Druga fala koronawirusa już się zaczęła?
fot. AdobeStock

Świat opanowuje druga fala epidemii koronawirusa. W Polsce wciąż walczymy z pierwszą

Wydawało się, że Chiny opanowały już epidemię koronawirusa, a tymczasem odnotowywane są tam nowe przypadki zarażenia. Jak sytuacja może wyglądać w Polsce, jeśli Polacy nie zaczną odpowiedzialnie przestrzegać zasad bezpieczeństwa?
Milena Oszczepalińska
Druga fala koronawirusa już się zaczęła?
fot. AdobeStock
Z Chin płyną niepokojące wieści w związku z koronawirusem. W ostatnich dniach pojawiły się tam nowe zachorowania. Zamknięto już dziesięć dzielnic Pekinu, w których wykryto 36 przypadków zarażenia COVID-19. Czy świat opanuje za chwilę druga fala epidemii? W Polsce wciąż borykamy się z pierwszą, w dodatku zdaniem ekspertów łagodzenie obostrzeń i zbyt lekceważące podejście Polaków do zasad ostrożności może spowodować, że za chwilę koronawirus „znów wystrzeli”.

Odradzanie się koronawirusa w Chinach

„Ryzyko rozprzestrzeniania się epidemii jest bardzo wysokie, dlatego musimy podjąć zdecydowane działania” – poinformował rzecznik władz Pekinu, Xu Hejiang. Miasto zdecydowało się zamknąć 10 dzielnic, w których odnotowano nowe przypadki zarażenia COVID-19. W jednej wprowadzono nawet stan epidemii.

W Pekinie znajduje się największy w Azji targ żywności – Xinfadi, na którym sprzedawanych jest tysiące ton warzyw, owoców i mięs każdego dnia. To właśnie tam ryzyko zarażenia się koronawirusem jest największe, dlatego sam targ i dzielnice znajdujące się w jego pobliżu zostały zamknięte. Miasto zdecydowało się podjąć szereg natychmiastowych działań, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa. Między innymi zaczęto przeprowadzać masowo testy na obecność COVID-19 i wszczęto poszukiwania osób, które mogły w ostatnim czasie odwiedzać targ lub mieć kontakt z osobami, które to robiły.

Dotychczasowe doświadczenia z koronawirusem pokazują, że rzeczywiście, aby pokonać wirusa, należy działać szybko i na wielu frontach.

W Polsce początkowo wprowadzono szereg obostrzeń, które jednak w ostatnich tygodniach zostały znacznie poluzowane. Zdaje się, że Polacy w dużej mierze zapomnieli już o zagrożeniu – w miniony długi weekend masowo ruszyli na wypoczynek. W miejscowościach nadmorskich panował ścisk, a o przestrzeganiu zasad bezpieczeństwa raczej nie było mowy. To wszystko, zdaniem specjalisty od chorób zakaźnych, profesora Krzysztofa Simona, powoduje, że koronawirus w Polsce może za chwilę „wystrzelić”.

Wciąż obserwowany jest wzrost zachorowań, w dodatku liczba wykonywanych testów budzi poważne zastrzeżenia. Prof. Simon uważa, że w rzeczywistości jest w Polsce nawet 5 razy więcej chorych na COVID-19 niż podają oficjalne statystyki Ministerstwa Zdrowia. „Sądzę, opierając się na danych klinicznych z Chin i Włoch, że zakażonych jest przynajmniej pięć razy więcej, bo objawy kliniczne ma co piąty zakażony” – przyznał lekarz w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Redakcja poleca: SIDS, czyli zespół nagłej śmierci łóżeczkowej u niemowląt: jak zapobiegać?
SIDS to zespół nagłej śmierci łóżeczkowej, który dotyka niemowląt. Dzieci są pozornie zdrowe, ale pewnego dnia nie budzą się już ze snu. Jednak rodzice nie są bez szans! Można zmniejszyć ryzyko SIDS i skutecznie zapobiegać nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt. Sprawdź, co to za choroba, i które dzieci są szczególnie zagrożone SIDS.

Przestrzeganie ograniczeń wciąż jest konieczne

To bardzo ważne, by Polacy zrozumieli w końcu, że jedyną drogą do pokonania wirusa jest stosowanie się do zasad bezpieczeństwa. „Nie ma lepszej metody w walce z epidemią, jak utrzymywanie dystansu, mycie rąk i noszenie masek w pomieszczeniach zamkniętych czy na zatłoczonych ulicach. Tak musi być, bo mamy epidemię” – podkreślił profesor.

Źródło: radiozet.pl, o2.pl

Zobacz także: 
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy