mama, tata, święta, Boże Narodzenie, dziecko, choinka

Święta z maluchem

Co jest lepsze: rodzinne ubieranie choinki czy wyjazd w góry? Nie ma na nie jednej właściwej odpowiedzi, tak samo jak nie ma jednego idealnego sposobu na obchodzenie Świąt.
mama, tata, święta, Boże Narodzenie, dziecko, choinka
Marta co roku wyjeżdża z całą rodziną do dziadków. Taissa woli zostać w domu i samodzielnie przygotować Wigilię. Kasia, mama Zuzi, jest przekonana, że bożonarodzeniowa wyprawa raz na kilka lat nie zaburzy relacji z dziadkami, za to może być wspaniałą przygodą. A ty co planujesz na święta? Zanim podejmiesz decyzję, sprawdź, co o swoich świątecznych zwyczajach opowiadają inne mamy.

Im więcej nas przy stole, tym weselej!

Wiadomo jedno: większość z nas czeka na święta, ponieważ są one okazją do rodzinnych zjazdów. To się nie zmienia – zarówno w badaniach opinii publicznej sprzed 13 lat (TNS OBOP, 1997 r.), jak i w tych dużo nowszych (CBOS, 2008 r.) mniej więcej trzy czwarte badanych twierdzi, że największą wartością Bożego Narodzenia jest spotkanie z bliskimi.
Dla Marty, mamy Mai, Blanki i Tomka, Gwiazdka bez rodziny nie byłaby już tak magiczna: – Co roku wyjeżdżamy, raz do jednej, raz do drugiej babci. Przy wigilijnym stole mojej teściowej gromadzi się około 30 osób, z czego połowa to dzieci! Wszyscy się głośno śmieją, przekrzykują, przerzucają anegdotkami – opowiada.
Wyjaśnia, że choć czasem ma ochotę urządzić święta w domu, to szybko z tego rezygnuje. Dziadkowie nie mogą doczekać się rodzinnego zjazdu, zresztą i dla maluchów zostać w Warszawie na Gwiazdkę byłoby największą karą: – Moje starsze córeczki nie chcą nawet o tym słyszeć! Dla nich jak święta, to koniecznie z dziadkami. Kiedy zaczynamy mówić o Bożym Narodzeniu, one od razu są gotowe do wyjazdu – śmieje się Marta.
Katarzyna, mama półtorarocznego Jasia, dopowiada, że pragnie bożonarodzeniową magię dzielić z najbliższymi. To dlatego Wigilię spędza najpierw u jednych, a potem u drugich dziadków. – Na szczęście nie musimy losować, u której mamy spędzamy święta, bo nasi rodzice mieszkają dość blisko. Najpierw łamiemy się opłatkiem u moich teściów, potem jedziemy na kolację do moich rodziców, aż wreszcie późnym wieczorem wracamy do siebie, usypiamy synka i jeszcze na chwilę przysiadamy przy choince, już tylko we dwoje – opowiada.

Czas dla siebie

Inaczej wygląda Gwiazdka w domu Taissy, mamy czwórki dzieci. Dla niej kilkugodzinna podróż do dziadków na południe Polski jest czasem zbyt skomplikowaną logistycznie operacją. Woli wtedy zostać na Boże Narodzenie we własnym domu pod Warszawą. Nie znaczy to, że takie domowe święta są ciche i skromne. Wprost przeciwnie!
– U nas przygotowania zaczynają się już kilka tygodni przed Wigilią. Co roku całą rodziną kleimy łańcuchy, malujemy na złoto orzechy, przygotowujemy jabłuszka do powieszenia na choince. Atmosfera sama się tworzy. Potem zaczynamy gotować i w całym domu roznoszą się wspaniałe zapachy! W kuchni jesteśmy wszyscy: ja gotuję kapustę, mąż robi zakwas na barszcz czerwony, najstarszy syn piecze drożdżowe ciasto, dziewczynki wycinają ciasteczka, a mały Jasiek, pełza pod nogami i wszystkim przeszkadza! Każdy z nas jest niezbędny, jak kawałki układanki – mówi ze wzruszeniem.
Aby zdecydować się na święta tylko w gronie: rodzice i dzieci, czasem potrzeba nieco hartu ducha. Przeprawa z dziadkami nie zawsze jest łatwa. Jednak Taissa jest przekonana, że jeśli wyjaśnimy przyczyny swojej decyzji, starsze pokolenie na pewno ją uszanuje.
Tego samego zdania jest psycholog Aleksandra Jasielska: – Jeśli planujemy święta bez dziadków, zróbmy to, ale wcześniej uprzedźmy i wytłumaczmy swoją decyzję. Boże Narodzenie to dobra okazja, aby zastanowić się, na ile jesteśmy już dorośli, a na ile nadal dziećmi swoich rodziców. Warto jednak przemyśleć, czy babcia, która np. na co dzień opiekuje się dzieckiem, nie poczuje się odsunięta w te najważniejsze dni w roku – wyjaśnia.

Gwiazdka pod palmami
A co, jeśli już na samą myśl o bożonarodzeniowym biesiadowaniu dostajemy wysypki i w gruncie rzeczy marzymy tylko o wakacjach? Psychologowie radzą, aby nie robić nic na siłę. O wiele lepiej raz na kilka lat wybrać się w góry albo nad ciepłe morze, niż przez kolejne lata zaciskać usta z frustracji albo strachu przed szczerą rodzinną rozmową. Kasia, mama czteroletniej Zuzi, wspomina, że kiedy córeczka miała niespełna roczek, postanowili całą rodziną na święta wyjechać gdzieś, gdzie będzie słonecznie i ciepło:
– Co roku spędzamy Wigilię z dziadkami, dlatego kilka lat temu uznaliśmy, że jeśli raz nas nie będzie, to nic wielkiego się nie stanie. Więc wyjechaliśmy... na Hawaje! Nikt na szczęście nie był urażony naszą nieobecnością. Myślę, że kiedy dziadkowie widują wnuki bardzo często, to jakoś przeboleją jedne święta bez nich – mówi. Tłumaczy, dlaczego taki wyjazd był potrzebny całej jej rodzinie:  – Chcieliśmy odpocząć po jesiennych chorobach, odetchnąć po pierwszych miesiącach rodzicielstwa. No i wrócić do naszej pasji! Ja i mój mąż jesteśmy grotołazami, uwielbiamy robić zdjęcia jaskiń (można je obejrzeć na naszym blogu Speleo.pl). Wybraliśmy Hawaje nie tylko ze względu na klimat, ale też dlatego, że marzyliśmy, aby zwiedzić tamtejsze jaskinie: szerokie i poziome, czyli dostępne dla rodziców z małym dzieckiem – opowiada.

Nauka rodzinnych zwyczajów
Wycieczki, odpoczynek i rodzinne spotkania to tylko jeden aspekt świąt. Nie można zapominać także o ich wychowawczej roli. Boże Narodzenie to przecież czas, kiedy dzieci obserwują dorosłych i przejmują od nich sposoby zachowania. Według Marty takie przenoszenie doświadczeń z pokolenia na pokolenie to jedna z największych wartości świąt.
– Z Mateuszem, moim mężem, uczymy dzieci, że święta to czas, gdy przy wspólnym stole siadają ci najmłodsi i ci najstarsi. W naszej rodzinie najstarszy z rodu prowadzi modlitwę, potem dzielimy się opłatkiem. Wigilia to dla mnie dobra okazja, aby wyjaśnić maluchom, skąd wziął się opłatek, dlaczego pod obrusem jest sianko i śpiewa się kolędy – wyjaśnia.
Psycholog Aleksandra Jasielska dodaje, że dzięki tradycji łatwo w dzieciach zaszczepić wartości, które są dla nas ważne, a także zacieśnić rodzinne więzi: – Święta to czas, kiedy nie ma pośpiechu, kiedy możemy spokojnie porozmawiać. Takie chwile są bardzo ważne dla dzieci i dla dorosłych – wyjaśnia.
Z psycholog zgadza się Katarzyna, mama Jasia: – Kontakt synka z dziadkami jest pożyteczny dla obu stron. Jaś chłonie rodzinną atmosferę, a dziadkowie czerpią przyjemność z obecności wnuka. Rodzinne spotkania to dla mnie element tradycji! Pamiętam, jak ważne były świąteczne spotkania z kuzynami, gdy byłam mała. Kiedy kogoś brakowało, święta cieszyły trochę mniej – opowiada.

Naładować akumulatory

Zwyczaje i tradycja są ważne, jednak wszystkie mamy zgodnie twierdzą, że jeśli miałyby przy bożonarodzeniowym stole podpierać się nosem ze zmęczenia, wolałyby zrezygnować z części rytuałów.
– Staramy się zachowywać tradycję, ale bez przesady. Zamiast karpia jemy łososia. Zamiast śpiewać kolędy, proszę męża (jest flecistą), aby nam coś zagrał. Na pewno nie jemy 12 potraw, ale za to na stole zawsze stoi pusty talerz dla niespodziewanego gościa. I tak jest dobrze – mówi Taissa.
Paradoksalnie wyjazd w egzotyczne kraje także może pomóc docenić nam nasze rodzime zwyczaje. Uczy też tolerancji dla różnorodności. Kasia do dziś wspomina hawajskie Boże Narodzenie.  – Wigilia była bardzo zabawna! Upał jak u nas w lipcu, a tu wszędzie wokół świąteczne świecidełka i dekoracje z Mikołajem w saniach. Wieczorem poszliśmy z grupą przyjaciół do restauracji, gdzie zjedliśmy rybę z frytkami. Zuzia zaś na swej pierwszej w życiu Wigilii jadła banany, chodziła po stole, zaczepiała gości i świetnie się bawiła – mówi.

Najważniejsze: by były udane
Tak naprawdę to nie miejsce i sposób spędzania Gwiazdki jest najważniejszy, ale to, jakie świąteczne wspomnienia z nami pozostaną. Zapytane o receptę na udane święta mamy wyliczają kilka istotnych zasad. Przede wszystkim lepiej nie nastawiać się, że Boże Narodzenie z maluszkiem (nawet tym dwu- albo trzyletnim) będzie idealne. Takie nadmierne oczekiwania są bardzo obciążające i już na wstępie mogą popsuć cały świąteczny nastrój. Dobrze jest przygotować się nie tylko na to, że dziecko za żadne skarby świata może nie zgodzić się na eleganckie ubranko, ale też na to, że nie zechce skosztować ani odrobiny ze specjalnie przygotowanego dla niego wigilijnego menu.
Konieczna jest też rozmowa rodziców dziecka o tym, czego oboje spodziewają się po świętach. Nie było okazji do takiej rozmowy? Znajdźcie ją! Może okaże się, że oboje marzycie (i tylko boicie się głośno przyznać!) o tym, aby wreszcie odespać zarwane noce?
– Każdy sposób na świętowanie jest dobry, pod warunkiem że wybieramy go w zgodzie ze sobą. Kiedy tworzymy rodzinę, wypracowujemy naszą własną tradycję. Warto o niej otwarcie porozmawiać jeszcze przed Gwiazdką – podsumowuje Aleksandra Jasielska, psycholog. 
Redakcja poleca: Ozdoby choinkowe – bombki metodą decoupage
Sprawdź, jak zrobić bombkę za pomocą metody decoupage.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy