Mąż poszedł na urlop wychowawczy
Adobe Stock, dusanpetkovic1
Prawdziwe historie

„Teściowie uważają, że >>baba musi się zajmować domem<<. Obrazili się, że to mój mąż poszedł na urlop wychowawczy”

Michał wychował się w bardzo tradycyjnej rodzinie. Jego ojciec nigdy nie zajmował się domem ani dziećmi i był z tego… bardzo dumny. Przy każdej okazji powtarzał, że to są babskie sprawy i faceci powinni się trzymać od nich z daleka.

Niedawno po trzech latach starań dostałam wreszcie wymarzony awans i podwyżkę. Chciałam pokazać, że świetnie poradzę sobie na nowym stanowisku, zdobyć uznanie i szacunek współpracowników. I dopiero wtedy ewentualnie pomyśleć o macierzyństwie.

A tu niespodzianka! Oczami wyobraźni już widziałam, jak z hukiem spadam ze stołka, na który dopiero co się wdrapałam. Bo wiadomo, jak to dzisiaj jest w wielkich korporacjach.

Czy ojcowie są tak samo dobrymi rodzicami, jak mamy? [SONDA ULICZNA]

Wystarczy, że znikniesz na jakiś czas z horyzontu, a już ktoś wskakuje na twoje miejsce

Długo nie przyznawałam się w firmie, że zostanę matką. Szczęśliwie dobrze się czułam, no i nie tyłam za bardzo. Do siódmego miesiąca prawie nic nie było widać. W końcu jednak musiałam wyznać prawdę.

Mój bezpośredni szef nie był zachwycony, ale też nie postawił na mnie krzyżyka. Chyba docenił to, że zasuwałam jak mały parowozik, a nie poszłam od razu na zwolnienie lekarskie. Pomarudził więc trochę, pokrzywił się i powiedział, że ma nadzieję, iż od razu po urlopie macierzyńskim wrócę i będę pracować z takim zaangażowaniem jak dotychczas. Obiecałam uroczyście, że tak dokładnie będzie.

Dwa miesiące później urodziłam Marcinka. Był taki śliczny i słodki! Natychmiast przesłonił mi cały świat. Oczywiście na początku było ciężko, zwłaszcza jak mały płakał nocami, domagając się karmienia, ale z czasem się do tego przyzwyczaiłam. Tym bardziej że mój mąż dzielnie mnie wspierał. Po powrocie z pracy kąpał malucha, przewijał, a w weekendy dumnie spacerował z wózkiem po parku. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się takiego zachowania. Michał wychował się w bardzo tradycyjnej rodzinie.

Jego ojciec nigdy nie zajmował się domem ani dziećmi

Nawet nie wiedział, jak założyć pieluszkę ani jak uspokoić własnego syna czy córkę. I był z tego… bardzo dumny. Przy każdej okazji powtarzał, że to są babskie sprawy i faceci powinni się trzymać od nich z daleka. A moja teściowa grzecznie mu przytakiwała. Nie podobały mi się takie poglądy, ale milczałam.

Co więcej, umówiłam się z mężem, że w obecności teściów tylko ja będę zajmować się Marcinkiem. Nie chciałam, żeby gadali po całej rodzinie, że jestem złą żoną i zmuszam męża do robienia rzeczy, które uwłaczają prawdziwemu mężczyźnie. Kiedy więc nas odwiedzali, Michał zasiadał na kanapie, a ja skakałam koło niego jak koło księcia. Nie zdarzało się to często, bo teściowie mieszkają na drugim końcu Polski, więc mi to nie przeszkadzało. Ba, czasem miałam z tego niezły ubaw.

Zwłaszcza jak teść poklepywał Michała po plecach i z uznaniem mówił, że dobrze wychował sobie żonę. Nie od dziś wiadomo, że wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Mój urlop macierzyński też. Musieliśmy zdecydować z Michałem, kto dalej będzie opiekować się naszym synkiem. Wcześniej się nad tym nie zastanawialiśmy. Wydawało się, że mamy na to mnóstwo czasu. Ale dni płynęły jak szalone, no i w końcu okazało się, że trzeba usiąść i szybko coś ustalić.

Rok przebiedujemy bez mojej pensji, ale nie dłużej

Od razu stało się jasne, że babcie i dziadków możemy skreślić z listy. Teściowie mieszkali za daleko, a moi rodzice jeszcze pracowali i od razu uprzedzili, że mogą poświęcić wnukowi tylko wieczory. Opiekunka w ogóle nie wchodziła w grę. Nie znaliśmy żadnej niani, a do tych z agencji czy ogłoszenia nie mieliśmy zaufania.

Naoglądaliśmy się i nasłuchaliśmy historii o babach, które w pierwszej chwili wydają się kompetentne, opiekuńcze i miłe, a po wyjściu rodziców zamieniają się w potwory…

– Wiesz co, za kilka dni pojadę do firmy, rozejrzę się… Może jednak szef się zlituje i puści mnie na urlop wychowawczy… Choćby tylko na rok – powiedziałam do Michała.
– Jesteś pewna? Przecież obiecałaś mu, że wrócisz od razu po macierzyńskim – dopytywał się.
– Wiem, ale chyba nie mam innego wyjścia – westchnęłam.

Prawdę mówiąc, w głębi duszy nie chciałam jeszcze zostawiać synka i wracać do pracy. Choć rozsądek podpowiadał mi, że powinnam. Doskonale wiedziałam, że z pensji męża nie zdołamy się utrzymać. Michał jest pracownikiem naukowym na wyższej uczelni. Bardzo cenionym, ale marnie opłacanym.

Jeszcze przed awansem zarabiałam dwa razy więcej niż on. A potem to już ze trzy. Pomyślałam jednak, że jak się dobrze zepniemy, to ten rok urlopu wychowawczego jakoś przebiedujemy. Chodziło przecież o dobro naszego dziecka! Nie zamierzałam rozmawiać od razu z szefem.

Najpierw postanowiłam podpytać o nastroje w firmie jedyną przyjaciółkę, Aśkę. Wyciągnęłam ją na krótką pogawędkę do pobliskiej kawiarni. Marcinek na szczęście leżał spokojnie w nosidełku więc mogłyśmy pogadać.

Gdy powiedziałam jej, co zamierzam, złapała się za głowę

– Zwariowałaś? Jak pójdziesz na urlop wychowawczy, to już nie będziesz miała do czego wracać! – krzyknęła.
– Jesteś pewna? Szef przełknął moją ciążę, więc może i teraz będzie łaskawy. To tylko rok… – łudziłam się.
Nie licz na to! Na ostatnim zebraniu zapowiedział, że jak nie wrócisz, to awansują Marlenę. A jak ona już zasiądzie w twoim gabinecie, to nie da się z niego wyrzucić – ostrzegła.
– Wiem, znam ją. To co mam zrobić? Nie zostawię Marcinka samego…

Aśka zastanawiała się przez chwilę.

– Niech Michał weźmie ten urlop. Jak ostatnio gadałyśmy przez telefon, to mówiłaś, że świetnie sobie radzi z małym…
– Chyba żartujesz! – roześmiałam się.
– Wcale nie. Teraz panuje w tym temacie pełna równość!
– Jasne, ale tylko na papierze, w gazetach dla pań – burknęłam.
– Oczywiście zrobisz, jak zechcesz. Ale na twoim miejscu bym z nim pogadała.. No, chyba że chcesz stracić pracę… A teraz sorki, muszę lecieć… Bo zaraz zauważą, że mnie nie ma i będzie awantura – powiedziała i czmychnęła do firmy.

Ktoś wykształcony, godny zaufania… Czyli kto?

Po powrocie do domu nakarmiłam synka, położyłam go do łóżeczka i zatopiłam się w myślach. Pomysł Aśki był świetny, tylko że nierealny. Michał niańką? Nie zamierzałam mu nawet tego proponować. Nie chciałam, żeby poczuł się urażony, a nawet upokorzony. Już sam fakt, że zarabiam więcej, był dla niego dość trudny do przełknięcia. A teraz miałam mu jeszcze powiedzieć, że ma zrezygnować z pracy i zająć się domem i dzieckiem?

To by go wbiło w ziemię co najmniej na metr. No i jeszcze jego rodzice. Już widziałam, jak ciskają we mnie gromy i wrzeszczą, że nie pozwolą zrobić z syna kury domowej…

Gdy Michał wrócił z pracy, miałam niewesołą minę. Od razu to zauważył.

– Oj, chyba rozeznanie w firmie nie wypadło najlepiej. No, co tam? Gadaj, Dorka – przyglądał mi się z uwagą.
– A żebyś wiedział. Kompletna klapa. Prawda jest taka, że albo wracam do pracy, albo do widzenia. Trudno, musimy jednak poszukać opiekunki. Podzwonię po znajomych. Może ktoś zna kogoś odpowiedniego – chwyciłam za komórkę.
– Nigdzie nie musisz dzwonić – Michał wyjął mi z ręki telefon.
– A co, masz już kogoś? – ucieszyłam się. – Kogo?
– Owszem. Osobę stateczną, świetnie wykształconą, kulturalną, godną zaufania – zaczął wyliczać.
– Oj, przestań! Powiedz, kto to jest! Muszę się z nią umówić, porozmawiać. Jest tyle rzeczy do ustalenia… – przerwałam mu.
– Proszę bardzo. Możemy ustalać, choćby zaraz. Bo to ja! – wypalił.

Zamurowało mnie. Pięć razy szczypałam się w rękę, żeby sprawdzić, czy to nie sen. Mój mąż chciał zająć się naszym dzieckiem? Z własnej nieprzymuszonej woli?

– Mówisz poważnie? – wykrztusiłam, gdy już trochę doszłam do siebie.
– Jasne. Przemyślałem sobie wszystko, pogadałem przez internet z kilkoma facetami, którzy zajmują się dziećmi. No i wyszło mi, że to wcale nie jest takie straszne. W każdym razie, jeśli mamy oddawać moją pensję niani, to wolę sam posiedzieć z Marcinkiem. Przynajmniej na próbę. Co ty na to? – uśmiechał się.
– Jestem zachwycona. I oczywiście się zgadzam! – zakrzyknęłam i mocno przytuliłam się do Michała.
– Zaskoczyłem cię, prawda? – wyszeptał mi do ucha.
– Nawet nie wiesz jak – odparłam.

Od tamtej pory minęły trzy miesiące

Ja wróciłam już do pracy, Michał poszedł na urlop wychowawczy. Nie wygląda na nieszczęśliwego. Wydaje mi się, że opieka nad synkiem sprawia mu ogromną przyjemność. W zasadzie wszystko doskonale się nam układa. Z jednym wyjątkiem. Teściowie się na mnie obrazili… Nie mogą przeżyć tego, że zrobiłam z ich syna kurę, a właściwie koguta domowego. Bo że to była jego decyzja, nie chcą uwierzyć. I wcale się im nie dziwię. Prawdę mówiąc, gdyby ktoś mi opowiedział tę historię, to sama bym nie uwierzyła… 

Dorota, lat 31

Czytaj także:

Mężczyzna, który zajmuje się synami
Adobe Stock, Yakobchuk Olena
Prawdziwe historie
„Żona wyjechała na 3 miesiąca i musiałem zająć się dziećmi. Gdy syn wylądował w szpitalu, poczułem, że dałem ciała"
„Ten czas nauczył mnie, że bycie matką dla naszych synów, to nie jest prosta sprawa. Jeden błąd i syn ląduje na pogotowiu. Musiałem jednak pokazać, że dam rade zająć się dziećmi".

Rok temu moja żona dostała świetną propozycję pracy za granicą. Miała organizować biuro swojej firmy w Szwecji. Początkowo nie chciała przyjąć tej propozycji, bo się bała, że sobie nie poradzę z prowadzeniem domu i z opieką nad dziećmi. Ale ja, jako niezależny architekt wnętrz, pracujący w domu, uznałem butnie, że to żaden problem. Przynajmniej tak mi się zdawało na początku.   Decydująca rozmowa między nami odbyła się na początku października zeszłego roku. Była krótka i treściwa.   – Kochanie, na pewno sobie poradzisz? – zapytała moja żona.   – Oczywiście. A jak czegoś nie będę wiedział, zadzwonię do ciebie.   – Albo do mojej mamy – podsunęła.   – Do twojej mamy wolałbym dzwonić w ostateczności. Albo wcale. Obiecuję: będę doskonałym ojcem, opiekunem, panem i panią domu w jednym – przyrzekłem solennie.   Żona mnie uściskała i szybko wyszła; tak szybko, jakby się bała, że jeszcze chwila i się rozmyślę . Zniosłem walizki, pomogłem jej wsiąść do taksówki i tak oto zostałem na trzy miesiące sam z dwójką dzieci. Lekarka z pogotowia nieźle zmyła mi głowę Dzieci zasadniczo nie sprawiają więcej problemów niż dorośli. Jedzą, śpią, chodzą do szkoły albo przedszkola. Gotować nie umiałem, ale cóż to za problem się nauczyć?    „Są książki kucharskie, mam dużo wolnego czasu – kombinowałem. – Kasia będzie pod komórką, teściowa tylko czeka, bym spytał o jej światłą radę, a na lodówce jest spis telefonów alarmowych. Poza tym jest jeszcze McDonald’s. Wszystkie dzieci go uwielbiają, a na pewno chłopcy”.   Już nazajutrz pojawiła się doskonała okazja na męskie wyjście. Zasiedziałem się przy ostatnim projekcie i po prostu nie zdążyłem przygotować posiłku, zakupów też nie zrobiłem.  ...

Mężczyzna, który zajmuje się synem
Adobe Stock, Kirill Gorlov
Prawdziwe historie
„Syn się urodził, a żona zmieniła się w królową dram. Była zimna jak lód, ciągle narzekała i zrzuciła mnie na boczny tor"
„Byłem szczęśliwy, jak Piotruś się urodził. Mogłem go tulić godzinami… Ale słyszałem: >>Zostaw, bo zrobisz mu krzywdę!<<. Na początku chciałem jej pomagać, ale kiedy raz czy drugi usłyszałem, że coś robię nie tak, źle trzymam synka i na pewno połamię mu nóżki, mój entuzjazm osłabł".

Zawsze wydawało mi się, że nasze małżeństwo jest bardzo udane. Pobraliśmy się z Karoliną z wielkiej miłości, po długim okresie narzeczeństwa. Zdążyliśmy poznać swoje wady i zalety, więc świetnie się dogadywaliśmy. Owszem czasem się na siebie boczyliśmy, miewaliśmy gorsze dni, ale w którym związku ich nie ma? Zresztą po każdej kłótni szybko dochodziliśmy do porozumienia i wszystko wracało do normy. Było nam ze sobą dobrze.    Trzy lata po ślubie doszliśmy do wniosku, że czas na dziecko. Ja byłem już po trzydziestce, Karolina tuż przed, nie było na co czekać. No więc, jak to mówią, zabraliśmy się do roboty i rok później pojawił się na świecie Piotruś. Gdy zobaczyłem go po raz pierwszy w szpitalu, omal nie oszalałem ze szczęścia. Oczami wyobraźni już widziałem, jak w przyszłości uczę go jeździć na rowerze, grać w piłkę… Dziś mały ma pół roku, a mój entuzjazm do ojcostwa znacznie osłabł. I to nie dlatego, że maluch płacze i marudzi. To, choć z wielkim trudem, jestem jeszcze w stanie wytrzymać. Zresztą zaopatrzyłem się w całkiem niezłe słuchawki, które skutecznie tłumią te wrzaski. Chodzi o to, że synek przesłonił żonie cały świat.  Cały świat mojej żony kręci się wokół naszego synka Przed narodzinami dziecka czułem, że jestem dla Karoliny kimś ważnym. Interesowała się moimi problemami, dbała o to, bym czuł się zadowolony, dopieszczony i zadbany. Gdy miałem w pracy jakiś problem, siadaliśmy i gadaliśmy o tym nawet do białego rana. Była moją bratnią duszą, najlepszym przyjacielem i doradcą.   Od kiedy jednak ma Piotrusia, moje sprawy niewiele ją obchodzą. Ważny jest wyłącznie synek . To on narzuca rytm dnia, nocy i rządzi całym domem. Wystarczy, że zapłacze, zakaszle, a żona rzuca wszystko i biegnie do jego łóżeczka. I nieważne, że właśnie wróciłem z pracy po dziesięciu godzinach...

Mężczyzna, który bawi się z synem
Adobe Stock, dusanpetkovic1
Prawdziwe historie
„Mąż uważał, że jest za poważny na zabawę z synem. To wizyta w sklepie z zabawkami wyzwoliła w nim dziecko"
„Są przecież ludzie, którzy nie odnajdują się w zabawie z małym dziećmi. Nie potrafią, nie chce im się, nie mają na nią pomysłu. I nic nie da się na to poradzić i taki właśnie był mój mąż. Czasem, by w pełni dojrzeć do roli rodzica, trzeba odnaleźć w sobie beztroskę, swoje wewnętrzne dziecko".

Sławek to poważny facet. Jest dobrym mężem – troskliwym, opiekuńczym i zaradnym. Czuję się przy nim bezpiecznie, bo on bardzo serio traktuje życiowe obowiązki. Nie wahałam się, by za niego wyjść, tak jak nie miałam wątpliwości, że mogę szybko urodzić dziecko, bo on zajmie się finansami rodziny.    Pół roku po ślubie byłam w ciąży, dziewięć miesięcy potem urodziłam zdrowego i spokojnego syna. Przez kolejny rok zajmowałam się Michasiem na urlopie macierzyńskim, a potem poszłam na wychowawczy. Sławek zarabia wystarczająco, żebyśmy mogli sobie na taki luksus pozwolić.   Cieszyłam się, że zostanę z małym, bo nie chciałam oddawać go do żłobka. Nie należę do kobiet, które szczególnie cenią sobie życie zawodowe, więc łatwo było mi podjąć tę decyzję. Oboje z mężem uznaliśmy, że tak będzie najlepiej.    No i było. Mąż wychodził rano do pracy, a ja zajmowałam się Michasiem i domem. Jako że Sławek musiał zarobić na naszą dwójkę, wracał do nas dopiero pod wieczór. Zawsze jednak starał się być na kąpiel. To był jego czas z synem. Najpierw małym oseskiem, którego trzeba było trzymać na dłoni, a potem – gdy Michaś przekroczył rok – z urwisem rozchlapującym naokoło wodę.   – Michał, przestańże. Synku! – pokrzykiwał Sławek, gdy mały znów roztrzepywał rączkami wodę na wszystkie strony.   – Daj mu spokój, bawi się. Pościeram podłogę – uspokajałam go.   – No tak, ale jestem cały mokry. Jak ja wyglądam? – denerwował się mąż.   – Wyschniesz, spokojnie.   To był nasz jedyny problem. Sławek był zbyt poważny, by wyluzować się w zabawie z synem. To, co było jego największą zaletą w życiu zawodowym, małżeńskim, przy dziecku stawało się poważną wadą. Po prostu nie potrafił odpuścić. Ani na chwilę nie...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj