GRY
 
 

Rodziłaś SN? Tak ci się tylko wydaje

Poród siłami natury? Ten zwrot mnie bardzo irytuje, przecież piorun do sali porodowej nie wpadł i dziecka nie przyniósł.

kobieta
fot. Fotolia.pl
Nazewnictwo kreuje rzeczywistość. Słowo powinno dawać do myślenia. Mnie dało! Powiedziałabym nawet, wyjątkowo rozdrażniło. Jestem językowo czuła. Może nawet lekko nadwrażliwa. Wiem, że słowo ma moc.

I tu pojawia się słynne SN, czyli poród siłami natury. Nie mam pojęcia, kto wymyślił ten termin. Jest w nim coś niedorzecznego.

Natura fajna sprawa, lubię ją nad rzeką, zniosę w kosmetykach i powietrzu. Ba! Nawet jestem w stanie zrozumieć poczęcie w zgodzie z naturą. Wizualizuję... i przynajmniej technicznie, wydaje mi się to dość jasne. Do tego momentu tę nieszczęsną naturę w moim życiu akceptuję. Potem następuje kryzys.


A Ty rodziłaś siłami natury?

O zgrozo! Jakże mnie to pytanie drażni! Bardzo przepraszam, ale to ja z wielkim brzuchem tkwiłam w nie zawsze sprzyjającej ciężarnym rzeczywistości. Swoimi siłami biłam się z życiem. To ja poturlałam się do szpitala. I ktoś mi po porodzie wmawiają, że ja urodziłam siłami natury!

Nic mnie tak nie drażni, jak zabieranie mi mojej siły. Jakimi siłami natury? Gdzie byłą ta natura, jak rodziłam? Bardzo przepraszam, jeśli rodzenie odbywa się JEJ siłami, to ja wyjdę sobie przed salę i poczekam, niech natura się pomęczy. Już widzę, jak czytam gazetkę i co jakiś czas zerkam, czy już się wysiliła ta natura.
Redakcja poleca: Jak szybko urodzić? Poznaj sposoby mam
Co robią kobiety, by przyspieszyć poród? Każda ma swój sprawdzony sposób. Poznaj 3 mamy i ich metody na szybki poród. Który wybrałabyś dla siebie?

Celebruj matkę

Dzieci, proszę państwa, rodzą się siłami matki. Tak, czy inaczej, bez matki nie ma szans. Celebrujmy tę siłę. Niech ma swoją prawdziwą nazwę. Niech mi się ta natura nie wpycha w czas okupiony, zazwyczaj wielogodzinnym, wysłkiem. To matki w swej sile wydają na świat dzieci i ja chcę to językowo widzieć. Ktoś powie: To oczywiste, że rodzi matka, więc o co ten cały szum? Ano o to, by język powiedział to, co wie już głowa, ale o czym czasem zapomina. Jeśli za każdym porodem stoi matka, kobieta, człowiek, to może też podejście do niej wraz ze zmianą nazewnictwa się zmieni? Ta natura jest jakaś bezosobowa, zewnętrzna, biologiczna, mechaniczna i techniczna, a z drugiej strony wyjątkowo pierwotna. Tego jej nie odbieram. Niech będzie. Niech trwa. Ale musi ustąpić miejsca matce.

Zobacz też: Zalety porodu rodzinnego
Doładuj
Przeładuj