Wyniki
Laureaci
ziajka krr
Wyniki
Nivea Klub Rodzica Recenzenta
Wyniki
nivea baby 2w1 krr
Wyniki
Pampers KRR
Wyniki
Wyniki
Wyniki
Wyniki
Prawdziwe historie: teściowa traktowała swoją córeczkę jak balast, a potem uciekła z kraju
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Teściowa traktowała swoją 4-letnią córkę jak balast. Cieszyłam się, gdy porzuciła Marysię dla jakiegoś gacha i wyjechała z kraju”

Cieszyłam się, że Dawid ma młodszą siostrzyczkę, z którą możemy spędzać tyle czasu. Ale nie spodziewałam się, że moja teściowa to wykorzysta…

Basiu, mogę podrzucić ci Marysię? Muszę koniecznie wyjść! – to zdanie słyszałam od teściowej już dziesiątki, jeśli nie setki razy. Jej córeczka praktycznie u nas mieszkała. Teraz też stała już ze spakowanym na noc plecaczkiem i nie czekając na moją odpowiedź, weszła do środka. Miała już nawet swoją szczoteczkę w naszej łazience, bo teściowej wielokrotnie się zdarzało, że zapomniała spakować tego czy innego drobiazgu.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Kariera była ważniejsza od córki

Teściowa nie miała czasu nawet wejść na kawę. Twierdziła, że musi pilnie zanieść do pracy jakieś papiery, a wieczorem będzie kończyć jeszcze projekt, więc Marysia by jej tylko przeszkadzała.

Nie mogłam zrozumieć, jak może mówić przy niej głośno takie słowa. Marysia niestety była już do nich przyzwyczajona, bo nie zareagowała histerią na to, że przeszkadza mamie w jej poukładanym życiu. Teraz był to biznes, ale nieraz zdarzało się, że podrzucała ją, bo miała umówiony manicure czy fryzjera.

Jeszcze kilka lat temu, kiedy Dawid przedstawił mi swoją mamę, uważałam ją za wspaniałą kobietę. Podziwiałam to, że jest zadbana, pełna werwy i energii. Zawsze miała modne ubrania i nienaganną fryzurę.

W porównaniu z moją mamą, która nie widziała świata poza domem i działką, wydawała się nowoczesną babką. A z tego, co mi opowiadał Dawid, nie miała lekko. Urodziła go jako dziewiętnastolatka, kiedy nie miała za co żyć ani tym bardziej utrzymywać dzieciaka. Szanowny tatuś, który zapewniał, że się z nią ożeni, nagle stracił zapał i się ulotnił. Dawid nigdy nie miał z nim kontaktu. Mama wychowywała go sama, a mimo to postanowiła założyć firmę, hurtownię bielizny, i sama zadbać o ich utrzymanie. To, rzecz jasna, nie było proste. Mimo to nie zamierzała się poddawać i postanowiła zrobić wszystko, żeby wyszedł na ludzi. Osobiście uważałam, że wyszło jej to doskonale, bo Dawid łączył w sobie męski i żeński pierwiastek. Był czuły, potrafił mówić o swoich obawach i marzeniach, a jednocześnie stawał za mną murem i dawał mi poczucie, że nic nie jest w stanie nam zagrozić.

Dwa lata przed tym, jak się poznaliśmy, mama Dawida poznała przez internet mężczyznę i zakochała się bez pamięci. Liczyła na to, że w końcu po tylu latach uda jej się ułożyć życie. Mietek był górnikiem i był wiele lat po rozwodzie. Izie to nie przeszkadzało. Postanowiła się z nim związać, ale nie przypuszczała, że ten związek zaowocuje drugą ciążą. Dawid był już wtedy dorosły! A tymczasem ona musiała wrócić do pieluch. Mietek ją pocieszał, kiedy płakała. Mówił, że teraz będzie inaczej, bo nie zostanie ze wszystkim sama.

Niestety, mylił się. Zginął w wypadku w kopalni, zanim ich córeczka przyszła na świat.

To był straszny cios dla mamy Dawida. Przez długi czas nie mogła się pozbierać. Przypłaciła to niemal półroczną depresją poporodową.

Dawid często przyprowadzał Marysię na nasze randki, kiedy Iza była w pracy. Nie miałam nic przeciwko. Uważałam wręcz, że to urocze! Miło było patrzeć, jak się z nią bawi.

To był dla mnie jasny przekaz: będzie dobrym ojcem. Nie mogłam się doczekać, kiedy będziemy mieć własne dziecko.

Bez skutku staraliśmy się o dziecko

Szczerze mówiąc, zaczęliśmy się o nie starać jeszcze przed ślubem. Niestety, nie było to takie proste. Mijały miesiące, a mój okres pojawiał się zawsze jak w zegarku. Ginekolog zapisał mi terapię hormonalną, ale nie przyniosła efektów. Lekarz nie dawał nam wielkich szans.

Teściowa wiedziała, że bardzo pragniemy mieć dziecko, ale coś ewidentnie jest nie tak, a mimo to nieraz zdarzyło jej się chlapnąć coś bez namysłu.

– Może weźcie Marysię na tydzień, to wyleczycie się z tego zapału do dzieci! – powiedziała któregoś razu, a ja się omal nie zachłysnęłam kawą. Jak mogła być tak nietaktowna? Marysia wszystko słyszała, a ja poczułam się dotknięta do głębi. Pragnienie posiadania dziecka to nie jakiś tam słomiany zapał! A ona jako kobieta chyba powinna najlepiej to rozumieć! Miałam jednak wrażenie, że macierzyństwo jest dla niej jedynie przykrym obowiązkiem, a nie radością.

Może gdy Dawid był mały, czuła się inaczej, ale teraz nie sprawiała wrażenia szczęśliwej mamy. Jakoś więc przełknęłam tę żabę, udając, że nic się nie stało, i uśmiechnęłam się.

– Chętnie ją weźmiemy – powiedziałam, głaszcząc małą po czuprynie. – Marysia zawsze jest u nas mile widziana.

– Naprawdę mogę u ciebie zostać na kilka dni, ciociu? Ale super! – ucieszyła się i wskoczyła mi na kolana.

Teraz nie było już drogi odwrotu. Izabela z prawdziwą przyjemnością podrzuciła dziecko z plecaczkiem i nie pojawiła się u nas przez cały tydzień.

Tylko raz zadzwoniła zapytać, czy wszystko dobrze. A my spędzaliśmy ze sobą czas jak prawdziwa rodzina.

Zdawałam sobie sprawę, że to taka dorosła zabawa w dom, ale muszę przyznać, że były chwile, kiedy ponosiła mnie wyobraźnia. i miałam wrażenie, że Marysia mogłaby być moją córeczką.

Była naprawdę urocza. Miała rude włoski jak Dawid i roześmiane oczka. Potrafiła długo, jak na czterolatkę, skupić się na zabawie. Lubiła grać z nami w chińczyka, rysować i czytać książeczki. Wieczorem nie marudziła, że nie chce się kąpać, tylko od razu wskakiwała do wanny i udawała, że serwuje mi kawę w mydelniczce.

A kiedy wieczorem kładłam ją do łóżka i opowiadałam jej bajki, które znałam z dzieciństwa, wtulała się we mnie małymi rączkami.

– Mamusia nigdy nie opowiada mi bajek. Fajna jesteś – mówiła, a ja czułam, że się rozpływam.

Nie chciałam się z nią zżywać do tego stopnia, ale było już za późno. Bywała u nas tak często, że stała się po prostu częścią naszego życia. Kochałam ją jak własne dziecko.

Następnego dnia wybrałyśmy się na zakupy. Zamierzałam kupić Marysi ciastolinę, bo bardzo chciała się nią pobawić, a nie wzięła z domu. Przechodziłyśmy ulicą, przy której była hurtownia Izy.

– Chcesz pójść do mamusi? – zapytałam Marysię.

– Mama nie lubi, kiedy jej przeszkadzam w pracy – odpowiedziała od razu.

Jak mogła nam nie powiedzieć?!

Aż ciężko było mi uwierzyć w taką reakcję. Marysia musiała słyszeć to zdanie niejednokrotnie. Zapewniłam ją, że mama bardzo się ucieszy i poszłyśmy w odwiedziny.

Ku mojemu zaskoczeniu w hurtowni nie było Izy, siedziała tam tylko młoda dziewczyna, której nie znałam. Iza nigdy nikogo nie zatrudniała, ale najwyraźniej biznes tak się rozkręcił, że wzięła kogoś do pomocy. Dziwne, że nam się nie pochwaliła. Zapytałam kobietę, czy jest szefowa, a ona spojrzała na mnie zaskoczona.

– Ja jestem szefową – zaśmiała się. – W czym mogę pomóc?

– To chyba pomyłka. Chciałam rozmawiać z panią Izą, która jest właścicielką tej hurtowni.

– Ma pani nieaktualne informacje. Pani Iza sprzedała mi tę hurtownię. Teraz jest za granicą.

Spojrzałam na nią, jakby zwariowała. Co to za brednie?! Iza cały czas mówiła o hurtowni, wiecznie biegała z jakimiś papierami, fakturami czy umowami dla dostawców! Byłam pewna, że ta dziewczyna sobie ze mnie żartuje. Próbowałam się nawet wedrzeć na zaplecze, ale kobieta się zdenerwowała i kazała mi wyjść.

Od razu zadzwoniłam do Dawida, żeby zapytać, czy wie coś na temat sprzedaży firmy Izy i nowej właścicielki. Oczywiście, tak jak przypuszczałam, nie wiedział. Zadzwoniłam więc do teściowej. Odebrała po dłuższej chwili.

– Możesz mi powiedzieć, gdzie jesteś? – zapytałam zirytowana, a ona skłamała, że w hurtowni.

Kiedy powiedziałam, że tam byłam i nowa właścicielka wyjawiła mi prawdę, w słuchawce zapadła cisza.

– Iza, co jest? Jesteś za granicą?! – pytałam zdumiona.

– Tak – odparła. – Wyjechałam do Anglii… do mojego partnera. Poznaliśmy się przez internet. Jestem taka zakochana, Basiu. Wybacz, że ci nie powiedziałam, trochę się obawiałam waszej reakcji – wyznała.

Jeszcze do tamtego momentu miałam nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży, chociaż wciąż miałam złe przeczucia…

– Bardzo się cieszę, że kogoś poznałaś. Szkoda, że tak daleko. Ale może z miłości się tu przeprowadzi…

Iza zaczęła coś o nim opowiadać, ale temat przeprowadzki ominęła szerokim łukiem. Miałam wrażenie, że coś ukrywa, i zaczęło mnie to bardzo niepokoić. Zapytałam więc o hurtownię, ale Iza powiedziała, że musi kończyć, bo ma drugi pilny telefon, i że oddzwoni do mnie później.

No nie! Tego było już za wiele.

Marysia patrzyła na mnie podejrzliwie. Była bystra, więc trudno było teraz udawać, że nic się nie dzieje. Starałam się jednak ją uspokoić i zapewniłam, że mamusia musiała na kilka dni wyjechać, ale wróci już niedługo.

Byłam pewna, że mi nie uwierzyła, ale skinęła głową, przyjmując tę wersję.

Wróciłyśmy do domu. Marysia bawiła się ciastoliną, a ja opowiedziałam Dawidowi o tej podejrzanej rozmowie z jego matką.

– Skarbie… nie chcę być czarnowidzem, ale mam wrażenie, że ona sobie tam wije gniazdko. Zabierze Marysię do Anglii i tyle ją będziemy widzieli – powiedziałam smutno.

Trudno było mi sobie wyobrazić życie bez tego małego promyczka. Dawid obiecał, że zadzwoni do matki i porozmawia z nią.

Porzuciła córkę dla mężczyzny

Zajęło dobrą godzinę, zanim udało mu się do niej w końcu dodzwonić. Siedziałam w salonie z Marysią, próbując zająć ją zabawą, żeby nie słyszała, co się dzieje. Sama nasłuchiwałam jednym uchem ich rozmowę, ale zza ściany docierały do mnie tylko strzępki.

Dawid mówił mało i z przerwami.

– Co to znaczy: zostajesz tam? Zwariowałaś do reszty?! A co z firmą?! Czemu sprzedałaś ją obcej osobie bez pytania?! Mogłaś mnie ją zaproponować… Może kogoś bym tam zatrudnił! Marysia ma tu przedszkole, dom… Czy ten twój kochaś nie może przyjechać tutaj?

Długa cisza bardzo mnie zaniepokoiła. Podałam Marysi nowy kubeczek ciastoliny i poszłam zobaczyć, co się dzieje.

Dawid siedział ze spuszczoną głową i zasłaniał twarz rękami. Podeszłam bliżej i spojrzałam na niego.

– Miałaś rację. Nie wraca. Sprzedała firmę – zaśmiał się nerwowo. – Nie przewidzieliśmy tylko jednego. Mama nie powiedziała swojemu angielskiemu kochasiowi, że ma dziecko, i najwyraźniej nie zamierza tego zrobić.

– Co takiego?! – spojrzałam oburzona.

– Wygląda na to, że Marysia zostanie z nami.

Myślałam, że się przewrócę. Nie mogłam uwierzyć, że Dawid mówi poważnie!

Iza nigdy nie traktowała macierzyństwa priorytetowo, ale w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że mogłaby porzucić własne dziecko!

Uznałam, że musiały ją ponieść emocje w trakcie nerwowej rozmowy z Dawidem, więc postanowiłam zadzwonić do niej ponownie następnego dnia.

Nazajutrz na moje pytania Iza odpowiedziała ze spokojem, że na pewno świetnie sobie poradzimy i właściwie to robi nam przysługę. Przecież chcieliśmy mieć dziecko i kochamy Marysię, więc to najlepsze rozwiązanie dla nas wszystkich. Emocje dosłownie we mnie buzowały.

Moja córeczka

Nie wiedziałam, co powiedzieć. Gdzieś w głębi duszy ucieszyła mnie ta sytuacja.

Wcześniej się bałam, że stracę Marysię, a nagle się okazało, że zostaje z nami… Martwiłam się jednak, jak mała na to zareaguje Iza obiecała, że przyjedzie z nią porozmawiać, ale jeszcze tego samego wieczoru przed snem Marysia spojrzała na mnie przenikliwym wzrokiem i powiedziała:

– Ciociu: kochaś, sprzedała firmę, nie wraca. Co to wszystko znaczy? Kto nie wraca?

Przełknęłam ślinę przerażona. No tak! Właśnie mnie przyszło stawić czoła tej sytuacji. Zaczęłam spokojnie tłumaczyć, że mama musiała wyjechać i najprawdopodobniej będzie musiała zostać za granicą, ale bardzo, bardzo ją kocha.

– A z kim ja zostanę? – zapytała wystraszona Marysia.

– Możesz zostać z nami, jeśli tylko tego chcesz… – odparłam ostrożnie, a ona wtuliła się we mnie i powiedziała, że bardzo chce. Zapytała też, czy może mieć tu swój pokój. Zaczęłam się śmiać, rozczulona jej reakcją.

Wiedziałam, że ta sytuacja na pewno będzie miała wpływ na Marysię i mała pewnie będzie ją bardzo przeżywać, ale w tamtej chwili prostu ją przytuliłam, pocałowałam w główkę i powiedziałam, że ją kocham.

Teraz Marysia ma już osiem lat i niemal zapomniała, że kiedyś nie mieszkała z nami. Dwa lata temu formalnie ją adoptowaliśmy. Chodzi do szkoły i jest świetną uczennicą. A poza tym to naprawdę wspaniała dziewczynka.

Teściowa została za granicą. Przyznała się partnerowi do tego, że jej drugie dziecko wychowuje syn z żoną, a on to zaakceptował. Raz do roku przylatuje odwiedzić Marysię, wysyła jej prezenty urodzinowe, ale traktuje ją jak swoją wnuczkę, nie córkę.

Dawid ma do swojej matki wielki żal i rzadko z nią rozmawia, ale ja mimo całej tej sytuacji staram się, aby nasze stosunki były w miarę poprawne. W końcu otrzymałam od niej najwspanialszy dar – moją córeczkę.

Barbara

Zobacz także:

Prawdziwe historie: teściowa zignorowała moją prośbę i karmiła Amelkę cukrem i glutenem
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Teściowa zignorowała moją prośbę, czego nie dawać Amelce do jedzenia. W dodatku kazała małej kłamać. Naraziła własną wnuczkę”
Komplement, który dostała Amelka, wcale mnie nie ucieszył. Raczej zapalił czerwoną lampkę w głowie.

Dobra teściowa to skarb. Ileż razy w życiu słyszałam to zdanie! I ile razy myślałam w takich chwilach, że mam wyjątkowe szczęście… Mówiąc oględnie, nie trafiłam najgorzej. Kiedy moje koleżanki prześcigały się w obrażaniu matek swoich mężów, ja kiwałam tylko ze zrozumieniem głową…. po czym wracałam do domu, gdzie mama Mariusza już czekała na mnie z gotowym obiadem. To się nazywa mieć szczęście! Grzeszyłabym, gdybym śmiała na taki układ narzekać. I – do czasu – nie narzekałam. Mamę swojego męża poznałam, nim jeszcze on sam wpadł mi w oko. Pracuję w sklepie z obuwiem. Robota nie jest łatwa. W dobie supermarketów, gdzie wszystko można kupić za pół ceny, klientki, które do nas przychodzą, zachowują się jak udzielne królowe. Tu im podaj, tam dodaj rabat… Człowiek ma wrażenie, jakby taka jedna z drugą przychodziła do sklepu z butami, żeby sobie poużywać na sprzedawczyniach! Pani Hanka była inna. Przychodziła do nas od lat. Miała ustalony gust. Lubiła buty na niewielkim obcasie, tak zwanym słupku, w kolorach innych niż czarny. Wiedząc o tym, gdy dostawałam interesujący model, od razu dzwoniłam. Tym razem zrobiłam podobnie. Ale pani Hania tylko westchnęła: – Nie znajdę czasu, kochaniutka – usłyszałam w słuchawce. – Domu muszę pilnować. Syn mi się załamał. Narzeczona go zostawiła. – Jak to? – zdziwiłam się, bo do tej pory słyszałam same superlatywy na temat narzeczonej syna pani Hani. – A tak to – westchnęła klientka. – Pojechała na jakieś szkolenie, poznała kogoś wyżej postawionego i mojemu Mariuszkowi pokazała drzwi. Boję się, żeby chłopak czegoś sobie nie zrobił, bo to pierwszy taki zawód w jego życiu… Słuchaj, a może ty byś wpadła do nas na obiad, co? – wypaliła nagle. – Z tego, co pamiętam, też jesteś sama. Mariusz by się...

Prawdziwe historie: zamieszkała z nami teściowa. Nie sądziłem, że będę za nią tęsknić
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Gdy teściowa z nami zamieszkała, ja i dzieciaki czuliśmy się jak skazańcy. Rządziła się i wszystko krytykowała. Mielibyśmy za nią tęsknić?”
No to niezły hardkor się szykuje – myślałem przed przeprowadzką teściowej. O dziwo, żaden czarny scenariusz się nie sprawdził.

Moi drodzy, muszę wam coś powiedzieć – zaczęła moja żona, gdy kończyliśmy obiad, po czym, jak przed skokiem w głęboką wodę, zaczerpnęła powietrza. – Ale nie wiem jak. – Znowu jest w ciąży? – wyrwał się z podpowiedzią Kacper, nasz średni syn, który zapamiętał, że w podobnych okolicznościach, sześć lat temu, Aśka poinformowała ich, że rodzinka nam się powiększy o Antka. – Nie, synku – dłoń Asi żartobliwie poczochrała czuprynę Kacpra – chodzi o coś innego. Ale to również wprowadzi pewne zamieszanie w nasze życie… – znowu umilkła i wbiła wzrok w sufit, jakby tam szukała natchnienia. – Mamo! – nie wytrzymała napięcia piętnastoletnia Sandra. – Mów, o co chodzi, nie trzymaj nas w niepewności. To nieludzkie jest… – córka mocno zaangażowała się w działalność ruchu Amnesty International i prawa człowieka miała dobrze opanowane. Jak my się wszyscy pomieścimy? – O, właśnie – żona popatrzyła znacząco na Sandrę-bojowniczkę. – Czasem zapominasz, że człowiek oprócz praw ma także obowiązki, i taki na nas spadnie. Babcia ostatnio gorzej się czuje, a w jej mieszkaniu trzeba zrobić remont. Więc na ten czas powinna przeprowadzić się do nas – wypaliła. Powiodłem wzrokiem po twarzach dzieci. Miny miały różne, ale żadna z nich nie wyrażała radości. Bo też moja teściowa była osobą nietuzinkową. W małych dawkach uroczą gawędziarą o szerokich zainteresowaniach, przy dłuższych wizytach okazywała się szalenie męcząca z powodu swojego zdecydowanego – by nie rzec – apodyktycznego charakteru. Na wszystko miała wyrobiony własny pogląd i biada temu, kto się jej sprzeciwił. – Jak długo potrwa ten remont? – spytał rzeczowo pierworodny. – Ze trzy miesiące. O tym, że trzeba go przeprowadzić, nie muszę was chyba...

Prawdziwe historie: teściowa chciała ze mnie zrobić macochę Kopciuszka
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Pokochałam córki partnera jak własne. Wtedy jego była teściowa zaczęła im wmawiać, że ich nienawidzę i lecę na pieniądze ich ojca”
Zanim stworzyliśmy z Rafałem szczęśliwą rodzinę, musieliśmy stoczyć walkę z… jego byłą teściową. „Kochana babcia” okazała się Babą Jagą.

Związanie się z mężczyzną, który już ma dzieci, nie jest proste, bo poza sercem faceta trzeba też zdobyć uznanie w oczach jego pociech. Miałam świadomość, że nigdy nie zastąpię córkom Rafała matki, chciałam jednak, żebyśmy się polubiły. Niestety, nie wzięłam pod uwagę, że mogę mieć przeciw sobie nie tylko byłą żonę Rafała, ale i teściową. Z tej mąki miał być chleb Poznaliśmy się na konferencji. Cały dzień różnych spotkań, wykładów, ale posiłki to był czas wolny, i właśnie podczas kolacji Rafał do mnie zagadał. Podobno od kiedy mnie zobaczył, nie mógł oderwać ode mnie oczu. Banał, ale podziałał… Od razu się przyznał, że jest rozwodnikiem, i że to on zajmuje się dwójką dzieci. Ich matka raz jest w Polsce, raz jej nie ma, raczej nie widuje się z dziećmi. Aha, czyli nie ma się co nastawiać na wolne weekendy tylko we dwoje, choćby co dwa tygodnie. Niemniej doceniłam fakt, że Rafał niczego nie ukrywał. Gdy po konferencji umówiliśmy się na randkę, długo rozmawialiśmy, dochodząc do wniosku, że z tej mąki może być chleb. Szybko rzuciliśmy się więc do prac piekarskich i już wkrótce poznałam jego córki. Bałam się tego spotkania. A jeśli mnie nie polubią? Albo ja ich? Co tu kryć, nie przepadałam za dziećmi, prawdę mówiąc, nie byłam pewna, czy w ogóle chcę mieć własne. Tymczasem wiążąc się z facetem, który jest ojcem, siłą rzeczy wiązałam się też z jego dziećmi, zwłaszcza że ich matki praktycznie nie było. Mimo moich obaw spotkanie przebiegło gładko. Zuzia miała cztery lata i była typową przylepą, która uśmiechała się i lgnęła nawet do obcych ludzi. Siedmioletnia Dominika była bardziej wycofana, ale i ona stopniowo nabierała do mnie zaufania. Jednak co do przeprowadzki… wahałam się. Miałam własne mieszkanie, małe, ale urządzone po mojemu. Ciche, czyste i pastelowo-eleganckie. W...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach
Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19
Partner
częste oddawanie moczu u dziecka
Zakupy
Szukasz najlepszego nocnika dla dziecka? Sprawdź nasz ranking!
Partner
Kobieta czyta książkę
Zakupy
Tej książce ufają miliony rodziców! Czy masz ją na półce?
Partner
łojotokowe zapalenie skóry
Pielęgnacja
Test zakończony sukcesem! 99% osób poleca te kosmetyki
Partner
Polecamy
Porady
Bon turystyczny przedłużenie
Aktualności
Bon turystyczny przedłużony: będzie obowiązywał również w sezonie zimowym 
Joanna Biegaj
Opieka na dziecko 2 dni
Prawo i finanse
2 dni opieki na dziecko: kiedy zgłaszać pracodawcy urlop opiekuńczy
Milena Oszczepalińska
życzenia na dzień chłopaka
Aktualności
Życzenia na Dzień Chłopaka: rymowanki, wierszyki, mądre cytaty
Joanna Biegaj
Ile trwa katar u dziecka
Zdrowie
Ile trwa katar u dziecka: katar wirusowy i bakteryjny. Ile trwa nieleczony katar?
Ewa Janczak-Cwil
Imiona aniołów: lista anielskich imion dla chłopców i dziewczynek
Aktualności
Imiona aniołów: lista anielskich imion dla dziewczynek i chłopców
Luiza Słuszniak
Pomysły na Dzień Chłopaka w szkole
Aktualności
Pomysły na Dzień Chłopaka w szkole: jak zorganizować obchody, jakie prezenty przygotować?
Joanna Biegaj
Ciasto na dzień chłopaka z kremem i owocami
Przepisy
Ciasto na Dzień Chłopaka: przepis. Spraw pyszną niespodziankę!
Adrianna Trusiuk
Dzień chłopaka i Dzień mężczyzny: czy to samo święto?
Święta i uroczystości
Dzień Chłopaka i Dzień Mężczyzny: czy to jest to samo święto?
Małgorzata Sztylińska-Kaczyńska
Zabawy na Dzień Chłopaka: fajne i śmieszne aktywności dla dzieci
Gry i zabawy
Zabawy na Dzień Chłopaka: fajne i śmieszne gry i zabawy dla dzieci
Sylwia Arlak
Urlop ojcowski
Prawo i finanse
Urlop ojcowski 2022: ile dni, ile płatny, wniosek, dokumenty
Magdalena Drab
upoważnienie do odbioru dziecka ze szkoły
Edukacja
Jak napisać upoważnienie do odbioru dziecka ze szkoły [WZÓR]
Joanna Biegaj
gęsty katar u dziecka
Zdrowie
Gęsty katar u dziecka – jak szybko się go pozbyć?
Ewa Janczak-Cwil
pielęgnacja niemowlaka
Aktualności
Najważniejsze zasady pielęgnacji niemowlaka (rady położnej)
Joanna Biegaj
upoważnienie do odbioru dziecka z przedszkola
Edukacja
Upoważnienie do odbioru dziecka z przedszkola: jak je napisać, kto może zostać upoważniony? 
Joanna Biegaj
skierowanie do lekarza
Zdrowie
Do jakiego specjalisty potrzebne jest skierowanie?
Magdalena Drab
Kaszka kukurydziana
Dieta
Kaszka kukurydziana dla niemowlaka – jak zrobić i od kiedy warto ją podać? [PRZEPIS]
Adrianna Trusiuk
Najlepsze książki dla 5-latka
Wychowanie
Książki dla 5-latków. Jakie wybrać, by zachwycić dziecko?
Luiza Słuszniak
wierszyk dla nauczyciela przedszkola
Przedszkolak
Wierszyk dla nauczyciela przedszkola: propozycje, które sprawdzą się też jako życzenia
Joanna Biegaj