smutna kobieta, smutek, depresja, spadek nastroju
Adobe Stock
Prawdziwe historie

Prawdziwe historie: mój mąż się mnie wstydzi!

To prawda, zaniedbałam się. Rodzina jest dla mnie na pierwszym miejscu, moje potrzeby na drugim. Ale to się zmieni! Mój mąż się mnie wstydzi. Nie pozwolę na to! – pisze Beata.
On elegancki, wymuskany robi karierę, zarabia kasę. Ona – zmęczona, zaniedbana kura domowa – dba o niego i dzieci… To nie jest streszczenie telenoweli, to jest moje życie!
 
Jeszcze do niedawna, czyli zanim mój mąż dostał pracę w dużej korporacji, mogłam uznać swoje małżeństwo za bardzo udane. Karol był czułym, kochającym mężem, troszczył się o dom i dzieci. Teraz koncentruje się już tylko na zarabianiu pieniędzy i na swoich potrzebach…

Redaktorki Mamotoja.pl o byciu mamą [CHWILA WZRUSZEŃ NA DZIEŃ MATKI]

Mąż zaproponował, bym została w domu

Moja kariera zawodowa zakończyła się po drugiej ciąży. Nie planowałam tego, tak wyszło. Pamiętam, że zaraz po urlopie macierzyńskim na młodszą córkę zamierzałam wrócić do pracy. Traf chciał, iż właśnie wtedy Karol dostał tę nową posadę: odpowiedzialną, absorbującą, no i świetnie płatną.
 
Ja od obrony pracy licencjackiej byłam sekretarką w biurze rachunkowym i zarabiałam naprawdę niewiele. Kiedy więc mąż zaproponował, abym zrezygnowała ze swojej niby kariery (tak ją nazwał) na rzecz domu i dzieci – zgodziłam się z radością.

Moim żywiołem jest dom, jego – praca

Odtąd dni mijały mi w rytmie gotowania, prania, sprzątania, zakupów i spacerów z dziećmi. Czasu dla siebie właściwie nie miewałam. Po całym dniu, kiedy mąż wracał z pracy i przez chwilę bawił się z dziewczynkami, ja prędko przygotowywałam dla niego kolację. Potem codzienny rytuał kąpieli i czytania książek przed zaśnięciem. 
 
Trochę luzu miałam dopiero grubo po dwudziestej, a i to rzadko, bo czekały jeszcze na mnie sterty rzeczy do uprasowania. Czasem, gdy wreszcie odstawiałam żelazko i siadałam, żeby spokojnie napić się herbaty i poczytać książkę lub obejrzeć jakiś film, zasypiałam już po kilku minutach.
 
Uwagę Karola w prawie stu procentach pochłaniała nowa praca, a przychodził do domu o wiele później niż poprzednio. Nawet w weekendy ciągle wyjeżdżał – na szkolenia lub spotkania integracyjne. Z początku nie komentowałam tego, wiedząc, że musi się wdrożyć zarówno w swoje obowiązki, jak i lepiej poznać z innymi pracownikami firmy. Jednak minął rok, a sytuacja niewiele się zmieniła. Kiedy nieśmiało przebąkiwałam, że mógłby więcej czasu poświęcać rodzinie, irytował się i mówił: – Wielu moich kolegów tylko marzy o takiej posadzie. Poprzednio utyskiwałaś, że ledwo nam starcza na spłatę kredytu i bieżące zakupy. Więc teraz nie narzekaj.
– No ale prawie wcale nie ma cię w domu. Dzieci za chwilę zapomną, jak wyglądasz... To nie jest normalne – tłumaczyłam.
– Mylisz się, moja droga – ucinał krótko i z poczuciem wyższości. – To właśnie jest rzeczywistość. Tak wygląda prawdziwe życie.

Czy Karol widzi we mnie kobietę?

Zaczęłam się mocno niepokoić, bo była też i inna strona tego medalu. Od dłuższego czasu nie mogłam zdobyć się na odwagę, by powiedzieć mężowi o tym, że ja też czuję się zaniedbywana. Coraz częściej zastanawiałam się, czy Karol w ogóle jeszcze myśli o mnie – nie tylko jako o matce swoich dzieci i gospodyni domowej, lecz jak o kobiecie. 
 
Nasze noce w niczym nie przypominały już tych z początku małżeństwa. On wciąż zmęczony i śpiący, ja podobnie, a na dodatek… zawstydzona swoim wyglądem. Cóż, miałam za sobą dwie ciąże i dwa trudne porody. Poza tym długie karmienie piersią, nieprzespane noce i posiłki zjadane w pośpiechu też zostawiły ślad (niejeden!) na moim ciele. Już nie byłam tamtą szczupłą, zgrabną dziewczyną, w której Karol się zakochał…
Nie potrafiłam zaakceptować siebie w takim nowym, delikatnie mówiąc, dojrzałym wydaniu. A mąż wcale mi nie pomagał. Przeciwnie, coraz częściej miałam wrażenie, że staję się dla niego niewidzialna. Ot, kolejny mebel w eleganckim mieszkaniu. 
 
Czy cierpiałam z tego powodu? Owszem, ale tylko wtedy, gdy miałam czas na rozmyślania. A to zdarzało się rzadko, bo ja wszystko robiłam w pośpiechu – szybko jadłam, karmiąc jednocześnie Anię i pilnując, czy starsza, Irka, nie wyrzuca jedzenia za szafkę. W pośpiechu myłam się, ubierałam, robiłam makijaż. Zresztą ostatnio tego całkiem zaniechałam, bo zwykle nie było po co ani dla kogo się upiększać – moimi „wyjściami” były przecież najwyżej spacery z dziećmi i wyprawy po zakupy. 

Może Karol ma rację?

Wstyd się przyznać, lecz niezbyt często spoglądałam w lustro. Toteż w duchu niejako przyznawałam Karolowi rację, że ma powody, by jego pożądanie wygasło. Czasem czułam też bunt i złość, widząc, jak moje szczęście rozpada się, a młodość powoli odchodzi. 
 
Płakałam cicho w poduszkę, żeby nie obudzić męża, a nazajutrz budziłam się z zapuchniętymi oczami i wyrzutami sumienia, że wymyślam sobie jakieś żale, podczas gdy powinnam być wdzięczna losowi. Miałam w końcu dwójkę ślicznych, zdrowych dzieci, męża, który ciężko pracował, aby naszej rodzinie niczego nie brakowało. A jednak kiedy odwiedzały mnie znajome albo gdy z rzadka wychodziliśmy gdzieś z Karolem, czułam się jak kopciuszek wśród księżniczek. I nie tylko tak się czułam. Różnicę widać było wyraźnie. Karol też to dostrzegł.

Jestem jak Kopciuszek

Dawniej nigdy nie krytykował tego, jak się ubieram. Ale po pewnej imprezie firmowej, na którą mnie też zabrał, zaczął jednak robić wyraźne aluzje do mojej fryzury czy stroju.
– Ta twoja sukienka jest jakaś taka przedpotopowa – wyrokował niczym znawca mody.
Niedługo potem usłyszałam: – Wyglądasz jak pudel. 
Zabolało mnie to bardzo, bo cieszyłam się, że udało mi się wreszcie pójść do fryzjera.
– Sądziłam, że właśnie falujące włosy bardziej ci się spodobają… – powiedziałam z goryczą.
Pokręcił tylko głową.
Innego razu zaczął robić przytyki do mojej figury. Było to zaraz po jego powrocie z wyjazdu służbowego zorganizowanego w hotelu w Mikołajkach. Wiem, że pojechało kilka osób z jego biura, w tym dwie atrakcyjne kobiety. Mieli na pewno trochę czasu, żeby posiedzieć przy basenie. I wtedy mój mąż najwyraźniej napatrzył się na szczupłe ciała koleżanek…
– Mogłabyś się zapisać na siłownię czy basen – mruknął po powrocie, obserwując, jak chyłkiem przebieram się w koszulę nocną. – W końcu mamy na to pieniądze, a ty siedzisz w domu.

Powiedział, że jestem opiekunką dzieci!

– Dobre sobie! – poniosły mnie nerwy. – Usiąść to ja akurat nie mam kiedy – zaczęłam płaczliwie, ale mój mąż z powrotem wpatrzył się w ekran laptopa. Nie zależy mu na mnie – pomyślałam wtedy, lecz czara goryczy wylała się kilka dni później.
Pierwszy raz od niepamiętnych czasów wybraliśmy się razem do centrum handlowego. W pewnej chwili mąż został przy stoisku z kawą i herbatą, ja odeszłam do innej alejki. Widziałam go z daleka, on mnie nie. 
Nagle podeszła do niego jakaś młoda kobieta z córeczką. Widać było, że ona i Karol się znają, bo roześmiali się oboje i zaczęli rozmawiać. Kobieta była ubrana w obcisłe dżinsy i top w kolorze turkusowym, podkreślający jej opaleniznę. Dziewczynka – mała kopia mamy – miała na sobie turkusową sukieneczkę. Wyglądały uroczo, jak z reklamy.
Szłam wolno w ich kierunku. Byłam już na tyle blisko, że dotarła do mnie ich rozmowa.
– Sam jesteś? – spytała ona.
– Jestem z opiekunką do dzieci. Żona została w domu – odparł on, rozglądając się nerwowo. 
Nie zobaczył mnie, bo umknęłam za paletę z sokami. Wyszłam zza niej dopiero, gdy tamta kobieta odeszła. Kiedy byliśmy na parkingu, z daleka pomachała Karolowi. Udałam, że nic nie widzę. Zdruzgotana człapałam obok mojego przystojnego męża. Boże, on się mnie wstydzi!
Tego wieczoru zebrałam się na odwagę i po kąpieli uważnie obejrzałam się nago w lustrze. Ocena wypadła źle. Odstający brzuch, uda z cellulitem, piersi z rozstępami, pośladki też...
„A właśnie że zadbam o siebie” – pomyślałam, ocierając łzy. Zapiszę się na basen, schudnę, kupię modne ciuchy. Znów będę atrakcyjną kobietą! Chcę się zmienić nie tylko dla Karola. Chcę lubić samą siebie. A jeśli ja będę szczęśliwa, moja rodzina na tym zyska. Prawda?

Zobacz także: 
dziewczynka, pies, zabawa z psem
© milanmarkovic78 - Fotolia.com
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: ofiarowane dobro zawsze do nas wraca
Ofiarowane dobro zawsze wraca do nas w dwójnasób. Nawet jeśli obdarowanym jest zwykły kundelek. To on przyniósł mi szczęście, a właściwie przyprowadził mi szczęście, tzn. dzięki niemu poznałam przyszłego męża. Poznaj historię 28-letniej Urszuli, księgowej.

–Mamuniu, proszę, proszę... Niech z nami zostanie. Ja tak bardzo chciałam mieć pieska – moja ośmioletnia Julka błagalnie patrzyła na mnie swoimi wielkimi niebieskimi oczętami. Mówiła, że ją sobie wybrał, jeszcze na ulicy. Szedł za nią przez podwórko, do klatki, aż na nasze drugie piętro i co miała zrobić? Zazwyczaj, kiedy robiła taką niewinną minkę, niczego nie byłam jej w stanie odmówić. Ale teraz nie miałam czasu na dyskusje o psie. Przecież była Wigilia , a ja jeszcze nawet karpia nie oprawiłam. Tymczasem pomocy znikąd. Wychowywałam Julkę sama . Jej ojciec nigdy nawet nie chciał zobaczyć własnego dziecka. A wydawało mi się, że jest miłością mojego życia... Na wieść o ciąży wpadł we wściekłość: – Przecież umawialiśmy się, żadnych dzieci! Tak? Dam ci pieniądze i masz zrobić z tym porządek – rzucił ze złością i wybiegł z domu. Nie pamiętam, żebyśmy się na coś takiego umawiali, ale to nie było istotne. W tamtym momencie wiedziałam już, że nie chcę wiązać się z tym człowiekiem . No i zrobiłam porządek, ale nie tak jak sobie tego życzył. To jego wyrzuciłam z mego życia. A Julkę zostawiłam. I nigdy nie żałowałam tej decyzji. Gdzieś tam, w podświadomości mimo wszystko czułam się trochę winna, że Jula nie ma taty. Zwłaszcza, gdy zaczęła o niego pytać. Przecież n ie mogłam powiedzieć, że tata jej nie chciał ... Starałam się wszelkimi sposobami zrekompensować małej brak ojca i wielokrotnie zgadzałam się na jakieś jej fanaberie. Jak Julka znalazła psa... No, ale na miły Bóg, nie pies! W naszym czterdziestometrowym mieszkaniu? No i kto będzie się nim zajmował? – Ja zawsze będę z nim wychodzić . I karmić go będę, i czesać – jęczała moja córka, czytając mi w myślach. Czesać? Toż tu nie ma czego czesać! Spojrzałam uważnie na zabiedzoną psinę . Małe to-to było, niewyględne jakieś....

Fotolia.pl
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: Moja córka mamę ogląda w telewizji
Praca była całym moim życiem. Nic innego się nie liczyło – ani rodzina, ani miłość. Dopiero moja dziesięcioletnia córka uświadomiła mi, jak wysoką cenę za to zapłaciłam. Poznaj historię 39-letniej Jagody, dziennikarki.

Pamiętam nasz pierwszy telewizor. Miałam trzy, może cztery latka i siedziałam na dywanie, jak zaczarowana wpatrując się w magiczne, czarno-białe obrazki. Czasem oglądałam sama, czasem na kolanach taty, wciąż zauroczona nowymi historiami, które w czarodziejski sposób trafiały wprost do naszego salonu. Później, jakoś pod koniec podstawówki powtarzałam wszystkim, że kiedyś sama będę pracować w telewizji. Rodzice uśmiechali się pod nosem i mówili, że zostanę prawniczką, tak jak oni. Moi rówieśnicy pukali się w czoła, a za moimi plecami gadali, że zadzieram nosa. Ale ja wiedziałam swoje i robiłam wszystko, żeby spełnić marzenia. Sięgałam odważnie po swoje marzenia Kiedy moje nastoletnie przyjaciółki uganiały się za chłopakami, ja zakuwałam angielskie słówka lub biegłam na lekcje pianina. Gdy na studiach inni spędzali weekendy na zabawie, ja załatwiłam sobie staż w lokalnej telewizji. Oczywiście zaczynałam od samego dna, byłam dziewczyną na posyłki – sekretarką, sprzątaczką i telefonistką w jednym. Ale po pewnym czasie udało mi się podsunąć ówczesnemu dyrektorowi programowemu kilka pomysłów na program i w ten sposób dostałam awans. Zaczęłam wyszukiwać informacje do wiadomości, a później sama je poprowadziłam. Praca wciągnęła mnie bez reszty – studia ledwo udało mi się skończyć i to z miernym wynikiem, ale nikogo to nie interesowało. Liczył się fakt, że byłam ambitna i medialna, jak mawiał mój przełożony. Parłam do przodu jak burza. Tuż po dwudziestych siódmych urodzinach dostałam kolejny awans i podwyżkę, zaraz po trzydziestce – szef zaproponował mi własny program. – Poprowadzisz coś w rodzaju wywiadów na żywo. Kobiety – politycy od kuchni. Będziecie się spotykać na luzie, rozmawiać, gotować na oczach widzów, a w międzyczasie omawiać najistotniejsze problemy polityczne, trochę plotkować o życiu prywatnym...

dziecko, lekarstwa, tabletki,
© djedzura - Fotolia.com
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: nasza opiekunka piła alkohol
Nasza opiekunka do dzieci piła. O mały włos zakończyłoby się to tragedią. Nie mam już zaufania do obcych ludzi – opowiada 33-letnia Ewa. Tylko do mojej mamy mam bezgraniczne zaufanie.

Pani Janeczka była życzliwa innym i wzbudzała sympatię . A więc jesteśmy umówione? – uśmiechnęłam się do pani Janeczki, kończąc rozmowę. Sąsiadka była tak miła, że zgodziła się zostać opiekunką naszych dwóch szkrabów: 5-letniego Antosia i 3-letniego Stasia. – Przynajmniej masz gwarancję, że dzieci są pod dobrą opieką – zapewniał mnie Karol, mój mąż. Życzliwa sąsiadka zaopiekuje się dziećmi Mieszkaliśmy w kamienicy już dwa lata i rzeczywiście, z panią Janeczką od początku pozostawaliśmy w znakomitych stosunkach. Elegancka, zawsze uśmiechnięta i życzliwa innym, z miejsca wzbudzała sympatię. – Proszę się nie martwić, pani Ewuniu. Dam sobie radę – musiała wyczuć moje obawy, gdy pierwszego ranka wychodziłam do pracy. – Mam w końcu spore doświadczenie – dodała. – Wychowałam przecież trójkę własnych dzieci... Na szczęście, już wcześniej uprzedziłam panią Janeczkę, że chłopcy są wyjątkowo energiczni i ciekawi świata. – Przecież to zdrowe dzieciaki, to jakie mają być? Będę miała oczy naokoło głowy! – roześmiała się. Z duszą na ramieniu przesiedziałam do trzynastej, w końcu nie wytrzymałam i zadzwoniłam. – Poszaleliśmy i teraz chłopaki mają drzemkę – usłyszałam ściszony głos pani Janeczki. Byłam oczarowana panią Janeczką A kiedy wróciłam do domu, oniemiałam. Mieszkanie lśniło, z fotela gdzieś zniknęła sterta rzeczy do prasowania... A chłopcy, kiedy się obudzili, zadowoleni jak nigdy, opowiadali mi, co robili. – Bawiliśmy się w Indian, śpiewaliśmy piosenki i ciocia czytała nam bajeczki – wymieniali jednym tchem. – Pani Janeczko, jest pani niesamowita! – z wdzięcznością ucałowałam starszą panią. – Ale z tym sprzątaniem i prasowaniem, naprawdę, nie trzeba było... Ile się należy? – zapytałam. Pani Janeczka...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj