Śmierć noworodków i matki po porodzie w szpitalu w Łomży
fot. AdobeStock

Tragedia w Łomży: zmarło dwoje noworodków i jedna rodząca. Winny jest szpital?

Prokuratura Regionalna w Białymstoku bada, czy w łomżyńskim szpitalu doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci trzech osób. Co zdarzyło się tam w ciągu jednej doby? Przeczytaj!
Milena Oszczepalińska
Śmierć noworodków i matki po porodzie w szpitalu w Łomży
fot. AdobeStock
Zaledwie w ciągu doby w Szpitalu Wojewódzkim w Łomży doszło do śmierci trzech osób – noworodka urodzonego w terminie, wcześniaka oraz jego matki. Czy był to tylko tragiczny zbieg okoliczności, czy zawinili lekarze? Sprawę bada prokuratura.
 
4 grudnia zmarł noworodek. Poród odbył się w 39. tygodniu ciąży. O jego przebiegu i przyczynie śmierci dziecka nic nie wiadomo. Kilkanaście godzin później doszło do kolejnej tragedii.

Podejrzenie zapalenia układu moczowego

Do łomżyńskiego szpitala zgłosiła się ciężarna w 6. miesiącu. Miała gorączkę, skarżyła się na ból w prawej części brzucha i trudności z oddawaniem moczu. Z podejrzeniem zapalenia układu moczowego trafiła na oddział ginekologiczny. Tętno dziecka było w tym czasie wyczuwalne. W nocy z 4 na 5 grudnia stan 31-latki uległ pogorszeniu. Lekarze zdecydowali, że konieczne jest przeprowadzenie cesarskiego cięcia. Niestety zarówno wcześniak, jak i matka zmarli. Według dyrekcji szpitala dziecko urodziło się martwe, a kobieta nie przeżyła porodu.
Redakcja poleca: Opieka okołoporodowa w Polsce jest źle badana – mówi ekspert z IMiD-u
Według oficjalnych wskaźników opieka okołoporodowa w Polsce jest idealna! O czym to świadczy? Tylko o tym, że mamy złe wskaźniki… – mówi dr hab. Katarzyna Szamotulska z Instytutu Matki i Dziecka. Posłuchaj wypowiedzi eksperta.

Rodzina nie potwierdza tej wersji wydarzeń

W rozmowie z portalem 4lomza.pl bliscy zmarłych stwierdzili, że matka i dziecko przeżyli poród. Kobieta miała tuż po nim dzwonić do męża i z radością oznajmić, że ich maleństwo jest zdrowe. Do tragicznej śmierci obojga musiało zatem dojść później. Rodzina zwróciła też uwagę na inną rzecz. Sądzą, że 31-latka została przyjęta na oddział zbyt późno. Najpierw zgłosiła się na SOR, ale została z niego odesłana do domu. Dopiero gdy po kilku godzinach pojawiła się ponownie w szpitalu, otrzymała należną opiekę.
 
Czy przyczyniło się to do zaistniałej tragedii? Sprawę bada Prokuratura Regionalna w Białymstoku. Postępowanie w obu przypadkach jest prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci oraz narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Grozi za to kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Źródło: gloswojewodzki.pl
  [content:2_1178,0_23208,0_22606,0_22278:CMNews]
Zobacz też:
Oceń artykuł

Ocena 4 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy