eksperyment: porwanie dziecka
fot. Adobe Stock

Szokujący eksperyment: porwanie dziecka jest ZADZIWIAJĄCO łatwe

Gorzowska reporterka Polsat News we współpracy z dwoma przedszkolami przeprowadziła eksperyment, który pokazał, jak banalnie proste jest porwanie dziecka. Bez większego trudu uprowadziła ona dziewięcioro dzieci z placu zabaw.
Joanna  Biegaj
eksperyment: porwanie dziecka
fot. Adobe Stock
Ostatnio miało miejsce tragiczne wydarzenie: 11-letni Sebastian z Katowic został uprowadzony, gdy wracał z placu zabaw, a następnie zamordowany. W związku z tą historią reporterka Polsat News zdecydowała się sprawdzić, czy dzieci pamiętają o zasadach bezpieczeństwa, których powinny przestrzegać. 

Na czym polegał eksperyment?

Przedszkole Miejskie nr 10 przy ul. Lelewela oraz Przedszkole Miejskie nr 17 przy ul. Maczka w Gorzowie zgodziły się wziąć udział w eksperymencie. Jego celem było sprawdzenie czujności dzieci w stosunku do obcych ludzi. Zgodę na takie nietypowe działania wyrazili rodzice dzieci oraz wydział edukacji Urzędu Miasta Gorzów. Rodzice wytypowanych maluchów przeprowadzili z nimi wcześniej rozmowę na temat ich bezpieczeństwa, a także tego, że nie powinny zawierać znajomości z nieznajomymi osobami. Dzieci były jednak zupełnie nieświadome przeprowadzanego eksperymentu.

Do dzieci bawiących się na placu zabaw podchodziła reporterka, zachęcając je, by poszły obejrzeć z nią króliczka, pieska. Proponowała maluchom też pójście na lody lub po klocki lego. „Kotki lubisz?”, „Chcesz zobaczyć mojego pieska? To dawaj szybko!” – przekonywała dzieci. ​Cały eksperyment był rejestrowany przez ukrytą kamerę.

Reakcja dzieci

Większość dzieci bez wahania przyjmowała propozycję i szła z kobietą w stronę wyjścia z placu zabaw. Odmówił tylko jeden chłopiec.

„Okazało się, że otwartość dzieci, ciekawość świata, łatwość nawiązywania kontaktów to także zagrożenia. Trzeba o nich rozmawiać i tłumaczyć. Z dwóch placówek po krótkiej rozmowie w sumie chciało ze mną wyjść dziewięcioro na dziesięcioro dzieci. Tylko jeden chłopiec o imieniu Hubert odmówił, nie chciał ze mną rozmawiać i zdecydowanym krokiem odszedł. Ale inna dziewczynka powiedziała »To ja mogę pójść«. Chłopiec tłumaczył później, że o bezpieczeństwie rozmawiali z nim rodzice i wiedział, że nie może rozmawiać z nieznajomymi. Z kolei jedna dziewczynka, kiedy zapytałam się, czy nie musi powiedzieć pani o tym, że ze mną wychodzi, od razu odpowiedziała, że nie i wzięła mnie za rękę” – powiedziała dla portalu gorzowianin.com reporterka Polsat News Dorota Wleklik.

Łatwowierność najmłodszych

Eksperyment pokazał, jak łatwe jest uprowadzenie dziecka. Wbrew pozorom wcale nie muszą towarzyszyć temu krzyki, płacz, przemoc. Okazuje się, że dziecko można porwać dosłownie w ciągu kilku minut, a sytuacja może wyglądać na zupełnie naturalną i nie wzbudzać żadnego niepokoju wśród pozostałych osób, np. na ulicy lub placu zabaw.

Na temat eksperymentu wypowiedziała się dla Polsat News Beata Gzela, dyrektor przedszkola nr 10 w Gorzowie Wielkopolskim: „Byłam zaskoczona i nie do końca zadowolona z zachowania dzieci. Wydawało mi się, że dzieci są wyposażone w większą wiedzę, umiejętności jak działać w sytuacjach zagrożenia, niebezpieczeństwa”.

Po eksperymencie dyrekcja przedszkola oraz reporterka wytłumaczyły dzieciom, co się stało, a także wyjaśniły, jak w przyszłości maluchy powinny zachowywać się w takiej sytuacji.
Bardzo ważne jest, żeby edukować dzieci w tej kwestii już od najmłodszych lat. Należy przypominać dziecku, by nie wsiadało z nikim obcym do samochodu, nie szło na spacery. Jeżeli jednak dojdzie do takiej sytuacji – powiedz dziecku, by głośno krzyczało i wzywało pomoc.
Źródło: polsatnews.pl

Zobacz także: 
Redakcja poleca: Lampion z dyni: jak go zrobić krok po kroku? [WIDEO]
Lampion z dyni to jedna z tradycji na Halloween. Gotowy lampion może zdobić dom przez całą jesień, a nie tylko w święto duchów. Podpowiadamy, jak go zrobić w kilku prostych krokach (i co zrobić, żeby przetrwał dłużej!). Jego wykonanie naprawdę nie jest trudne!
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy