badania USG i jeśli jest wszystko w porządku, więcej ginekologa nie zobaczymy. Dopiero w Polsce wykonałam wszystkie badania, także USG, na którym "moja żabka" wyglądała jak mały człowieczek.  Może Sabina? Około 16. tygodnia ciąży poczułam delikatne ruchy, jakbym miała rybę w brzuchu. Potem moje mdłości ustały i zaczęłam cieszyć się ciążą . Śledziłam różne strony; sprawdzałam, co dzieje się z dzieckiem w poszczególnych tygodniach ciąży.  W piątym miesiącu wróciłam do Wielkiej Brytanii. To tam, podczas badania, okazało się, że na 60% będę miała dziewczynkę. Próbowaliśmy wybrać dla małej imię. Myśleliśmy o Sabinie, ale wciąż nie byliśmy przekonani, więc szukaliśmy dalej. Gdyby to był chłopczyk, wybór byłby łatwiejszy – Daniel.  Może Nina? Wielkimi krokami zbliżał się poród – termin wyznaczony był na 14 stycznia. Bałam się coraz bardziej. Miałam problemy ze snem , nie mogłam...

dziecko, zabawa
Joanna Kochanowska, archiwum prywatne
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: Poród to bułka z masłem!
Odeszły mi wody płodowe, miałam skurcze, ale to nie przeszkodziło mi przygotowywać się do szpitala, posprzątać mieszkania. Zatrzymałam też na chwię akcję porodową, bo musiałam przez telefon porozmawiać z mężem. Przeczytaj historię porodu Joanny.

Moja historia zaczyna się dość standardowo, jak u wielu małżeństw, które postanowiło powiększyć rodzinę. Podjęcie decyzji, starania i wreszcie te upragnione dwie kreski na teście ciążowym . Od samego początku bałam się tej przyszłości, chociaż z drugiej strony tak bardzo jej pragnęłam.  Było mnóstwo obaw, czy sobie poradzimy, tym bardziej, że moi rodzice, jak i męża mieszkają daleko od nas. Wiedziałam, że liczyć będziemy mogli tylko na siebie , że nie będzie tej pomocnej ręki, która w trudnych chwilach pomoże i wesprze.  Tymczasem mijał dzień za dniem, tydzień za tygodniem, a moje obawy topniały, jak śnieg na wiosnę. Dziwne to było, ale im bliżej  rozwiązania tym nabierałam większego spokoju. I w końcu nadszedł ten dzień, trochę z zaskoczenia, bo do porodu miałam jeszcze dwa tygodnie .  Czuję skurcze, odeszły mi wody płodowe O godzinie 6.00 rano męża obudził budzik do pracy, a mnie dziwne pobolewanie brzucha , takie nieznane mi do tej pory. Nie powiedziałam nic mężowi, żeby się nie denerwował i czasem nie został ze mną w domu, wiedziałam że będzie panikował. Podejrzewałam też, że wyciekają mi powoli wody płodowe , ale odczekałam aż mąż wyszedł do pracy i wtedy poszłam sprawdzić.  Jakaś ciecz była, ale skąd mogłam wiedzieć, co to jest, przecież to była moja pierwsza ciąża .  Na zegarku była 6:30, więc za wcześnie na wstawanie, położyłam się dalej spać. Skurcze budziły mnie co 8-10 minut, "spałam" tak do 10:00, po czym stwierdziłam, że trzeba jednak przygotować się na wyjazd do szpitala .  Wykapałam się, ogoliłam nogi, umyłam włosy i doszłam do wniosku, że jeśli miałabym dziś urodzić, to pewnie zaraz przyjedzie nasza rodzina zobaczyć córeczkę, więc.....należałoby jeszcze trochę w domu ogarnąć. Zrobiłam szybko, co trzeba i chciałam już jechać, sama siebie w...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj