dziewczynka, która porzuciła matka
Adobe Stock, nastia1983
Prawdziwe historie

„Synowa zostawiła swoje kilkutygodniowe dziecko na pastwę losu i uciekła. Po 6 latach przypomniała sobie, że jest mamą"

„Wstyd mi było za syna, ale on był tylko chłopakiem. Nie od dziś wiadomo, że mężczyźni nie przywiązują się do swojego potomstwa jak kobiety, przynajmniej nie od razu. Ale żeby matka tak po prostu zostawiła swoje kilkutygodniowe dziecko? To mi się w głowie nie mieściło".
Nie potrafię zrozumieć tego, co zrobiła moja niedoszła synowa. Owszem, była młoda, ale przecież młodość nie tłumaczy takiego zachowania. Tysiące dziewczyn rodzi dzieci i je wychowuje. Wstyd mi było za syna, ale on był tylko chłopakiem. Nie od dziś wiadomo, że mężczyźni nie przywiązują się do swojego potomstwa jak kobiety, przynajmniej nie od razu. Ale żeby matka tak po prostu zostawiła swoje kilkutygodniowe dziecko? To mi się w głowie nie mieściło!

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Zostałyśmy same

– Ciii, malutka, wszystko będzie dobrze, babcia jest przy tobie – wyszeptałam do Kasi, przytulając ją mocno do siebie.
To był pierwszy dzień mojego nowego życia. Odtąd Kasia miała się stać w nim najważniejsza. Byłam przerażona. Nie wiedziałam, jak dam sobie radę – w końcu jeszcze wówczas pracowałam – i, co oczywiste, nie przysługiwał mi urlop macierzyński, ale wiedziałam, że nie mogę zawieść tego maleństwa.
 
Wiadomość o nieplanowanej ciąży dziewczyny syna spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Byłam na niego wściekła i trudno mi było się z tym pogodzić – dobrze wiedziałam, jak to jest: ja też urodziłam syna w młodym wieku i wychowywałam go zupełnie sama. Kiedy więc Marek oświadczył, że wyjeżdża do Irlandii zarobić na utrzymanie dziecka, jeszcze bardziej się zdenerwowałam.
 
– Nie możesz tego zrobić tej dziewczynie! Już zapomniałeś, jak to jest nie mieć ojca? Nie pozwolę, żeby wnuk wychowywał się bez taty! Jesteś za niego odpowiedzialny!
 
– Mamo, uspokój się, przecież wrócę!
 
Ale nie wrócił. Najpierw planował wyjechać na dwa, trzy miesiące. Później uznał, że zostanie w Irlandii do czasu, aż dziecko się urodzi.
 
– Ja tutaj kokosów przez kilkanaście tygodni nie zarobię – wyjaśnił mi przez telefon.
 
Zgodziłam się z nim, choć czułam, że on w tej Irlandii zostanie na dobre. Uciekł przed odpowiedzialnością, zupełnie jak jego ojciec.
 
„Ja mogłabym jej tylko zniszczyć życie”` – pisała 
 
Angelika, dziewczyna mojego syna, pochodziła z biednej rodziny. Rodzice wyrzucili ją z domu, kiedy dowiedzieli się o ciąży. Cóż miałam zrobić? Przygarnęłam ją do siebie, zapewniłam dach nad głową i zaoferowałam pomoc przy dziecku. Wprost proporcjonalnie do rozmiarów ciążowego brzucha Angeliki rosła moja niechęć do niej.

Co ten mój Marek w niej widział?! Była wobec mnie zwyczajnie niegrzeczna i zachowywała się buńczucznie. Nie sprzątała po sobie, przeklinała i, co gorsza, znikała na całe dnie. Zrezygnowała ze szkoły, tłumacząc, że jak się dziecko urodzi, będzie musiała poświęcić mu mnóstwo czasu.
 
– Ale musisz mieć jakieś wykształcenie - tłumaczyłam jej. – Ja ci przecież pomogę.
 
– Pójdę do wieczorówki, jak małe trochę podrośnie – odpowiadała.
 
Nie muszę chyba dodawać, że nie pracowała i pozostawała na moim utrzymaniu przez cały okres ciąży… Nie dbała o siebie. Raz wydało mi się nawet, że wyczułam od niej papierosy. Mam nadzieję, że się pomyliłam, bo jaką trzeba być matką, żeby narażać zdrowie swojego nienarodzonego dziecka?!
 
Kasia przyszła na świat pięć tygodni przed czasem. Była malutka, ale na szczęście zdrowa i silna. Kilkanaście dni spędziła w inkubatorze na obserwacji, jednak lekarze uznali, że jak na wcześniaka radzi sobie bardzo dobrze. Angelika z Kasią wróciły do domu.
 
Moja niedoszła synowa wydała mi się jakaś nieswoja, dlatego ze wszystkich sił starałam się być wobec niej troskliwa, taktowna i miła.
 
– Teraz już wszystko będzie dobrze – zapewniłam ją. – Masz dla kogo żyć… Jestem przekonana, że ta mała istotka da ci szczęście.

Spojrzała na mnie jak na wariatkę i ruszyła w stronę swojego pokoju.

Zatrzymała się na chwilę w progu.
 
– Spojrzy mama chwilę na Kasię? Muszę się położyć na godzinkę.
 
Zgodziłam się, z rozmysłem ignorując fakt, że nazwała mnie mamą. Nie znosiłam, kiedy Angelika tak się do mnie zwracała.
Wykorzystałam ten czas, żeby zadzwonić do Marka i próbować skłonić go do powrotu.
 
– Właśnie trzymam twoją córeczkę na rękach – zaszczebiotałam do telefonu. – Ona jest cudowna! Synku, są w życiu rzeczy ważne i ważniejsze, a rodzina zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Wróć, proszę, do domu. Angelika i Kasia cię potrzebują i…
 
– Jeszcze kilka tygodni, mamo – przerwał mi. – Miałem stłuczkę pożyczonym samochodem i muszę oddać pieniądze.

A potem Angelika zniknęła

Wyszła z domu bez słowa. Zaniepokoiłam się po kilku godzinach. Zadzwoniłam do niej, ale nie odebrała. Potem próbowałam jeszcze wiele razy, jednak ona wciąż nie odbierała. W końcu usłyszałam dzwonek obwieszczający nadejście SMS-a.

 

„Mama się nią najlepiej zaopiekuje. Ja mogłabym jej tylko zniszczyć życie. Przepraszam i dziękuję” – napisała lakonicznie.
 
„Niech no ja ją tylko dorwę! Bezczelna dziewucha! – myślałam z wściekłością. – Podrzuciła mi dziecko jak kukułka i zniknęła… Jak tak można?!”. Wybrałam jej numer, ale już zdążyła wyłączyć telefon.
 
W tej samej chwili pochwyciłam spojrzenie Kasi. Maleńka przyglądała mi się z zaciekawieniem i, jak mi się wydało, z ufnością. To właśnie wówczas chwyciła mnie mocno za palec i uśmiechnęła się, prezentując swoje bezzębne dziąsła.
 
– Widzisz, Kasieńko, zostałyśmy same. A twoi rodzice… Co oni najlepszego wyrabiają?! – z niedowierzaniem pokręciłam głową.

Syn nadal nie wrócił z tej przeklętej Irlandii 

Mojego syna nawet nie poruszyła wiadomość o zniknięciu Angeliki. Nie do wiary! Jego dziecko zostało porzucone przez matkę, a on ze stoickim spokojem zapewnił mnie, że... sobie poradzę! Na litość boską, to on był rodzicem, nie ja! Ja byłam tylko babcią. Tylko i aż. Kasia nie miała nikogo poza mną.
 
– Ty zwariowałeś! Ja mam już prawie czterdzieści lat, jak ja wychowam dziecko? Twoje dziecko! – krzyczałam do słuchawki.
 
– Mamo, ty się nie denerwuj, bo to na serce szkodzi, a musisz oszczędzać siły. Będę ci przysyłał pieniądze i odwiedzę was już niedługo. To tylko chwilowe rozwiązanie. Proszę…
 
Nie mogłam się nie zgodzić. Pal licho z nimi, ale Kasieńka została sama na świecie.
 
„Chwila” trwa już sześć lat.  Marek nadal siedzi w tej przeklętej Irlandii i co miesiąc przysyła pieniądze. Przestałam wierzyć, że kiedykolwiek wróci. A ja traktuję Kasię jak swoją córeczkę. Kocham ją nade wszystko i nie wyobrażam sobie już bez niej życia.

To ja wypatrywałam jej pierwszego ząbka, to ja podtrzymałam za rączkę, kiedy stawiała pierwsze niepewne kroki, 
i to ja ocierałam jej łzy, kiedy przewróciła się i zdarła kolano. Jej matki nie było przy niej, kiedy Kasia miała gorączkę ani kiedy przechodziła operację wycięcia migdałka. Wszystkie chwile, zarówno te dobre, jak i te złe, stały się wyłącznie moim udziałem.

Angelika sama z tego wszystkiego zrezygnowała. Zadzwoniła tylko trzy razy, żeby zapytać, jak się ma Kasia. Trzy razy przez całe sześć lat. Tak bardzo interesowała się córką!
 
A teraz nagle… zjawiła się. Powiedziała, że skończyła szkołę, znalazła dobrą pracę i... wreszcie może zająć się dzieckiem. Tak po prostu, przyjechała, zapukała i wtargnęła w nasze życie z butami.
 
– Wie pani – zwróciła się do mnie, a ja odetchnęłam z ulgą, że przynajmniej darowała sobie tę „mamę”. – Wtedy nie miałam środków do życia… Co ja mogłam dać dziecku? Nic. Jestem pani naprawdę wdzięczna, że zajęła się pani Kasią. Ale teraz  przyszedł czas, że mogę zabrać córkę do siebie. No, Kasieńko, przywitasz się z mamą?

Kasia wybuchnęła głośnym płaczem

– Zostaw mnie, zostaw! Nie jesteś moją mamą! – krzyczała histerycznie.
 
A ja stałam jak słup soli i nie mogłam wykrztusić ani słowa. Dopiero po dłuższej chwili doszłam do siebie.
 
– Wynoś się stąd – wycedziłam przez zaciśnięte zęby. – Zostaw Kasię w spokoju! Co zrobisz, kiedy za jakiś czas znowu ci się znudzi? Podrzucisz ją do mnie? Nie masz prawa nazywać się jej matką! W ogóle się nią nie interesowałaś! Jak śmiesz tutaj przychodzić?
 
– To moja córka! Co pani wygaduje?!
 
– Teraz sobie o tym przypomniałaś?! Wynoś się stąd i nigdy nie wracaj! Przecież powiedziałam, że ci pomogę finansowo! Miałaś zapewniony dom nad głową, musiałaś się tylko zajmować dzieckiem i nic więcej, a nawet to cię przerosło! Co z ciebie za matka?
 
Wyrzuciłam z siebie cały żal, który dusiłam przez cały ten trudny czas. Sześć długich lat, kiedy Angelika nie interesowała się córką…Wychodząc, rzuciła coś o prawniku i sądzie, jednak ja nie zamierzałam jej słuchać. Nie zasługiwała na to, aby poświęcić jej choć minimum uwagi.
 
Jeśli wróci, tym razem będę na to przygotowana. Nie oddam wnuczki osobie, która zostawiła kilkutygodniowe dziecko na pastwę losu. To moje mieszkanie jest Kasi domem – mała nie zna innego. To ja jestem jej opiekunką, nikt inny. A jeżeli będzie trzeba, jestem gotować iść na wojnę z Angeliką, ale wnuczki jej nie oddam. Nigdy!

Elżbieta, 39 lat

Czytaj także:
kobieta, która chciała kupić test ciążowy
Adobe Stock, zilvergolf
Prawdziwe historie
„Znajoma chciała kupić pozytywny test ciążowy. Chciała złapać chłopaka na dziecko i wyłudzić od niego pieniądze"
„Dziewczyny z miłości robią przecież rozmaite głupstwa, Marzena nie była wyjątkiem. Miałam nadzieję, że się opamięta, bo co to za pomysł, aby udawać ciążę, żeby wymusić na partnerze ślub? Tak czy owak, kłamstwo się wyda, bo nie urodzi".

Kiedy Maciek i ja postanowiliśmy zostać rodzicami, nikomu nie zwierzaliśmy się z naszego pomysłu. Wiadomo, jak to jest – chęci sobie, a biologia sobie. Moja siostra próbowała zajść w ciążę przez dwa lata i była już naprawdę załamana, bo niby wszystko u niej i u szwagra biologicznie było w porządku, a ciągle nie mieli dziecka. Podobnie trudne chwile przeżywały różne moje koleżanki. W dodatku tak naprawdę im bardziej któraś chciała, tym dłużej nie mogła zajść w ciążę. Dlatego postanowiliśmy z mężem podejść do tematu na luzie, jak to mawiają – bez napinania się. Wprawdzie pokój dla naszego dziecka już czekał, bo robiąc remont w mieszaniu po babci Maćka od razu zaplanowaliśmy miejsce dla niemowlaka, ale pośpiechu nie było.  No i udało się! Już po czterech miesiącach starań nie nadeszła kolejna miesiączka, więc kupiłam test ciążowy i… bingo! Dwie kreski. Byliśmy oboje wniebowzięci. Nie tylko my. Obie przyszłe babcie po prostu oszalały ze szczęścia, bo nasze dziecko miało być pierwszym wnukiem w obydwu rodzinach.    Zaczął się miły czas oczekiwania. Nie wiem, czy to z powodu ciążowych hormonów, czy z racji tego, że wszyscy w rodzinie byli w lekkiej euforii, ja także unosiłam się kilka metrów nad ziemią. Po prostu nie dopuszczałam do siebie myśli, że coś może pójść nie tak – nie było takiej możliwości. Zresztą moja pani doktor uznała, że ciąża jest książkowa i nic jej na razie nie zagraża.    – Proszę nie zmieniać trybu życia, ciąża to nie choroba – uśmiechnęła się do mnie, kiedy wypytywałam ją o milion rzeczy. – Oczywiście nie wolno się forsować, ale normalna aktywność jest jak najbardziej wskazana. Także sportowa, z tym że umiarkowana. Wie pani, pływanie, joga, ćwiczenia. To nie zaszkodzi dziecku, wręcz przeciwnie. Dobra kondycja będzie pani potrzebna...

Smutny chłopiec
Adobe Stock, Andriy Petrenko
Prawdziwe historie
„Gdy zaszłam w ciążę, moja matka wyparła się własnego wnuka. Uważała, że jest za młoda na bycie babcią"
„Moja matka nie mogła pogodzić się ze swoim wiekiem. Miała dużo młodszych partnerów, wyzywająco się ubierała, a nawet podrywała moim kolegów. Przynosiła mi wstyd. Wiele przez nią wycierpiałam i nie pozwolę na to, by mój syn przeszedł przez podobne piekło".

Toksyczna matka to temat bardzo dobrze mi znany. Wprawdzie przez wiele lat nie wiedziałam, że tak to się nazywa, ale teraz wiem. A najważniejsze jest to, że zrobię wszystko, aby nie zniszczyła naszej rodziny. Mojej rodziny, której zamierzam bronić za wszelką cenę...   Mama zawsze była dziwna, inna niż reszta matek. Jako mała dziewczynka nie zauważałam tego. Podobało mi się, że jest modnie ubrana, umalowana, zadbana. I ma mnóstwo znajomych, którzy za każdym razem, gdy do nas przychodzili, przynosili mi lalki i zabawki. Tych wujków było sporo, taty nie znałam. I nigdy nie dowiedziałam się od mamy, kim on jest. Chociaż pytałam ją o to wiele razy. Już w szkole wiedziałam, że coś jest nie tak  Najpierw koleżanki nawet mi zazdrościły, bo ich mamy były wiecznie zmęczone, zapracowane, zajęte, a moja po pracy miała czas na zabawę. Inne dzieci musiały jeść na obiad jakieś zupy typu domowy krupnik, a ja się raczyłam pizzą i hamburgerami. Ale dość szybko rówieśnicy zaczęli mi dokuczać. Mówili, że moja mama to lafirynda i puszczalska, a ja, choć nie wiedziałam, co to znaczy, płakałam i kłóciłam się z nimi. Dziś oczywiście mam świadomość, że dzieciaki powtarzały opinie dorosłych. Bo nie da się ukryć, że pośród tych wszystkich szarych i nijakich mam, moja się wyróżniała.   Nie tylko wiekiem; urodziła mnie, gdy miała niespełna dziewiętnaście lat, ale też krzykliwym makijażem i odważnym strojem. Na zebraniach szkolnych musiała rzucać się w oczy.    Jednak wbrew plotkom i pogłoskom – nie była żadną prostytutką. Choć lubiła mężczyzn i umiała się bawić, na życie zarabiała jako pośredniczka nieruchomości. I to bardzo dobra pośredniczka! Kiedy w latach 90. zmienił się system i koniunktura, wykorzystała to i założyła własną firmę. Jak byłam w liceum, pomagałam jej w rachunkach i wiem, że była...

Depresja poporodowa u młodej dziewczyny
Adobe Stock, pololia
Prawdziwe historie
„Moja pasierbica miała depresję poporodową. Uciekła i zostawiła niemowlę samo w domu"
Poród przytłoczył Alę. Jej matka nie była nią zainteresowana, a mój mąż porzucił wcześniej dwie swoje żony z dziećmi. Miała tylko mnie, więc musiałam jej pomóc.

Pamiętam tamten obiad. Miał być wyjątkowy. I właściwie był, tyle że z innego powodu, niż planowałam. Jurek miał podczas toastu oznajmić coś ważnego: że się zaręczyliśmy. Bardzo żałowałam, że na tym obiedzie nie będzie nikogo z mojej rodziny, ale siostra mieszkała za daleko, a z bratem od dawna nie utrzymywałam kontaktów. Przygotowałam więc obiad dla rodziny Jerzego: czwórki dzieci ze współmałżonkami i potomstwem, dwóch sióstr i pary najlepszych przyjaciół. Jednak zanim Jerzy zdołał podzielić się fantastyczną nowiną, że zgodziłam się zostać jego żoną, Alicja nie wytrzymała i ogłosiła swoją wiadomość. – Jestem w ciąży! – wypaliła bez wstępów 23-letnia córka Jurka . – Będę mamą! A ty dziadkiem po raz kolejny, tatuś! W tym momencie wszyscy zajęli się Alą, próbując jednocześnie dowiedzieć się, kto jest ojcem jej dziecka, i nie urazić jej tym pytaniem. Nasza nowina musiała poczekać Ostatecznie wspomnieliśmy o zaręczynach przy deserze, nie wywołując większej sensacji. Ale może to i dobrze, że nikt się nie zdziwił. Miałam zostać trzecią panią M., dwie poprzednie żony Jerzego dały mu w sumie czworo dzieci, które stanowiły całkiem zgrane przyrodnie rodzeństwo. Dla mnie to miał być drugi związek, a własnych dzieci nie miałam . Szybko przekonałam się, że dla rodziny Jerzego jest to pewien problem. – Chciałem, żeby Ania i Artur zostawili nam Jagienkę na kilka godzin w niedzielę – powiedział mąż, cały zakochany w trzyletniej wnuczce – ale Ania nie chce się zgodzić. Boi się, że nie damy sobie z nią rady. Wcześniej usłyszeliśmy to samo od partnerki najstarszego syna mojego narzeczonego . Że nie da nam zabrać wnuka do wesołego miasteczka, bo „sobie z nim nie poradzimy”. – To nie chodzi o ciebie – zapewniał mnie ukochany – tylko o mnie. Nie byłem za dobrym...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj