Wnuczka naprawiła problem całej rodziny
Adobe Stock, deagreez
Prawdziwe historie

„Przez upór i gburstwo mojego ojca rodzina zaczęła się rozpadać. Scaliła ją dopiero moja kilkuletnia córeczka!”

Dopiero rysunek mojej córki uświadomił ojcu, że nawet ją boli jego zachowanie. Była na nim cała nasza rodzina siedząca wokół stołu. Tylko jedno krzesło było puste, to z napisem „Dziadzio”.

Cała rodzina cierpiała z powodu humorów naszego ojca. Obraził się na wszystkich i nic nie było w stanie go udobruchać. W końcu udało się to mojej córeczce!

Mój ojciec zawsze był okropnie drażliwy. A już na starość zrobił się wprost nieznośny. Pewnie dlatego drobna sprzeczka z moim bratem przerodziła się w trwający już dobre dwa lata konflikt. Co najgorsze, chociaż Filip podejmował próby załagodzenia sporu, ojciec trwał w swoim oślim uporze, objawiając światu kamienną twarz. I nagle wszelkie rodzinne spotkania przestały być przyjemnymi zjazdami, przeradzając się w arenę, na której matador-syn unikał, jak potrafił, rozjuszonego byka-ojca.

– Jestem już tym zmęczony – stwierdził któregoś razu Filip. – Jeśli on nie przestanie, na następne święta nie przyjedziemy z Jolą do rodziców, tylko spędzimy je w domu. Nie mam siły znosić humorów ojca, przecież tak naprawdę nic mu nie zrobiłem.

Nie taka zwykła woda – jak Oliwka z AZS odzyskała radość życia dzięki pobytowi w Avène [WIDEO REPORTAŻ]

Niestety, miał rację

Nie mogłem mu nawet powiedzieć wzorem mamy:

– Przeproś tatusia, bo tatuś to lubi – skoro tak naprawdę już dawno przeprosił i nic to nie dało.
– Pogadam z tatą – mruknąłem.
– Daj sobie spokój – Filip wzruszył ramionami. – Uparł się i tyle. Nic na to nie poradzimy.

Kolejne święta odbyły się bez niego i jego żony z synem. Zostali u siebie w domu, zadzwonili tylko do mamy z życzeniami. Atmosfera przy stole była przez to bardzo ciężka. W końcu ojciec nie wytrzymał, tylko cisnął widelcem na talerz i wstał od stołu. I tyle go widzieliśmy.

Zamknął się w swoim pokoju i nie pojawił się do końca wieczoru.

– No i wesoły nastrój diabli wzięli! – stwierdziłem. – Czy naprawdę mama nie może na niego wpłynąć? Przecież to wszystko jest nienormalne!
Wiesz, jaki jest tata… Lubi rządzić i zawsze mieć rację – odparła mama.
– Ale nam się rozpada przez to rodzina! Czy on tego nie widzi? – zdenerwowałem się. – Nie jesteśmy już z Filipem małymi dziećmi, żeby latać za ojcem po kilka dni i błagać go o przebaczenie prawie na kolanach! My także mamy swoją dumę! I własne rodziny!

Ale do mojego ojca nic nie trafiało

Po tym incydencie ze świętami jeszcze bardziej zaciął się w sobie i przestał bywać na wszelkich rodzinnych spotkaniach! Nieważne, gdzie się odbywały – u mnie czy u Filipa, on nie przychodził na nie i już!

– Zupełnie się od nas odsunął i nie trafiają do niego żadne argumenty! – żaliłem się żonie.
– Co chcesz, to starszy człowiek… Nie trafisz za tym, co sobie myśli. Ma swoje dziwactwa – tłumaczyła mi Madzia.

Mnie jednak trudno się było z tym wszystkim pogodzić. A już chyba najbardziej cierpiała nasza sześcioletnia córeczka, Wiola.

– Dlaczego nie ma dziadziusia? – dopytywała się przy każdej rodzinnej okazji.

I co ja miałem powiedzieć dziecku? Że dziadek się uparł i obraził?

Najpierw usiłowałem go tłumaczyć, że jest zajęty, potem że choruje, ale to wzbudzało w mojej córeczce jeszcze większy niepokój. W końcu faktycznie rąbnąłem jej prawdę prosto z mostu!

– Gniewa się na nas? Na mnie też? – w oczkach Wioletki pojawiły się łzy.
– Na ciebie nie! Skądże, kochanie! – pośpieszyłem z zapewnieniami czując, że chyba przesadziłem z tą swoją szczerością.
– Aha, to dobrze! Bo przecież za dwa tygodnie są moje urodziny – stwierdziła na to uspokojona Wioletka.

A mnie zmroziło, bo jakoś nie wydawało mi się, aby ojciec zrobił dla niej wyjątek. W końcu na urodzinach miał być także wujek Filip…

– Obawiam się, że dziadziuś jednak nie przyjdzie – starałem się przygotować córkę na najgorsze.
– Przyjdzie, przyjdzie – powtarzała jednak z dziecięcą wiarą i oślim uporem swojego dziadka.

W dniu urodzin Wioletki zebrała się w naszym domu cała rodzina

Oczywiście, z wyjątkiem ojca.

– No to co? Pora siadać do stołu, zdmuchnąć świeczki na torcie! – stwierdziłem z udawaną wesołością, ale moja córka oznajmiła:
– Nie możemy! Nie ma jeszcze dziadka!
– Kochanie, czekamy już tak długo… On nie przyjdzie… – wiedziałem, że to okrutne, co mówię, ale prawdziwe.
– Przyjdzie, przyjdzie… Przecież go zaprosiłam – stwierdziło po raz kolejny moje dziecko.

I spokojnie czekało. Widziałem, że serca pękają wszystkim z rodziny, bo my, dorośli, doskonale wiedzieliśmy, że dziewczynka za chwilę przeżyje straszne rozczarowanie. Moja żona razem z babcią starały się delikatnie jednak zagonić ją do stołu, gdzie już wszyscy siedzieli. Mała w końcu niechętnie poddała się ich zabiegom i przysiadła na brzeżku krzesełka, gdy… Rozległ się dzwonek do drzwi!

– Dziadziuś! – poderwała się Wiola i w podskokach pobiegła do drzwi.

Zamarliśmy w niemym oczekiwaniu. Po chwili mała faktycznie wprowadziła do pokoju… dziadka! Mój ojciec rozejrzał się jakby nigdy nic, powiedział grzecznie „dzień dobry” i usiadł na krześle, które Wiola postawiła obok swojego, na honorowym miejscu.

– Teraz mogę już zdmuchnąć świeczki! – oświadczyła moja córka i za jednym zamachem zdmuchnęła wszystkie siedem.
– Nie mam pojęcia, jak jej się to udało… – szepnąłem potem do żony, która była równie zdumiona, jak ja.

Tata wyglądał jak odmieniony

Rozmawiał swobodnie ze wszystkimi, także z Filipem, jakby się nigdy na nikogo nie obraził. Po chwili zrozumiałego skrępowania cała rodzina przyjęła to z wyraźną ulgą. Nie odważyłem się zapytać ojca, co się stało. Wiola powiedziała nam tylko, że „narysowała dziadkowi zaproszenie”.

Kilka tygodni później moja mama pokazała mi ten rysunek, znaleziony wśród rzeczy ojca. To on stopił lód w jego sercu i wcale się nie dziwię, bo… była na nim cała nasza rodzina siedząca wokół stołu. Tylko jedno krzesło było puste, z napisem „Dziadzio”. Ale najbardziej poruszające było to, że wszyscy obecni wpatrywali się w to jedno puste miejsce i mieli narysowane na piersiach ogromne serca, a każde z nich było… złamane na pół z żalu i tęsknoty.

I tak kilkuletnia dziewczynka odmieniła człowieka, którego wszyscy próbowaliśmy odmienić przez te wszystkie lata...

Paweł, lat 34

Czytaj także:

Adoptowałam dziecko
Adobe Stock, Brian Jackson
Prawdziwe historie
„Ojciec poszedł do więzienia, a matka założyła nową rodzinę. Dziadkowie uważali, że będzie mu lepiej w innej rodzinie. Dlaczego nikogo nie obchodziło to dziecko?”
Powtarzałam sobie w duchu, że jedyna w tej rodzinie „wyszłam na ludzi” – skończyłam studia, znalazłam dobrze płatną pracę i chciałabym teraz stworzyć taką szansę temu małemu dzieciakowi, aby uniknął przeklętego losu naszej nieudanej rodziny.

Sama przeciwko wszystkim! To nie było łatwe. Tym bardziej, że toczyłam bój nie tylko o to biedne porzucone dziecko, ale i o całą naszą rodzinę. To banda nieudaczników, ale wierzę, że każdy może się zmienić. To dziecko miało być przeznaczone do adopcji, ale w ostatniej chwili udało mi się uzyskać prawo do opieki nad nim. Walka nie była łatwa, bo jestem osobą niezamężną, mam 55 lat i nawet nie jestem jego najbliższą rodziną, tylko cioteczną babcią. Nikt nie przypuszczał, że wygram walkę o Michałka, a jednak... Ojciec Michałka, a mój bratanek nawet na trzeźwo ma paskudny charakter, a po wódce to już prawdziwy diabeł w niego wstępuje i wtedy staje się dla otoczenia postrachem. Obiektem jego agresji bywał każdy z rodziny, a nawet jego mały synek. Burdy, jakie wszczynał, miewały tak dramatyczny przebieg, że kilkakrotnie musieliśmy wzywać policję. W końcu zasłużył sobie na wyrok – trzy lata więzienia. A gdy tam trafił, terroryzowana dotąd przez niego żona i matka Michałka szybko uciekła do innego partnera. Tyle że tamten nie chciał jej z dzieckiem... Młoda kobieta szybko więc zrzekła się praw do malucha. W ten oto sposób mały Michałek trafił do domu dziecka. Byłam jedynym członkiem rodziny, który go tam odwiedzał. Ojciec w więzieniu, matka zajęta budowaniem nowego życia (szybko zaszła w kolejną ciążę), dziadkowie – czyli mój brat i bratowa, schorowani renciści, którzy sami domagają się wiecznie pomocy – nikt z nich nie przejmował się losem dziecka. – Trafi do bogatych ludzi, może nawet za granicę, to będzie mu tam o wiele lepiej niż u nas – powtarzała bratowa, kobieta nie pozbawiona serca, ale bardzo życiowo niezaradna i egoistyczna. Walkę, którą postanowiłam podjąć, aby odzyskać Michałka, wszyscy uznali za fanaberię, a nade wszystko za...

Pomogłam dziecku ze szkoły
Adobe Stock, V&P Photo Studio
Prawdziwe historie
„Ten mądry i wrażliwy chłopiec potrzebował pomocy. Musiałam wymyślić podstęp, żeby się nim zaopiekować”
„Patryk czasem dokucza innym dzieciom. Po prostu w ten sposób chce zwrócić na siebie uwagę. Staramy się go pilnować, ale nie zawsze to się udaje przy tylu dzieciakach. To chłopiec z problemami. Rozumie pani, rodzina biedna, patologiczna. A on nie umie się w tym wszystkim odnaleźć i rozrabianiem odreagowuje stres. I, biedactwo, codziennie siedzi w świetlicy do samego zamknięcia. Sam jak palec”.

Dotarłam do szkoły mojej córki parę minut przed szesnastą, tuż przed zamknięciem świetlicy. Byłam zmęczona po całym dniu spędzonym w urzędach, ale zadowolona, bo załatwiłam mnóstwo spraw na mieście. Zdyszana wbiegłam do świetlicy, trzymając w jednym ręku torbę z zakupami, a na drugiej mojego dziewięciomiesięcznego synka. Moja siedmioletnia córka siedziała przy stoliku i rysowała coś kredkami. Obok niej siedział chłopiec w jej wieku Zwróciłam na niego uwagę, gdyż sprawiał wrażenie zaniedbanego. – Kim był ten chłopczyk obok ciebie? – zapytałam córkę w szatni. – Patryk – odpowiedziała. – Chodzi z tobą do klasy? – dopytywałam, bo nie kojarzyłam jego twarzy. Nie wiem dlaczego, ale poruszył mnie widok tego chłopca. Wyglądał niby zwyczajnie, ale było w nim coś, co mnie zastanawiało. Miałam cały czas przed oczami jego zaciśnięte usta, gdy zaciekle zamalowywał coś na rysunku przed sobą. I oczy pełne złości, a przy tym smutku, gdy na chwilę podniósł na mnie wzrok. – Nie, on jest z innej klasy, ale czasem bawi się ze mną na świetlicy, jak mamy przerwy – udzieliła mi informacji moja córka. – Ale go nie lubię – dodała. – Dlaczego? – Nie lubię chłopców – oznajmiła stanowczo moja mała pociecha, a ja uśmiechnęłam się do siebie. No tak, ciekawe, co będzie mówić za kilka lub kilkanaście lat? Następnego dnia, odbierając Kasię ze świetlicy, od razu poszukałam wzrokiem Patryka. Był w tej samej bluzie co dzień wcześniej i zdawało mi się, że miał jeszcze bardziej zacięty wyraz twarzy. – Pani Krysiu – zagadnęłam opiekunkę na świetlicy. – Mogłabym dowiedzieć się, kim jest ten chłopczyk? Nie wiem czemu, ale jakoś zwrócił moją uwagę… – A… Patryk… – opiekunka odwróciła się w jego stronę. – Czy coś się...

Kobieta, która rodzi
Adobe Stock, Gorodenkoff
Prawdziwe historie
„Żona chciała, żebym był przy porodzie, a mnie na samą myśl robiło się słabo. Kumpel podpowiedział mi, jak się z tego wyplątać”
„Bardzo się ucieszyłem, kiedy okazało się, że zostanę ojcem. Dbałem o moją Magdę, jak umiałem, chuchałem na nią i dmuchałem, spełniałem każdą jej ciążową zachciankę. Jednak na samą myśl, że mam być przy porodzie zbierało mi się na wymioty”.

Mnie się wydaje, że niektórych rzeczy nie należy zmieniać. Na przykład poród powinien być wyłącznie doświadczeniem kobiety. Tak było przez wieki i tak powinno być teraz. Problem polega na tym, że moja żona jest innego zdania.   Gdy dowiedziałem się, że Magda jest w ciąży, omal nie oszalałem z radości. Już od dawna marzyłem o dziecku, ale ona zwlekała. Najpierw chciała nacieszyć się życiem, coś osiągnąć w pracy… Non stop słyszałem więc, że jeszcze nie teraz, że muszę być cierpliwy, że jeszcze ma czas. Wreszcie jednak, po dziesięciu latach oczekiwania usłyszałem, że jest gotowa na macierzyństwo. I że jej tabletki antykoncepcyjne właśnie wylądowały w toalecie. Od razu zabrałem się do roboty, no i kilka miesięcy później usłyszałem, że zostaniemy rodzicami.   Na początku nic nie było w stanie zmącić mojego szczęścia. Ze stoickim spokojem znosiłem zmienne nastroje żony, bez słowa sprzeciwu wychodziłem na balkon na papierosa i ganiałem w nocy na stację benzynową po ogórki konserwowe i lody czekoladowe. Te wizyty były tak częste, że prawie zaprzyjaźniłem się z chłopakami z nocnej zmiany. Wystarczyło, że pojawiałem się w drzwiach, a oni już kładli na ladzie „Zieloną Budkę” i korniszony. Wydawało mi się, że jestem gotowy na każde poświęcenie i wyrzeczenie, byle tylko moja żona czuła się komfortowo. Okazało się jednak, że nie do końca. Podobno rodzenie z mężem mniej boli Wszystko zaczęło się tydzień temu. Wróciłem z pracy zmordowany i marzyłem tylko o tym, by zasnąć, ale Magda zarządziła łóżkowe oglądanie komedii romantycznej. Ciężarnej kobiecie się nie odmawia, więc posłusznie wrzuciłem płytę z filmem. Byliśmy w połowie, gdy nagle Magda chwyciła pilota i wyłączyła telewizor.   – O co chodzi, kochanie, masz dość, źle się czujesz? – zaniepokoiłem się.  ...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj