Wcześniak w inkubatorze
fot. Fotolia

Krajowa neonatolog komentuje sprawę noworodka z Białogardu! Lekarze popełnili błąd?

O tej sprawie mówi cała Polska! Co na temat noworodka z białogardzkiego szpitala powiedziała prof. Ewa Helwich, krajowy konsultant w dziedzinie neonatologii?
Hanna Szczesiak
Wcześniak w inkubatorze
fot. Fotolia
O noworodku z białogardzkiego szpitala mówi cała Polska. Głos w sprawie zabrała również prof. Ewa Helwich, konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii. Według prof. Helwich, zgłoszenie sprawy do sądu było przedwczesne i bezzasadne, a lekarzom zabrakło przede wszystkim cierpliwości.

Ucieczka ze szpitala w Białogardzie

W czwartek, 14 września, w szpitalu w Białogardzie urodziła się dziewczynka. W chwili porodu mama dziecka była w 36. tygodniu ciąży. Gdy rodzice nie zgodzili się, by lekarze podjęli podstawowe czynności medyczne wobec córeczki (m.in. zaszczepienie w pierwszej dobie życia), personel szpitala powiadomił sąd rodzinny. Sąd orzekł o częściowym ograniczeniu władzy rodzicielskiej. Gdy rodzice dowiedzieli się, że nie mogą decydować o świadczeniach medycznych udzielanych dziecku, uciekli ze szpitala, zabierając ze sobą przedwcześnie urodzoną córeczkę.
Redakcja poleca: Nie szczepisz dziecka? Jesteś ostatni w kolejce do przedszkola! Dobry pomysł? [WIDEO]
Dlaczego należy szczepić dzieci? Zobacz, wypowiedź eksperta - prof. Alicja Chybicka, pediatra i przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci.

Rodzice nie chcieli zaszczepić dziecka

Według personelu szpitala, rodzice dziewczynki nie zgodzili się na przeprowadzenie żadnych procedur medycznych, w tym na zaszczepienie córki. W rozmowie z Polską Agencją Prasową prof. Ewa Helwich zwróciła uwagę na kilka kwestii. Według niej, gdy rodzice nie chcą zaszczepić dziecka w pierwszej dobie życia, szpital powinien zawiadomić sanepid, nie sąd. Interwencja sądu może być konieczna wyłącznie w sytuacji, gdy brak zgody na wykonanie procedury medycznej zagraża życiu dziecka. Dziewczynka z białogardzkiego szpitala była tzw. dużym wcześniakiem, urodziła się tuż przed ukończeniem 37. tygodnia ciąży i nie wymagała inkubatora. Decyzja lekarzy, by zawiadomić sąd, była nieuzasadniona i niepotrzebna.

Lekarzom brakuje cierpliwości i chęci do rozmów

"Rodzice rzeczywiście nie chcieli się zgodzić na żadne procedury. Nie chcieli, żeby dziecko było położone pod promiennikiem ciepła, bo promieniowanie może szkodzić, ale zostało położone na pierś mamy i ogrzane przez mamę zaraz po urodzeniu – to bardzo dobrze" – wyjaśnia prof. Helwich. "Potem była scysja dotycząca podania witaminy K. W sytuacji, kiedy rodzice nie życzą sobie iniekcji, można tę witaminę podać doustnie. Z tego, co zdołałam się dowiedzieć, to rodzice obawiali się, że np. w witaminie K jest rtęć" – dodała.

Profesor przyznała, że lekarze coraz częściej spotykają się z brakiem zgody na zaszczepienie dziecka. W takich sytuacjach personel powinien rozmawiać z rodzicami i uświadamiać ich, co jest najlepsze dla dziecka. "Wiem z doświadczenia, że to tylko zależy od cierpliwości i rozmów z rodzicami, do których trzeba powracać, jeśli w pierwszej rozmowie nie udaje nam się ich przekonać. I większość rodziców rezygnuje ze stawiania sprawy, żeby nie szczepić dziecka na ostrzu noża" – podkreśliła profesor.

W poniedziałek, 18 września, Prokuratura Okręgowa w Koszalinie wszczęła śledztwo. Biegli mają ustalić, czy rodzice narazili dziecko na niebezpieczeństwo.

Sprawa noworodka z Białogardu zmusiła do dyskusji o szkodliwych działaniach ruchów antyszczepionkowych, konieczności podawania noworodkom witaminy K czy bezpieczeństwie inkubatorów. Słowa prof. Ewy Helwich, ekspertki w dziedzinie neonatologii, powinny przekonać każdego rodzica. Co sądzicie o wypowiedziach profesor? Zgadzacie się, że decyzja lekarzy z białogardzkiego szpitala była nieuzasadniona?

Zobacz także: Nowe zalecenia: witamina K dla dzieci jest podawana inaczej!

Źródło: Plus Medycyny/PAP, tvn24.pl
Oceń artykuł

Ocena 3 na 3 głosy

Zobacz także

Popularne tematy