wynajęłam brzuch
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Urodziłam za pieniądze dziecko innych ludzi”

Akt poczęcia miał miejsce w szpitalu, metodą in vitro. Dostałam za to pieniądze, dzięki czemu kłopoty finansowe moje i męża zostały rozwiązane. Być może to kogoś bulwersuje, ale nie obchodzi mnie to… To mój brzuch!

Jesteśmy z mężem przeciętnym małżeństwem z dwójką dzieci. Mieliśmy trzypokojowe mieszkanie w bloku, odziedziczone po rodzicach Bartka, nieduży samochód i… 15 tysięcy złotych bankowego długu, który powstał, gdy mój mąż przez półtora roku ciężko chorował. Miał skomplikowane złamanie kości prawej nogi, przez trzy miesiące nie mógł w ogóle chodzić,
a przez kolejne poruszał się o kulach. Wypadek zdarzył się tuż po pracy, w drodze do domu. Biegnąc do autobusu, Bartek wpadł pod skręcający nieprawidłowo samochód. Dostał odszkodowanie, ale ono nie wystarczyło na leczenie w specjalistycznej prywatnej klinice.

Jak przyszła mama może o siebie zadbać? [WYWIAD Z EKSPERTEM]

Bez pieniędzy Bartek nie miał szans

W państwowym szpitalu usłyszeliśmy, że mąż już nigdy nie będzie chodził bez kuli! Na szczęście trafiliśmy do znanego profesora, który dał nam nadzieję, lecz jednocześnie nie pozostawił złudzeń co do kosztów skomplikowanej operacji.
Dzisiaj absolutnie nie żałuję tego kroku, ale… Aby opłacić operację, zaciągnęliśmy kredyt. Kiedy Bartek mimo osiągnięcia pełnej sprawności i tak stracił pracę, prawie się załamałam. Moja skromna pensja pielęgniarki mogła wystarczyć jako tako na codzienne życie, na spłatę kredytu często już brakowało. Żyliśmy praktycznie z dnia na dzień i w ciągłym stresie. I wtedy spotkałam na ulicy szkolną koleżankę.

Surogatka – brzmi jak choroba

Lenka wyglądała pięknie, po prostu kwitła! Wystarczył mi jeden rzut oka na jej brzuch, abym stwierdziła, że jest w ciąży.
– To już chyba twoje drugie? – zapytałam, usiłując sobie naprędce przypomnieć, kiedy widziałyśmy się po raz ostatni.
– Trzecie! – zaprzeczyła z dumą. – Ale nie moje! – dodała.

Nic z tego nie zrozumiałam, natomiast ona na widok mojej zdziwionej miny wybuchła serdecznym śmiechem.
– Jestem surogatką! – oznajmiła mi szczerze.
Nadal nie pojmowałam. Nie wiedziałam, co oznacza słowo „surogatka”, czy to jakaś choroba i należy Lence współczuć? Ona zorientowała się w mig, że to, o czym mówi, jest dla mnie czarną magią.
– Masz trochę czasu? Może wypijemy razem kawę? – zaproponowała.
Wiedziona ciekawością dałam się namówić na wizytę w kawiarni, chociaż miałam ograniczone fundusze. Ale wyszło na to, że ta kawa, którą wtedy wypiłyśmy, zwróciła mi się potem… wielokrotnie!

– Surogatka to po prostu zastępcza matka – wyjaśniła mi Lenka. – Urodzę bezdzietnemu małżeństwu maleństwo.
– Jak to?! – byłam w kompletnym szoku. – Słyszałam, że zrobiła tak znana aktorka, Jessica Parker. Wynajęła dla siebie zastępczy brzuch, ale… to takie niemoralne! I w Polsce chyba nawet nielegalne? Lenka uśmiechnęła się tylko.
– Niemoralne? Kochanie, inaczej byś spojrzała na tę sprawę, gdybyś zobaczyła to bezdzietne małżeństwo! Oboje mają prawie czterdziestkę i od kilkunastu lat walczyli o to, aby ona zaszła w ciążę! Czego to nie próbowali! Kobieta wzięła
w swoim życiu więcej zastrzyków z hormonami, niż możesz sobie wyobrazić! Roniła ciążę za ciążą i popadała w coraz większą rozpacz – opowiadała poruszona Lenka.
– A ja mam 27 lat i jestem zdrowa jak rydz! Zdążyłam urodzić dwoje fantastycznych dzieci, zanim ten łobuz, mój mąż, zostawił mnie dla innej! Oczywiście nie raczy płacić alimentów, ukrywa się przed komornikiem i oficjalnie nigdzie nie pracuje. Harowałam jak wół, żeby nastarczyć pieniędzy, ale w końcu nie dałam rady. Wtedy postanowiłam coś wymyślić, aby zarobić większą sumę. A że, jak wiesz, w lotto trudno wygrać… Postanowiłam zostać zastępczą matką!

I przespałaś się z innym?

Byłam poruszona opowieścią Lenki.
– Ale jak to zrobiłaś, Lenka? Tak po prostu? – wykrzyknęłam zaciekawiona.
– Rzeczywiście, w Polsce wynajmowanie brzucha nie jest legalne, ale i tak działa mnóstwo instytucji i portali internetowych oferujących takie usługi – stwierdziła. – Wystarczyło trochę pogrzebać w Internecie, aby znaleźć przyzwoite małżeństwo marzące o swoim dzidziusiu.
– I co? Kochałaś się z tym facetem? A jego żona nie była zazdrosna? – nie mogłam już ukryć ciekawości.
– No, coś ty! Za kogo ty mnie masz? – Lenka udała oburzoną, ale wyraźnie dobrze się bawiła tą rozmową. – Zostałam zapłodniona in vitro! Najpierw zresztą przeszłam całą serię badań, wypełniałam rozmaite testy, prawie sto pytań o całą rodzinę! O choroby, także te przewlekłe i dziedziczne, o nałogi.
– Jak ty to zniosłaś? To takie… osobiste! – przejęłam się.
– Nikt mi nie kazał zostawać surogatką, sama chciałam! A przecież ci ludzie mają prawo dostać zdrowiusieńkie maleństwo, nieobciążone alkoholizmem, narkomanią czy inną chorobą! – zdziwiło ją moje oburzenie. – Podsumowując, od pięciu miesięcy noszę w brzuchu dziecko tamtych ludzi. Niedługo oni dostaną potomka, a ja pieniądze na utrzymanie swoich córeczek.
– A nie będziesz za nim tęskniła? – zatroszczyłam się.
– Ustaliłam, że jeśli zechcę, będę mogła je odwiedzać – stwierdziła po prostu.
Na usta cisnęło mi się jeszcze wiele pytań, łącznie z tym, czy mimo wszystko nie będzie chciała zatrzymać przy sobie tego dziecka. W końcu to krew z jej krwi…
– Ono nie należy do mnie! – zaprzeczyła z mocą. – A poza tym nie robię tego, aby mieć kolejną buzię do wykarmienia! Pewnie, że czasami jest mi ciężko, ale… Takie jest życie, tak zadecydowałam.

To dużo pieniędzy!

Milczałam, zbierając się w sobie, aby zadać jeszcze jedno niedyskretne pytanie. Lenka to zauważyła, bo uśmiechnęła się.
– No pytaj, nie krępuj się.
– Ile? – wydusiłam z siebie.
– Nie natrafiłam na superbogatych ludzi i sama chyba też nie potrafię się za bardzo targować. Mogę ci powiedzieć w zaufaniu, że zapłacą mi dwadzieścia tysięcy złotych. To chyba niewiele, bo słyszałam o sumach nawet trzykrotnie wyższych – pokiwała głową.
Aż mnie zatkało. Dwadzieścia tysięcy za ciążę? To mnóstwo pieniędzy! My za taką sumę spłacilibyśmy dług i jeszcze by nam zostało na jakieś wakacje!
– Ale ja nadal nie rozumiem, jak to wygląda prawnie – drążyłam. – Nie pójdziesz za to do więzienia?
– Ależ skąd! Oficjalnie jestem w swojej własnej ciąży, niby z kochankiem. I on finansuje mi tylko opiekę, lekarzy, badania, owoce i soki. A potem zrzeknę się dziecka na rzecz tej pani, bo przecież jej mąż już jest biologicznym ojcem. I po sprawie. Każdy będzie zadowolony!
Wszystko wydawało się takie proste…
– Oczywiście ja nie mam męża, który mógłby być zazdrosny – dokończyła Lenka, odzierając mnie z marzeń o w miarę szybkim i niekłopotliwym zarobku. Przecież Bartek nigdy się nie zgodzi, żebym została jakimś wynajętym brzuchem! Chodzącym inkubatorem!

Narada z mężem przeważyła

Po powrocie do domu usiłowałam zapomnieć o całej sprawie. Jednak kolejna rata przypomniała mi o niej błyskawicznie. Wieczorem postanowiłam opowiedzieć Bartkowi o surogatkach i w ten sposób zbadać jego reakcję. Nie wydawał się ani zdziwiony, ani zniesmaczony. Też powołał się na Jessikę Parker…
– Pamiętasz, jak fantastycznie przeszłam obie ciąże? – zapytałam go, gdy już leżeliśmy
w łóżku.
Lekko się spiął, ale po chwili rozluźnił.
– Wyglądałaś pięknie – odparł i zawiesił głos.
– Myślisz, że mogłabym urodzić dziecko obcym? – zapytałam, idąc za ciosem.
– Jak mógłbym od ciebie żądać czegoś takiego? – wybuchnął Bartek z rozpaczą w głosie. – Jestem beznadziejny! Najpierw wpakowałem się pod tamto auto, a teraz nawet nie umiem zarobić na spłatę długu!
– To nie była twoja wina… – zaprotestowałam. – Musimy patrzeć w przyszłość, a jeżeli mogę zarobić pieniądze w taki prosty dla mnie sposób, to dlaczego nie? Ja nie mam oporów. Bałam się tylko twojej reakcji, tego że możesz być przeciwny, no wiesz, zazdrosny…
– Zazdrość? Nie myślę w ten sposób. Raczej byłbym ci głęboko wdzięczny. Jedyne, czego się obawiam, to języki złych ludzi! W naszym kraju taki proceder nie jest akceptowany.
– Mogę urodzić w innym mieście, a sąsiadom się powie, no…
– Że dziecko zmarło?
Kiwnęłam tylko głową.

Wybraliśmy parę

Zaczęliśmy szperać po forach internetowych i rzeczywiście było na nich mnóstwo ogłoszeń o poszukiwaniu zastępczej matki. W końcu po wymianie mejli i telefonów z trzema parami zdecydowaliśmy się z Bartkiem na małżeństwo z Poznania. Ona była farmaceutką, on prawnikiem. Zamożni i kulturalni.

Doszło do spotkania… Byłam zdenerwowana i bałam się go bardziej niż pierwszej randki! Poszłam specjalnie do fryzjera. Zrobiłam nawet lekki makijaż. Oboje na szczęście okazali się miłymi ludźmi. Bardzo dyskretnie wypytali mnie i męża
o wiele spraw. Nawet się nie spostrzegłam, gdy szczerze opowiedziałam im o swoim życiu. Najwyraźniej zrobiliśmy
z Bartkiem dobre wrażenie, bo dwa dni po rozmowie pani Anna zadzwoniła, że chcą podjąć z nami współpracę.

Zaczęła się gonitwa, musiałam zrobić wiele badań. Sam moment zapłodnienia nie był taki straszny, jak go sobie wyobrażałam… Kiedy potem okazało się, że wszystko się udało i jestem w ciąży, cieszyliśmy się z Bartkiem, jakby to było nasze kolejne, wspólne dziecko!

W tym maluszku jest cząstka mnie

Mój brzuch stał się naturalnym inkubatorem. Dzidziuś rósł zdrowo, pani Anna i jej mąż dzwonili codziennie, aby się dowiedzieć, jak się czuję. Kiedy już z trudem mogłam chodzić, bo mi puchły nogi, i wzięłam zwolnienie z pracy, zaprosili całą naszą rodzinę do Poznania. Mieszkali w pięknym domu z ogrodem i było nam tam po prostu cudownie!

Nadszedł dzień rozwiązania. Wiem, że baliśmy się go wszyscy, każde z nas z innego powodu. Oni martwili się zapewne, czy przypadkiem w ostatniej chwili się nie rozmyślę i nie postanowię jednak wychować tego dziecka sama. W takim wypadku prawo polskie chroni naturalną matkę i oboje byliby w sądzie bez szans. Ja natomiast obawiałam się momentu spotkania z maleństwem, które wyjdzie z mojego łona. Jakie będzie i czy mi kiedykolwiek wybaczy? Czy zrozumie dlaczego? Czy będzie szczęśliwe? Przyszli rodzice postanowili bowiem, że powiedzą dziecku prawdę, a ja zawsze będę mogła je odwiedzać.

– Nie ma sensu kłamać, nikt nie widział mnie w ciąży, więc i tak wcześniej czy później ktoś życzliwy naopowiada dziecku głupot. Lepiej, żeby poznało prawdę od nas – powiedziała rozsądnie pani Ania.
Poczułam, że bardzo cieszy mnie ta jej decyzja, bo w końcu zostawię w tym maluszku cząstkę siebie. Będzie miło czasami go zobaczyć.

Urodziłam Kacpra bez żadnych komplikacji. Miałam sporo czasu, aby mu się dokładnie przyjrzeć i go poprzytulać. Wydał mi się tak bardzo podobny do mojego starszego synka, Igora. Ale włosy i grymas ust miał zdecydowanie po swoim ojcu, Andrzeju. Kiedy to stwierdziłam, poczułam, że jestem naprawdę gotowa, aby oddać synka jego przyszłym rodzicom!

Anna i Andrzej byli bardzo wzruszeni. Wprost nie mogli się tego doczekać! Wzięli go w ramiona jak największy skarb i oboje mieli łzy w oczach. Kiedy przyszło potem do płacenia, czułam się trochę dziwnie, ale Anna i Andrzej jak zwykle zachowali wiele taktu. Wręczyli mi wypchaną pieniędzmi kopertę. Nie chciałam jej przy nich otwierać. Zrobił to jednak Bartek…
– Ale tutaj jest o 5 tysięcy złotych za dużo! – wykrzyknął.
– To tylko skromna premia – uśmiechnął się pan Andrzej. – Za to, że jesteście takimi fantastycznymi ludźmi!

Znów im pomogę, jeśli mnie poproszą

Dostaliśmy 25 tysięcy złotych i nasze kłopoty finansowe zostały rozwiązane. Co do naszych dzieci, to trzyletni Igor był za mały, aby mu cokolwiek tłumaczyć, a pięcioletniej Uleczce wyjaśniliśmy, że mały Kacper zostaje ze swoimi rodzicami, bo zawsze był ich dzieckiem – mamusia tylko pożyczyła brzuszek pani Ani.

Dzisiaj Kacper ma już dwa latka i rozwija się doskonale. Jego rodzice często przysyłają mi zdjęcia. Widziałam go także dwa razy, kiedy nas zaprosili z Bartkiem do Poznania. Uroczy chłopiec! I nie wiem, jakim sposobem, ale robi się bardzo podobny do Anny!

W ostatniej rozmowie Ania przyznała, że chcieliby, aby ich synek miał rodzeństwo. Jeśli poprosi mnie o pomoc, nie odmówię. Wprawdzie mąż ma już pracę i pieniędzy nam nie brakuje, ale miło będzie pomyśleć, że obok Kacperka pojawi się maluch spokrewniony ze mną.

Renata

Przeczytaj także:

Sennik: co oznacza sen o ciąży?
adobe stock
Aktualności
Sennik: ciąża. Co oznacza sen o ciąży?
Nie tylko przyszłym mamom śni się ciąża. Sen o ciąży miewa wiele osób. Sennik podaje różne znaczenia snu o ciąży. Sprawdź, jak rozumieć sny o ciąży, co symbolizuje ciąża w marzeniach sennych, czym różni się sen o ciąży własnej i czyjejś.

Sen o ciąży można różnie interpretować. Sen o kobiecie w ciąży ma inne znacznie niż sen o zajściu w ciążę. Aby właściwie rozumieć sny, należy analizować swoje myśli, pragnienia i zdarzenia z przeszłości, które mogły wywołać w nas intensywne emocje. Każdy sen warto przefiltrować przez życiowe doświadczenia konkretnej osoby.  Sen o ciąży może mieć wiele znaczeń i są one uzależnione od kontekstu, w którym się pojawiają. Zwykło się uważać, że sny o ciąży na ogół symbolizują powodzenie, zmiany na lepsze, bogactwo oraz oczyszczenie . Bywa jednak i tak, że śnimy o ciąży, która jest zagrożona. Wówczas jej symboliczne znaczenie przepowiada trudy i niepowodzenia, z którymi przyjdzie się zmierzyć. Kiedy sny o ciąży są pozytywne, a kiedy nie?  Spis treści :  Sennik: ciężarna kobieta Sennik: być w ciąży Sennik: koleżanka w ciąży Sennik: ciąża bliźniacza Sennik: niechciana ciąża Sennik: ruchy dziecka Sennik: ciąża z byłym partnerem Sennik: ciąża mamy Sennik: siostra w ciąży Sennik: mężczyzna w ciąży Sennik: krwawić w ciąży Sennik: ciężarna kobieta Taki sen to niemal zawsze zapowiedź dużego powodzenia w interesach i sukcesu w sferze materialnej. Jeśli pracujesz nad ważnym zadaniem w pracy i akurat śni Ci się kobieta w ciąży, jest szansa, że twoja praca zostanie doceniona i sowicie nagrodzona. Sennik: być w ciąży Sen najczęściej jest tłumaczony jako podświadome pragnienie dziecka. Taką interpretację przypisuje się osobom, które mają w planach zostać rodzicami. Być może jesteś na takim etapie życia, że potrzebujesz stabilizacji i jesteś gotowa na bycie matką. Jeśli jednak w śnie jesteś przytłoczona i zszokowana swoją ciążą, może to oznaczać, że macierzyństwo jest dla ciebie jeszcze odległą wizją bądź doskwiera ci tokofobia , czyli...

Druga ciąża
Adobe Stock
Przebieg ciąży
Druga ciąża jest inna. Czym różni się od pierwszej ciąży?
Druga ciąża to zupełnie nowe doświadczenie. Zwykle w drugiej ciąży nie martwisz się już tym, co wcześniej spędzało ci sen z powiek. Pojawiają się za to nowe powody do niepokoju. Jakie są objawy drugiej ciąży, czym różni się od pierwszej i kiedy czuć ruchy dziecka w drugiej ciąży? Sprawdź!

W pierwszej ciąży byłaś młodsza, mniej doświadczona. Może jeszcze nie pracowałaś, a może właśnie miałaś świetną pozycję zawodową. Przez tych kilka lat życie młodej mamy z pewnością się zmienia. Tak jak i ona sama. A tu znów stoisz u progu wspaniałej, ale trudnej przygody – powtórnego macierzyństwa . Choć wszystko już wiesz, tym razem nie będzie tak samo. Czym różni się druga ciąża od pierwszej? Spis treści: Druga ciąża – objawy Kiedy czuć ruchy dziecka w drugiej ciąży? Druga ciąża to więcej spokoju W drugiej ciąży trudniej odpocząć W drugiej ciąży nie ma macierzyńskich wątpliwości Druga ciąża to mniejsze przygotowania do porodu Druga ciąża – wszystko może przebiegać inaczej Jak przygotować dziecko na narodziny maleństwa? Druga ciąża – poród i połóg Druga ciąża – objawy Pierwsze objawy drugiej ciąży będą inne u każdej kobiety. Przyszłe mamy często skarżą się jednak na: nudności , wymioty , bóle głowy, zmiany nastroju, przybieranie na wadze. Powyższe objawy są charakterystyczne również dla pierwszej ciąży. Łatwo jednak zaobserwować różnice pomiędzy pierwszą a drugą ciążą. Druga ciąża jest szybciej widoczna. Brzuch  uwydatnia się szybciej ze względu na słabiej napięte mięśnie. Zarówno pierwszy, jak i drugi trymestr ciąży mogą przebiegać u ciężarnej zupełnie inaczej niż podczas pierwszej ciąży.  Kiedy czuć ruchy dziecka w drugiej ciąży? Ruchy dziecka w drugiej ciąży zazwyczaj czuć około 20. tygodnia ciąży . Początkowo odczuwalne są tylko delikatne muskania i łaskotania w brzuchu. Dopiero potem pojawia się falowanie brzucha i wyraźne kopniaki. Ruchy brzdąca najczęściej czuć tuż po jedzeniu i podczas wieczornego odpoczynku.  Druga ciąża to więcej...

Monika Mrozowska o ciele po ciążach
Instagram
Aktualności
Monika Mrozowska pokazuje ciało po czterech ciążach. „Pozdrawiam z dużym biustem”
Monika Mrozowska w wakacyjnym nastroju pochwaliła się swoim wyglądem. Nie chodziło jednak o pokazanie pełnego biustu czy idealnie płaskiego brzucha, a o zaakceptowanie siebie ze wszystkimi wadami – nieważne, czy ciała jest akurat więcej, czy mniej. Dobrze jej idzie walka z kompleksami?

Monika Mrozowska pojechała na wakacje razem z czwórką swoich dzieci. Przy okazji kąpieli w basenie pokazała się w pełnej okazałości – w kostiumie kąpielowym i podczas karmienia najmłodszego synka. I wspomniała o ważnej kwestii: chodzi o ocenianie wyglądu innych. Monika Mrozowska w kostiumie kąpielowym: „Moje ciało wiele przeszło” Aktorka skrytykowała komentowanie wyglądu innych osób, zwłaszcza kobiet i matek. Przytoczyła nawet kilka obraźliwych uwag, z jakimi często spotyka się w sieci: „Za duże te cycki!”, „Ale płaska! Jak deska!”, „Ale ma wielki bebzol! Nieźle się roztyła”. Takie komentarze są niedopuszczalne – twierdzi Monika Mrozowska i przyznaje, że sama kocha swoje ciało niezależnie od tego, jak akurat wygląda. A po czterech porodach z wyglądem bywa różnie... „KOCHAM SWOJE CIAŁO, wiem, przez ile przeszło, dlatego NIGDY nie oceniam czyjegoś wyglądu. Raz mam tego ciała mniej i bardzo lubię je wtedy pokazywać, a raz więcej i wtedy też je pokazuję, choć przyznaję, że mniej chętnie. Ale KOCHAM JE CAŁY CZAS!”. Niemałą rolę w nauce akceptowania siebie odegrały dzieci Moniki Mrozowskiej. One uwielbiają ciało mamy, a szczególnie te jego części, które są najczęściej przyczyną kompleksów u mam: „Kochają je moje dzieci, gdy tulą się do mnie mocno! Zwłaszcza… do mojego brzucha, który akurat podoba mi się najmniej, a mój syn Józek uwielbia się na nim kłaść, głaskać go i mówić… 'Mój kochany miękki brzuszek…'”. „Kiedy zamiast 'dop*ć' sobie i innym… zaczniemy o siebie dbać? Dbać fizycznie i emocjonalnie…” – zapytała na koniec aktorka. Naszym zdaniem to całkiem dobre pytanie i temat do przemyśleń na zbliżające się wakacje.          ...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj