„Z moim facetem łączy mnie już tylko dziecko. Nie kocham, ale nie potrafię go zostawić”
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Z moim facetem łączy mnie już tylko dziecko. Nie kocham, ale nie potrafię go zostawić”

Nie chę, żeby moje dziecko wychowywało się bez ojca, więc tkwię w tym chorym układzie. Mam wrażenie, że mąż przyzwyczaił się do tego, jak jest między nami. Nic nie mówi, nie narzeka. Może ma kogoś na boku?

Jeszcze pamiętam, jak bardzo byliśmy zakochani. Byliśmy już dobrze po trzydziestce, kiedy się poznaliśmy, a zachowywaliśmy się jak naiwni nastolatkowie. Nie mogliśmy się sobą nasycić. Każdą wolną chwilę spędzaliśmy razem i wciąż nam było mało. Co prawda ucierpiały na tym inne nasze relacje (część przyjaciółek nie mogła mi wybaczyć, że przeszły na drugi plan), ale czego nie robi się dla wymarzonego partnera?

Naprawdę było jak w bajce. Nie mieszkaliśmy razem, ale widywaliśmy się codziennie. Chodziliśmy do świetnych restauracji i na długie spacery, podczas których trzymaliśmy się za ręce. Za dnia, kiedy każde z nas było w swojej pracy, snuliśmy wspólne plany, a wieczorami patrzyliśmy w gwiazdy (nie żartuję, tak właśnie było). Robert wciąż mnie komplementował. Mówił mi, że jestem tą jedyną. Że ma ogromne szczęście, bo w końcu spotkał właściwą kobietę.

Dorota Czaja: Miłość to najprostsza definicja macierzyństwa

Zaręczyny, ślub i... proza życia

Finał tej historii mógł być tylko jeden. Na wspólnych wakacjach we Włoszech Robert poprosił mnie o rękę. Oczywiście powiedziałam „tak”, nie mogłam być szczęśliwsza. Dzień naszego ślubu (zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach) był idealny. Goście rozpływali się nam nami. Życząc nam wszystkiego najlepszego, wszyscy powtarzali, że dawno nie widzieli tak zgranej pary. Czy mogło być lepiej?

Tuż po powrocie z podróżny poślubnej wprowadziliśmy się do naszego wspólnego mieszkania (to prezent od rodziców, mieliśmy ogromne szczęście, że nie musieliśmy się tym martwić). I wtedy się zaczęło. Zniknął romantyzm, pojawiła się proza życia. Mnie przeszkadzała jego bielizna, niedbale rozrzucona po mieszkaniu, i fakt, że nigdy po sobie nie zmywał. On denerwował się, że kupuję za dużo ciuchów i nie mamy już gdzie ich trzymać. To tak naprawdę drobnostki, które z czasem powodowały w naszym domu wielkie awantury.

Zawsze było tak samo. Zaczynało się niewinnie („a bo ty nigdy nie chowasz masła do lodówki”, „a bo ty zawsze zapominasz kupić papieru toaletowego”), a kończyło wielkim płaczem i nerwami („a bo ty nigdy nie zwracasz uwagi na moje uczucia”, „a bo ty zawsze wiesz lepiej”). Potrafiliśmy pokłócić się dosłownie o wszystko.

Dziecko może scementować związek?

Rodzina oczywiście cały czas dopytywała nas, kiedy zamierzamy powiększyć rodzinę. Trochę miałam dość ich narzekań, a trochę sama uważałam, że, jako kobieta, żona POWINNAM w końcu zajść w ciążę. Tak, kłóciliśmy się z mężem, ale która para tego nie robi? Każdy ma jakieś problemy. Poza tym wierzę, że dziecko może scementować związek.

Nie powiedziałam mężowi, ale przestałam brać tabletki antykoncepcyjne. Nie wiem do końca, dlaczego tego nie zrobiłam. Chyba podświadomie bałam się, że powie, że to nie jest dobry czas, że nie jest jeszcze gotowy. Ale przecież zegar biologiczny tykał, skończyłam właśnie 35-lat. Kończył mi się czas.

Zaszłam w ciążę, a mój mąż (po tym, jak minął szok) nawet się ucieszył. Nie powiedziałam mu oczywiście, że przestałam brać tabletki. Skłamałam, że najwidoczniej nie do końca są skuteczne. Po tym, jak urodził się Michaś, nasza relacja przeżywała drugą młodość. Robert wciąż powtarzał, jaka byłam dzielna podczas porodu. Był wdzięczny, że sprowadziliśmy na świat takie cudo. Dobrze odnajdywał się w roli ojca.

Łączy nas już tylko dom i dziecko

Michaś dorasta. Już nie jest słodkim, małym brzdącem, ale kilkulatkiem ze swoimi humorkami i pierwszymi dziecięcymi problemami. Mamy z Robertem zupełnie inne metody wychowawcze. Ja uważam, że od początku trzeba wprowadzać dyscyplinę, Robert jest dużo bardziej pobłażliwy. Pozwala dziecku w zasadzie na wszystko. Jak ja później czegoś mu odmawiam, Michaś wpada w szał.

Znowu w kółko się kłócimy. Robert uważa, że jestem wyrodną matką, a ja, że on nie ma przysłowiowych „jaj”. Jest tak źle, że nawet nie śpimy już ze sobą w jednym łóżku (o seksie już dawno nie ma mowy). Coraz bardziej się od siebie oddalamy. Wiele o tym ostatnio myślałam i zdałam sobie sprawę, że od dawna nie kocham swojego męża. Wciąż mnie tylko irytuje.

Gdyby nie Michaś, nie ciągnęłabym dalej naszego związku. Ale kocham mojego synka ponad wszystko i nie chcę, żeby wychowywał się bez ojca. Nie wiem, co powinnam zrobić. Na razie oboje z Robertem skutecznie się omijamy. Rozmawiamy w zasadzie już tylko o sprawach domowych i o naszym dziecku. Mam wrażenie, że mąż przyzwyczaił się już do tego, jak jest. Podejrzewam nawet, że znalazł sobie kogoś na boku. Nawet nie jestem zazdrosna. Czuję się jak w pułapce, nie widzę dla siebie już żadnej nadziei.

Natalia

Zobacz też:

Mąż nie pozwala mi wrócić do pracy
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Mąż nie chce, żebym wróciła do pracy po porodzie. Czuję się jak w WIĘZIENIU”
Gdy moje koleżanki mówią, jak to mi zazdroszczą, że mogę siedzieć z córką w domu i „nic nie robić”, tylko się uśmiecham. Nie wiedzą, że oddałabym wiele, by wrócić do pracy. I zrobiłabym to już dawno, gdyby nie mój mąż.

Wiem, jak to brzmi – jak mogę pozwolić na to, by mąż decydował o moim powrocie do pracy? Przecież w dzisiejszych czasach każda kobieta powinna sama podjąć decyzję, czy poświęca się wychowywaniu dzieci, czy łączy życie rodzinne z zawodowym. Tak jest jednak tylko w teorii. Są mężczyźni, którzy z pozoru bardzo nowocześni i wyluzowaniu, zrobią wszystko, by zatrzymać kobietę w domu. Bo skoro ich matki zajmowały się dziećmi, gdy ojcowie pracowali, dlaczego chcieć zmieniać ten model? Rodzina jak z obrazka Mój mąż jest naprawdę dobrym człowiekiem. Poznaliśmy się na studiach, w przyszłym roku będziemy obchodzić piątą rocznicę ślubu. Jest inteligentny, dowcipny, troskliwy i gdyby musiał, skoczyłby za swoją rodziną w ogień. Mamy wspaniałą córkę – 3-letnią Gajkę. Jestem tłumaczką, przez kilka lat prowadziłam własną firmę, miałam wielu klientów, tonęłam w zleceniach, zatrudniałam kilka osób. Dużo pracowałam – i sporo zarabiałam, chociaż i tak mniej niż mój mąż. Przez 10 lat wspólnego życia każde z nas rozwinęło zawodowo skrzydła. Mieliśmy pieniądze, prace, które kochaliśmy, mogliśmy podróżować. Gdy Gaja się urodziła, postanowiłam na jakiś czas odłożyć karierę na bok. Miałam ten przywilej, że pensja mojego męża pozwala nam na dobre, wygodne życie. Każda rozmowa kończy się kłótnią Wiedziałam jednak, że przyjdzie moment, w którym będę chciała wznowić działalność. Wrócić do pracy, do ludzi. Gdy przyszła pandemia, sytuacja na rynku pracy była niepewna, było dla mnie jasne, że muszę pracować. Dla siebie, ale też dla mojej rodziny. Pierwszy raz poruszyłam ten temat w rozmowie z Pawłem jakieś pół roku temu. Przytulił mnie tylko i powiedział, że mam spojrzeć na naszą córeczkę. Że jest taka malutka, że mnie potrzebuje. Przytaknęłam mu, ale w głębi duszy wiedziałam, że przecież Gajka może już iść do...

kłótnia z teściową o imię dla dziecka
Adobe Stock
Prawdziwe historie
Awantura o imię dla dziecka. „Teściowa zagroziła, że jeśli go nie zmienimy, już się do nas nie odezwie”
Już niedługo na świat przyjdzie moja ukochana, długo wyczekiwana córeczka. Pokoik jest już gotowy, torba do szpitala spakowana, mąż wspiera mnie i dba, żeby niczego mi nie brakowało. I tylko jedno spędza mi sen z powiek – bitwa o imię mojego maluszka, którą toczę z teściową.

Imię dziecka było pierwszą rzeczą, o której rozmawialiśmy z mężem, gdy tylko dowiedzieliśmy się o ciąży. Na szczęście jesteśmy na co dzień dość zgodni i w tej kwestii również myśleliśmy podobnie. Nie chcieliśmy żadnego z tych nowoczesnych imion, które zwykle wzbudzają śmiech – żadnych Brajanków i Dżesik. Postanowiliśmy zrezygnować też z Jasia i Lenki – imion, które bardzo nam się podobają, ale można usłyszeć je w każdej piaskownicy. Nie sądziliśmy jednak, że nasz wybór będzie miał taki wpływ na naszą rodzinę. Od razu wiedzieliśmy, jak nazwiemy córkę W końcu zdecydowaliśmy, że chcemy, aby imię naszego dziecka było niezbyt popularne, ale jednocześnie dość zwykłe, nic dziwacznego. Dla chłopca – Maks. Dla dziewczynki – Mila. Gdy dowiedzieliśmy się, że będziemy mieć małą Milunię, byliśmy wniebowzięci! Oboje skrycie marzyliśmy o dziewczynce... Przez pewien czas zachowywaliśmy imię małej dla siebie. Dopiero kilka tygodni temu zdecydowaliśmy, że w końcu powiemy naszym rodzinom – dopytywali, jak mają się zwracać do mojego brzuszka… Moi rodzice byli zachwyceni. Okazało się nawet, że gdzieś w dalekiej rodzinie ze strony ojca mieliśmy ciotkę Milę – miała na imię Amelia, ale wszyscy wołali na nią Mila. Siostra męża skakała z radości – ona też jest w ciąży, ma termin kilka miesięcy po mnie i była przerażona, że wybierzemy to samo imię! Teściowa… no tu zaczynają się schody. Teściowa się wściekła – Mamo, i co myślisz? Ładnie? Chcieliśmy coś krótkiego, niezbyt udziwnionego, ale też niespotykanego – zaczęłam. Teściowa nic nie powiedziała, ale jej mina zdradzała wszystko. – Mogłabyś chociaż udawać, że ci się podoba – burknął mój mąż, który ostatnio miał z mamą na pieńku. – To nasza decyzja, my jesteśmy zachwyceni naszym wyborem –...

chciał mi odebrać syna
Adobe Stock
Prawdziwe historie
„Nie myślałam, że mój były mąż zawlecze nas do sądu. To było jak zły sen, jak koszmar”
Wojtuś był w siódmym niebie, kiedy mój były mąż zaczął się nim interesować. Tata, który od dwóch lat niemal nie istniał w życiu małego, teraz zaczął pojawiać się regularnie, nawet częściej niż określał to wyrok. Niestety okazało się, że mój były ma w tym konkretny cel.

Nigdy nie zamierzałam być wredną byłą, która traktuje dziecko jak kartę przetargową czy środek do karania faceta za rozwód. Chciałam, żeby Wojtek miał kontakt z ojcem, żeby czuł się przez niego kochany, choć ten już z nami nie mieszkał. Niestety, mój były mąż miał inną wizję życia po rozwodzie. Najpierw przeprowadził się do stolicy, a potem w ogóle zniknął z naszego życia. Przestał przyjeżdżać w weekendy wyznaczone przez sąd, nie płacił alimentów. Trudno, myślałam. Dawałam sobie radę sama – z utrzymaniem dziecka i z opieką nad nim. Serce mi jednak pękało, kiedy Wojtek smutnym wzrokiem patrzył na mnie, gdy Irek znowu nie przyjechał, i to bez żadnego wyjaśnienia. W końcu przestaliśmy czekać  Planowaliśmy sobie atrakcyjne weekendy we dwoje – chodziliśmy na dalekie spacery, wyjeżdżaliśmy za miasto albo jeździliśmy na rowerach, i było nam dobrze, i byliśmy szczęśliwi, mimo że ktoś kiedyś dla nas ważny o nas zapomniał. Aż pewnego dnia na moje konto wpłynęły pieniądze z opisem „alimenty dla Wojtusia”, a trzy dni później, w sobotę, Irek stanął w drzwiach mojego mieszkania . Akurat wybieraliśmy się z młodym na łyżwy, które stały się ostatnio ulubioną zimową rozrywką mojego syna. Potem, w ramach nadrabiania straconych kalorii, obiecałam mu wyprawę na pizzę. Irek stwierdził jednak, że „ma prawo” zabrać syna i… wezwał policję. Autentycznie. Czułam się upokorzona, gdy na moim progu stanęło dwóch policjantów. Sąsiedzi na pewno odnotują ten fakt i pójdą plotki po bloku – pomyślałam. No ale nic, wytłumaczyłam funkcjonariuszom sytuację. Zaplanowana wycieczka, nieobecny od prawie dwóch lat ojciec, zawiedzione dziecko, a teraz jeszcze wystraszone… Pokiwali głową, przyznali mi rację i się pożegnali. Irek musiał wyjść zaraz za nimi, ale rzucił na odchodne: – Nie planuj niczego na...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj