Dziewczyna, którą rzucił chłopak
Adobe Stock, aleshin
Prawdziwe historie

„W środku nocy do naszych drzwi zapukała policja. Moja 14-letnia córka chciała się zabić Uratował ją anonim z Internetu"

„Emilka pisała z kimś ze Szczecina i powiedziała mu, że właśnie popełniła samobójstwo, bo rzucił ją chłopak. Ten internauta zdołał wyciągnąć od niej adres i zadzwonił na policję. Godzinę później córka byłaby już w śpiączce. Rano by już nie żyła…"
Kiedy czternaście lat temu urodziłam Emilkę, moje rówieśnice były na etapie wyboru gimnazjum dla swoich pociech. Wraz z mężem bardzo długo staraliśmy się o dziecko i nasze wysiłki wreszcie zostały uwieńczone sukcesem. Nasza córeczka stanowiła dla nas prawdziwy dar niebios – pogodna, mądra i bardzo nam oddana. Przynajmniej tak było przez jakieś trzynaście lat, bo ostatni rok spędziliśmy głównie na kłótniach, dyskusjach i awanturach o każdą drobnostkę.
 
– Idę do Kaśki się pouczyć – powiedziała Emilka, wstając od stołu.
 
– Dzisiaj? – uniosłam brwi. – Miałaś odkurzyć i sprzątnąć swój pokój.
 
– Nauka jest chyba ważniejsza? – rzuciła, nie wkładając nawet talerza do zlewu. – Nie rób scen, mamo, jutro mam sprawdzian z geometrii.
 
Potem jak zwykle zaczęłam ją wypytywać, od kiedy wie o klasówce i dlaczego nie przygotowała się wcześniej. Zabroniłam jej iść do koleżanki i kazałam uczyć się u siebie. Ona krzyczała, że nie mam prawa jej więzić, a na koniec rozpłakała się i zamknęła w łazience. Trzy dni później z triumfalną miną położyła przede mną pracę klasową z wielką czerwoną jedynką.

 

– Widzisz? Przez ciebie mam pałę, bo nie pozwoliłaś mi uczyć się z Kaśką! – krzyknęła oskarżycielskim tonem.
 
– Tak, a co dostała Kasia? – zapytałam, siląc się na spokój.
 
Moja córka chwilę coś kręciła, aż w końcu przyznała, że jej przyjaciółka złapała z kolei dwóję.
 
– Więc może to nie jest najlepsza partnerka do nauki? – wycedziłam. – Wiesz co? Załatwimy ci korepetycje.
 
Następne tygodnie upłynęły pod znakiem walki o to, żeby Emilka chodziła na „korki”, odrabiała prace domowe, pomagała w sprzątaniu i nie spędzała aż tylu godzin przed komputerem. To ostatnie szczególnie irytowało Sławka, mojego męża.

 

– Kupiliśmy jej tego laptopa do nauki, a nie marnowania czasu – psioczył. – Powinna mieć limity czasowe!

 

Niestety rozmowa o limitach skończyła się histerią Emilii, stanem przedzawałowym Sławka i moją chęcią zamordowania obojga. Coraz wyraźniej docierało do mnie, że straciliśmy dobry kontakt z córką, z którego byliśmy tacy dumni przez te wszystkie lata.
 
Nie nadążaliśmy za tymi wszystkimi nowinkami technologicznymi, portalami społecznościowymi czy jak to się tam nazywa, gadżetami i trendami w życiu młodych ludzi. My w tym wieku muzyki słuchaliśmy na płytach winylowych, a szczytowym osiągnięciem techniki były dla nas walkmany na kasety. Emilia wszystkie najnowsze technologie miała w małym palcu i niecierpliwiła się, kiedy nie rozumieliśmy, co właściwie robi w tym internecie.
 
– Rozmawiam, nie widzisz? – burczała, a ja kręciłam głową, bo dobrze wiedziałam, że od dwóch godzin nie wypowiedziała ani słowa.

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

W końcu stało się to, co nieuniknione w życiu każdej nastolatki

Emilia się zakochała. Jej wybrańcem był niejaki Tymon, chłopak z równoległej klasy, który po szkolnej dyskotece zaczął często bywać u nas w domu. 
 
Bałam się myśleć, co on i moje maleństwo robią w jej zamkniętym pokoju, lecz starałam się robić dobrą minę do złej gry. Tymon był, jak dla mnie, dziwnym chłopcem. Wszystkie ubrania, które miał na sobie były w czarnym kolorze, nosił ułożoną na bok grzywkę zasłaniającą połowę twarzy i zawsze wyglądał, jakby przed chwilą spotkała go jakaś osobista tragedia.

 

– On jest Emo – oświadczyła mi Emilia tonem pełnym wyższości. – Ty nigdy nie zrozumiesz jego bólu egzystencjalnego i filozofii życia…
 
Trochę się zdziwiłam, że 14-latek cierpi na jakiś ból egzystencjalny, ale szybko musiałam bardziej zainteresować się Emo, bo córka wyraźnie zafascynowała się tą subkulturą.
 
Niedługo potem ufarbowała włosy na fioletowo i wystrzygła je w jakieś koszmarne pazury. Zaczęła się też mocno malować, przez co wyglądała jak świeżo powstały z grobu zombie i całymi dniami słuchała ciężkiej, depresyjnej muzyki, „rozmyślając o bezsensie istnienia”, jak wywnioskowałam z jej rozmów telefonicznych.
 
Oczywiście w najmniejszym stopniu nie pomogło to w ociepleniu naszych wzajemnych relacji. Trudno nam było zrozumieć, dlaczego Emilka ze słodkiego, pogodnego dziecka zmieniła się w ponurą, zamkniętą, odpowiadającą monosylabami nastolatkę.
 
Nie przestaliśmy jednak mieć nadziei na poprawę sytuacji. Starałam się być miła dla tego dziwnego chłopca, przynosiłam im ciastka do pokoju. Pozwoliłam nawet córce jechać z nim na koncert, choć omal nie umarłam ze strachu, że coś się stanie.

A potem ten cały Tymon ją rzucił

– Nie chcę dłużej żyć! – wyła moja córka z twarzą w poduszce. – Życie bez miłości nie ma żadnego sensu!
 
Pocieszałam ją, jak umiałam, ale na moje słowa reagowała jeszcze głośniejszym szlochem. W końcu powiedziała, że chce zostać sama, i z twarzą zalaną łzami usiadła przed laptopem.
 
– Może powinniśmy ją gdzieś zabrać? – zapytał szeptem mąż, szczerze przejęty katastrofą w życiu osobistym Emilki. – Na jakąś komedię albo na kręgle? Potem lody z polewą czekoladową. Jak sądzisz, to może jej pomóc?
 
– Dobry pomysł, ale jest już późno – wskazałam palcem na zegar. – Niech się prześpi, a jutro coś wymyślimy.
 
– Chyba raczej nie pośpi – mruknął Sławek, patrząc na migoczącą niebieskawym światłem szczelinę pod drzwiami pokoju Emilii. – Znowu siedzi przed komputerem. Powiem jej, żeby już gasiła i szła spać!
 
– Zostawmy ją – poprosiłam, odciągając go delikatnie. – Pewnie z kimś rozmawia, może jej to pomoże…
 
– Te jej „rozmowy” przez internet! Kto to słyszał o takich bzdurach! – sarknął mąż, ale poszedł za mną.
 
Zasnęliśmy szybko dość twardym snem. Kiedy więc w środku nocy ktoś zaczął dobijać się do drzwi, chwilę nam zajęło, żeby się w pełni rozbudzić.
 
– Co się dzieje? – zdenerwował się Sławek. – Jest czwarta rano!
 
Natarczywe dzwonienie i łomotanie nie ustawało. Spiętym głosem, zapytałam: „Kto tam?” i usłyszałam:
 
– Policja! Proszę otworzyć!
 
– Co się dzieje? – zdumiony Sławek uchylił drzwi na długość łańcucha.
 
Na klatce stali mundurowi.
 
– Dostaliśmy zgłoszenie, że w tym lokalu przebywa nieprzytomna nastolatka  – powiedział pierwszy mężczyzna, pokazując swoją odznakę. – Czy mają państwo córkę?
 
– Tak, jest u siebie. Śpi. To pomyłka.
 
– Możemy z nią porozmawiać? – domagał się policjant. – Są ze mną ratownicy medyczni. Proszę nas wpuścić.
 
Zdenerwowałam się tym najściem, ale nadal byłam przekonana, że to pomyłka. My przecież nie wzywaliśmy policji ani pogotowia. Policjant pchnął drzwi do pokoju Emilii, przez kilka sekund coś do niej mówił, a potem rozpętało się prawdziwe piekło.
 
Zobaczyłam jak lekarka pogotowia świeci mojej córeczce w oczy malutką latarką, i jak błyskają wywrócone białka jej oczu. Słuchałam, jak ratownicy coś wykrzykują, kładą Emilię na nosze i wynoszą ją z mieszkania, w biegu robiąc zastrzyk. Byłam przerażona!
 
Potem jechałam obok mojego maleństwa w karetce, wciąż w koszuli nocnej i szlafroku, i w oszołomieniu patrzyłam na szalejące wskazania na monitorach, do których była podpięta jakimiś kabelkami. Dopiero godzinę później usłyszałam od lekarza dyżurnego uspokajające wieści:
 
– Zrobiliśmy jej płukanie żołądka. Na szczęście zdążyliśmy, zanim leki uszkodziły wątrobę i mózg. Poleży u nas na obserwacji, ale nic jej nie będzie. Godzinę później córka byłaby już w śpiączce. Rano by już nie żyła…
 
Dopiero wtedy się rozpłakałam. Lekarka, ta z pogotowia ratunkowego, dała mi gorącą herbatę w plastikowym kubku, usiadła obok mnie i opowiedziała mi, co się wydarzyło.
 
– Państwa córka połknęła ogromną ilość środków nasennych. Dzieciaki handlują nimi w szkołach… – westchnęła ciężko. – Najpierw je zażyła, a potem weszła na czat…
 
– Czat? – zapytałam, nie rozumiejąc.
 
– Taka strona w internecie, gdzie można, pisząc, rozmawiać z ludźmi z każdego zakątka globu – wyjaśniła. – Ona akurat pisała z kimś ze Szczecina i powiedziała mu, że właśnie popełniła samobójstwo, bo rzucił ją chłopak. Ten internauta zdołał wyciągnąć od niej adres i zadzwonił na policję. Policja dostaje kilka takich zgłoszeń w miesiącu na terenie całej Polski, więc mają stosowną procedurę. Zadzwonili po nas i radiowóz pojechał z nami do państwa. Resztę pani wie…
 
Wtedy mało z tego rozumiałam, poza tym, że omal nie straciłam córki. „Rano by już nie żyła” – brzmiało mi w uszach jeszcze przez długie miesiące. Nigdy nie zdołałam podziękować anonimowemu internaucie, który zawiadomił służby o tym, co zrobiła Emilia. Na czat ludzie wchodzą i z niego wychodzą kiedy chcą, nie zostaje po nich ślad. Wiem tylko, że on uratował jej życie… dzięki internetowi.
 
– Może pokażesz mi, jak założyć konto mejlowe – poprosiłam córkę później, gdy już było po wszystkim.

Zgodziła się i to był wstęp do odzyskania porozumienia

Nauczyła mnie jak szukać informacji i robić zakupy w sklepach internetowych. Kiedy szwagier dał mi swojego starego laptopa, Emilka założyła mi konto na komunikatorze i nauczyła z niego korzystać. Nieraz jest tak, że siedzi za ścianą i pisze coś do szkoły, a ja u siebie w sypialni buszuję po sieci, kiedy nagle otwiera się okno z jej zdjęciem.
 
Emilia123: Idę spać. Dobranoc.
 
BasiaBasia: Słodkich snów, kochanie. Pamiętaj, że jutro jedziemy na rowery, więc wyśpij się porządnie, bo musisz mieć dużo energii.
 
Emilia123: Pamiętam. Buziak dla taty! PS. Pójdziemy na pizzę?
 
BasiaBasia: Obowiązkowo!!! Pa pa.
 
Zmartwiona kobieta w ciąży
Adobe Stock, Antonioguillem
Prawdziwe historie
„Mam 40 lat i jestem w ciąży. Teściowa traktuje mnie jak śmiertelnie chorą. Wciska jedzenie i wybrała imię dla dziecka"
„Gdy zobaczyłam teściową w drzwiach razem z obrzydliwym wózkiem z wyhaftowanym imieniem >>Hania<<, myślałam, że oszaleję. Przez nią moja ciąża zaczynała przypominać chorobę, a nie najpiękniejszy w życiu czas dla kobiety".

Długo starałam się wyrozumiale traktować zachowanie teściowej, ale w końcu miarka się przebrała, i wybuchłam…   Zawsze uważałam, że opowieści o wrednych i zatruwających życie teściowych są mocno przesadzone. Moje zdanie było takie: jak się starasz, tak masz. Bo przecież jakość relacji międzyludzkich zawsze zależy od dwóch stron, prawda? Dwie osoby muszą chcieć okazać sobie serdeczność.   W każdym razie ja na swoją teściową nie narzekałam. Co prawda, patrząc na to, jak wychowała syna, mogłabym mieć do niej drobne zastrzeżenia, ale bez przesady. W końcu zajmowała się Bartkiem całkiem sama i, siłą rzeczy, pewnych spraw nie była w stanie mu wpoić. Ale ja najbardziej zwracałam uwagę na to, jaki ktoś jest dla drugiego człowieka, i tym, co ujęło mnie w moim przyszłym mężu, były właśnie jego dobroć i troska o drugą osobę. Wiedziałam, że będzie dbał o mnie i nasze dzieci najlepiej, jak tylko można.   Pięć lat po ślubie mogłam z całym przekonaniem stwierdzić, że się nie pomyliłam. Bartek był dobrym, kochającym i troskliwym mężem. Niestety, jaki jest w roli ojca, nie mogłam się przekonać, bo po tych kilku latach małżeństwa nie doczekaliśmy się dzieci. Przeszliśmy szereg badań, ale lekarze nie stwierdzili, dlaczego nie możemy cieszyć się potomstwem. In vitro nie wchodziło w grę, więc powoli zaczynaliśmy się godzić z tym, że nie będziemy rodzicami.  Dlatego gdy mając nieco ponad 40 lat, nagle poczułam się źle, nawet nie przypuszczałam, że mogę być w ciąży. Podejrzewałam u siebie schorzenia gastryczne, problemy z kręgosłupem, sercem, a nawet wczesną menopauzę, ale nie to, że rozwija się we mnie dziecko. Wielka radość, ale i wielki strach… A jednak tak było. Gdy upewniona przez ginekologa o prawie dwumiesięcznej ciąży wyszłam z gabinetu, trzęsły mi się nogi. Nie byłam w stanie sama wrócić...

Mąż kazał dziecku iść na pogrzeb dziadka
Adobe Stock, soupstock
Prawdziwe historie
„Mąż kazał dziecku całować... zmarłego dziadka. Teraz syn ma traumę i koszmary senne”
Mały budzi się w nocy i krzyczy, że odwiedził go dziadek, że był biały, zimny i straszny. Jestem wściekła na męża - to jego wina!

Ledwie otuliłam się kołdrą i zamknęłam oczy, w pokoju mojego sześcioletniego synka rozległ się płacz. – Mamooo, znowu przyszedł do mnie dziadek. Był taki biały, straszny, boję się! – usłyszałam. Zerwałam się z łóżka jak oparzona. – Zostań. Popłacze chwilę i się uspokoi. Przecież jest już duży. Poradzi sobie . Nie możesz wiecznie go uspokajać – złapał mnie za rękę mąż. – Ani myślę cię słuchać! To twoja wina, że Jasiek tak się zachowuje – wyrwałam rękę z uścisku. – Chyba żartujesz! To ty zrobiłaś aferę. Gdyby nie twoje wrzaski, mały nie miałby dziś żadnych problemów. Wszyscy tak twierdzą… – prychnął. Aż zatrzęsłam się ze złości. – Mam gdzieś, co mówią wszyscy. To nie ja kazałam dziecku całować zmarłego dziadka, tylko ty! – krzyknęłam i zanim zdążył jeszcze coś powiedzieć, poszłam do Jasia. Synek siedział na tapczanie skulony i przerażony – Już dobrze – przytuliłam go. Trzymałam go w ramionach, dopóki nie zasnął. Uważałam, że jestem mu to winna. Za to, że uległam namowom rodziny i zabrałam go na pogrzeb dziadka. Ojciec Piotrka był cudownym człowiekiem. Ciepłym, czułym, opiekuńczym. Kochał Jasia nad życie. Zwykle to babcie szaleją na punkcie wnuków, spełniają każdą ich zachciankę. W naszej rodzinie było inaczej. Teściowa była surowa i wymagająca. Tymczasem teść – chodząca dobroć i łagodność. Poświęcał Jaśkowi każdą wolną chwilę. Zabierał go do zoo, do kina, na plac zabaw . Synek wprost go uwielbiał. Nieraz powtarzał, że ma najlepszego dziadka na świecie. Rok temu teść zachorował. Rak jelita. Dzielnie walczył, ale choroba w końcu go pokonała. Zmarł miesiąc temu. Przez ostatnie tygodnie było z nim tak źle, że nie wiedział, co się wokół niego dzieje. Tylko leżał...

Poroniłam ciążę, o której nie wiedziałam
Adobe Stock, panitan
Prawdziwe historie
„Nie chciałam i nie planowałam dzieci. Ale kiedy straciłam ciążę, wpadłam w rozpacz”
Byłam w szoku, kiedy lekarka powiedziała mi, że to poronienie, bo nawet nie wiedziałam, że jestem w ciąży. Nie wiem, co się ze mną stało od tego momentu: nie wychodzę z łóżka, płaczę na widok małych dzieci.

Mam 23 lata. Mieszkam z rodzicami, studiuję, baluję. Jak moi rówieśnicy. Lubię dzieci, chętnie się bawię z małymi kuzynami. Ale o tym, czy i kiedy chcę mieć dzieci, jeszcze poważnie nie myślałam. Mam koleżanki, które od dawna mają wszystko zaplanowane: płeć, kolejność, ile pociech. Aldona z kolei powtarza, że w żadne bachory nie da się wkręcić, bo zamierza zajmować się całe życie tylko sobą. Nie jestem świętoszką. Pierwszy raz z chłopakiem poszłam do łóżka jeszcze w gimnazjum Nie to, że jakoś bardzo chciałam. Ale na imprezach wszyscy to robili, nie chciałam być gorsza. Upiłam się tanim winem i dałam zaciągnąć do sypialni Patrykowi z równoległej klasy. Było niewygodnie, trochę bolało. W sumie nic specjalnego. Nie sądzę, żebym kiedyś musiała o tym rozmawiać z psychologiem. Na następnej imprezie Patryk całował się już z Adą. Ale się nie przejęłam – bo on mi się w ogóle nie podobał. Podkochiwałam się w Jaśku, który nie zwracał na mnie uwagi. Na imprezie pożegnalnej na zakończenie gimnazjum nagle zaciągnął mnie na parkiet. – Majka, twoje koleżanki mi powiedziały, że kochałaś się we mnie przez ostatnie 3 lata . Pewnie się więcej nie spotkamy, więc może pora coś z tym zrobić? Byłam zdziwiona, że w ogóle zna moje imię. I choć dawno przestałam o nim myśleć, uznałam, że nie wypada odmówić. Szybki numerek w łazience też nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Na początku liceum zaliczyłam jeszcze kilka takich akcji Doszłam do wniosku, że z tym seksem to jak z wizytami u dentysty – trzeba to odbębnić. Dopiero gdy poznałam Jacka, zrozumiałam, że to jednak nie tak. Po raz pierwszy byłam naprawdę zakochana. I to z wzajemnością. Jacek mnie nie poganiał. Ani do niczego nie zmuszał. Gdy...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj