Śmierć dziecka w szpitalu
fot. Fotolia

Dramat w Rybniku. 4-latek zmarł w szpitalu. Rodzice oskarżają lekarzy

W szpitalu w Rybniku zmarł 4-letni Seweryn. Rodzice podejrzewają, że gdyby lekarze szybciej zareagowali, maluch mógłby żyć.
Hanna Szczesiak
Śmierć dziecka w szpitalu
fot. Fotolia
W sobotę, 2 września, w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Rybniku zmarł 4-letni chłopiec. Maluch trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy kilka godzin wcześniej. Rodzice chłopca oskarżają lekarzy – według nich, gdyby personel zareagował wcześniej, ich syn mógłby żyć.

Izba przyjęć była zamknięta

Seweryn trafił do szpitala ok. 3 w nocy. Skarżył się na silny ból brzucha, miał sine usta. Rodzice zabrali synka na SOR. Gdy przyjechali na miejsce, drzwi do izby przyjęć były zamknięte. Zrozpaczeni rodzice pukali i dzwonili do drzwi, jednak nikt nie otwierał. "Pobiegłam jeszcze raz do okienka, wołam: Niech pani coś zrobi, bo nikt nie otwiera. W końcu otworzyli, tacy zaspani byli, tak się poprawiali. Pierwszy, nie wiem, kto to był, czy lekarz, czy pielęgniarz, zaprosił nas do środka" – relacjonuje matka chłopca.
Redakcja poleca: Dzieci szybciej zdrowieją w odnowionych salach szpitalnych - film
Z badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii wynika, że odpowiednia aranżacja szpitalnych sal poprawia najmłodszym pacjentom samopoczucie i skraca czas leczenia nawet o 21 proc.

"On wybuchł. Parsknął krwią..."

Po prześwietleniu lekarz poinformował rodziców, że chłopiec jest w stanie krytycznym i konieczna jest operacja. Po badaniu USG lekarz zmienił zdanie – stwierdził, że być może operacja nie będzie konieczna. Malucha położono na oddziale chirurgii dziecięcej i podano mu środki kontrastowe. Sewerynowi zaczęła lecieć krew z nosa, jednak według pielęgniarki to normalne w takiej sytuacji. Gdy podano mu maseczkę tlenową, zaczął wymiotować krwią. "On wybuchł" – powiedziała pani Michalina, mama Seweryna, w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim. "Parsknął na pielęgniarkę krwią. Ona go puściła i poleciał na plecy" – dodała. Podejrzewa, że wtedy Seweryn się zadławił. Próbowała go ocucić, uderzając go w plecy, ale malec już wtedy nie żył. Mimo długotrwałej reanimacji nie udało się go uratować.

Lekarze popełnili błąd?

Z przeprowadzonej sekcji zwłok wynika, że doszło do silnego stanu zapalnego jelita cienkiego. Nie wiadomo jeszcze, jaka była przyczyna zapalenia. Szpital odrzuca zarzuty rodziców, że personel zbyt długo zwlekał z udzieleniem chłopcu pomocy. Śledczy chcą przesłuchać pracowników. Rafał Łazarczyk, zastępca prokuratora w Rybniku, zapewnia, że zostanie powołany zespół biegłych, którzy ocenią, czy w szpitalu doszło do zaniedbania ze strony personelu lub rodziców.

Współczujemy rodzicom Seweryna. Nie chcemy sobie wyobrażać, co muszą czuć w takiej sytuacji... Mamy nadzieję, że uda się ustalić przyczynę śmierci malca i jeśli ktokolwiek zawinił, zostanie sprawiedliwie osądzony.

Zobacz także: Rzecznik Praw Pacjenta: czy szpital może odmówić leczenia dziecka?

Źródło: dziennikzachodni.pl
Oceń artykuł

Ocena 5 na 3 głosy

Zobacz także

Popularne tematy