Dziewczynka, która trafiła do szpitala
Adobe Stock, Nestor
Prawdziwe historie

„Sąd przyznał opiekę nad córką mojej żonie, która całymi dniami jedynie gapi się w telefon. Naraziła też zdrowie Malwinki”

„Moja była żona jest nienormalna. Powinna się leczyć! Nie wiem, czemu sąd przyznał jej opiekę nad naszą córeczką, ale mam zamiar to zmienić!? Będę miał dowód – wypis ze szpitala. I zrobię wszystko, żeby mała była ze mną. Bo matka nie umie się nią zająć!”.
Rozwiedliśmy się, kiedy Malwinka miała niespełna roczek. Nie będę się wybielał, sporo w tym było mojej winy. W końcu to ja zdradziłem żonę. Ale i ona nie była święta. Prawda jest taka, że w ogóle nie powinniśmy się byli pobierać. Nigdy nie byliśmy idealną parą, a decyzja o ślubie, podjęta pod wpływem nieplanowej ciąży, była chyba najgorszą w naszym życiu.
 
Nie wiem, na co liczyliśmy? Że gdy dziecko się pojawi, to coś się zmieni? Nagle zaczniemy się kochać czy szanować? Podejrzewam, że obojgiem kierowała myśl, że córka musi mieć rodzinę. No i na pewno niemały wpływ mieli nasi rodzice, zwłaszcza Beaty, którzy naciskali, żebyśmy sformalizowali nasz związek. A my, jak te barany, bezwolnie się im poddaliśmy.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Beatę interesował tylko wirtualny świat!

Tak naprawdę, już od dawna nic nas nie łączyło. Powinniśmy się rozstać jakiś czas temu, ale czy z przyzwyczajenia, czy z lenistwa ciągnęliśmy ten związek. Uchodziliśmy za parę, więc na wszystkie imprezy i wyjazdy byliśmy zapraszani razem. I w sumie niewiele więcej nas łączyło. Beata, maniaczka komputerowa, spędzała przed monitorem całe dnie. Nawet jak się spotykaliśmy, to ona i tak głównie zajmowała się sprawdzaniem wpisów na Facebooku albo śledzeniem aukcji na Allegro.

Kiedyś okropnie się z nią o to pokłóciłem. No, bo siedzimy w knajpie, czekamy na posiłek, ja tu liczę na romantyczną kolację, a ta nic, tylko klika w smartfona. No to powiedziałem jej, co myślę. Obraziła się na amen.
 
Po ślubie oczywiście nic się nie zmieniło. Beata siedziała w domu na urlopie, ja pracowałem. A kiedy wracałem wieczorem, często się zdarzało, że nawet obiadu nie było, bo moja kochana żoneczka tak się zasiedziała przy komputerze, że nie miała czasu pójść do sklepu, czy ugotować ziemniaków.
 
Miałem nadzieję, że dziecko oderwie ją od tego wirtualnego świata, chociaż nie wiem, czy to by cokolwiek zmieniło. My się po prostu nie kochaliśmy, nie pasowaliśmy do siebie, nie mieliśmy ze sobą nic wspólnego. Nawet rozmawiać nie mieliśmy o czym! Bo mnie kompletnie nie interesowało, co kto wrzucił na stronę, nie fascynowały mnie śmieszne filmiki, a już kupowanie ciuchów czy butów przez internet uważam za absurd. A znów Beata nie chciała innego świata. Ja lubię kino i spacery. Jej szkoda na to czasu – wolała stukać w klawiaturę.
 
Kiedy Malwinka się urodziła, to właśnie internet był pierwszym powodem poważnej małżeńskiej kłótni. Mała miała jakieś kłopoty z oczkami i chciałem zabrać ją do lekarza. Umówiłem się z Beatą, że jak wrócę z pracy, to pojedziemy do przychodni. Tymczasem ledwie wszedłem do domu, ona oznajmiła mi, że już nie trzeba. Bo sprawdziła na „wirtualnym lekarzu” czy jakimś innym kretyńskim portalu, co trzeba zrobić. No, czy ona nie jest głupia? Powiedziałem jej, że jest kompletnie nieodpowiedzialną matką, no i strasznie się wtedy pokłóciliśmy.
 
Może i ciągnęlibyśmy ten związek, gdyby nie mój skok w bok. Nie była to żadna miłość, po prostu koleżanka, może trochę bardziej bliska niż inne. A ja potrzebowałem ciepła, zainteresowania i seksu. W domu tego nie dostawałem. No i zacząłem się z nią spotykać. Niestety, Beata się o wszystkim dowiedziała, urządziła piekło i zażądała rozwodu.

Matka lepiej się nią zajmie? Dobre sobie!

Chciałem zabrać córkę ze sobą, ale sąd się nie zgodził. Bo co matka to matka – lepiej zaopiekuje się małym dzieckiem, a ja pracuję, i w dodatku mieszkam z rodzicami… No ten ostatni argument to był akurat głupi. Moi rodzice mają wielkie mieszkanie, dwa pokoje stoją puste, a w dodatku mama nie pracuje i spokojnie mogłaby się zajmować wnuczką. Ale przecież z najwyższą instancją nie wygram… 
 
Zgodziłem się na alimenty i tylko ustaliłem, że małą mogę brać do siebie tak często, jak będę miał ochotę, uzgadniając to z byłą żona. Beata nie protestowała. Podejrzewam, że od razu sobie wykombinowała, że mała będzie u dziadków, a ona zyska święty spokój. Ale miałem to w nosie – dla mnie najbardziej liczyło się to, że widywałem córkę kilka razy w tygodniu, a moi rodzice bez problemu mogli spędzać z nią weekendy.
 
Kilka miesięcy po rozwodzie Beata poszła do pracy. Przyzwyczajona do wygód, z moich alimentów nie dała rady się utrzymać. Mała spędzała więc dni u nas, a wieczory i weekendy z matką. Dla mnie było to dobre rozwiązanie, więc nie protestowałem. I nie wnikałem, jak Beata sobie radzi. A szkoda – może gdybym był bardziej dociekliwy, nie doszłoby do tego wypadku. I tak szczęście w nieszczęściu, że obyło się bez tragedii.
 
Malwinka, która niedługo skończy dwa lata, jest bardzo ruchliwym i ciekawskim dzieckiem. Oczywiście, z tego powodu wymaga więcej uwagi, ale ani mnie, ani moim rodzicom opieka nad nią nie sprawiała większych kłopotów. Jednak mojej żonie, jak się okazało, tak.
 
Akurat byłem w pracy, gdy zadzwoniła, mówiąc zapłakana, że Malwinka jest w szpitalu.
 
– Ale co się stało?! – wrzeszczałem do słuchawki, usiłując przekrzyczeć jej lamenty.
 
– Nie wiem – szlochała Beata. – Bawiła się i nagle zaczęła się dusić. Chciałam jej pomóc, ale nie potrafiłam.
 
– Zaraz tam będę – powiedziałem i rozłączyłem się.
 
Do szpitala jechałem jak na sygnale, dobrze, że nie było po drodze policji. Wpadłem na izbę przyjęć i zdenerwowany, zapytałem o córkę.
 
– Jest na oddziale chirurgii – powiedziała recepcjonistka, zaglądając w jakieś papiery. – Ale…
 
Nie czekałem, pobiegłem na górę. Na korytarzu zobaczyłem Beatę.
 
– Co się dzieje, co z Malwinką? – złapałem ją za ramię.
 
– Operują ją – powiedziała, trzęsąc się. 
 
Była naprawdę przerażona i to trochę mnie przystopowało. Bo, prawdę mówiąc, cały czas kołatała mi się po głowie myśl, że to jej wina, że nie dopilnowała dziecka.
 
– Ale co jej jest?!
 
– Podobno coś połknęła – powiedziała i znowu się rozpłakała. – Zrobili prześwietlenie, to chyba jakieś kółko czy pierścionek.

 

– Pierścionek? – zdziwiłem się. – Przecież Malwinka nie ma pierścionków.
 
– Może wzięła mój – Beata wytarła nos. – Nie wiem… Była w sypialni.
 
– A coś ty robiła w tym czasie? – nie mogłem się powstrzymać. – Pewnie siedziałaś przy komputerze?
 
Nagły szloch był wystarczającym potwierdzeniem. Byłem wściekły. Na szczęście dla niej, akurat w tym czasie z sali wyszedł lekarz.
 
– Pani Ściborska? – zapytał, patrząc jednocześnie na mnie.
 
– Jestem ojcem Malwinki, co z nią? – dopadłem do niego.
 
– Wszystko dobrze – odparł. – Mała połknęła pierścionek – powiedział.– Utknął w przełyku, na szczęście nie powodując specjalnych szkód. Obyło się bez operacji. Mała ma nieco uszkodzone błony śluzowe, ale za dzień-dwa wszystko powinno wrócić do normy. Zaraz zabierzemy ją na salę, będą mogli państwo przy niej być.
 
Rzeczywiście, za chwilę otworzyły się drzwi i pielęgniarki wyprowadziły wózek. Widok mojej małej córeczki, śpiącej, podłączonej do kroplówki, z jakąś rurką wystającą z noska sprawił, że tym razem ja się rozpłakałem. Rzuciłem się do łóżka, ale pielęgniarka mnie zatrzymała.
 
– Jestem jej ojcem – zaprotestowałem.
 
– Rozumiem, ale córka śpi, a to jest jej teraz potrzebne – powiedziała spokojnie, odciągając mnie na bok. – Proszę poczekać na korytarzu, przeniesiemy małą na łóżko, podłączymy monitor i wtedy będą mogli państwo przy niej siedzieć.

Zrobię wszystko, żeby córeczka była ze mną!

Poszliśmy za nią. Z trudem się powstrzymywałem, żeby nie zrobić Beacie awantury. Ale ona chyba sama wiedziała, że źle zrobiła.
 
– Boże, jaka byłam głupia – powiedziała, gdy siedzieliśmy przy łóżeczku Malwinki, patrząc, jak śpi, i słuchając pikania monitora. – Byłam pewna, że jest bezpieczna. A przecież powinnam do niej zajrzeć. Wiedziałam, że w sypialni jest moja biżuteria. Ale do głowy mi nie przyszło, że sięgnie do szkatułki!
 
– Dobrze wiesz, jaka jest ruchliwa i ciekawska, wszędzie się dostanie – syknąłem wściekły. – A może nie wiesz? Może tak jesteś zatopiona w wirtualnym świecie, że nie znasz własnej córki?
 
Płakała, ale nie było mi jej szkoda. Wypomniałem jej wszystko. Powiedziałem, że jest uzależniona od komputera, że przez to rozpadło się nasze małżeństwo. Że moja zdrada była tylko konsekwencją jej postępowania. I że teraz omal nie doprowadziła do tragedii. 
 
– A zastanowiłaś się, co by było, gdyby zamiast pierścionka wzięła twoje kolczyki?! – byłem bezlitosny. – I przestań ryczeć, nie rozczulaj się nad sobą. Teraz najważniejsza jest Malwinka.
 
Nie powiedziałem nic więcej, chociaż to właśnie wtedy postanowiłem, że złożę wniosek do sądu o przyznanie mi opieki nad dzieckiem. Będę miał dowód – wypis ze szpitala. I zrobię wszystko, żeby mała była ze mną. Bo matka nie umie się nią zająć!
 
Maciej, 32 lata

Czytaj także:
Przemęczona dziewczynka
Adobe Stock, cherryandbees
Prawdziwe historie
„Przez moje chore ambicje, odebrałam córce dzieciństwo. Zmuszałam ją do zajęć dodatkowych i zabraniałam się bawić”
„Marcelinka dorastała więc trochę jak jedynaczka. Chcieliśmy dać jej wszystko, co najlepsze. W przedszkolu chodziła na rytmikę i dodatkowy język. Woziliśmy ją też do szkółki pływackiej, a gdy poszła do szkoły – dodatkowo na pianino. Chcieliśmy dać jej wszystko, co najlepsze. Nie wiedzieliśmy, że ją krzywdzimy”

Nasza córeczka Marcelina właśnie zaczęła naukę w drugiej klasie. Do szkoły poszła jako sześciolatka – urodziła się w pierwszej połowie 2008 roku, więc miała taki obowiązek. Nie rozpaczaliśmy z tego powodu, zwłaszcza że mała nie mogła się już doczekać dnia, w którym założy tornister na plecy. Zawsze była mądrą, bystrą dziewczynką, jakby na potwierdzenie tezy, że dzieci starszych matek są inteligentniejsze. Gdy urodziłam Marcelinkę, niektórzy dowcipkowali, że zrobiłam sobie prezent na czterdzieste urodziny. Zbyszek, mój mąż,  zaniemówił na wieść o tym, że powiększy nam się rodzina – nasz pierworodny syn Marcin miał już wtedy osiemnaście lat.   – Żartujesz, prawda? – zapytał.   Miałam Zbyszkowi trochę za złe, że bardziej się zdziwił niż ucieszył, ale ja zareagowałam tak samo w gabinecie ginekologa. Co prawda planowaliśmy drugie dziecko, ale najpierw odwlekaliśmy tę decyzję, a później, kiedy już byliśmy gotowi, nie mogłam zajść w ciążę.   – Niepłodność wtórna – usłyszałam wtedy od lekarza.   Bardzo się zmartwiłam, bo sama pochodzę z wielodzietnej rodziny i wychowywanie jedynaka było dla mnie nie lada wyzwaniem. Nie chciałam, by Marcin był samolubny. Gdy syn trochę podrósł, zaczęłam więc namawiać męża, abyśmy zostali rodziną zastępczą i uszczęśliwili jakieś dziecko, skoro nie możemy mieć własnego. Zaczęłam się nawet dowiadywać o specjalny kurs dla rodziców. Zbyszek nie był do końca przekonany, ale się nie sprzeciwiał, bo wiedział, że jak się uprę, to i tak postawię na swoim.    Los jednak pisał dla nas inny scenariusz. Własnego potomka! Od dawna się nie zabezpieczaliśmy, bo przecież i tak nie mogłam zajść w ciążę. A tu nagle się udało! Zgodnie z tym, co ginekolog dostrzegł podczas USG, miał to być nasz drugi syn. Wybraliśmy mu imię...

Chłopiec, który sprawia problemy matce
Adobe Stock, samuel
Prawdziwe historie
„Mojego kompletnie pijanego syna złapała policja. Smarkacz ma dopiero 13 lat! Boję się, że pójdzie w ślady ojca”
„Wydawało mi się, że dobrze wychowałam syna. Słuchał mnie, był grzeczny i kulturalny. Do czasu, aż poszedł do gimnazjum! Gdy zadzwonił do mnie policjant byłam w szoku. Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Syn był przecież jeszcze dzieckiem! A teraz leżał zalany w trupa na komendzie”

Maciek jeszcze niedawno był dobrym dzieckiem. Świetnie się uczył, nie pakował się w kłopoty i zawsze wracał do domu na czas. Mieszkamy tylko we dwoje, więc byłam dumna, że bez pomocy ojca, udało mi się tak dobrze go wychować. Okazało się jednak, że cieszyłam się przedwcześnie. Syn poszedł w tym roku do gimnazjum i zupełnie się zmienił. Zachowuje się tak, jakby diabeł w niego wstąpił! Na dodatek bezczelnie twierdzi, że niepotrzebnie się go czepiam, bo robi tylko to, co wszyscy! Boże drogi, czy w tej szkole nie ma normalnych dzieci?  Kłopoty zaczęły się już miesiąc po rozpoczęciu roku szkolnego. Pamiętam, że właśnie przygotowywałam się do ważnego zebrania w pracy, gdy zadzwonił telefon. Nie znałam numeru, więc nie zamierzałam odbierać. Ale ktoś po drugiej stronie był wyjątkowo uparty. Dobijał się i dobijał, więc w końcu nacisnęłam zieloną słuchawkę.    – Czy pani Żaneta Marczak? – usłyszałam męski głos.    – Tak, ale jeśli pan chce mi wcisnąć jakiś kredyt albo zaprosić na prezentację garnków, to nie mam czasu. Jestem w pracy – przerwałam zniecierpliwiona.    – Jestem z policji, aspirant Wachowicz. Dzwonię w sprawie pani syna – wyjaśnił.    – Maćka? O Boże, czy coś się stało? – serce podeszło mi do gardła.    – Jest cały, ale odpoczywa u nas na komisariacie, bo wypił za dużo wódki. Wszystkiego dowie się pani na komendzie. Proszę przyjechać – podał mi adres.  Nigdy wcześniej nie robił takich głupot Byłam w szoku. Nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Syn był przecież jeszcze dzieckiem! A do tego wielkim przeciwnikiem alkoholu. Mój były mąż dużo pił i często wszczynał awantury. To dlatego trzy lata temu się z nim rozwiodłam i uciekłam do mieszkania odziedziczonego po babci. Nie chciałam,...

Kobieta w ciaży
Adobe Stock, BGStock72
Prawdziwe historie
„Nie chciałam tego dziecka i byłam wściekła, że mąż mnie zmusił do porodu. To dzięki córce wykryto u mnie poważną chorobę”
„Gdy zaszłam w ciążę, myślałam, że moje wygodne życie się kończy, a zaczyna koszmar. Teraz wiem, że to było błogosławieństwo. Nie chciałam tego dziecka, ale los sprawił, że to właśnie ono być może uratowało mi życie, a na pewno zdrowie”

Dwa lata temu rozwiodłam się z mężem i zostałam sama z szesnastoletnim synem. Ślubny zostawił nam mieszkanie i meble. Wziął tylko rzeczy osobiste i pewnego dnia przeprowadził się do innej. Zabolało mnie to, ale chyba bardziej z powodu urażonej dumy niż zranionych uczuć. To ja powinnam była zostawić drania, który już w dniu naszego ślubu zaczął oglądać się za innymi. Ale o tym dowiedziałam się dopiero po osiemnastu latach małżeństwa. Doniosła mi o tym „życzliwie” koleżanka, która, jak się potem okazało, zrobiła to, by zemścić się na moim mężu. Za co? Za to, że ją uwiódł, a potem porzucił dla innej. Nieźle, co?   Rozwód był przykrym doświadczeniem. Dobrze przynajmniej, że dostałam go szybko, bo już po dwóch rozprawach, ale i tak czułam się podle. Upokorzona i odarta z prywatności. W końcu jednak, po kilku tygodniach, odzyskałam spokój. Dotarło do mnie, że wreszcie jestem wolna i jedyne, co powinnam teraz robić, to się tą wolnością cieszyć. Alimenty na syna wystarczały, żeby opłacić mu prywatne liceum, o którym marzył. Poza tym miałam 38 lat, dobrą pracę i czułam się całkiem młodo. Postanowiłam odreagować. W granicach rozsądku, rzecz jasna. Zaczęłam częściej zaglądać do kosmetyczki i fryzjera. Wreszcie mogłam wyjeżdżać tam, gdzie chciałam, i nie musiałam zgadzać się na kompromisy. Koleżanki twierdziły, że zaszła we mnie pozytywna zmiana. Stałam się weselsza, pewna siebie i przebojowa. A pewnego dnia poczułam nawet, że mam ochotę na podryw… „Mój mąż przez tyle lat sobie nie żałował, to teraz zaszaleję ja!” – myślałam.  Nie jestem typem imprezowiczki… Niestety dość często moje plany związane z dobrą zabawą i różnego rodzaju szaleństwami niweczyły silne bóle głowy, które niemal zwalały mnie z nóg. Lekarze zgodnie twierdzili, że to migreny. Rzeczywiście, po kilku...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj