Zaczęłam rodzić
Adobe Stock, Jyn.Meyer
Prawdziwe historie

„Zignorowałam skurcze, a potem... zaczęłam rodzić w najbardziej luksusowej restauracji w mieście”

– Kochanie, ja rodzę… – wydukałam, wstając powoli z krzesła. Kolejny skurcz sprawił, że oparłam się o stół, zgięta wpół. I poczułam, że między nogami spływa mi coś ciepłego.

Myślałam, że takie rzeczy zdarzają się tylko w filmach – kobieta z wielkim brzuchem zaczyna rodzić w miejscu publicznym. Tym razem w roli głównej wystąpiłam ja!

Leżałam rozleniwiona i czułam się trochę jak foka wyrzucona na brzeg. Pod cienką sukienką rysował się wyraźnie mój dziewięciomiesięczny brzuszek. Anna Maria najwyraźniej akurat spała sobie słodko w jego przytulnym wnętrzu, bo nie czułam żadnych ruchów. Ja także lekko drzemałam, ukołysana delikatnym szumem liści dochodzącym zza otwartego okna. Jednym słowem – sielanka.

I kiedy tak dryfowałam na wpół we śnie, na wpół na jawie, poczułam na swojej twarzy delikatny dotyk czegoś odurzająco pachnącego. Kwiatów?

– Wszystkiego najlepszego z okazji naszej rocznicy, kochanie – odezwał się Jarek, gdy tylko otworzyłam oczy.

Stał przy mnie z wielkim bukietem róż, a jedną z nich przesuwał delikatnie po moich policzkach.

– Boże, kompletnie zapomniałam! – zerwałam się z fotela na tyle szybko, na ile może to zrobić kobieta w moim stanie.
– Nie tak gwałtownie! – mąż natychmiast otoczył mnie ramieniem.
– Ale ja nie mam dla ciebie prezentu – jęknęłam. – Zupełnie wyleciało mi z głowy, że dzisiaj jest nasza trzecia rocznica ślubu. Ale ty pamiętałeś… – rozczuliłam się gładko, przechodząc od lekkiej rozpaczy do prawdziwego wzruszenia.
– Pamiętałem i mam dla ciebie niespodziankę! Idź i ubierz się elegancko...
– Elegancko? – wyjąkałam, myśląc gorączkowo, czy mam coś eleganckiego i jednocześnie „pojemnego”, co pomieści mój wielgaśny brzuch.

Wyglądało na to, że będę musiała dokonać wyboru między spodniami z elastyczną wstawką a bawełnianą sukienką z indyjskiej bawełny. Ta ostatnia od biedy mogła uchodzić za szykowną, po dodaniu korali i jedwabnego szaliczka.

Nie taka zwykła woda – jak Oliwka z AZS odzyskała radość życia dzięki pobytowi w Avène [WIDEO REPORTAŻ]

Grzebiąc gorączkowo w szafie, poczułam nagle skurcz w dole brzucha

„To z nerwów” – pomyślałam. „Kto wpada tak nagle do domu, żądając od ciężarnej kobiety elegancji?”.

– A gdzie my właściwie się wybieramy? – zagadnęłam Jarka.

I wtedy mąż ze swobodą bywalca wymienił jeden z najdroższych i najbardziej szykownych hoteli w naszym mieście!

– Zamówiłem dla nas stolik w restauracji – dodał z dumą, wyraźnie oczekując ode mnie zachwytu.

Tymczasem ja poczułam kolejny skurcz… I znów go zignorowałam, bo co innego zaprzątało moją głowę. „

Jak ja się tam pokażę gruba jak balon?” – panikowałam w duchu.

Nie wariuj, tylko się ubieraj! W cokolwiek! – poradziła mi przyjaciółka, do której zadzwoniłam po wsparcie, ukrywając się przed Jarkiem w łazience. – Ja bym tam poleciała nawet w piżamie, gdyby tylko mój mężczyzna zdobył się na taki szczodry gest i mnie zaprosił. Koniecznie zjedz porcję ich musu czekoladowego, jest wprost rewelacyjny! – przykazała.

Pokrzepiona na duchu i zwabiona wizją musu ubrałam się już bez specjalnego narzekania i pojechaliśmy. Kelner, nawet jeśli nie przypadła mu do gustu moja indyjska kreacja, nie dał nic po sobie poznać, tylko zaprowadził nas do stolika ukrytego romantycznie za ścianą zieleni.

Wanda miała rację! Jedzenie było wprost bajeczne!

W sekundę zapomniałam o tym, co mam na sobie, zajmując się tylko tym, co wylądowało przede mną na stole. Szynka parmeńska z soczystym, lekko schłodzonym melonem, łosoś w cieście francuskim w sosie chrzanowo-jabłkowym, a na deser... suflet czekoladowy z sosem malinowym i lodami miętowymi. No, pycha!

„Musu już nie zmieszczę” – pomyślałam, objedzona jak bąk. I wtedy nagły skurcz tak mnie zaskoczył, że z bólu przewróciłam szklankę.

– Co się stało, kochanie? – zaniepokoił się od razu Jarek.
– Mój brzuch… – wystękałam.
– Ojej, coś ci zaszkodziło?! – zdenerwował się.
– Nie… dziecko… – wyrzuciłam z siebie z trudem.
– Jak to? Przecież mamy jeszcze dwa tygodnie do terminu! – wykrzyknął mąż.

Ale Anna Maria najwyraźniej zadecydowała, że chce być z nami już teraz, ponieważ wyraźnie pchała się na świat.

– Kochanie, ja rodzę… – wydukałam, wstając powoli z krzesła.

Kolejny skurcz sprawił, że oparłam się o stół, zgięta wpół. I poczułam, że między nogami spływa mi coś ciepłego.

Wody mi odeszły…

Patrzyłam ze zdumieniem na mokrą plamę na podłodze, tak niepasującą do tego eleganckiego wnętrza, że przez głowę przeleciała mi abstrakcyjna myśl: „Teraz nas wyrzucą, czy każą posprzątać?”.

Jarka też zamurowało. Najprzytomniejszy okazał się kelner, który widząc, co się święci, zakrzyknął gromko:

– Taksówka dla pani! Na porodówkę!

Zrobiło się małe zamieszanie. Zostałam zaprowadzona do stojącej przed hotelem firmowej taksówki i błyskawicznie odwieziona do pobliskiego szpitala. Na koszt hotelu. Anna Maria przyszła na świat godzinę później.

– To niesamowite, żeby tak lekko urodzić pierwsze dziecko. Pani jest do tego stworzona! – gratulowała mi położna.
Dobra dziewczynka, dała zjeść mamusi kolację i dopiero wtedy przyszła na świat – mąż trzymając w ramionach maleńkie zawiniątko z naszą kruszynką, rozpływał się ze szczęścia. – To najpiękniejszy prezent na rocznicę ślubu, jaki mogłaś mi dać, kochanie – powiedział do mnie z czułością. 

Matylda, lat 28

Czytaj także​:

Mama, która ma dość swoich dzieci
Adobe Stock, Strelciuc
Prawdziwe historie
„Moje dzieci doprowadzają mnie do szału i marzę, by się od nich uwolnić. Przez nie w domu czuję się jak w więzieniu...”
„Byłam potwornie zmęczona, obolała, spuchnięta i… nienawidziłam własnych dzieci! Tak, bywały takie momenty, że po prostu widziałam w nich tylko małe wampiry energetyczne, których życiowym celem jest zamęczenie mnie na śmierć. A potem czułam się winna...”.

Mamo, zgadnij, czy myślę o mojej prawej, czy lewej nodze? – pięcioletnia Zuzia pomachała mi przed nosem chudymi kończynami w różowych rajstopach.   – O lewej – odpowiedziałam, próbując jakoś ukryć znużenie. – A nie, bo o prawej! Nabrałaś się! Przyznaj, że się nabrałaś!   – Przyznaję, nabrałam się – ledwie powstrzymałam chęć zrzucenia jej z łóżka, gdzie położyłam się, żeby choć na chwilę odciążyć opuchnięte stopy. – Wydmuchałaś nos, Zuziu? Masz jakiś straszny katar.   – Zaraz wydmucham – byłam pewna, że znowu nie zarejestrowała mojej prośby. – Mamo, a co będziemy robić jutro? Coś fajnego? A pojutrze?   Odpowiedziałam jej cierpliwie, po czym po raz setny przypomniałam o wydmuchaniu nosa. W końcu musiałam stoczyć się z łóżka, przytrzymując się oparcia krzesła i sama pójść po chusteczkę. Kiedy wróciłam, krzywiąc się, bo właśnie dostałam kopniaka pod żebra od mojego nienarodzonego jeszcze maleństwa, Zuzia miała do mnie kolejne, niezwykle ważne pytanie:   – Mamo, a czemu kupiłaś serek waniliowy, a nie jabłkowy? Nie lubisz już jabłek? Przecież one są pyszne! I tak przez cały dzień… Podobno to wspaniale, że dziecko dużo mówi i zadaje mnóstwo pytań, ale moje biło wszelkie rekordy. Przynajmniej to starsze, bo młodsze, dwuletni Adaś jeszcze nie mówił, za to złościł się strasznie, kiedy się go nie rozumiało.   Wyciągał rączki, mówił coś po swojemu i jeśli mu się tego natychmiast nie dało, zaczynał głośno płakać. Mój Boże, czasem byłam tak przytłoczona macierzyństwem, że miałam ochotę po prostu wyjść, tak jak stałam, i uciec jak najdalej od moich dzieci. Najgorsze, że nie było jak uciec, bo przecież nie zostawię maluchów samych.   – Kiedy ma pani termin porodu? – sprzedawczyni...

Dziewczynka porzucona przez matkę
Adobe Stock, Ekaterina Shvaygert
Prawdziwe historie
„Moja córka zrobiła ze swojego dziecka żywy bankomat. Urodziła ją tylko po to, żeby na niej zarobić. Wychowałam naciągaczkę"
„Co z niej za matka? Jak można tak potraktować własne dziecko. Gdyby od początku wiedziała, że ten bogaty mężczyzna nie jest ojcem Kasi, pewnie usunęłaby ciążę. Wychowałam egoistyczną naciągaczkę. Tak bardzo mi za nią wstyd”.

Czasami zastanawiałam się, jak to możliwe, że moja młodsza córka, Gosia, jest tak wspaniałą matką dla swojej dwójki szkrabów, natomiast starsza, Monika, kompletnie nie ma instynktu macierzyńskiego. Przecież wychowywałam je obie jednakowo, każdej dając identyczną porcję miłości i zainteresowania. Tymczasem Małgosia zawsze była bardzo rodzinna, a Monia, jak ten kot, chodziła własnymi drogami, nie dbała o nikogo, tylko o siebie.   – Zobaczysz, zakocha się, to się wtedy wszystko zmieni! – mawiała moja siostra, której się skarżyłam, że Monika skończyła już trzydziestkę, a nie zanosi się na to, aby się ustatkowała.    Młodsza dorobiła się w tym czasie męża i dwójki dzieci, a starsza… Co rusz miała innego chłopaka. W pewnym momencie zwyczajnie straciłam rachubę, tym bardziej że wyprowadziła się z domu. Pomieszkiwała u kolejnych „narzeczonych”, potem coś sama wynajmowała – i znowu zaczepiała się u jakiegoś chłopaka.   – Żyjesz jak jakiś koczownik! – wyrzucałam starszej córce. – Ciągle na walizkach! Spójrz na Gosię! Jest ustatkowana, ma dom, fantastycznego męża, dwójkę ślicznych maluchów…   – Jaki tam dom? Mieszkanie kupione na kredyt zaciągnięty na dwadzieścia długich lat! Ja sobie takiego kamienia u szyi na pewno nie uwiążę! – wyśmiewała siostrę Monika.   – Więc twoim zdaniem lepiej nie mieć żadnego domu? – dopytywałam.   – Mamo, ty się o mnie nie martw – śmiała się, ale dobrze jej było mówić.    Matka zawsze się martwi o swoje dzieci. Tym bardziej takie, co nie mają żadnego celu w życiu ani perspektyw.   „Gdyby sama została matką, wszystko by się na pewno zmieniło. Stałaby się bardziej odpowiedzialna – myślałam. – Miałaby dla kogo żyć”.  ...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach

Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19

Partner
Miasteczko Zmysłów 2
Małe dziecko

Odwiedź Miasteczko Zmysłów i poznaj jego atrakcje!

Partner
KINDER Niespodzianka WSCW
Rozwój dziecka

Poznaj świat emocji dziecka! Ruszyła akcja Widzę, Słyszę, Czuję, Wiem

Partner
Polecamy
Porady
ile dać na komunię
Święta i uroczystości

Ile dać na komunię w 2022: ile do koperty od gościa, dziadków, chrzestnej i chrzestnego

Maria Nielsen
Podróż kleszczowy
Poród naturalny

Poród kleszczowy: wskazania, powikłania, skutki dla matki i dziecka

Ewa Janczak-Cwil
co kupić na chrzest
Święta i uroczystości

Co kupić na chrzest? Prezenty praktyczne i pamiątkowe [GALERIA]

Joanna Biegaj
zapłodnienie
Starania o dziecko

Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia

Magdalena Drab
400 plus na żłobek
Aktualności

400 plus dla dziecka na żłobek: zasady, warunki, wniosek

Ewa Janczak-Cwil
Pierwsza komunia święta
Święta i uroczystości

Prezent na komunię: pomysły na prezenty modne i tradycyjne (lista)

Magdalena Drab
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży

Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem

Ewa Janczak-Cwil
Pieniądze na dziecko
Prawo i finanse

Świadczenia na dziecko: co przysługuje po urodzeniu dziecka 2022? [ZASIŁKI, ULGI]

Małgorzata Wódz
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu

Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?

Joanna Biegaj
plan porodu
Lekcja 2

Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku

Małgorzata Wódz
wyprawka dla noworodka wiosna
Noworodek

Wyprawka dla noworodka: wiosną to obowiązkowa lista! (ubranka i rzeczy do wózka)

Małgorzata Wódz
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?

Ewa Cwil
pozytywny test ciążowy
Ciąża

Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?

Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży

Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?

Małgorzata Wódz
jak ubrać dziecko na spacer
Pielęgnacja

Jak ubrać niemowlę i starsze dziecko na spacer, by nie było mu za zimno ani za gorąco?

Małgorzata Wódz
Pozycje wertyklane do porodu
Poród naturalny

Pozycje wertykalne do porodu: dlaczego warto rodzić w pozycji wertykalnej?

Dominika Bielas
wody płodowe
Przygotowania do porodu

Jak wyglądają wody płodowe? Jak je rozpoznać?

Beata Turska
9 miesięcy w 4 minuty: tak powstaje życie
Przebieg ciąży

Rozwój płodu tydzień po tygodniu – ten film wzruszy każdego!

Joanna Biegaj