GRY
 
 

Skaleczyli dziecko, zostawili w połogu bez pomocy - tak potraktowali w szpitalu rodzącą kobietę

Jak to się stało, że przebijając pęcherz z wodami płodowymi, asystentka położnej skaleczyła główkę noworodka? Zobacz, w jaki sposób szpital potraktował tę mamę.

dziecko zranione podczas porodu
fot. AdobeStock
To historia rodzącej kobiety, dla której pobyt w szpitalu okazał się ciężkim doświadczeniem. Teraz przestrzega przyszłe mamy, aby nie musiały przechodzić przez to co ona.

Asystentka położnej zraniła dziecko

Cecila Dantam pochodzi z Nashville w stanie Tennessee w USA. Na miejsce porodu wybrała oddział położniczy w Vanderbilt Univeristy Medical Center. Ponieważ akcja jej porodu nie postępowała, asystentka położnej zdecydowała o przebiciu kobiecie pęcherza płodowego. Dzięki temu odeszły wody płodowe i poród przyspieszył.

Niestety w trakcie zabiegu, doszło do zranienia czubka główki dziecka. Było one na tyle głębokie, że trzeba było założyć szwy. "Asystentka położnej, gdy wywoływała u mnie odejście wód płodowych, tak naprawdę drapała główkę mojego dziecka hakiem. Te zadrapania były bardzo głębokie" – napisała mama w poście na Facebooku.
Redakcja poleca: Opieka okołoporodowa w Polsce jest źle badana – mówi ekspert z IMiD-u
Według oficjalnych wskaźników opieka okołoporodowa w Polsce jest idealna! O czym to świadczy? Tylko o tym, że mamy złe wskaźniki… – mówi dr hab. Katarzyna Szamotulska z Instytutu Matki i Dziecka. Posłuchaj wypowiedzi eksperta.

Noworodek dostał hipotermii

Dalszy przebieg wydarzeń także daleki był od ideału. Zaraz po urodzeniu maleństwo doznało hipotermii (temperatura ciała spada poniżej 36,5° C co powoduje, że dziecko traci ciepło szybciej, niż może je wytworzyć).

"Zabrali moją córeczkę od razu po porodzie, aby ją wykąpać, przez co miała hipotermię i niski poziom tlenu. Musiała trafić na oddział specjalny" – opisuje mama. Według jej relacji, lekarze nie dopatrzyli się nic niepokojącego, a niski poziom tlenu wytłumaczyli stresem dziecka podczas porodu.

Mama uważa, że komplikacje były wynikiem błędu asystentki położnej. Czy gdyby jej poród odbierała bardziej doświadczona położna nie doszłoby do nich? Dyrektorka szpitala Melissa Davis powiedziała, że asystentki położnych mogą sobie poradzić z większością rzeczy przy porodzie. "Wywołanie odejścia wód nie jest czymś, z czym nie może sobie poradzić asystentka" – oceniła.



Kobieta żali się także na opiekę okołoporodową. "Dwa dni po urodzeniu mojej córki musiałam chodzić korytarzami do jej oddziału, aby zająć się dzieckiem i szwami na jego głowie". Nie czuła się dobrze, ale nikt z personelu nie pomógł jej. Nas oddziale brakowało wózków inwalidzkich.

"Personel udawał, że nic się nie stało"

Kobieta liczyła, że szpital poczuje się do odpowiedzialności i poza słowami "przykro nam" otrzyma rekompensatę za to ci się stało. Nic z tego. Przy wypisie wystawiono rachunek, bez jakiejkolwiek zniżki za straty poniesione przez jej dziecko. "Personel udawał, że nic się nie stało" – powiedziała. Otrzymała jedynie list z przeprosinami od szpitala.

Wpis kobiety spotkał się ze sporym odzewem. "Też miałam przebijane wody płodowe, mój synek ma 3 lata i nadal bliznę na nosku" - napisała jedna z mam. "Stało się to z moim pierwszym dzieckiem. Położna usiłowała przebić pęcherz trzema różnymi narzędziami. To było tak druzgocące, jak widziałam moje dziecko z takimi śladami na głowie, załamałam się i płakałam, gdy mój mąż przyniósł je po kąpieli i pokazał mi"- napisała druga mama. Wysyłają zdjęcia na których widać skaleczone główki. 

Cecila zrezygnowała z dochodzenia na drodze prawnej swych strat. Sam szpital nie poczuwa się do odpowiedzialności i nie ma sobie nic do zarzucenia. Może nagłośnienie sprawy pomoże w uzyskaniu rekompensaty i poprawie jakości opieki nad dziećmi i ich mamami? Jest nadzieja - władze szpitala zaprosiły kobietę na spotkanie w tej sprawie.

Wszystkie chciałybyśmy rodzić w cudownych warunkach szpitalnych. Niestety bywa wręcz na odwrót i wspomnienia z porodu są przykrymi historiami lekceważenia nas i naszych potrzeb przez szpitalny personel. W tej historii przerażające jest jednak przede wszystkim to, że maleństwo zostało zranione w główkę i to w bardzo wrażliwym miejscu, w okolicach ciemiączka. Oburzające jest, z jakim lekceważeniem podeszli do tego lekarze!

Czy też tak uważacie? Podzielcie się swoim zdaniem w komentarzach.

Źródło: NewsChannel5Network

Zobacz też:
Doładuj
Przeładuj