Szpital Św. Zofii chciał odebrać prawa rodzicom sprzeciwaiającym się szczepieniu
fot. AdobeStock

Dlaczego Św. Zofia chciała sądownie ograniczyć prawa rodzicom odmawiającym szczepienia?

Rodzice mieli nie zgodzić się na dożylne podanie witaminy K. Ale czy to był powód wniosku do sądu? Tego nie wiemy, gdyż w tej sprawie znamy przekaz tylko jednej strony. Czy to możliwe, aby za niewykrycie ciąży bliźniaczej szpital chciał karać rodziców?
Agnieszka Majchrzak
Szpital Św. Zofii chciał odebrać prawa rodzicom sprzeciwaiającym się szczepieniu
fot. AdobeStock
O tym co się wydarzyło w warszawskim Szpitalu św. Zofii wiemy na podstawie informacji zamieszczonej na stronie internetowej Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznika Praw Rodziców. Opisane wydarzenia miały miejsce 19 stycznia, jednak według relacji stowarzyszenia dopiero teraz rodzice ochłonęli "z traumy, jaką zgotował im szpital" i opowiedzieli o tym co się wydarzyło.

Niezdiagnozowanie ciąży bliźniaczej powodem wniosku do sądu?

Według ich relacji, szpital zgłosił do sądu wniosek o ograniczenie praw rodzicielskich w wyniku braku zgody rodziców na dożylnie podanie witaminy K noworodkom. Powodem wystąpienia na drogę sądową miał być także fakt przyjścia na świat bliźniaków, a nie jak oczekiwali rodzice i lekarze jednego dziecka. Szpital miał się dopatrzyć w tym zaniedbań rodziców mimo, że - jak podkreśla stowarzyszenie - na USG w 20 tygodniu ciąży lekarz nie zauważył drugiego dziecka. Badanie przy przyjęciu do szpitala także miało nie wykryć bliźniaczej ciąży.

Według stowarzyszenia rodzice wyrazili zgodę na zalecane procedury medyczne, w tym podanie witaminy K, ale w formie doustnej, diagnostykę zakażenia i na profilaktyczną antybiotykoterapię. Jego zdaniem, wystąpienie szpitala do sądu rodzinnego powinno następować tylko w sytuacji, gdy rodzice odmawiają wykonania zabiegu medycznego, niezbędnego do usunięcia zagrożenia życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. W ich opinii w opisanej sytuacji nie było takiego przypadku. 

Szpital Św. Zofii odmówił komentarza. Na swojej stronie na Facebooku umieścił oświadczenie, że opis sytuacji jest jednostronny. Szpital nie udzieli informacji w tej sprawie, powołując się na m.in. na ustawę o zawodach lekarza i lekarza dentysty, ustawę o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. "Chcielibyśmy uspokoić Nasze Pacjentki – każdego dnia robimy wszystko, aby proces leczenia odbywał się na zasadach wzajemnego zaufania, szacunku i poczucia bezpieczeństwa" – napisano w oświadczeniu, podpisanym przez zespół "Żelaznej".
Redakcja poleca: Nie szczepisz dziecka? Jesteś ostatni w kolejce do przedszkola! Dobry pomysł? [WIDEO]
Dlaczego należy szczepić dzieci? Zobacz, wypowiedź eksperta - prof. Alicja Chybicka, pediatra i przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci.

Dlaczego szpital zdecydował o skierowaniu sprawy do sądu?

Z informacji przekazywanych przez stowarzyszenie można wywnioskować, że źródłem sporu mogła być kwestia, w jakiej formie miała być podana noworodkom witamina K. Rodzice chcieli, aby zrobić to doustnie, szpital chciał dożylnie.

Od 2016 roku wszystkie noworodki w Polsce otrzymują w ciągu pierwszych 5 godzin życia, jednorazowo witaminę K. Ma ona zabezpieczyć maleństwa przed chorobą krwotoczną. Ewentualne krwawienie z braku witaminy K może być bardzo groźne dla dziecka – może dojść do krwotoku do ośrodkowego układu nerwowego ze skutkami nieodwracalnymi, łącznie ze zgonem noworodka. Jak tłumaczyła mamotoja.pl prof. Ewa Helwich, krajowy konsultant w dziedzinie neonatologii, w pewnych przypadkach rodzice, którzy nie chcą się zgodzić na iniekcję domięśniową, mogą zdecydować się na formę doustną.

Ekspertka wyjaśnia, że witamina K jest standardowo podawana w zastrzyku domięśniowym, ponieważ dzięki temu jej uwalnianie i narastanie stężenia we krwi jest odpowiednie. Dlaczego zastrzyk jest lepszy od formy doustnej? Zastąpienie zastrzyku domięśniowego kroplami z witaminą K podanymi do ust nie daje gwarancji, że noworodek przyjmie pełną dawkę preparatu. – W pierwszych godzinach życia dziecko często wymiotuje wodami płodowymi, które połknęło w czasie bytowania w macicy – tłumaczy prof. Helwich.

Co zobaczył kurator?

Z informacji stowarzyszenia wynika, że sąd wysłał do matki kuratorów na wywiad środowiskowy, który odbył się na terenie szpitala. W tym samym czasie pracownik socjalny z OPS-u odwiedził ojca i starszą córeczkę w mieszkaniu. Tam również przeprowadzono wywiad środowiskowy.  "Sprawozdania opisują rodziców jako bardzo troskliwych i opiekuńczych. Warunki mieszkaniowe spełniają wszystkie wymagania niezbędne do prawidłowego funkcjonowania rodziny" - relacjonuje stowarzyszenie.

W tej sytuacji biegły sądowy lekarz neonatolog zaopiniował do sądu, że nie widzi podstaw do ograniczenia praw rodzicielskich i zaznaczył w opinii, że rodzice mają prawo odroczyć szczepienia lub nie zgodzić się na zabiegi medyczne (poza ratującymi życie), a lekarz powinien udokumentować ten fakt odmowy, informując o zagrożeniach wynikających z niewykonania określonej procedury.

Trudno ustosunkować się do tej sprawy nie znając jej szczegółów, w tym relacji przebiegu wydarzeń drugiej strony sporu. Mając jednak na uwadze renomę szpitala trzeba wziąć po uwagę, ze istniały okoliczności, które pchnęły władze szpitala  do skierowania wniosku do sądu o ograniczenie praw rodziców bliźniąt.

A wy co sądzicie na ten temat? Podzielcie się swoim zdaniem w komentarzach.

Źródło: Stowarzyszenie i Fundacja Rzecznik Praw Rodziców

Zobacz też:
Oceń artykuł

Ocena 6 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy