GRY

Szczepionki, znachorzy, klapsy, misje humanitarne... Paweł Szczuciński będzie Rzecznikiem Praw Dziecka?

"Jeśli my tam nie pojedziemy, nikt inny tym dzieciom nie pomoże": tak tłumaczy, dlaczego od lat pomaga dzieciom w rejonach konfliktach zbrojnych. Pediatra, psychiatra, biegły sądowy. Naraził się antyszczepionkowcom. Będzie dobrym obrońcą praw dzieci w Polsce?

Dr Paweł Szczuciński
fot. Dr Paweł Szczuciński
Wygasła druga kadencja Marka Michalaka i wrześniu Sejm będzie wybierał nowego Rzecznika Praw Dziecka. Przepytujemy kandydatów. Kim jest Paweł Szczuciński, jakie ma poglądy i co chce robić jako Rzecznik?

Pediatra, psychiatra, biegły sądowy... Dlaczego chce pan zostać Rzecznikiem Praw Dziecka?

Zarówno w pracy psychiatry, pediatry, jak biegłego sądowego stykam się z olbrzymią ilością problemów dotyczących łamania praw dzieci. Od 3 lat bywam w Sejmie jako doradca klubu poselskiego ds służby zdrowia. Poznałem "od kuchni" funkcjonowanie władzy ustawodawczej. Połączenie tych doświadczeń sprawia, iż w moim odczuciu jestem w stanie zmierzyć się z trudnym zadaniem bycia Rzecznikiem Praw Dziecka. 

Jeździ pan  jako lekarz w rejonach konfliktów zbrojnych, stąd dyplom uznania Kurdyjskiej Fundacji Barzanich – za poświęcenie w niesieniu pomocy ofiarom wojny z ISIS w 2016 r. Dlaczego pan to robi?

Jeśli my tam nie pojedziemy, nikt inny tym dzieciom nie pomoże. W Polsce jestem zastępowalny, tam – nie. Poza tym trzeba dawać świadectwo o tym, co się dzieje np. w Syrii. Dzieci cierpią tam w sposób bezprzykładny. To jest niesprawiedliwe. Nie możemy ich zostawiać samymi sobie. 

Na zdjęciu trzyma pan niemowlę. To Syria?

Dziecko, które trzymam na rękach, jest z Kurdystanu. Najprawdopodobniej nie żyje. Miało wadę serca (tetralogia Fallota), której nie da się zoperować w warunkach ogarniętego wojną kraju.
Na zdjęciu z lewej, niemowlę trzymane przez matkę – z granicy Libanu i Syrii. Zachorowało na zapalenie oskrzeli. Ma miesiąc. Trudno nie chorować, jak się mieszka w foliowym namiocie. Największy szok przeżyłem, gdy przyjechaliśmy do pacjentki – też w takim foliowym namiocie. Okazało się ma wszczepiony rozrusznik serca. To dopiero uzmysławia potworność sytuacji syryjskich uchodźców. To ludzie tacy jak my, którzy jeszcze wczoraj czerpali z nowoczesnej medycyny, a dziś wylądowali w piekle.

Nie ma pan na razie poparcie większości w Sejmie. Wierzy pan w swoje szanse? 

Chorwacja na Mundialu miała odpaść z grupy, a zdobyła medal. Może i ja sprawię niespodziankę? 

Czym chciałby się pan zająć jako Rzecznik Praw Dziecka?

Trzeba jeszcze raz zdefiniować pracę tego urzędu. Konieczne są bardziej energiczne działania w zwalczaniu największych patologii. Stoimy wobec kilku potężnych wyzwań: cyberprzestępczość wymierzona w dzieci, pedofilia, działalność znachorów niszczących zdrowie naszych dzieci, ruchy antyszczepionkowe. Uzależnienie od urządzeń mobilnych i internetu przybiera skale epidemii. Giną dzieci otrute dopalaczami. Do tego zmagamy się z problemem eurosierot. Depresja u dzieci nie jest właściwie leczona, co powoduje samobójstwa. Tymi wyzwaniami musiałbym zająć się w pierwszym rzędzie. 

W Polsce jest dobra opieka nad dziećmi? 

Pediatria, neonatologia, psychiatria dziecięca – muszą zacząć być traktowane przez rządzących nie jako koszt, a jako inwestycja. Właściwa profilaktyka, diagnostyka, szybka rehabilitacja dzieci opłaca się też państwu. W ten sposób unikniemy tragedii niepełnosprawności dla wieku dzieci. Ich rodzice zamiast opiekować się chorymi dziećmi, będą mogli pracować. To się wszystkim opłaci. Środki w ramach NFZ muszą zostać przesunięte – w kierunku profilaktyki, diagnostyki, rehabilitacji. Niezdiagnozowany w porę nowotwór, mózgowe porażenie dziecięce, autyzm, opóźnienia z włączeniem leczenia lub rehabilitacji – to mnożenie nie tylko cierpienia, ale też kosztów drogiego leczenia i powikłań. To się musi zmieniać. 

Dziecku można dać klapsa? To dozwolone? Pytam o klapsa, nie o bicie...

A czy klaps to nie jest bicie? Oczywiście, za klapsa nikogo nie należy aresztować i odbierać dzieci, ale nie tędy droga. Jestem przeciwnikiem stosowania jakiejkolwiek przemocy wobec kogokolwiek, a już zwłaszcza wobec dzieci. Jeśli nie jest dopuszczalnym uderzenie dorosłego, to tym bardziej nie jest dopuszczalne stosowanie przemocy wobec dziecka. 
W pewnych okolicznościach, gdy dziecku grozi niebezpieczeństwo, np. w ruchu komunikacyjnym, konieczne jest np. przytrzymanie, a nawet gwałtowne szarpnięcie.
Bywa też, że przemęczony rodzic straci panowanie nad sobą. Wówczas zawsze warto dziecko przeprosić i spokojnie wytłumaczyć sytuację. 
Zobacz także: Klaps to też bicie

W Sejmie będzie po wakacjach pierwsze czytanie projektu ustawy znoszącej obowiązek szczepień. Szczepionki powinny być obowiązkowe? 

Tak, nie tylko ja tak uważam, ale też cała globalna społeczność medyczna i naukowa. Bez obowiązku szczepień spadnie wyszczepialność chroniąca populacje. Ucierpią nie tylko dzieci, ale i osoby starsze. Dzieci, których nie możemy szczepić, bo np. są w trakcie chemioterapii, znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Odra to nie jest lekka choroba. Jej powikłania bywają straszne. Gruźlica u małych dzieci to śmiertelne zagrożenie. 
 

Gdy wystąpił pan przeciw osobom, które są za zniesieniem obowiązku szczepień, spotkała pana fala hejtu w Internecie. Warto było? 

Skoro jeżdżę w rejony wojen i katastrof i jakoś daję radę, to trudno bym przejmował się hejterami. Mogą mnie straszyć i obrażać - na nic się to nie zda. Nie zejdę z drogi nauki i prawdy, dlatego że mnie jacyś ludzie opluwają. Wręcz przeciwnie - tylko utwierdza mnie to w mojej walce o zdrowie i bezpieczeństwo dzieci.
Zobacz także: Oskarżali, że podaję wadliwe szczepionki - pediatra, który naraził się antyszczepionkowcom

Co piąty nastolatek w Polsce ma depresję. Ma pan na to receptę? 

Kluczowa jest zmiana szkodliwych stereotypów, które powodują, że boimy się wysłać dziecko do psychologa czy psychiatry. Depresja wychwycona na wczesnym etapie daje się leczyć. Niewykryta w porę i nieleczona prowadzi do uzależnień, a nawet samobójstw. 
Trzeba stawiać na interdyscyplinarne ośrodki terapii rodzinnej. Depresja to nie jest złamanie nogi - etiologia jest często rodzinna i cała rodzina musi być włączona w proces terapeutyczny. To też wymaga współpracy interdyscyplinarnego zespołu. 

Pediatria i psychiatria: dlaczego wybrał pan te dwie specjalności? 

Najpierw zostałem psychiatrą. To fascynująca dziedzina wiedzy. Nie ma gorszego cierpienia niż psychiczne - dobry psychiatra jest w stanie w spektakularny sposób zmienić życie pacjenta. Z kolei doświadczenia z pracy w międzynarodowych projektach humanitarnych, szczególnie z pobytu w Ośrodku Rehabilitacji Trędowatych Jeevodaya w Indiach i sugestia dr Heleny Pyz - będącej dla mnie wielkim autorytetem i wzorem lekarza – sprawiły, iż zdecydowałem się na otwarcie pediatrii, dziedziny bardzo potrzebnej w międzynarodowej działalności medycznej i bardzo uniwersalnej.
Nie ma bardziej wdzięcznego pacjenta niż dziecko. Ratując dziecko, ratujemy jego całą rodzinę i umożliwiamy wieloletni rozwój jemu. Pomagamy też całej rodzinie.
Dr Paweł Szczuciński jest lekarzem pediatrą oraz psychiatrą, a także biegłym sądowym. Pracuje w szpitalu w Staszowie oraz w jednej z kieleckich przychodni, jest członkiem Zespołu Ratunkowego Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej. Gdy zaczął ubierać się o stanowisko Rzecznika Praw Dziecka, złożył rezygnację z członkostwa w Ruchu Kukiz-15. Ma żonę i dwóch synów. 
Zobacz także: Mamotoja.pl wybiera Rzecznika Praw Dziecka. Za kim głosujesz?
 
Redakcja poleca: Premiera książki Doroty Zawadzkiej "Dziecko swoje prawa ma" – film
Nowa książka Doroty Zawadzkiej wylicza podstawowe prawa dziecka i ukazuje, jak działają w praktyce. To lektura obowiązkowa dla wszystkich rodziców. Zobacz film z premiery książki!
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

Narzędzia dla mam

Więcej

O tym się mówi

Rozwiąż quiz!