Zaszłam w ciążę żeby uregulować hormony
Adobe Stock
Prawdziwe historie

„Zaszłam w ciążę, żeby uniknąć wczesnej menopauzy. Usunęłam ją bez żalu, ale dziś myślę, że miałabym 18-letnie dziecko...”

Mój pracodawca naciska, abym poszła na wcześniejszą emeryturę. Czy o to mi chodziło 20 lat temu? Czy tak sobie wyobrażałam moją starość? No i komu ja zostawię mieszkanie, samochód, działkę z domkiem nad morzem…

Moje dziecko miałoby dzisiaj 18 lat. Ale kiedy byłam w ciąży, zrobiłam coś strasznego, czego żałuję każdego dnia...

Czy jestem potworem? Jeśli tak, to los mnie chyba już dostatecznie ukarał za to, co kiedyś zrobiłam… Nie ma dnia, abym nie myślała, jak inaczej mogło się ułożyć moje życie, gdybym prawie 20 lat temu podjęła zupełnie inną decyzję. Był początek lat dziewięćdziesiątych – raj dla przedsiębiorczych i znających języki obce. Wielkie koncerny ostrożnie wchodziły do naszego kraju, szukając właśnie takich ludzi.

Nie taka zwykła woda – jak Oliwka z AZS odzyskała radość życia dzięki pobytowi w Avène [WIDEO REPORTAŻ]

Nie myślałam o dziecku, liczyła się tylko praca

Byłam jedną z tych, którzy nie bali się wyzwań. Skończyłam wcześniej dwa fakultety – prawo i administrację. A co najważniejsze, mówiłam perfekcyjnie po angielsku i niemiecku, bo w mojej rodzinie bardzo się dbało o znajomość języków. Doskonaliłam ją podczas prywatnych lekcji i wakacyjnych wyjazdów za granicę.

Moi nowi szefowie nie mogli się mnie nachwalić! Nie myślałam o założeniu rodziny lub o dzieciach – robiłam karierę i tylko ona była moim celem. Nigdy nie byłam specjalnie „rodzinna”. Kiedy moje koleżanki bawiły się lalkami, ja wolałam stemplować „bardzo ważne papiery” starymi pieczątkami, przyniesionymi z biura przez mamę. Była dyrektorką państwowej instytucji i bardzo mi imponowała.

Ja postanowiłam pójść dalej, moja kariera miała być jeszcze bardziej spektakularna. A dziecko? Tego nie było w planach! Kiedy patrzyłam na swoje koleżanki, jak rodzą jedno dziecko po drugim, wydają krocie na pampersy, nie mają czasu na fryzjera, uważałam je za szalone. Świat się przed nimi otwierał, stwarzał nowe możliwości, a one tkwiły z nosami w pieluchach! Ja taka nie byłam…

W wieku 35 lat zostałam szefową działu w dużej korporacji. A rok później… Zaczęły się pierwsze dziwne objawy.

Bez przyczyny zalewała mnie nagle fala gorąca, a potem robiło mi się zimno

Początkowo składałam to na karb źle działającej klimatyzacji, więc wielokrotnie wołałam kierownika technicznego, żeby „coś z tym zrobił”. W końcu zaczął patrzeć na mnie dziwnie, bo nikt inny nie żalił się na klimę, tylko ja. Dopadały mnie także stany euforii i przypływu sił na przemian z okresami zniechęcenia i depresji. I to nawet po kilka razy w ciągu jednego dnia! Wtedy czułam, że na nic nie mam siły i nic mi się nie uda.

Bałam się, że nadeszło zawodowe „wypalenie” i modliłam o to, aby moi szefowie niczego nie zauważyli. Praca była całym moim życiem, nie zniosłabym odstawienia na boczny tor. A potem nagle, kiedy szłam na ważne służbowe spotkanie, moja pracownica zwróciła mi uwagę, że całe ramiona ciemnej marynarki mam we włosach!

– Pomóc ci to wyczyścić? – zaproponowała.
– Nie, nie trzeba, sama zrobię z tym porządek – poczułam się niezręcznie.

Pobiegałam do łazienki, zdjęłam marynarkę i… faktycznie! Wyglądałam, jakbym liniała! Wyraźnie łysiałam...

– Stres – zawyrokował lekarz. – Praca pracą, ale powinna pani nauczyć się relaksować.

Wzięłam to sobie do serca i po raz pierwszy od dłuższego czasu wyjechałam na urlop w egzotyczne strony.

Kiedy z niego wróciłam, zauważyłam, że nie pojawiła mi się miesiączka

To się często dzieje przy zmianie stref czasowych – liczyłam jeszcze na to, że to tylko drobne przesunięcie. Ale przerwa trwała dwa miesiące! Potem okres był obfity, ale krótki. Miałam nadzieję, że mój organizm wróci do normy, lecz nic z tego! Kolejny okres pojawił się dopiero po trzech miesiącach! Poskładałam sobie w głowie wszystkie te objawy i… poszłam do ginekologa.

Mam tylko 36 lat, to przecież nie może być już menopauza! – stwierdziłam z rozpaczą już od progu.

Lekarz zachował kamienną twarz i poprosił mnie o zrobienie badań hormonalnych. Niestety, wyniki nie budziły wątpliwości – przekwitałam.

– To niemożliwe! – złapałam się za głowę.

W mojej rodzinie kobiety wchodziły w okres menopauzy bardzo późno, po pięćdziesiątce. A ja nie miałam jeszcze nawet czterdziestki. Dlaczego mnie to spotkało? Lekarz rozłożył ręce.

– Taki organizm – stwierdził. – Rozumiem, że pani nie rodziła?
– Nie… – gorączkowo szukałam w głowie wszelkich informacji na temat skutków klimakterium: osteoporoza, miażdżyca, nadciśnienie a nawet cukrzyca.

„Na to będę teraz narażona” – myślałam z przerażeniem.

– Co pan proponuje? – zapytałam ginekologa.
– Hormonalną terapię zastępczą – odparł. – Wyregulujemy pani poziom hormonów, powinna nawet wrócić miesiączka…

Byłam przerażona!

Tabletki 20 lat temu nie były takie jak dzisiaj

Słyszałam o rozmaitych powikłaniach, kłopotach z wagą i zatrzymywaniem wody…

– Nie ma innego sposobu? – zapytałam, błagając w myślach o cud.
– No cóż… jest pani jeszcze młoda. Sposobem na uregulowanie hormonów i oddalenie menopauzy byłaby… ciąża – stwierdził z namysłem.
– Ciąża? – osłupiałam. – Nie brałam pod uwagę posiadania dzieci…
– Nie do końca miałem na myśli ich posiadanie – przyznał. – Wystarczy po prostu zajść w ciążę, aby organizm dostał odpowiedniego „kopa”.
„A potem ją przerwać…” – dopowiedziałam sobie w myślach.
– Proszę się zastanowić i podjąć decyzję – usłyszałam. – Możliwie jak najszybciej…

Wyszłam z gabinetu w szoku! Ja, która przez całe życie bałam się i unikałam ciąży, miałabym teraz skazać się na nią zupełnie dobrowolnie? A jednak było to chyba lepsze od kilkunastu lat brania tabletek… W każdym razie wtedy doszłam właśnie do takiego wniosku.

I co mi szkodziło urodzić tamto dziecko?

Mój organizm, wspomagany tabletkami, wytworzył jajeczko, które zostało zapłodnione przez nieświadomego niczego mężczyznę. Kim był? Nieważne! Po prostu dawcą nasienia, któremu nawet by przez myśl nie przeszło, że przedziurawiłam jego prezerwatywę. Potem ciąża została przerwana.

Co wtedy czułam? Niewiele. Potraktowałam to jak wizytę u kosmetyczki, mały zabieg odmładzający, czy coś podobnego. W końcu to była tylko zygota. Dzisiaj ta „zygota” kończyłaby 18 lat...

Kiedy uświadamiam sobie, że miałabym dorosłego syna lub córkę, coś mnie ściska za serce. Moje życie jest takie puste. Mam 55 lat i mój pracodawca naciska, abym poszła na wcześniejszą emeryturę. Firma stawia teraz na młodszych.

Czy o to mi chodziło 20 lat temu? Czy tak sobie wyobrażałam moją starość? No i komu ja zostawię mieszkanie w apartamentowcu, samochód, działkę z domkiem nad morzem…

I co mi szkodziło urodzić tamto dziecko? Przecież bym sobie na pewno poradziła z jego wychowaniem. Stać mnie było na niańki i prywatne szkoły. Ale teraz jest już na to wszystko za późno. Niestety... 

Halina, lat 55

Czytaj także:

Kobieta, która ma depresje poporodową
Adobe Stock, Syda Productions
Prawdziwe historie
„Przy pierwszej ciąży czułam się jak więzień, a druga była torturą. Dzieci płakały, a ja nie mogłam wstać z łózka. Miałam depresję”
„Nadeszły smutne, jesienne dni, za oknem deszczowo, a w domu dwoje płaczących dzieci. I ja najczęściej siadałam pomiędzy nimi i płakałam. Pewnego dnia, gdy mąż wrócił z pracy, w zlewie czekała sterta brudnych naczyń, Kasia ganiała głodna i boso, a malutka Lusia płakała wniebogłosy. Ja nie miałam siły wstać z łóżka".

Pochyliłam się nad kartką z listą świątecznych zakupów i znów poczułam zawrót głowy. Zawsze w okolicy Bożego Narodzenia łapało mnie zaziębienie. A teraz jeszcze zatrułam się śledziami. Musiałam biec do toalety. Po pięciu minutach, blada i z podkrążonymi oczami, byłam gotowa do wyjścia. Moje marzenie o kawiarence – kameralnym miejscu, gdzie ludzie mogą napić się dobrej kawy i porozmawiać o książkach – spełniło się pół roku temu. Wcześniej w moim życiu był czas na inne rzeczy… W drodze do pracy rozmyślałam o minionych latach. Mojego męża poznałam osiem lat temu, od sześciu jesteśmy po ślubie. Kocham Jacka niezmienną miłością, jak przed laty. Pierwsza ciąża była ukoronowaniem naszej miłości. Planowałam spędzić ją aktywnie.  W końcu to ostatni czas, kiedy byliśmy tylko we dwoje. Zaplanowaliśmy każdy weekend wyjazdowo. Jednak ginekolog rozwiał moje marzenia. – Ciąża jest zagrożona. Musi pani leżeć aż do rozwiązania – takie słowa zakrawały wręcz na kpinę! Zmieniłam lekarza. Drugi powtórzył to samo, dodając: – Jak nie zastosuje się pani do zaleceń, grozi pani poronienie. Co było robić? Tych kilka miesięcy okazało się najtrudniejszymi w moim życiu. Leżałam, bezmyślnie wpatrując się w ścianę, bo nawet na czytanie przeszła mi ochota. Każdy kolejny dzień ciąży zaznaczałam w kalendarzu, co najmniej jak więzień, liczący czas do końca odsiadki. Wreszcie nadszedł dziewiąty miesiąc. Lekarz pozwolił mi już chodzić, niebezpieczeństwo dla dziecka minęło. Zakupiłam wyprawkę, poszłam do fryzjera, zarezerwowałam stolik w restauracji na najbliższy weekend. W końcu należało mi się jakieś wyjście z mężem! Nie zdążyliśmy… Urodziłam w połowie tygodnia Od początku zakładaliśmy, że przy dziecku będziemy wszystko robić sami. Nie chcieliśmy korzystać...

Chłopiec, który prowadzi auto
Adobe Stock, vitec40
Prawdziwe historie
„Mój 12-letni syn jest bohaterem. Wsiadł do auta i zawiózł dziadka z wylewem do szpitala. Uratował mu życie"
„Jestem jednocześnie wściekły i dumny z mojego syna. Gdyby posłuchał się moich zakazów, dziadek zapewne by tego nie przeżył. Policja odpuściła mu mandat i potraktowała to jako sytuacje wyjątkową. A ja nie wiem, czy powinienem ukarać Kubę, czy raczej wynagrodzić i podziękować"

Kiedy Kubuś przyszedł na świat, mój ojciec po prostu oszalał na punkcie wnuka. Było to dla mnie sporym zaskoczeniem, bo wcześniej nie przepadał za dziećmi. Ze swojego dzieciństwa pamiętam go raczej jako Wielkiego Nieobecnego. Przeważnie był w pracy, wychodził z domu, gdy jeszcze spałem, i wracał, kiedy już leżałem w łóżku. Pamiętam tatę głównie z weekendów, kiedy siedział w fotelu przed telewizorem i odpoczywał. Nie było mowy, aby pograł ze mną w piłkę albo poszedł na sanki…    Dlatego pewnie nie miałem z nim nigdy dobrego kontaktu. Darzyłem go szacunkiem, ale daleko nam było do kumpelskich relacji, jakie mają moi koledzy ze swoimi ojcami.   Przyznaję, czasami nawet czułem ukłucie zazdrości   Jak już wspominałem, dla mojego synka okazał się najczulszym i najbardziej kochającym dziadkiem. W jego domu Kubie wszystko było wolno, on sam poświęcał wnukowi każdą chwilę… Przyznaję, że gdzieś w głębi czułem nawet zazdrość, bo ja nie miałem nawet ułamka tej uwagi, którą poświęcał mojemu dziecku.   Na przykład, jak Kuba skończył cztery lata, ojciec kupił sobie i jemu rower, i zaczął zabierać wnuka na wycieczki po okolicy. Przez całą zimę tworzył w swojej szopie dla Kuby wielki wóz drabiniasty, aby chłopiec miał się czym bawić na wsi w ogrodzie. Strugał mu krowy i konie.    – Jest lepszym dziadkiem niż ojcem… Wreszcie dojrzał do tego, aby bawić się z dzieckiem – nawet moja mama to widziała.    Ale zabawa zabawą, a głupota głupotą. Wnukowi przecież nie można pozwalać na wszystko!    Ta sytuacja pewnie nigdy by nie miała miejsca, gdyby nie zabrakło na tym świecie mojej mamy… Ona w życiu by nie pozwoliła na coś takiego! Ubiegłej zimy wysłaliśmy dwunastoletniego Kubę do dziadka na wieś, na całe ferie. Uznaliśmy,...

Urocza dziewczynka
Adobe Stock, Tortuga
Prawdziwe historie
„Moja 4-letnia córka całuje i lepi się do każdego człowieka. Boję się, że przez to będzie łatwą ofiarą dla jakiegoś zboczeńca"
„Klara ma dopiero cztery lata i ogromną potrzebę bliskości. Zdaje się jednak, że niektórym wydaje się to „nienormalne”. Ona się lubi przytulać. Ludzie zaczynają na mnie patrzeć, jakbym nie okazywała dziecku miłości. Boje się, że przez takie wylewne uczucia moja córka będzie łatwym kąskiem dla jakiegoś zwyrodnialca"

Świadoma zagrożeń, jakie przynosi dzieciom współczesny świat, czuję, że powinniśmy więcej rozmawiać z naszą córeczką o trudnych sprawach. Przecież ciągle słyszy się w telewizji o porwaniach, molestowaniu czy agresji wobec małych dzieci. Co gorsza, osobami, które stwarzają zagrożenie, okazują się nawet ludzie, których powołaniem jest opieka i wychowanie dzieci i młodzieży! Niegodne zachowanie opiekunów przedszkolnych, księży, sióstr zakonnych, nauczycieli, nianiek, pielęgniarek – to smutne fakty.   – W jakim my świecie żyjemy, sama popatrz – dziwiła się ostatnio moja mama. – Uważaj na Klarunię.   Jakbym sama o tym nie wiedziała! Jak chyba każde dziecko, uwielbia ładnych ludzi  Ale jak rozmawiać z czterolatką o zagrożeniach, zboczeniach i temu podobnych sprawach? Nie mam zamiaru jej przestraszyć – i tak jest wyjątkowo wrażliwym dzieckiem. A jednak chcę, żeby miała się na baczności. Szczególnie że nasza Klara jest taką małą flirciarą niemal od urodzenia.   Strzela oczami do każdego wujka i siada na kolanach znajomym męża. Obcałowuje wszystkie ładne ciocie i ogólnie jest całuśna. Taki z niej mały rozkoszny „przytulaczek”. Nie podoba mi się to, ale ilekroć próbowałam z nią rozmawiać, robiła wielkie oczy. Naprawdę nie rozumiała, o co mi chodzi. Miała też swoje argumenty!   – Przecież wujek Paweł to kolega tatusia. Wy się lubicie. I ciągle się odwiedzacie. I się całujecie na przywitanie – tłumaczyła mi ostatnio. – Ja też go bardzo lubię. I ciocię Monisię też. A mówiłaś, że jak się kogoś bardzo lubi, to chce się być blisko tej osoby. To co ja źle robię? – zapytała na koniec bliska płaczu.   A niedawno po jakiejś wizycie mojej koleżanki z pracy zwierzyła mi się:   – Mamo, wiesz, ja ciągle chciałam siedzieć...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj