dziecko, różowy, parasolka

Dziewczynki kochają różowy? – Sprawdzamy

Czy ubierając córki na różowo albo kupując im buciki z kokardkami, można je skrzywdzić?
Sylwia Niemczyk
Konsultacja: Julita Wojciechowska, psycholog
dziecko, różowy, parasolka
Sprawczyniami antyróżowego zamieszania są czterdziestoletnie bliźniaczki z Wielkiej Brytanii, Emma i Abi Moore. Założony przez nie dwa lata temu ruch społeczny Pink Stinks (ang. różowy śmierdzi) już w pierwszych miesiącach działania zdobył tysiące wielbicieli – i tyleż samo przeciwników! Zwolennicy przyklaskują pomysłowi ochrony kilkulatek przed przedwczesną seksualizacją i sprowadzaniem ich wyłącznie do roli ślicznych laleczek.

Do ruchu przyłączyła się nawet angielska była minister sprawiedliwości Bridget Prentice, której zdaniem różowe stroje i zabawki zawężają horyzonty myślowe dziewczynek. Przeciwnicy ruchu zaś nie wierzą, że różowa garderoba może wyrządzić aż tyle zła. Do której z tych dwóch grup należysz? Czy wiesz, gdzie jest granica między odpowiadaniem na potrzeby naszych córeczek a kreowaniem małych strojniś?

Zobacz: Różnice między płciami

Róż? To jest całkiem naturalne

Okres różu przechodzi każda dziewczynka, bez względu na to, czy jej rodzice to akceptują czy nie. Uwielbienie dla cukierkowych barw nie jest zwiastunem przyszłych problemów z logicznym myśleniem albo z poczuciem własnej wartości. Ten etap rozwoju jest zresztą uważany przez naukowców za konieczny do prawidłowego kształtowania się dziecięcej osobowości. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że każda grupa wiekowa ma swój dress code: dla pięciolatki będzie to spódniczka z falbankami, a dla szesnastolatki wyciągnięte koszulki w wypłowiałej czerni. To zupełnie naturalne: pięciolatka marzy o pałacu i szklanych pantofelkach znanych z bajek o Kopciuszku czy królewnie Śnieżce. A to, że te ich marzenia są nieco kiczowate? Cóż, każdy wiek ma swoje prawa.

Czytaj też: Przedszkolne mody - ulegać im czy nie?
Redakcja poleca: Jak reagować na histerię dziecka [WIDEO]
Wielu rodziców, których dziecko robi sceny w miejscach publicznych, zastanawia się, jak reagować na histerię dziecka. W takiej sytuacji nie warto zwracać uwagi na reakcję i krytyczne uwagi otoczenia. Najważniejsze jest zapewnienie maluchowi bezpieczeństwa. Na rozmowę przyjdzie czas, gdy dziecko się uspokoi.

Chodzi o stereotyp, a nie o kolor

Problem leży trochę gdzie indziej. To nie zakładanie różowych ubrań jest złe, ale raczej wtłaczanie dzieci w role stereotypowo przypisane jednej płci. Dziewczynki mają umieć sprzątać, gotować i prasować. Nie dla nich są autka i klocki lego. Takie zaprogramowanie na zabawy zgodne z płcią widać np. w sklepach dla dzieci, a także w wielu przedszkolach. Podział zabawek na dziewczyńskie i chłopięce nie jest niczym uzasadniony. Nie ma psychologa, który odważyłby się stwierdzić, że dziewczynki nie lubią bawić się autkami, a chłopcy nie marzą czasami o powożeniu lalki w wózku.

Czytaj też: Co z tą płcią, co z tym gender?

Owszem, różnice w rozwoju i upodobaniach dziewcząt i chłopców istnieją. Ale ich przyczyną są nie tylko minimalne różnice w budowie mózgu, ale też sposób wychowania. To od nas zależy, czy ubierana na różowo kilkulatka będzie skupiać się tylko na swym wyglądzie czy też zakasze różowe rękawki, aby pobawić się w błocie.


Jestem tym, co mam na sobie, czyli zaniżone poczucie wartości

Pora jednak na złą wiadomość: przesada rzeczywiście jest możliwa. Mała strojnisia, która określa się wyłącznie za pomocą strojów, może mieć niskie poczucie własnej wartości. Zaczyna myśleć: „Jestem fajna, gdy mam ładną sukienkę”. Jednak tu winowajcą nie jest kolor różowy, ale my sami. Kiedy mówimy: „Ładnie wyglądasz” zamiast „Ale szybko dobiegłaś do mety”, utrwalamy w dziewczynce stereotyp ślicznej lali, której zadaniem jest nie działać, ale wyglądać. Pamiętajmy też, że powtarzając (nawet w dobrej wierze) niepochlebne opinie o różowym kolorze, wmawiamy naszym dzieciom, że styl ubierania się wpływa na ich intelekt i umiejętności. 

Ubranie w kwiatuszki czy w moro?

Strach przed różowym nie jest charakterystyczny tylko dla rodziców dziewczynek. Kiedy naszym znajomym urodził się synek, zaproponowałam, że oddam im śpioszki po mojej córce. Ucieszyli się – ale tylko z ubranek o neutralnych kolorach. Włożenie noworodkowi body z różowym kwiatkiem na przodzie było dla nich zbyt trudne! Dlaczego? Najpewniej dlatego, że stereotypy związane z płcią są w większości z nas silnie zakorzenione, nawet jeśli nie chcemy głośno się do tego przyznać. 

Czytaj też: Gender - moja rodzina to lubi!

Kiedy niemowlęta zmieniają się w przedszkolaki, poglądy na temat ich stroju jeszcze się usztywniają. I co noszą mali chłopcy? Już przedszkolaki ubierane są w miniaturowe bojówki albo koszulki w szaro-zielone ciapki. Ale zaraz, chwileczkę, czy zamiłowanie do takich wojskowych wzorów nie grozi tym, że z naszych synków wyrosną kiedyś komandosi marzący o legii cudzoziemskiej? W tym przypadku nie jest już to tak oczywiste, prawda?

Różowy jest obciachowy?

Zdania dotyczące szkodliwości różowych zabawek i ubrań, są podzielone również wśród naukowców.

• „Bardzo mnie martwi to zjawisko. Nie ma dziewczynek powyżej trzeciego roku życia, które nie miałyby obsesji na punkcie tego koloru. Poważnie ogranicza to ich wybory i decyzje” – twierdzi Sue Palmer, autorka poradników „Toksyczne dzieciństwo” i „Detoksykacja dzieciństwa”.
• „Zachwyt nad różowym jest tymczasowy i nie ma on wpływu na psychikę” – mówi Michael Gurian, amerykański psycholog, autor książek „Zrozumieć nastolatka” czy „Wspaniały świat dziewcząt”.

Zobacz też: Gender w przedszkolu? Sprawdzamy!

Julita Wojciechowska
Konsultacja: Julita Wojciechowska, psycholog

Pracuje w Instytucie Psychologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuje się zagadnieniami psychologii rozwoju człowieka: rolami rodzicielskimi matek, ojców i rozwojem dzieci.

Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy